2018/04/01

Popłaczesz się ze śmiechu. Specjalnie dla Was porządna dawka humoru

Dziewczyna                                                                   Śmiech to zdrowie. Mamy wiec dla was porządną dawkę humoru.

Na plaży chłopak tak skoczył do wody, że aż zsunęły mu się slipki.
Na szczęście znalazł na dnie garnek, przykrył nim swoje klejnoty i powoli wychodzi na brzeg.
Zauważa to opalająca się nieopodal śliczna dziewczyna, śmieje się i mówi do niego:
- Wiem, o czym własnie myślisz
- No, to o czym? - dopytuje się chłopak.
- Myślisz, że w tym garnku jest dno!
 -------------------------------------------------------------------------
Umarł Fidel Castro. Podszedł z walizką do bramy nieba. Święty Piotr przywitał go:
- Witaj Fidelu, a teraz spojrzę, czy masz miejsce. Więc... w naszym spisie cię nie ma, na liście oczekujących też Cię nie dostrzegam, raczej nic nie mogę dla Ciebie zrobić. Wylądujesz w piekle!
Fidel zszedł więc do piekła. Tam przywitał go rozradowany Lucyfer:
- Witaj, witaj, czekaliśmy na Ciebie od lat! Przygotowaliśmy prywatny apartament ze wszystkimi wygodami. Cygara, piękne kobiety... ale może najpierw kieliszek whiskey na przywitanie?
Usiedli i zaczęli pić. Nagle Fidel nerwowo się zrywa, okazało się, że zostawił swoją walizkę w raju. Lucyfer wezwał dwóch pomocników:
- Biegnijcie do nieba i przynieście walizkę naszego przyjaciela. Szybciutko, na jednej nodze i bez walizy nie wracać!
Pomocnicy ruszyli do raju. Ale tam święty Piotr skończył zmianę, wszystko pozamykane na 4 spusty. Przełażą więc przez mur. Całą scenę obserwowały dwa anioły, które akurat pilnowały bramy i komentują:
-A nie mówiłem? Zaledwie 20 minut Fidel w piekle i już mamy uchodźców!Facet wszedł do knajpy i zobaczył swojego przyjaciela, który pił piwo ze smutną miną. Podchodzi więc do niego i pyta, co się stało.
- Pamiętasz tę śliczną dziewczynę, z którą pracuję? Od zawsze chciałem się z nią umówić, ale nie mogłem nawet do niej podejść, bo za każdym razem, jak tylko ją widziałem miałem natychmiastowy wzwód?
- A, tak, Natalia!
- W końcu zebrałem się na odwagę i ją zaprosiłem na randkę. Od razu się zgodziła.
- Super! To kiedy się widźcie?
- Byliśmy umówieni dzisiaj. Tak bałem się, że znów będę miał wzwód, że przykleiłem go sobie plastrem do nogi, żeby w razie czego nie było obciachu.
- No i dobrze! To czemu jesteś smutny?
- Poszedłem do niej, zadzwoniłem, a ona otwiera w takiej cieniutkiej, krótkiej sukience...- No i...?!
Facet ze zrezygnowaną miną odpowiedział:
- Kopnąłem ją w twarz...
-------------------------------------------------------------------------
Po hibernacji 25-letniej, budzi się: Trump i Putin. Putin patrzy na wiadomości, uśmiecha się i mówi:
- USA przeszło na komunizm.
Trump też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi:
- Zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej.
Trzy dziewczyny giną w wypadku i idą do nieba. Święty Piotr standardowo wita je w niebie ale przestrzega przed jedną ważna zasadą: - "Uważajcie, bo tu w niebie mamy bardzo dużo kaczek, jeśli nadepniecie na jedną z nich, zostaniecie surowo ukarane". Dziewczyny przechodzą przez bramę i niestety pierwsza już po chwili wchodzi na kaczkę, po chwili zostaje ona skuta razem z najbrzydszym facetem na świecie już na zawsze. Druga laska, wiedząc co ją czeka była ostrożniejsza jednak po paru tygodniach i ta weszła na kaczkę, i jeszcze bardziej brzydki menel został do niej przykuty na zawsze. Trzecia dziewczyna jest bardzo ostrożna i nigdy nie rozdeptuje żadnej kaczki po czym najprzystojniejszy facet jakiegokolwiek widziała zostaje do niej przykuty na wieczność. Zdziwiona pyta Boga: - "Cóż takiego się stało że zasłużyłam na tak cudowną rzecz?" A Bóg na to: - "Rozdeptał kaczkę".                                                                                                                                                            Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała. Jeśli zgadnie, zdaje egzamin. Wchodzi pierwszy student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi: - Wątroba. Wyciąga. Sprawdza. Zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi: - Śledziona. Wyciąga, nerka. Nie zdał. Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo. Mówi: - Kiełbasa. Egzaminatorzy się uśmiechnęli. Patrzą dziewczyna niczego sobie. Dali jej drugą szansę. Dziewczyna maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i mówi: - Kiełbasa. - Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - Gdzie u człowieka jest kiełbasa? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią szansę. Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana:     - NO, KIEŁBASA! - Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator. Studentka wyciąga, patrzy... i rzeczywiście kiełbasa. Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi: - Ty Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali?
----------------------------------------------------------------------------------------------
Żyd prowadzi sklep "Mydło i powidło", czyli ma tam wszystko i nic. Pewnego dnia wpada do niego Chińczyk i pyta: - Ma pan może staniki w rozmiarze takim a takim, taki a taki fason, w czarnym kolorze? - No, mam. - A po ile? - Po piętnaście dolarów. - To ja bym wziął z 50 sztuk. Żyd nieco zdziwiony, ale zadowolony z transakcji zapakował, podziękował. Na drugi dzień ten sam Chińczyk znów pyta o takie same staniki. - No, mam. - A po ile? Żyd, wietrząc niezły interes, mówi: - A po siedemnaście dolarów... - To ja wezmę 100 sztuk. Żyd jeszcze bardziej zdziwiony i jeszcze bardziej zadowolony, niż poprzednio, cieszy się z zarobionej forsy. Następnego dnia wpada znów ten sam Chińczyk i pyta, czy są jeszcze takie staniki. - No, są. - A po ile? - Po dwadzieścia dolarów! - To da pan 150 sztuk... Żyd nie wytrzymuje w końcu i mówi:  Ja panu sprzedam i pięćset tych staników, tylko niech mi pan powie, co do cholery pan z tym wszystkim robi! Masz pan jakąś hurtownię, czy jak? - Nie, jaką znów hurtownię?! - śmieje się Chińczyk. - Tu obcinam o to, tu taką tasiemkę też ucinam i Żydom jako jarmułki po trzydzieści dolców za sztukę sprzedaję...
----------------------------------------------------------------------------------
Sprawa rozwodowa, sędzia pyta kobietę: - Proszę pani, co pani nie odpowiadało w domu? - Wszystko odpowiadało - mówi kobieta. - Jest bardzo ładny i poza miastem. O ile dobrze pamiętam, to jest tam też 10 hektarów gruntu. Sędzia nie daje za wygraną: - Pani mnie źle zrozumiała. Ja pytałem na jakiej podstawie... - Oj, solidnej, Wysoki Sądzie. Żelbeton i to na 4 metry w ziemię... Sędzia z lekka podłamany: - Ale ja pytałem jakie są wasze stosunki. - Oj, bardzo dobre, Wysoki Sądzie. Mamy mnóstwo przyjaciół, a co piątek chodzimy grać w brydża. Sędzia już dość mocno podirytowany: - Proszę panią, że się tak pospolicie wyrażę, czy coś w państwa małżeństwie nie grało? - Co prawda mamy dwie wieże hi-fi, fortepian, pianino, ale z reguły to nie słuchamy muzyki... ale sprzęt jest w jak najlepszym stanie. W końcu sędzia nie wytrzymuje:    NA MIŁOŚĆ BOSKĄ, KOBIETO! CZEMU CHCESZ TEGO ROZWODU? - Ooo, to nie ja chcę rozwodu tylko mój mąż. Mówi, że nie może się ze mną dogadać...
----------------------------------------------------------------------------------
Po księgarni kręci się przypakowany klient w dresie zdobionym trzema paskami. Trzyma w ręku małą karteczkę i co jakiś czas na nią spogląda. Raz na półki z książkami, raz na karteczkę... I tak przez dobre 10 minut. Zniecierpliwiony sprzedawca postanowił w końcu zadziałać. Pyta więc: - Może w czymś panu pomóc? - Tak, dziewczyna prosiła mnie o książkę... - Rozumiem... A jaką? - Wszystko jedno, byleby nic Grocholi. - odpowiada patrząc na karteczkę. - Jest pan pewien? Katarzyna Grochola jest w tej chwili niezwykle popularna wśród kobiet. - Tak jestem pewien. Na pewno nie chcę nic Grocholi! Sprzedawca w lekkiej konsternacji wybrał jeden z listy aktualnych bestsellerów i wręczył zadowolonemu klientowi. Nazajutrz ten sam klient, w tym samym dresie, z tą samą karteczką i tą samą książką wraca do tej samej księgarni... - Chciałbym zwrócić tę książkę, moja dziewczyna nie była jednak zadowolona... - Rozumiem, a mógłbym zobaczyć co ma pan napisane na tej karteczce? Dresiarz wyjmuje z kieszeni pomiętą kartkę z napisem:  "Nigdy w życiu" Grocholi.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Rzecz się dzieje w górach. Turyści siedzą przy ognisku, popijają tatrzańską naleweczkę, przyjemny klimat, ognia pilnuje baca. - Baco, a opowiedzcie nam jakąś historię, co by było raźniej i jeszcze przyjemniej. - Ano mogę opowiedzieć, a radosna ma być czy smutną wolicie? - Jasne, że radosną. Baca namyślił się chwilę i ochoczo rozpoczął: - Kiedyś żeśmy z juhasami owieczki na hali wypasali. Pasły się pasły, myśmy trochę popili na polanie i nam się jedna owieczka zgubiła. Szukaliśmy, szukaliśmy, aż się wreszcie zguba znalazła i z tej radości żeśmy ją wszyscy jak jeden wyruchali. Turyści spojrzeli jeden na drugiego z obrzydzeniem w oczach, po czym jeden z nich nieśmiało zapytał:"Nigdy w życiu" Grocholi.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Rzecz się dzieje w górach. Turyści siedzą przy ognisku, popijają tatrzańską naleweczkę, przyjemny klimat, ognia pilnuje baca. - Baco, a opowiedzcie nam jakąś historię, co by było raźniej i jeszcze przyjemniej. - Ano mogę opowiedzieć, a radosna ma być czy smutną wolicie? - Jasne, że radosną. Baca namyślił się chwilę i ochoczo rozpoczął: - Kiedyś żeśmy z juhasami owieczki na hali wypasali. Pasły się pasły, myśmy trochę popili na polanie i nam się jedna owieczka zgubiła. Szukaliśmy, szukaliśmy, aż się wreszcie zguba znalazła i z tej radości żeśmy ją wszyscy jak jeden wyruchali. Turyści spojrzeli jeden na drugiego z obrzydzeniem w oczach, po czym jeden z nich nieśmiało zapytał:- Baco, a może jest jakaś inna radosna historia? - Ano jest i inna. Kiedyś żeśmy z juhasami barany na hali wypasali i ni się obejrzeli, a jeden baran nam się zgubił. Godzinami żeśmy go szukali, ale wreszcie zgubę odnaleźli. No i z tej radości żeśmy go wszyscy wyruchali jeden po drugim. - Nie no baco, to ma być radosna historia?! To może jakaś smutna jest? - Ano jest i smutna - kiedyś to ja się zgubiłem.
----------------------------------------------------------------------------------
Pewien gość, właściciel sklepu, bardzo nie lubił Chińczyków. Pewnego dnia przyszedł do niego Chińczyk i pyta: - Ma Pan Whiskas? Potrzebuję go dla mój kot. - A gdzie masz tego kota? - pyta sprzedawca. - No ja kot zostawić w domu, ja go nie brać ze sobą do sklep. - To jak go przyniesiesz, to ja ci sprzedam ten Whiskas. Chińczyk rad nie rad poszedł po kota do domu, a gdy wrócił otrzymał Whiskas. Dwa dni później przychodzi ponownie, ale tym razem prosi: - Ja chcieć kupić Pedigripal dla mój pies. Sprzedawca pyta: - A gdzie masz tego psa? Bez niego ci nic nie sprzedam! Chińczyk oburzony: - Ja nie chodzić z pies na zakupy! - Bez psa nie wracaj! - burknął sprzedawca. Tak się i stało, po przyjściu z psem, Chińczyk otrzymał swój Pedigripal. Następnego dnia Chińczyk przychodzi do sklepu z dużą papierową torbą i mówi do sprzedawcy: - Pan tu włożyć ręka. - A po co? - Pan włożyć Sprzedawca wkłada rękę do torby, a Chińczyk mówi: Pan pomacać! Miękkie?- No tak...- Ciepłe?- No tak...Na to Chińczyk uprzejmym głosem prosi:- Ja chcieć kupić papier toaletowy!
----------------------------------------------------------------------------------
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura: - No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę. - Jedną, szefie. - Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował? - Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Szefa zatkało. - Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?! - No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby... - Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy? - Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę. - I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?! - Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Powiedziałem mu wtedy, że:skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
----------------------------------------------------------------------------------
Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierzątko pod pachą, podchodzi do kasjerki i prosi o bilet. - Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia. - Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejść z żółwiem! - Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie przeszkadzał. - To porządne kino, proszę nie blokować kolejki! - Ależ proszę pani, kupię dwa normalne... - Nie i już. Następny! Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po chwili wrócił do kasy - pod pachą nie miał już tylko pudełko z popcornem, w ręce kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów. W środku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę świeżym powietrzem - rozpiął więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić szyję... Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:- Stary - widziałeś? - Co? - Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu! - No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz. - No... ale mój nie wpieprza popcornu!
----------------------------------------------------------------------------------
Z więzienia ucieka więzień, który siedział tam przez 15 lat. Włamuje się do domu, szuka pieniędzy i broni, ale tylko znajduje młodą parę w łóżku. Rozkazuje facetowi wyjść z łóżka i przywiązuje go do krzesła. Podczas przywiązywania dziewczyny do łóżka, całuje ją w szyję, wstaje i idzie do łazienki. Kiedy tam siedzi, mąż mówi do żony: - Słuchaj, ten facet to uciekinier z więzienia, spójrz na jego ubranie. Pewnie spędził mnóstwo czasu w pierdlu i nie widział kobiety przez lata. Widziałem, jak całował cię w szyję. Jeśli będzie chciał seksu, nie opieraj się, nie narzekaj, rób, co ci każe, po prostu spraw mu przyjemność. Ten facet musi być niebezpieczny, jeśli się zezłości, zabije nas. Bądź silna, kotku. Kocham cię. Na to jego żona:- Nie całował mnie w szyję, tylko szeptał mi do ucha. Powiedział, że jest gejem i że jesteś śliczny. Spytał, czy mamy jakąś wazelinę w łazience. Bądź silny, kochanie, też cię kocham.
----------------------------------------------------------------------------------
- Halo? Szpital psychiatryczny? - Tak. Słucham? - Samochód mi ukradli i szukam złodzieja. - Ale dlaczego pan do nas dzwoni? Niech pan to zgłosi na policję. - Nie, nie. Wiem, co robię. Widzi pan, to była Multipla, rocznik 1996.




REKLAMA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz