Szwedzka firma Biohax oferuje swoim klientom wszczepienie pod skórę czipa wielkości ziarnka ryżu. Najlepsze jest to , że nie narzeka na brak zainteresowania. Wymienia same superlatywy, ale jak zwykle w przypadku tak "wielkich innowacji, które maja polepszyć stan życia pracownika i pracodawcy" nie mówi się o ewentualnych skutkach ubocznych.
- Tak powstają zdigitalizowani klienci - mówi z uśmiechem Jowan - Pewien rodzaj hybryd.Österlund nie narzeka na brak zainteresowania ze strony przedsiębiorstw, które proponują czipy swoim pracownikom. Dzięki nim mogą oni otwierać drzwi, uruchomiać drukarki, czy kupić jednym machnięciem ręki napój w automacie. Świetnie prawda? Dajemy się inwigilować i prześwietlać za możliwość kupienia kawy w automacie.
Jest jednak w tej sprawie jeden głos rozsądku. Ben Libberton, mikrobiolog z Instytutu Karolińskiego w Sztokholmie ostrzega jednak przez hakerami, którzy dane w czipie mają na wyciągnięcie ręki.
- Dylematów będzie tym więcej, im więcej ludzi zdecyduje się na wszczepienie sobie chipa - mówi - Dane, jakie można pozyskać z takiego czipa wszczepionego w ludzie ciało niewiele się różnią od tych zawartych na przykład w smartfonie - dodaje.
I kolejna sprawa o której głośno się milczy. Dzięki takiemu czipowi pracodawca bez problemu sprawdzi co robi pracownik, ile czasu spędza w jakim miejscu, dosłownie tak jakby chodził za nami krok w krok. Wielki Brat patrzy.
Inicjatorzy tego pomysłu twierdzą, że to przyszłość i przed czipami nie można uciec. Czyżby? Aż tak bardzo jest nam to potrzebne? Zaryzykujemy odpowiedź: Otóż nie!
A jak wy sądzicie? Zagrożenie czy dobry postęp?
wRealu24.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz