W Łodzi 78-letnia kobieta usłyszała zarzuty znęcania się nad zwierzętami i ich zabicia. Według ustaleń śledczych seniorka miała wyrzucić z balkonu pięć kociąt. Dwa z nich nie przeżyły. Podejrzana nie przyznała się do winy.
Mężczyzna znalazł poszkodowane zwierzęta 9 września na trawniku pod budynkiem na łódzkich Bałutach. Zdecydował się incydent ten zgłosić policji. Funkcjonariusze pojechali na ulicę Rojną, gdzie oczekiwał zgłaszający.Zwierzęta zostały zabrane do lecznicy. Czynności w tej sprawie zostały objęte nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź – Bałuty.Zarzuty dla 78-letniej mieszkanki Łodzi
Kamila Sowińska z łódzkiej policji potwierdziła w rozmowie z Radiem ZET, że zgłoszenie złożył mężczyzna, który natrafił na zwierzęta. – Mężczyzna oświadczył, że znalazł kocięta, w tym jedno bez oznak życia.
Funkcjonariuszka powiedziała także, że poszkodowanym czworonogom pomocy udzielił weterynarz. Kolejnego z tej piątki kociaka również nie udało się uratować.78-latka usłyszała zarzuty dotyczące znęcania się nad zwierzętami oraz ich zabicia. W trakcie przesłuchania nie przyznała się do popełnienia przestępstwa. Prokuratura podała jednak, że kobieta szczegółowo opisała przebieg zdarzenia.
Dozór policji i zakaz posiadania zwierząt
Prokurator Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi poinformował, że wobec podejrzanej zastosowano dozór policji. Seniorka nie może także posiadać żadnych zwierząt.– W trakcie wyjaśnień podejrzana nie przyznała się do popełnienia przestępstwa – powiedział prokurator. Dodał jednak, że nie ma wątpliwości, że seniorka ponosi winę za krzywdę zwierząt. Dokładnie bowiem opisała przebieg wypadków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz