Wczoraj w godzinach wieczornych obok sklepu wielkopowierzchniowego zatrzymał się samochód, z którego wysiadło dwóch uzbrojonych mężczyzn w kominiarkach. Szybkim krokiem udali się do środka zostawiając auto na chodzie.
Sebastian, który był świadkiem tego zajścia nie zastanawiając się długo podbiegł do auta, wyjął kluczyki i wyrzucił je jak najdalej potrafił. Następnie podniósł obluzowany kawałek płyty betonowej i wbiegł za napastnikami do środka.
- Wybrałem tego większego, który trzymał karabin i z całych sił rozbiłem mu tą płytę na głowie. Padł na ziemię od razu - mówi z dumą bohater. - Nawet nie zauważyłem kiedy ten drugi uciekł. Moje szczęście, bo także był uzbrojony, tylko w krótszą broń.
Mężczyzna rzucił się w pogoń i dopadł drugiego napastnika kiedy ten próbował uruchomić auto. - Rozbił łokciem okno i wyszarpał go przez nie na zewnątrz - relacjonują świadkowie zajścia - Potem okładał go tak mocno, że tamtem próbował wczołgać się pod koła. Nic mu to nie pomogło, bo Sebastian wyciągnął go za nogi. Dobrze, że nadjechała policja, bo nie wiem jak to by się skończyło.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz