JAK MOŻNA TAK TRAKTOWAĆ CHORE MALUSZKI?
Lekarze zapomnieli o mojej córeczce!
Szpital powinien nieść jak najszybszą pomoc, szczególnie tym najmniejszym pacjentom. Jak jest w rzeczywistości? Okazuje się, że rodzice i ich chore maluszki mogą być zwyczajnie ignorowane.
Jestem dziennikarką i wielokrotnie opisywałam skandaliczne przykłady traktowania pacjentów. Nigdy jednak nie pomyślałabym, że tak można postąpić z malutkim dzieckiem. Moja prawie dwuletnia córeczka Michalina dostała 41 stopni gorączki. Miała dreszcze i wymiotowała. Przerażona wezwałam karetkę pogotowia. Córeczkę zabrano do szpitala na Litewską. Dyżurujący lekarz, który ją przyjął był bardzo nieprzyjemny i nie odpowiadał na żadne pytania. Kilka razy pytany o to, co dolega dziecku, odmrukiwał coś pod nosem. W końcu polecił pielęgniarce podać dziewczynce czopek uspokajający i nakazał oczekiwać na korytarzu na zrobienie rentgena płuc. Na ławkach siedzieli inni wystraszeni rodzice z płaczącymi dziećmi. Siedziałam spokojnie, bo pomyślałam, że zaraz ktoś się nami zajmie, ale... No właśnie w tym czasie medycy zdążyli przyjąć zaledwie dwóch pacjentów. Nikt do nas nie wyszedł, dlatego zapytałam pielęgniarkę co z rentgenem.
Ta odpowiedziała, że trzeba czekać na opis. Uznałam, że może chodzić jedynie o jakiś opis z wizyty, bo przecież na rentgen nie dostałam nawet skierowania. Nie miałam też pojęcia, gdzie należy się po niego udać. Nigdzie w pobliżu nie było gabinetu rtg.
Po kolejnej półtorej godziny straciłam cierpliwość. Chciałam zapytać personel, o co chodzi, ale zauważyłam, że wszyscy, włącznie z rejestratorką w dobrych humorach rozmawiają sobie w pokoju socjalnym. W desperacji, bo dziecko przelewało mi się przez ręce poprosiłam o pomoc sprzątaczkę.
Ta zdziwiła się i oznajmiła uprzejmie, że powinnam wyjść ze skierowaniem z gabinetu! Dlaczego, więc go nie dostałam? Okazało się, że dyżurny lekarz po prostu o tym zapomniał! Jak to możliwe, że przez prawie trzy godziny nie znalazł czasu, aby dać skierowanie na rentgen choremu maluchowi przywiezionemu przez karetkę z temperaturą powyżej 40 st.?
Niestety wczoraj nikt ze szpitala nie znalazł czasu, żeby wytłumaczyć co się stało . I znowu skandal w służbie zdrowia . O ile można wierzyć pani redaktor - a myślę że sobie tego nie wymyśliła , coś złego dzieje się w naszej służbie zdrowia . Nie ma dnia żeby nie było zaniedbań czy skandalicznego podejścia lekarza do pacjenta . Mój syn lekarz mówił że są priorytety . Najpierw zajmują się najcięższymi pacjentami bo sie nie rozerwą a lekarzy jest za mało . Ale z tego co zrozumiałam personel zajęty był -.................................................. ploteczkami . Jeśli tak było , a nie mam powodu żeby wątpić , coś należałoby zrobić . Może zwiększyć ilość lekarzy na dyżurach ???? . Tylko skąd ich brać ??? . Teraz dyżury pełnią nawet rezydenci w trakcie specjalizacji a to jest zabronione . Gdzieś pod telefonem siedzi lekarz dyżurny ale może mieszkac daleko . Jeżeli społeczeństwo nadal będzie w ten sposób podchodzić do ciężkiej i odpowiedzialnej pracy lekarzy , wyjadą wszyscy i kto bedzie wtedy nas leczyć ??? gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz