Spór o Trybunał Konstytucyjny trwa, a przed siedzibą instytucji wciąż koczują zwolennicy PiS i Bogdana Święczkowskiego. We wtorek protestujących osobiście mobilizował sam Jarosław Kaczyński.
Spór o TK. Jarosław Kaczyński przemówił do protestujących
We wtorek 29 września przed siedzibą TK pojawił się prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ostrzegał przed nadchodzącym przełomem i zdecydowanymi posunięciami rządzących. – Przyszedłem tutaj, bo kończy się wrzesień, bo była ta zapowiedź, że we wrześniu muszą wejść i w związku z tym doszedłem do wniosku, że moim obowiązkiem jest tutaj być w tym momencie – tłumaczył.
– Patrzę na Trybunał, jest ciemno, to znaczy, że tam nikogo w tej chwili nie ma – stwierdzał jednak Kaczyński, tracąc pewność co do swoich przewidywań. Wzywał jednak kolejne osoby do stawienia się przed Trybunałem i protestowania przeciwko zmianom, polegającym głównie na wymianie sędziów, wynikającą z końcem kadencji poprzedników. Chodzi o to, żeby opór miał charakter społeczny, żeby było jak najwięcej osób, jak najwięcej parlamentarzystów – mówił. Zaznaczał, że wariant siłowy może zostać wprowadzony w życie w najbliższym czasie, ponieważ rządzący „zrobili tydzień wolny od posiedzenia”.
– Normalnie byłby w tym tygodniu Sejm, czyli byliby posłowie blisko tutaj, kilkaset metrów stąd. A teraz ich nie ma. Ogromna większość nie mieszka w Warszawie – zauważał.Klincz w TK. Rozwiązanie jest blisko?
O rychłym rozwiązaniu paraliżu w TK mówił w ostatni czwartek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. – W perspektywie kilku tygodni rozpocznie się „odbudowa” w Trybunale Konstytucyjnym – zapowiadał. – Wejdą sędziowie, którzy są uprawnieni, wszyscy wybrani przez Sejm – przypominał. Dopytywany o ewentualną asystę policji, zrzucał odpowiedzialność na zachowanie prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, który nie dopuszcza nowych sędziów do orzekania.Na wtorkowym wiecu przed TK pojawił się też popularny przedstawiciel młodzieżówki PiS Oskar Szafarowicz. – Nie mamy moralnego prawa zdezerterować. Nam zdezerterować nie wolno, bo patrzą na nas ci Polacy, którzy tworzyli tę cywilizację przez 1050 lat. Musimy obronić tę cywilizację. Zwyciężymy – zapowiadał, ściskając w rękach drewniany krzyż.
Do zgromadzonych w mocnych słowach przemawiał też Robert Bąkiewicz. – Was będą wieszali na tych samych szubienicach, na których będą wieszać tych, którzy tutaj stoją – oznajmił, zwracając się do wyborców Konfederacji. Dodał, że to przenośnia, której liberałowie jednak nie zrozumieją. – To, co robimy tutaj, żeby bronić naszego prawa do samodecydowania o sobie, jest czymś więcej. My walczymy, żeby bronić niepodległości, którą chcą nam odebrać – grzmiał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz