Dodano: 27.08.2015 [07:31]

foto: GP
Pani premier lubi latać. Te skłonności uwidoczniły się ponad 10 lat temu, kiedy jeszcze jako zwykła poseł podróżowała samolotem za pieniądze podatników do Gdańska w odwiedziny do córki, która tam mieszkała. Gdy poseł PiS‑u Marek Suski upublicznił informację o lotach poseł Ewy Kopacz, Donald Tusk nazwał go damskim bokserem. Minęły lata, sprawa przycichła. Ewa Kopacz nadal podróżowała samolotami za
pieniądze podatnika niekoniecznie w związku z wykonywaniem obowiązków posła, ministra zdrowia czy wreszcie premiera. Nie mówiąc już o Tusku, który korzystał regularnie z lotów do Gdańska, traktując samoloty jak darmową taksówkę. I pewnie latający politycy PO odeszliby w zapomnienie, gdyby nie dziarski Tomasz Lis i jego „Newsweek”, który ujawnił „zbrodnie” posła Andrzeja Dudy. Publikacja na temat rzekomego wykorzystywania podróży służbowych przez Dudę okazała się jednak stekiem bzdur, a przy okazji inne
media jednak przypomniały latających posłów PO. Po publikacji na Niezależnej.pl sprawą zainteresowała się prokuratura.
I w ten sposób po raz kolejny Pluszak Premiera zrobił PO niedźwiedzią przysługę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz