2017/05/28

Komisja UJAWNIA: Chcieli osłabić LOT i sprzedać w obce ręce! Zgadnijcie komu…

                                           Cukrownie, kopalnie, stocznie – wszystkie te sektory – i wiele innych – z których korzyści czerpała polska gospodarka, za czasów rządów Donalda Tuska a później Ewy Kopacz niemal doszczętnie upadły. Inne z kolei znalazły się w rękach naszych zachodnich sąsiadów i – o dziwo – nagle stały się rentowne.

Nasze państwo, po ośmiu latach drenowania go przez proniemiecką partię, pozostaje właścicielem niewielu spółek – w tym Polskich Linii Lotniczych LOT. Choć – gdyby afera Amber Gold nie stała się tak głośna – prawdopodobnie LOT byłby już w rękach… A jakże, niemieckich!
Skąd to wiemy? Wczoraj gościem RMF FM była przewodnicząca sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann. Posłanka Prawa i Sprawiedliwości po raz kolejny objaśniała, jak działały mechanizmy ochronne dla Marcina P. i innych zamieszanych w Amber Gold i OLT Express za czasów PO-PSL.

Jak się okazuje, państwowego giganta, którym jest oczywiście LOT, miała “wykupić” niewielka spółka OLT Express, z którą związany był m.in. Michał Tusk, syn byłego premiera a obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej.
– To jest kwestia nie tyle przejęcia samego LOT-u, co przejęcia rynku LOT-u, osłabienia LOT-u… – tłumaczyła na antenie RMF FM przewodnicząca Małgorzata Wassermann. – Po przejęciu tego, co chcieli przejąć, po stworzeniu spółki OLT, zamierzali to sprzedać, no… nie ukrywając, że również za granicę, wskazywali tutaj kierunek niemiecki – wyjaśniła.
Wassermann ujawniła również, że Państwowe Porty Lotnicze, które podległe były za rządów PO-PSL Sławomirowi Nowakowi, umorzyły firmie OLT Express, w której działał m.in. Tusk junior blisko 1,5 mln długu. Mało tego, zaznaczono, że OLT będzie mogło korzystać z państwowych lotnisk mimo niespłacania rosnącego długu. Z czyich pieniędzy pokryto stratę państwowe spółki? Odpowiedź jest banalna i oczywista – z pieniędzy podatników.
Niezależni eksperci nie mają wątpliwości, że Michał Tusk był w OLT kimś więcej, niż szeregowym pracownikiem, za jakiego uchodzi dziś. Ba! W kuluarach mówi się, że był tam osobą decyzyjną, a jego ojciec miał zapewniać całej grupie nietykalność. Dodatkowo nie ulega dyskusji fakt – co przyznała sama Wassermann – że mieliśmy do czynienia ze swoistym układem mafijnym. W sprawę zamieszanych jest wielu urzędników czy prokuratorów, którzy przymykali oczy na rażące zaniedbania.
Co jeszcze znalazłoby się w niemieckich rękach, gdyby rozkład sił politycznych w Polsce się nie zmienił?
NewsWeb.pl                                                                                                                                                                                                                                                                                          Nie byłoby POLSKI  .  Już Niemcy by się o to postarali !!!  Ale przyszła zmiana i pokazała Niemcom gdzie ich miejsce!!!!!                                                                                           gb        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz