Opowiadanie erotyczne
Zakira zachodziła w głowę o co tu chodzi. Porywacz do tej pory nie powiedział po co to wszystko i dlaczego gwałci ją w taki wyrafinowany sposób. Najwyraźniej nie chce jej zabić, ani też za bardzo uszkodzić jej ciała. Została przez niego nakarmiona i ułożona w bardziej wygodnej pozycji do spania. Mężczyzna karmił ją małymi kawałkami królika. Jedząc mu z ręki dziwnie się czuła. Gładził ją po głowie jak małą dziewczynkę i troskliwie ocierał jej usta i brodę, gdy się ubrudziła podczas posiłku. Mimo to, wciąż miał nad nią niczym nieograniczoną władzę i nie omieszkał jej wykorzystać przy każdej nadarzającej się okazji. Dziewczyna gniewnie pociągnęła sznury, którymi została związana. Kiedy już zdarła sobie skórę z nadgarstków próbując szarpać więzy, zrezygnowała i zaczęła rozważać wszystko od początku. Leżąc ze skrępowanymi gdzieś nad głową rękoma i unieruchomionymi nogami, próbowała odgadnąć jaki cel przyświeca nieznajomemu. Skoro nie chce odebrać jej życia, to znaczy że ma co do niej jakieś plany. To oznacza, że Zakira ma szanse się z tego wykaraskać, musi tylko zaczekać na odpowiedni moment. Niech ten człowiek, kimkolwiek jest, myśli, że ją złamał, i że ona już tańczy jak on jej zagra. Ona będzie cierpliwie czekać. W końcu nadarzy się okazja.
Nagle uderzyła ją myśl, że to może jej niedoszły małżonek postanowił znaleźć sposób aby ją upokorzyć. Mógł ją znienawidzić za to, że pokonała go w pojedynku przed całym dworem. To co powiedziała później też chyba nie zrobiło na nim najlepszego wrażenia. Cóż, nie miała najmniejszej ochoty wiązać się ze zniewieściałym księciem, którego jedynym zajęciem było jedzenie a największym osiągnięciem znalezienie swojego ptaka pod ogromnymi zwałami tłuszczu. Ale czy 6 lat od jej ucieczki z zamku ojca nie ostudziło jego zapału? Jakby nie było, odpowiadało jej życie pojemniczki. Nawet gwałt który odebrał jej dziewictwo w pierwszym miesiącu tułaczki nie był w stanie zawrócić jej z buntowniczej drogi. Po dwóch miesiącach dopadła w końcu winnego i do dziś pamiętała jego wrzaski. Od tamtego czasu była panią siebie. Spała i piła z kim miała ochotę, a nie z kim kazał jej król ojciec albo brat. Ryzyko było po prostu wkalkulowane w cenę. Kto wie, może będzie miała jeszcze okazję aby posłuchać krzyków swojego porywacza. Spróbowała wypchnąć jeszcze językiem spory gałgan, jaki wepchnął jej do ust. Chusta, którą obwiązał jej dodatkowo usta mocno trzymała knebel na swoim miejscu. Zrezygnowana postanowiła czekać na rozwój wypadków. Nieświadomie powróciła myślą do wszystkich tych rzeczy, które robił z nią nieznajomy. Poczuła niesamowite podniecenie a jej uda zalała wilgoć sącząca się z cipki. Bezskutecznie próbowała odgonić od siebie pytanie co jeszcze ciekawego może ją spotkać z jego strony.
Nagle uderzyła ją myśl, że to może jej niedoszły małżonek postanowił znaleźć sposób aby ją upokorzyć. Mógł ją znienawidzić za to, że pokonała go w pojedynku przed całym dworem. To co powiedziała później też chyba nie zrobiło na nim najlepszego wrażenia. Cóż, nie miała najmniejszej ochoty wiązać się ze zniewieściałym księciem, którego jedynym zajęciem było jedzenie a największym osiągnięciem znalezienie swojego ptaka pod ogromnymi zwałami tłuszczu. Ale czy 6 lat od jej ucieczki z zamku ojca nie ostudziło jego zapału? Jakby nie było, odpowiadało jej życie pojemniczki. Nawet gwałt który odebrał jej dziewictwo w pierwszym miesiącu tułaczki nie był w stanie zawrócić jej z buntowniczej drogi. Po dwóch miesiącach dopadła w końcu winnego i do dziś pamiętała jego wrzaski. Od tamtego czasu była panią siebie. Spała i piła z kim miała ochotę, a nie z kim kazał jej król ojciec albo brat. Ryzyko było po prostu wkalkulowane w cenę. Kto wie, może będzie miała jeszcze okazję aby posłuchać krzyków swojego porywacza. Spróbowała wypchnąć jeszcze językiem spory gałgan, jaki wepchnął jej do ust. Chusta, którą obwiązał jej dodatkowo usta mocno trzymała knebel na swoim miejscu. Zrezygnowana postanowiła czekać na rozwój wypadków. Nieświadomie powróciła myślą do wszystkich tych rzeczy, które robił z nią nieznajomy. Poczuła niesamowite podniecenie a jej uda zalała wilgoć sącząca się z cipki. Bezskutecznie próbowała odgonić od siebie pytanie co jeszcze ciekawego może ją spotkać z jego strony.
II
Tak zastał ją mężczyzna. Długo chłonął widok jej nagich, sprężystych piersi i kształtnej pupy, jakby stworzonej do otrzymywania klapsów. Jej długie ciemne włosy zasłaniały twarz. Dziewczyna zapewne wyczerpana igraszkami spuściła głowę w dół i drzemała. Nikt, kto by ją zobaczył w tym momencie nie poznałby jednej z najniebezpieczniejszych wojowniczek. Sprowadził ją do parteru, ale widział w jej oczach żar, wiedział że ona walczy, że wykorzysta jego chwilę nieuwagi aby się odpłacić z nawiązką. Zadrżał na ta myśl. Dostał jednak podejrzanie dobrze płatne zlecenie i ma zamiar się z niego wywiązać. Na razie Zakira pozostawała w jego mocy i zrobi z nią to, co robił z każdą dziewczyną, która trafiła do niego na szkolenie.
Zdecydowanym krokiem podszedł do niej od tyłu i dał mocnego klapsa w odsłonięte pośladki. Natychmiast się poderwała i odwróciła w jego stronę, zabierając mu sprzed oczu widok jego dłoni rysujący się czerwoną plamą na jej skórze. Patrzyła na niego hardo strzelając piorunami ze swych brązowych oczu. Przez głowę mu przemknęło że dziewczyna jest naprawdę ładna, a ta dzikość w jej oczach dodaje tylko pikanterii. Czekająca go sesja szkoleniowa może być bardzo ekscytująca. Szybko odwiązał sznury od dwóch palików. Pociągnął za smycz i już kobieta musiała iść tam, gdzie chciał. Oczywiście opierała się, ale to go tylko bardziej podniecało. Nie chcąc aby zaczęła wierzgać przeciągnął sznury łączące jej kostki pod grubym pniem i związał. Stała teraz w rozkroku nad palem, zastanawiając się zapewne, czy będzie kazał jej usiąść na drewniany członek. Szybko rozwiał jej rozważania odpinając go z drzewa. Popuścił także linę podtrzymującą jej ręce w powietrzu. Na pewno zachodziła w głowę co ją teraz będzie czekało, uśmiechnął się do siebie na tę myśl. Stojąc twarzą do dziewczyny odpiął od pasa sztylet w skórzanej pochwie, z grubą metalowa rękojeścią. Nareszcie w jej oczach zobaczył coś na kształt strachu. Przeciągnął samym czubkiem sztyletu po jej policzku, uważając żeby jej nie drasnąć. Stała spokojnie, patrząc mu w oczy. Zjechał sztyletem niżej, na jej szyję i przycisnął delikatnie. Pojawiła się mała czerwona strużka. Odsunął się od niej, wsuwając ostry nóż z powrotem do pochwy. Mocno pociągnął za linkę przy jej obroży. Straciła równowagę i poleciała przed siebie prosto w jego ramiona. Złapał ją tuż przed kłodą. Ułożył ją pewnymi ruchami, sprawdzając czy ma jej dziurkę na odpowiedniej wysokości. Żeby się nie ześlizgnęła niżej przywiązał smycz do pnia, oraz użył dodatkowej linki przywiązując ją pod i nad piersiami do pnia. Jej sutki już dumnie sterczały, zanim skończył. Sprawdził ich twardość ściskając je i kręcąc delikatnie. Zsunął włosy z jej szyi i delikatnie ugryzł ją w kark, przesuwając językiem w stronę malej ranki z której jeszcze sączyła się krew. Zlizał ją delikatnie, po czym znów wrócił do jej karku aby go ukąsić. Zauważył przechodzący przez jej ciało dreszcz i gęsią skórkę na plecach. Przejechał ręką po jej plecach dochodząc do wypiętej pupy. Ślad jego dłoni był tam dobrze widoczny. Ścisnął ją mocno za pośladek i uderzył znowu z pasją. Jęk jaki wyrwał się z jej ust świadczył bardziej o podnieceniu niż bólu. Zbliżył palce do jej szparki i poczuł że jest już gotowa. Wsunął dłoń do jej ciasnej cipki i zaczął poruszać nią rytmicznie. Jęczała coraz bardziej.
Zakira każdym nerwem swego rozbudzonego ciała czuła jak jego twarda dłoń wdziera się w jej mokre od soków wnętrze. Zdawała sobie sprawę, że znowu jest podniecona i chce aż za bardzo, aby ten mężczyzna wbił się w nią i gwałcąc doprowadził do niesamowitego orgazmu. Bez ostrzeżenia wyjął dłoń. Zaskoczył ją rozchylając jej pośladki i smarując mokrymi palcami jej odbyt. Coś zimnego spenetrowała jej szczelinę, aby za chwile naprzeć metalowym taranem na jej drugie wrota. Obły, chłodny metal gładko się wślizgnął do środka, przy bolesnym proteście zwieraczy. Wciągnęła głęboko powietrze, nie tego się spodziewała. Oczy zaszkliły się łzami ale szybko zamrugała chcąc ukryć chwilę słabości. Domyśliła się już że to rękojeść sztyletu gwałci jej dziewiczą dziurkę. Napastnik nieprzerwanie wsuwał i wysuwał zimny metal w jej wnętrze, drugą ręką pobudzając łechtaczkę. Jej ściśnięte między dwoma sznurami piersi nabrzmiały, przez co wyraźniej odczuwała fakturę pnia do którego została przywiązana. Początkowy ból zwieraczy zaczął znikać w miarę jak się rozluźniała. Powoli zaczął się przekształcać w trudną do opisania przyjemność. Poczuła jak jej gorąca ambrozja zaczęła się sączyć spomiędzy nóg, plamiąc wewnętrzna stronę ud i kapiąc na drzewo. Walka rękojeści z jej ciemnym oczkiem trwała w najlepsze, gdy poczuła jego nabrzmiały, palący członek na swych wilgotnych udach. Ocierał się o nią a jego właściciel ciężko dyszał. W pewnym momencie wysunął z niej twardy metal. Złapał swoje nabrzmiałe przyrodzenie i pewnym ruchem wbił się tam, gdzie rękojeść sztyletu pierwsza zaznaczyła teren. Mięśnie znowu się zacisnęły jednak ból był już znacznie mniejszy. On wbijał się w nią coraz głębiej, jakby chciał ją przyszpilić swoją dzidą do drzewa. Coś wślizgnęło się do zaniedbanej przez niego cipki. Drewniany fallus gwałtownie wybijał rytm, konkurując z pchnięciami mężczyzny. Tym razem nie jęczała. Krzyczała z rozkoszy tak głośno na ile pozwalało jej tkwiące w ustach kółeczko. Gwałciciel nabijał ją bez opamiętania na swój i drewniany członek, przyciskając jej ciało do chropowatej, drapiącej brzuch i piersi kory. Sznury wbijały się w skórę, drewno drapało jej sutki. Orgazm jaki na nią spłynął trwał i trwał. Był wszechogarniający, a ona tylko od czasu do czasu uświadamiała sobie że krzyczy. Dochodzący w jej pupie mężczyzna rozlał się w niej gorącą falą, wywołując u niej kolejne drgawki przyjemności. Osiągnąwszy satysfakcję, ciężko zwalił się na jej plecy drapiąc skórę twardym zarostem. Trwali tak przez dłuższą chwilę. Ona niezdolna do jakiegokolwiek ruchu, próbowała pozbyć się mroczków sprzed oczu. Niewolący ją człowiek, sapiąc powoli zsunął się z niej. Poklepał ją po tyłku jak klacz po dobrej jeździe i zaczął zbierać swoje rzeczy. Została tam, skrępowana leżąca niewygodnie na pniu. Wieczorny wiatr przywiał do niej woń ogniska i pieczonego królika .
PROLOG
Powoli otwierała oczy. Od dłuższego czasu coś uderzało ją lekko w policzki i nos. Ciężkie jak z ołowiu powieki uniosły się nareszcie. Tuż na wysokości oczu zamajaczył jej wielki, nabrzmiały, poprzecinany fioletowymi żyłkami penis. Nie dowierzając potrząsnęła lekko głową. Zalała ją fala bólu a wzrok zmętniał. Do przytomności doprowadził ją mocny klaps w policzek. Przed oczami ponownie zobaczyła pokaźnych rozmiarów męskie przyrodzenie. Zdążyła jeszcze zauważyć silną dłoń, która go ściskała, zanim poczuła ucisk na karku. Szarpnęła głową, aby się wyrwać z uścisku. Nie przyniosło to żadnego skutku, oprócz dodatkowego bólu w potylicy. Właściciel imponującego we wzwodzie narzędzia złapał ją za włosy. Mocno przycisnął jej twarz do grubego członka, który gładko wślizgnął się do ust, minął migdałki i przywitał się z jej gardłem pozbawiając oddechu. Odruchowo zacisnęła szczęki, ku jej przerażeniu okazało się to niemożliwe. Ktoś, najprawdopodobniej zabawiający się jej kosztem mężczyzna, zamocował jej w ustach zmyślne, metalowe kółeczko. Zaklinowane między jej podniebieniem a spodem języka uniemożliwiało zamknięcie buzi. Paski skóry, które wpijały się w jej wargi w kącikach ust, miały zapewne utrzymać kółeczko w miejscu, niezależnie od jej woli. Obrzmiała i napięta armata raźno bombardowała jej gardło, nic nie robiąc sobie z tego, że się krztusi bliska wymiotów i braku powietrza. Pozostawała jej nadzieja, że to się szybko skończy. Po kilku mocniejszych uderzeniach poczuła w ustach metalicznie słony smak, gdy biała fontanna męskiego nasienia trysnęła jej prosto do przełyku niepohamowanym strumieniem. Wyczerpana, nie była w stanie przyjąć w siebie takiej ilości życiodajnej substancji. Lepkie strumyczki białawego płynu zaczęły spływać z kącików ust, kapiąc na jej stwardniałe już sutki. Gwałcący jej ciągle otwarte usta nieznajomy, wysunął delikatnie swoje narzędzie zbrodni. Chwyciwszy jej brodę uniósł ją w górę, zmuszając do połknięcia substancji, którą tak hojnie raczył ją obdarować.
- Grzeczna dziewczynka – powiedział i pogłaskał ja po głowie, gdy uznał że nic więcej już nie uroniła.
- Grzeczna dziewczynka – powiedział i pogłaskał ja po głowie, gdy uznał że nic więcej już nie uroniła.
I
Mężczyzna nareszcie zostawił ją samą. Zaczęła się rozglądać dookoła, aby choć odrobinę zorientować się w sytuacji, w której miała nieszczęście się znaleźć. Ostatnie co pamiętała, to położenie się spać po tym jak rozbiła obóz i spożyła wieczorny posiłek. Najwyraźniej we śnie przeżyła spotkanie z jakimś ciężkim przedmiotem, który pozbawił ją przytomności. To by tłumaczyło powracający jeszcze ból w potylicy. Ze złości na swoją nieostrożność zacisnęła pięści. Poczuła, że w jej nadgarstki wpijają się szerokie pasy skóry, którymi zostały przywiązane do mniej więcej metrowego kija. Sznury przymocowane do jego dwóch końców łączyły się powyżej w jedną linę, tworząc trójkątny trapez zwieszający się z gałęzi. Jak marna akrobatka, z trapezu zwisała ona, klęcząc u stóp wiekowego drzewa. W pewnej odległości od niej, po obu stronach były wbite paliki. To od nich szły napięte linki, prosto do małych metalowych kółeczek przy opaskach, zaciśniętych na jej kostkach i powyżej kolan. Cała konstrukcja bardzo skutecznie ją unieruchamiała. Zaczęła się szarpać sprawdzając tym samym siłę mocowań. Na jej nieszczęście były założone dobrze, powiedziałaby że wręcz bardzo dobrze.
- Jaka nienasycona – gdzieś z tyłu dobiegł ją głęboki, niski głos nieznajomego. Zapewne od dłuższego czasu musiał obserwować jej zmagania z więzami. – Nic się nie martw skarbie zaraz się tobą zajmę.
Słyszała jak do niej podchodzi pewnym krokiem. Najpierw zatrzymał się przy jednym słupku i zaczął coś majstrować przy podtrzymujących ją sznurach. Poczuła jak lina na udzie napina się, ciągnąc jej kolano na zewnątrz. Mężczyzna podszedł do drugiego słupka i zrobił dokładnie to samo. Zdała sobie sprawę, że klęczy z rozłożonymi nogami, odsłaniając swoje najintymniejsze miejsce, a on jest gotowy, żeby to skrzętnie wykorzystać. Po dłuższej chwili przyglądania się jej bezradności, w ciszy klęknął za nią.
- Tak lepiej – szepnął jej do ucha, gładząc ją delikatnie po karku.
Zrobiła jedyną rzecz, jaką była w stanie w obecnej sytuacji. Szarpnęła mocno głową do tyłu mając nadzieję, że chociaż rozkwasi mu nos, narażając się tym samym na chwilowy ból głowy. Przewidział jej ruch i zwinnie się uchylił przed jej ciosem. Jedną ręką chwycił jej włosy odciągając głowę boleśnie do tyłu, podczas gdy drugą silnie ścisnął jej pierś. Wydała z siebie cichy jęk, nie wiedząc sama czy z bólu czy z rozkoszy, jaką nieoczekiwanie wzbudził w jej ciele prześladowca. Mężczyzna w dalszym ciągu miętosił jej nabrzmiewające piersi, od czasu do czasu ściskając boleśnie i ciągnąc za jej sterczące sutki. Poczuła wilgoć między nogami, która pojawiła się nieoczekiwanie razem z płynąca z tej brutalnej pieszczoty przyjemnością. Stręczyciel jakby czytał w jej myślach. Oderwał swoją prawą dłoń od jej pełnej krągłości i zdecydowanym ruchem wsunął 4 palce między jej rozwarte szeroko uda. Przez jej cało przeszedł prąd. Wyprężyła się do tyłu, podczas gdy jego dłoń wiła się w jej środku jak węgorz. Wsuwał i wysuwał ją aż do kciuka, przy wtórze delikatnego mlaskania jej cipki. Kciukiem delikatnie pocierał jej łechtaczkę i wargi sromowe powodując drżenie jej ciała. Czuła jak przez jej ciało przelewają się fale nieznanej dotąd rozkoszy. Nieświadomie wypięła swą kształtną pupę do tyłu dając mu lepszy dostęp do swego gorącego wnętrza.
- Widzę, że w końcu się rozgrzałaś. – uśmiechnął się mężczyzna po dłuższej chwili, podczas której bezceremonialnie gwałcił jej krocze. – Strasznie długo ci to zajęło, ale wiedziałem, że sobie z tobą poradzę. Nie z takimi hardymi miałem do czynienia.
Znowu poczuła jego dłoń na włosach i usta tuż przy swoim uchu.
- Za karę będziesz musiała teraz sama popracować nad swoją przyjemnością. – Szeptał dalej.
Czuła jego gorący oddech aż na policzku. Jego zwinny język zaczął kreślić kółka w jej małżowinie usznej, a jego zęby delikatnie przygryzły jego płatek. W tym momencie wysunął mokrą od jej soków dłoń i odsunął się od niej, pocierając swój wzwiedziony pal. Mimowolnie jęknęła. Ta nagła pustka wewnątrz wprost krzyczała o coś, czym da się ją zapełnić. Było to jak największa tortura dla jej rozgrzanej do czerwoności pożądaniem cipki. To zawieszenie w drodze do spełnienia i odczuwalny brak, były prawie bolesne. Poczuła wzbierającą w niej złość. Na niego, za to co jej robi; na siebie, za to że nie chce żeby przestał; i na cała tą absurdalną sytuację w której się znalazła. Okrutnik, zdając sobie sprawę z walki jaką ze sobą toczy dziewczyna, przyglądał się temu z największym zadowoleniem. Podniecało go to jeszcze bardziej i napełniało dodatkową satysfakcją. Stał nad cierpiącą z pożądania kobietą i masturbował się. Jego wilgotna i pachnąca jej sokami dłoń sprawnie przesuwała się po jego niesamowitym członku. Przywiązana niewolnica mogła tylko z zazdrością patrzeć jak on dochodzi. Westchnął głośno i spuścił się obficie na jej piersi.
Słyszała jak do niej podchodzi pewnym krokiem. Najpierw zatrzymał się przy jednym słupku i zaczął coś majstrować przy podtrzymujących ją sznurach. Poczuła jak lina na udzie napina się, ciągnąc jej kolano na zewnątrz. Mężczyzna podszedł do drugiego słupka i zrobił dokładnie to samo. Zdała sobie sprawę, że klęczy z rozłożonymi nogami, odsłaniając swoje najintymniejsze miejsce, a on jest gotowy, żeby to skrzętnie wykorzystać. Po dłuższej chwili przyglądania się jej bezradności, w ciszy klęknął za nią.
- Tak lepiej – szepnął jej do ucha, gładząc ją delikatnie po karku.
Zrobiła jedyną rzecz, jaką była w stanie w obecnej sytuacji. Szarpnęła mocno głową do tyłu mając nadzieję, że chociaż rozkwasi mu nos, narażając się tym samym na chwilowy ból głowy. Przewidział jej ruch i zwinnie się uchylił przed jej ciosem. Jedną ręką chwycił jej włosy odciągając głowę boleśnie do tyłu, podczas gdy drugą silnie ścisnął jej pierś. Wydała z siebie cichy jęk, nie wiedząc sama czy z bólu czy z rozkoszy, jaką nieoczekiwanie wzbudził w jej ciele prześladowca. Mężczyzna w dalszym ciągu miętosił jej nabrzmiewające piersi, od czasu do czasu ściskając boleśnie i ciągnąc za jej sterczące sutki. Poczuła wilgoć między nogami, która pojawiła się nieoczekiwanie razem z płynąca z tej brutalnej pieszczoty przyjemnością. Stręczyciel jakby czytał w jej myślach. Oderwał swoją prawą dłoń od jej pełnej krągłości i zdecydowanym ruchem wsunął 4 palce między jej rozwarte szeroko uda. Przez jej cało przeszedł prąd. Wyprężyła się do tyłu, podczas gdy jego dłoń wiła się w jej środku jak węgorz. Wsuwał i wysuwał ją aż do kciuka, przy wtórze delikatnego mlaskania jej cipki. Kciukiem delikatnie pocierał jej łechtaczkę i wargi sromowe powodując drżenie jej ciała. Czuła jak przez jej ciało przelewają się fale nieznanej dotąd rozkoszy. Nieświadomie wypięła swą kształtną pupę do tyłu dając mu lepszy dostęp do swego gorącego wnętrza.
- Widzę, że w końcu się rozgrzałaś. – uśmiechnął się mężczyzna po dłuższej chwili, podczas której bezceremonialnie gwałcił jej krocze. – Strasznie długo ci to zajęło, ale wiedziałem, że sobie z tobą poradzę. Nie z takimi hardymi miałem do czynienia.
Znowu poczuła jego dłoń na włosach i usta tuż przy swoim uchu.
- Za karę będziesz musiała teraz sama popracować nad swoją przyjemnością. – Szeptał dalej.
Czuła jego gorący oddech aż na policzku. Jego zwinny język zaczął kreślić kółka w jej małżowinie usznej, a jego zęby delikatnie przygryzły jego płatek. W tym momencie wysunął mokrą od jej soków dłoń i odsunął się od niej, pocierając swój wzwiedziony pal. Mimowolnie jęknęła. Ta nagła pustka wewnątrz wprost krzyczała o coś, czym da się ją zapełnić. Było to jak największa tortura dla jej rozgrzanej do czerwoności pożądaniem cipki. To zawieszenie w drodze do spełnienia i odczuwalny brak, były prawie bolesne. Poczuła wzbierającą w niej złość. Na niego, za to co jej robi; na siebie, za to że nie chce żeby przestał; i na cała tą absurdalną sytuację w której się znalazła. Okrutnik, zdając sobie sprawę z walki jaką ze sobą toczy dziewczyna, przyglądał się temu z największym zadowoleniem. Podniecało go to jeszcze bardziej i napełniało dodatkową satysfakcją. Stał nad cierpiącą z pożądania kobietą i masturbował się. Jego wilgotna i pachnąca jej sokami dłoń sprawnie przesuwała się po jego niesamowitym członku. Przywiązana niewolnica mogła tylko z zazdrością patrzeć jak on dochodzi. Westchnął głośno i spuścił się obficie na jej piersi.
Odczekał jeszcze trochę, chłonąc jej rozpacz oraz to, że jest zdana tylko na jego łaskę. Wiła się w potrzasku a jej wilgoć spływała wolno po udach, aż do klęczących w piasku kolan. Uznał, że może dać jej odrobinę zabawy. Nie spiesząc się, poluzował liny przy jej nogach. Następnie podszedł do sznura przerzuconego przez wysoką gałąź, podtrzymującego trapez z biedną dziewczyną. Energicznymi ruchami zaczął go ciągnąc, unosząc wysoko jej dłonie i stawiając ja na drżące nogi. Widział jak z westchnieniem zgięła ręce w łokciach, dając im odpocząć po poprzednim napięciu. Dał jej tyle swobody, że mogła spokojnie zrobić po kilka kroków w każdą stronę. Po chwili zaczął kręcić ciężkim kołowrotem. 10 kroków kroku od niej spod piasku zaczął wyłaniać się pień przykryty szarą płachta. Jego koniec obwiązany łańcuchem podnosił się coraz wyżej. Jednocześnie reszta część drewnianej kłody zaczęła się ujawniać. Jej koniec znajdował się prawie między jej stopami. Tajemniczy mężczyzna szybko przymocował pień na żądanej wysokości i zdjął z niego garbowaną skórę. Zbliżywszy się do dziewczyny od tyłu zapiął jej obrożę na szyi, skutecznie unikając ciosów zadawanych jej nogami. odciągając ją najdalej jak mógł od wiszącego drzewa przywiązał jej smycz do pnia. Następnie na wysokości połowy jej ud zamocował na pniu gładki drewniany penis. Nie był on może tak okazały jak jego przyrodzenie ale był znacznie grubszy i na pewno z powodzeniem będzie mógł spełnić swe zadanie. Widział jak rozgrzana suczka patrzy oszołomiona na ciemne gładkie drewno ukształtowane z mistrzowskim kunsztem na kształt fallusa. Jego gładko wypolerowana główka wprost lśniła w słońcu, jakby zapraszając do skorzystania z zabawki. Chwilowo jej pan i władca wskazał na drewnianą konstrukcję zachęcającym gestem.
- Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawiła. Nie, nie. Nie dziękuj, cała przyjemność po mojej stronie – żartował idąc w jej stronę.
Szybko sprawdził ręką poziom jej podniecenia, zanurzając ją głęboko pomiędzy jej udami. Spomiędzy palców pociekła mu kolejna partia jej ambrozji. Ciągnąc za włosy mocno odgiął jej głowę do tyłu. Patrząc na nią z góry powiedział.
- Korzystaj póki możesz. Jutro mogę nie być już taki miły. – Na pożegnanie mocno ją ścisnął za sterczące sutki i przekręcił. Wywołał tym ból ale to, co pociekło jej lepką stróżką po wewnętrznej stronie uda, świadczyło że także i rozkosz. Odwiązał jej smycz od pnia i odszedł.
- Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawiła. Nie, nie. Nie dziękuj, cała przyjemność po mojej stronie – żartował idąc w jej stronę.
Szybko sprawdził ręką poziom jej podniecenia, zanurzając ją głęboko pomiędzy jej udami. Spomiędzy palców pociekła mu kolejna partia jej ambrozji. Ciągnąc za włosy mocno odgiął jej głowę do tyłu. Patrząc na nią z góry powiedział.
- Korzystaj póki możesz. Jutro mogę nie być już taki miły. – Na pożegnanie mocno ją ścisnął za sterczące sutki i przekręcił. Wywołał tym ból ale to, co pociekło jej lepką stróżką po wewnętrznej stronie uda, świadczyło że także i rozkosz. Odwiązał jej smycz od pnia i odszedł.
Została tam sama, płonąc z żądzy i niemożliwości spełnienia. Co rusz obracała głowę spoglądając na drewnianą pałę prężącą się dumnie, podobną do jakiegoś dziwnego grzyba, który niespodziewanie wyrósł na pniu. Jej podniecenie sięgało zenitu a jej mroczna przestrzeń między udami domagała się natychmiastowego wypełnienia. Zrobiła krok do przodu, potem drugi. Poczuła twardy czubek penisa na swoich dolnych wargach. Krople jej soku kapały na ten cud rzeźbiarstwa. Pchana instynktem delikatnie się na niego opuściła, by stwierdzić z satysfakcją, że nareszcie jest pełna. Czuła całą sobą to wypełnienie dające przyjemność i obiecujące rozkosz. Jak pęknięta tama nie może powstrzymać naporu wody, tak ona nie mogła już dłużej powstrzymać zwierzęcego pragnienia zaspokojenia. Unosząc i opuszczając biodra nabijała się na drewnianą dzidę bez opamiętania. Kuła drewnianym penisem swoją słodką dziurkę, nie zastanawiając się czy tak wypada czy nie. Była teraz tylko dzikim zwierzątkiem dla którego nie liczą się żadne inne potrzeby poza jedną. Musiała dokończyć to, co tak bezceremonialnie przerwał ten brutalny mężczyzna. Gwałcąc jej godność i ciało zaprowadził ją na krawędź, z której ona chciała skoczyć. Pokazał jej piękno na dnie przepaści i zatrzymał nie pozwalając iść dalej. Teraz wiedziała że zbliża się do kulminacyjnego momentu. Leciała w powietrzu coraz bliższa celu, wiedziała że dzielą ją od niego tylko chwile. Szorstka kora pnia drapała jej uda podczas gdy jej mokra i zaciśnięta cipka ślizgała się po gładkiej powierzchni drewna. Ból zmieszał się z przyjemnością, jeszcze bardziej ją potęgując. Zaczęła jęczeć z rozkoszy, żałując że nie może nabić się jeszcze bardziej by wchłonąć ten przyrząd w siebie. Przyspieszyła swój taniec na uwięzi i poczuła jak fala gorąca i niesamowitej przyjemności rozlewa się po jej ciele. Opadła zmęczona na chropowaty pień wstrząsana niekontrolowanymi drgawkami. Zwisając, przywiązana do drążka, przezywała swój orgazm i smakowała go od nowa. Czuła na brzuchu i piersiach nierówności drewna będące w tak głębokim kontraście z gładkością fallusa, że aż dostała gęsiej skórki na samo wspomnienie. Kiedy już uspokoił jej się oddech, uniosła się. Wypuściła korzeń rozkoszy ze swojej głębokiej szczeliny przy akompaniamencie głośnego cmoknięcia. Korzystając z chwili samotności ponownie spróbowała uwolnić dłonie. Powrozy założone przez porywacza jednak mocno trzymały. Jedyne co mogła robić to dreptać w małym kółeczku.
Znudzona chodzeniem w miejscu i szarpaniem więzów, usiadła na pniu, który niedawno z taką energią ujeżdżała. Jej wzrok spoczął ponownie na drewnianej zabawce. Nie mogła wyrzucić z myśli pytania czy siedząc na nim tyłem byłoby równie przyjemnie. Bijąc się z myślami, czuła jak jej wnętrze zaczyna się rozgrzewać, powodując natychmiastową produkcję soków. Gdy poczuła wilgoć spływającą po jej nogach nie zastanawiała się już więcej. Uniosła swoje jędrne pośladki i nachyliwszy się tyłem nad brązowym członkiem, nabiła się z westchnieniem ulgi na niego. Jej mokre uda znowu starły się z szorstką korą. Odsunęła je od niej delikatnie się rozkraczając. Opuszczała się teraz na nieustający wzwód uginając i prostując nogi w kolanach. Mięśnie ud mile pulsowały pod skóra. Zaczęła od powolnych przysiadów aby przyspieszyć w miarę narastającego podniecenia. Sztuczne jądra obijały się teraz coraz intensywniej o jej łechtaczkę. Ból mięśni zmusił ja aby ponownie usiadła na drzewie i zaczęła ruszać biodrami. To co zaczęło się od energicznych posunięć biodrami w przód i tył zakończyło się na niekontrolowanych i dzikich podskokach. Wydawało się jej, że ujeżdża dzikiego byka. Drugi orgazm przyszedł szybciej i był jeszcze bardziej intensywny. Pędząc na grzbiecie dzikiego zwierza wpadła do gorącego oceanu. Fala po fali, walczyła z żywiołem aby złapać oddech. Dryfowała nie wiedząc dokąd i po co, dopóki nie dobiła do brzegu krzycząc z rozkoszy. Lśniącą od potu i śliska od wewnętrznych soków zsunęła się z penisa, po czym zawisła na wyciągniętych rękach, niezdolna aby utrzymać się na drżących nogach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz