„Ksiądz nie miał prawa mnie tak oceniać”
Stojąc w gigantycznej kolejce, robiłam rachunek sumienia – kłamstewka, kłótnie… no i alkohol. Kilka dni wcześniej spotkałam się ze znajomymi z klasy, było dość spokojnie, ale sporo wypiliśmy. Był to grzech, bo przecież nie miałam jeszcze 18 lat. Czy żałowałam? Absolutnie nie, ale grzech jest grzechem.
– (…) zaniedbałam modlitwę, kłóciłam się z rodzicami, piłam alkohol….– Dużo? – przerwał mi– Słucham?– Dużo piłaś?– Tak, dosyć sporo – odpowiedziałam– Gdzie? – dopytywał– Na spotkaniu ze znajomymi z klasy, mamy taką paczkę…– A w tej paczce są same dziewczynki, czy masz tam jakichś chłopców? – dopytywał dalej, a ja zupełnie nie rozumiałam, do czego dąży– Są i chłopaki i dziewczyny– Czyli piłaś dużo alkoholu na imprezie z chłopakami?– No… w skrócie tak – odpowiedziałam, spodziewając się umoralniającego wykładu, ale czekało mnie coś zupełnie innego– Nie rób tego więcej. Tak zachowują się tylko szmaty i diablice
Pani Ala była w szoku. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek usłyszy takie słowa z ust duchownego – kogoś, kto powinien świecić przykładem, a nie oceniać! Od tamtego czasu nie jest w stanie pójść do spowiedzi, tak bardzo się krępuje i nie wie, co ją może spotkać.
Nastąpiła blokada przed spowiedzią i ta blokada trwa do dzisiaj. Nie dlatego, że boję się oceny, albo tego, że ktoś mnie obraził, tylko dlatego, że przestałam wierzyć w spowiedź, a raczej w ludzi, którzy siedzą w konfesjonale
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz