Czego nie dotknąć, tam są problemy, tam jest gniew i gorycz ludzi. Ale Polakom pokazuje się jak za Gierka fasadę, propagandę, że Polska jest piękna i wspaniała
— mówi portalowi wPolityce.pl aktor Jerzy Zelnik.
wPolityce.pl: Po podróży prezydenta Andrzeja Dudy do USA nawet politycy rządu uznali, że jego przemówienie było dobre, a wizyta udana. Wcześniej jednak ostro atakowano prezydenta. Czego spodziewa się Pan w najbliższym czasie po współpracy na politycznym szczycie?
Jerzy Zelnik: Obecnie o relacjach między rządem i prezydentem decyduje kampania wyborcza, w której widać bardzo dużo demagogii. Stosuje ją głównie Ewa Kopacz. Ona proponuje Polakom rodzaj magla politycznego. Ona powiela demagogiczne kalki, zarzuca innym odwracanie się od Europy. Mówi, że wyciąga rękę do współpracy, ale jej ręka zawisa w próżni. Ktoś jej podsuwa, sądzę, że pan Kamiński, tego typu hasła i zwroty. To jednak czysta demagogia, skrojona zapewne na potrzeby tych, którzy są przeżuwaczami oficjalnych treści z mediów, którzy nie mają własnej refleksji, ale biorą to, co się im poda. Zapewne premier liczy, że to pomoże PO w czasie wyborów.
W Pana ocenie działania Platformy mogą być atrakcyjne dla Polaków? Oni już od 8 lat słyszą to samo.
Trudno powiedzieć, bowiem – co bardzo smutne – premier stosuje bardzo niski poziom argumentacji, często manipuluje. Ewa Kopacz zachwalała ostatnio in vitro, ale nie mówiła, że ono nie ma nic wspólnego z leczeniem niepłodności. Nie wspomniała również o wątpliwościach i problemach natury moralnej czy zdrowotnej. Ona tego w ogóle nie bierze pod uwagę. Premier często sięga po takie sztuczki socjotechniczne. Ostatnio skrytykowała propozycję PiS-u, który chce podniesienia stawki godzinowej do 12 złotych. Premier Kopacz powiedziała, że tego się nie da zrobić teraz, ale jak PO wygra wybory, jak Polacy na nią zagłosują, to w następnej kadencji Platforma oczywiście tę inicjatywą się zajmie. PO jednak wiele rzeczy już obiecywała. Na ogół partia skupia się na hasłach.
Mamy obecnie kampanię wyborczą. Może to naturalne?
Widać, że zapowiedzi premier Kopacz mają charakter kampanijny. PO rzuca pomysłami, ale nie prezentuje konkretów, nie mamy szczegółów. Platforma działa w ten sam sposób, jak prezydent Komorowski, który zdecydował rzutem na taśmę, żeby w Polsce rozpisać referendum. Ono okazało się klęską. Mamy nieodpowiedzialne działania premier, które obliczone są na efekt propagandowy i wyborczy. Jej wypowiedzi nie mają charakteru poważnych propozycji, czy merytorycznych polemik. To są demagogiczne chwyty, na które można się nabrać, jak się nie myśli. Premier Kopacz jest zręczna w swojej demagogii, Tusk był jej mistrzem, więc zna się na rzeczy. Jednak poza demagogią niewiele ma do zaproponowania.
Platforma mówi co innego i przekonuje, że Polska ma się dobrze, a rządzący mają pomysł na kolejne lata u władzy.
Czego nie dotknąć, tam są problemy, tam jest gniew i gorycz ludzi. Ale Polakom pokazuje się jak za Gierka fasadę, propagandę, że Polska jest piękna i wspaniała. Rządzący atakują przy tym PiS, wmawiając mu, że mówi, że Polska jest w ruinie. Tymczasem w czasie kampanii prezydenckiej PiS mówił, że skoro Polaków stać było nawet na podniesienie Polski z ruin, to tym bardziej dziś stać nas na to, by zebrać się i Polskę uzdrawiać. Ale premier Kopacz i chór jej klakierów zarzuca PiS-owi, że mówi o obecnej Polsce, że to ruiny. To chwyty demagogiczne, po które Ewa Kopacz sięga codziennie. To jest młyn, magiel polityczny.st Pan krytyczny, tymczasem premier Kopacz podsumowała ostatnio swoje rządy. I wyszło jej, że wszystkie obietnice zostały spełnione.
Premier Kopacz udaje, że Platforma rządzi od roku, a nie od 8 lat. Szefowa rządy wymienia, jakie spełniła obietnice, ale każdy punkt można tam podważyć. Pamiętamy sprawę pieniędzy na sprowadzenie do Polski Polaków ze Wschodu Ukrainy. Premier uznała się to za sukces, ale zapomniała dodać, że PO chciała te pieniądze wykreślić z budżetu i przenieść na inne cele. Wszystko jest podporządkowane kampanii. I stąd częste straszenie PiS-u, straszenie Jarosławem Kaczyńskim. Pani Kopacz wciąż nas straszy.
Wróćmy do prezydenta Andrzeja Dudy. Jak Pan ocenia jego dotychczasową działalność?
Jestem w gronie tych, którzy byli bardzo blisko kandydata na prezydenta. Obecnie widzę, że się opłaciło. Andrzej Duda to osoba na właściwym miejscu. Prezydent dobrze wyczuwa nastroje społeczne, w swoich przemówieniach dotyka tych spraw, na których Polakom zależy. Potrafi o tym mówić w sposób ogromnie sugestywny. Czuć, że to płynie z jego serca, on nikomu się nie chce podlizywać. Przepiękne było przemówienie prezydenta w czasie otwarcia Muzeum Katyńskiego. To znów były słowa trafiające w swój czas. On jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Możemy być z niego dumni.
Prezydentura to nie tylko przemówienia.
Oczywiście, ale pamiętajmy, że to rodzaj prezydenckiego credo. To jest zapowiedź konkretnych działań. Andrzej Duda dopiero nieco ponad miesiąc jest prezydentem. On już działa, ale dopiero zaczyna swoją misję. Serce rośnie, doczekaliśmy się po Lechu Kaczyńskim drugiego prezydenta, z którego jako Polacy możemy być dumni. On nas godnie reprezentuje, jest człowiekiem, który ma kolosalny kapitał intelektualny i emocjonalny. Możemy na niego liczyć.
Rozmawiał Stanisław Żaryn
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz