2018/04/03

3-letni chłopiec porzucony na klatce. Ujawniamy nowe szokujące fakty

Szok! W Katowicach w Wielką Sobotę na klatce bloku znaleziono małego chłopca. – On się nie zgubił, tego maluszka porzucono – mówi dla Fakt.pl Ewa Kowalska, która zaopiekowała się dzieckiem. Jak dowiedział się Fakt, matka chłopca właśnie została zatrzymana przez policję. Trwa przesłuchanie. Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że kobieta od dłuższego czasu borykała się z problemami finansowymi.
– Wracałam ze sklepu, było kilka minut po godz. 19.00. Na klatce schodowej naszego bloku przy ul. Łącznej 5 zauważyłam, że biega mały chłopczyk. Nie było z nim kontaktu, pytałam jak się nazywa, gdzie jest jego mama, tata, ale on się nie odzywał, tylko krzyczał wydając z siebie dziwne dźwięki – opowiada Ewa Kowalska. – Chłopczyk był roztrzęsiony, w pewnym momencie klęknął, uderzył głową o ziemię, potem wstał i bił rączkami po głowie. Na przemian krzyczał, śmiał się i płakał. Jego zachowanie było bardzo dziwne. Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że chłopiec ma na imię Dominik i jest autystykiem    Córka pani Ewy próbowała go zająć, przyniosła mu maskotkę. – Jak mnie zobaczył uśmiechnął się, chciał mi wejść na ręce, przyniosłam z domu pluszaka truskawkę i to go zainteresowało. Wydawało się, że mnie polubił – mówi Oliwia Kowalska.
– Daliśmy mu pić i jeść. On wszystko wąchał nim skosztował. Nie chciał soku, tylko wodę wypił. Mąż mu przyniósł kanapkę z szynką, chleb rzucił na ziemię, a szynkę zjadł – dodaje pani Ewa. – Miał takiego zielonego balonika, którego ssał i wyrzucał. Potem go szukał, gdy znalazł na chwilkę się uspokajał.
Mały chłopczyk był bardzo roztrzęsiony i pobudzony. Wyraźnie szukał swoich opiekunów. Niewykluczone, że Ewa Kowalska ich widziała.
– Wychodząc do sklepu zauważyłam mężczyznę, który wybiegł z klatki. Mógł mieć ok. 25-27 lat i dziwnie się zachowywał. Potem podbiegł z powrotem pod blok i wykonywał gesty, jakby pokazywał komuś wysiadającemu z windy że ma się pospieszyć. Wtedy wybiegła z naszego bloku kobieta i razem uciekli w stronę tramwaju. Może to byli rodzice tego chłopca – zastanawia się pani Ewa.
Mężczyzna był w ortalionowym dresie w pasy w kolorze żółto-brązowo-czarnym. Spodnie miał czarne. Był wysoki i szczupły, wzrostu ok. 180 cm. Kobieta, która wybiegła z bloku, miała ok. 170 cm wzrostu, włosy w kolorze ciemny blond i okulary.
Dziecko trafiło do placówki opiekuńczej w Katowicach przy ul. Kaszubskiej. Nadal jest bardzo niespokojne. W chwili znalezienia maluszek miał czapkę w czarno-szare paski, niebieską kurtkę puchową, granatowe spodnie dresowe z wizerunkiem „Myszki Mickey”, brązowo-czarne zimowe buty zapinane na tzw. rzepy. – Chłopiec wygląda na około 3 lata. W chwili odnalezienia był on bardzo pobudzony, ale nie udało się z nim nawiązać kontaktu – mówi Faktowi Paweł Warchoł, rzecznik katowickiej policji.
To nie pierwsze porzucenie dziecka na Śląsku. W marcu 2016 r. w kościele w Katowicach znaleziono 6-miesięcznego Alanka, dzień później w parafii w Katowicach jego 1,5-rocznego brata Patryka. Przy nich była kartka z napisem „zaopiekujcie się nimi”. Szybko okazało się, że to 25-letnia matka porzuciła swoje dzieci. Zrobiła to ponoć z braku środków do życia.              

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz