2016/01/20

PO CO NAM TA UNIA, to jakiś poje....... niemiecki twór który zaczyna za dużo brykać !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Komisarz Oettinger zażyczył sobie, aby przed rozpoczęciem prac nad ustawą medialną projekt trafił pod ocenę Brukseli. To jest ta Europa naszych marzeń?

Fot. Jacques Grießmayer/Wikipedia.org na lic. CC BY 3.0
Fot. Jacques Grießmayer/Wikipedia.org na lic. CC BY 3.0
W rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Ryszard Legutko zwrócił uwagę no mało komentowany, ale niezmiernie ważny aspekt wczorajszej debaty „polskiej” w Parlamencie Europejskim.
Otóż nasz eurodeputowany przypomniał, że komisarz ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Günther Oettinger z Niemiec zażyczył sobie, aby przed rozpoczęciem procedowania przez polski Sejm tzw. dużej ustawy medialnej, projekt trafił do Brukseli, gdzie uzyskałby (lub nie) aprobatę.
Ten jeden wybryk – bo inaczej tego nie można chyba nazwać – niemieckiego eurokraty pokazuje w jakim stanie jest dziś Unia Europejska i jednocześnie pokazuje kierunek jej możliwego rozwoju: w stronę sfederalizowanego ciała, którym zarządzać będą urzędnicy pokroju Oettingera.
W myśl tych założeń stolice takich krajów jak Polska będą mogły co najwyżej przedstawić do akceptacji wyżej wymienionym jakieś swoje pomysły, ale pozwolenie na ich wdrożenie dla dobra tubylców, wyda jakiś Oettinger.
W ubiegłych latach Berlin - bo to zdaje się stamtąd głównie pochodzą idee federalizacji Europy - podobnie jak w przypadku Polski, stawiał do kąta Grecję. Federalny minister finansów Wolfgang Schäuble publicznie zażądał od Aten wglądu w projektowane budżety państwa. Aż się chce zapytać, czy gdy powstanie kiedyś unijna armia, to Niemcy będą przeprowadzali też pobór w innych krajach…Wielu myślących krytycznie osób zaczyna mieć tego serdecznie dosyć. Zwłaszcza, że są to aż bijące po oczach podwójne standardy. W Luksemburgu likwidowany jest Trybunał Konstytucyjny, we Francji szefów mediów publicznych mianuje prezydent, w Niemczech telewizja publiczna cenzuruje informacje o seksualnych atakach muzułmanów na kobiety. Pod unijny pręgierz wędruje jednak nasz kraj. Wielu Polaków, ale nie tylko, obserwujących proces ciągania nowego polskiego rządu przez brukselskich eurokratów, zadaje sobie pytanie, czym to się może skończyć.
Czy europejskiej „klasie próżniaczej” uda się spacyfikować Polskę, co otworzy drogę do kompletnej swawoli decyzyjnej niewybieralnych urzędników wobec innych krajów, czy Unia Europejska znajdzie się na kursie do swojego rozpadu?
Ten drugi scenariusz trzeba zacząć sobie wyobrażać. To niewątpliwie teraz temat tabu, ale bliski jest czas, kiedy Polsce zwyczajnie nie będzie się opłacało (dosłownie) pozostawanie w gronie państw unijnych. Zaś wyjście ze strefy Szengen i zadrutowanie granicy z salafistycznymi Niemcami może być kwestią bezpieczeństwa państwa.
Musimy zacząć odpowiadać sobie na pytanie, czy odpowiada nam sytuacja „chłopca do bicia”, zwłaszcza że bijący mają problemy z przestrzeganiem zasad, o których naruszanie oskarżają innych.
Niemcy czy Francja nie zostały pociągnięte do odpowiedzialności, gdy przekroczyły limity zadłużenie w swoich budżetach, choć takie kary przewiduje prawo unijne.
Nie wyszło w 2008 r. referendum w sprawie przyjęcia Traktatu Lizbońskiego w Irlandii po myśli eurokratów? Wymuszono jego powtórzenie rok później. I pewnie powtarzano by je aż do uzyskania „akceptowalnego” przez Brukselę wyniku.
Tak nie może być. Unia powstała jako idea równych państw. Do takiej Unii się zapisaliśmy i za taką Polacy głosowali. Jeśli Unia zmienia swój charakter, to trzeba też zapytać Polaków ponownie, czy podobają im się te nowe warunki.
Tak  właściwie  POLSKA  żeby  normalnie żyć  ma  tylko  jedno  wyjście  :  zwiewać  z  tego  szamba  i to  szybko  bo  ten  twór  zanim  sam  się  rozpadnie  ,  rozwali  Polskę  jeśli  się   da  .  Z  Niemcami  po  dobroci  nie  można . Dasz  im  palec -  chapną  całą  rękę  .   Nie  rozumiem  po  co  nasz  rząd  tak kurczowo  trzyma  się  tego  pojebanego  tworu.  Z  tego  tylko  same  kłopoty  .  Beata  Szydło  zrobiła  co  mogła  ale  ze  szwabami  tak  się nie  da  .  Oni  sobie  nas  upatrzyli  po  Grecji  i  jeśli  nie  opuścimy  póki  czas  tego  gówna  to  skończymy  jak  Grecja  .  Chyba  jedyną  osobą  która  może  nas  z  tego  syfu  wycignąć to  Jarosław  KACZYŃSKI   który  do  tej  pory  przyglądał  się  poczynaniom rządu  .  Premier  pokazała  swoje  pazurki  ale  co  to  da  naprzeciw  szponom  szwabów  ???Jedynym  rozsądnym  wyjściem  z  tej sytuacji jest  zapytanie  Polaków  czy  chcą  zostać  w  UE czyli rozpisanie  referendum  a  potem  dostosowanie  się  do woli społeczeństwa !!!!                                                                                                                                                   gb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz