Chłopak wiedział, że jego dni są policzone, ale nie patrząc na to, nie utracił radości życia. Zobacz, jak wyglądały jego ostatnie urodziny.
14-letni Ilja ze wsi Rudnicznyj (Rosja) nie wiedział, kim są jego rodzice czy dziadkowie i został zupełnie sam, jeśli nie liczyć jego dużej przybranej rodziny z domu dziecka. Życie chłopaka od samych urodzin było przepełnione bólem i trudnościami, ale mimo to Ilja potrafił cieszyć się z każdego dnia bardziej niż niejeden zdrowy człowiek. – Nie rozumiem, czemu ludzie boją się śmierci. Jestem szczęśliwym człowiekiem, wszystkie moje marzenia się spełniają. Więc i umieranie nie jest straszne. A przywieziesz mi pomidory? – pytał Ilja, leżącna oddziale opieki paliatywnej pielęgniarkę Lenę.
W realizacji marzeń chłopca pomogli organizatorzy charytatywnego projektu „Dedmorozim”. To oni zorganizowali w czerwcu ostatnie urodziny Ilji. Wolontariusze poprosili swoich znajomych, mieszkających w różnych państwach, o wysłanie pocztówki w dniu 14. urodzin chłopaka. Akcja, dzięki portalom społecznościowym, wymknęła się spod kontroli. Ale to dobrze, bo Ilja dostał całą skrzynię widokówek z pozdrowieniami wysłanymi m.in. z Francji, Australii, Kanady, Japonii. – Czy to znaczy, że jestem najbardziej znaną osobą na świecie? – pytał poruszony i szczęśliwy 14-latek, oglądając pocztówki z różnych części świata.
Niestety, bajkowe i wyjątkowe dla 14-latka urodziny nie odwróciły tragicznej przyszłości. Ilja zmarł 19 sierpnia, na jego mogile do tej pory leży 40 białych róż wolontariuszki Nataszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz