2026/09/30

 

⚠️Zagłodziła własnego syna. Gdy w sądzie pokazano jej zdjęcie jego ciała, miała odruch wymiotny.
15-letni Timothy Ferguson mieszkał z matką, Shandą Vander Ark, i starszym bratem Paulem w Michigan w USA. Był w spektrum autyzmu, miał także ADHD i potrzebował wsparcia. Zamiast opieki przez wiele miesięcy doświadczał tortur.
Matka ograniczała mu jedzenie, a lodówkę zabezpieczono kłódką. Za karę dostawał chleb z ekstremalnie ostrym sosem. Zmuszano go do długiego stania i klęczenia, pozbawiano snu oraz przetrzymywano w małym schowku, w którym również spał. Jego zachowanie obserwowano przez kamerę.
W znęcaniu się uczestniczył Paul. Shanda przekazywała starszemu synowi instrukcje, także w wiadomościach tekstowych. Ich korespondencja oraz nagrania z domu stały się później dowodami pokazującymi, jak traktowali Timothy’ego.
6 lipca 2022 roku chłopiec zmarł z powodu skrajnego niedożywienia i hipotermii, czyli nadmiernego wychłodzenia organizmu. Ważył zaledwie około 31 kilogramów. Przed śmiercią przez wiele godzin przetrzymywano go w lodowatej kąpieli.
Podczas procesu Shanda przekonywała, że nie pamięta części wydarzeń i nie zdawała sobie sprawy ze stanu syna. Gdy pokazano jej zdjęcie jego wychudzonego ciała, miała odruch wymiotny. Zgłosiła złe samopoczucie, a jej zeznania przerwano.
W styczniu 2024 roku została skazana na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. Za znęcanie się nad synem otrzymała dodatkowo 100 lat pozbawienia wolności, z możliwością ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 50 latach.
Paul również został skazany na 100 lat pozbawienia wolności. O zwolnienie warunkowe może ubiegać się po 30 latach.
Shanda próbowała później doprowadzić do nowego procesu. Zarzucała obrońcy, że bez jej zgody przyznał w mowie końcowej, iż ponosiła odpowiedzialność za śmierć syna, choć kwestionował zamiar zabójstwa. W czerwcu 2026 roku sąd odrzucił jej wniosek. Sędzia uznał dowody winy za przytłaczające.
❓Co uważacie o tej sprawie?




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz