Na otarcie łez można pohejtować Brigitte, która - uwaga, uwaga! - jest o 24 lata starsza od męża. Taki fakt to prawdziwy skarb. Heheszki tworzą się same. "To mówicie, że we Francji nie ma już Pierwszej Damy, tylko Pierwsza Mama?" - chichocze na Twitterze pracownica dobrozmiennych mediów. "Pierwsza Babcia!" - śmieje się razem z nią członek partii rządzącej. A to tylko wierzchołek góry lodowej internetowych drwin i obelg pod adresem Brigitte Macron, wśród których "mumia" należy do delikatniejszych. Możemy Francuzów tyle nauczyć, skoro już pokazaliśmy im, jak posługiwać się widelcem! Oczywiście szyderstwo działa tylko w jedną stronę. Nie było powszechnej beki z tego, że 24 lata dzielą Donalda Trumpa i jego znacznie młodszą żonę Melanię. Nie nazywano go jej ojcem lub dziadkiem. Podobnie nie ma publicznych żartów z polskich polityków, w tym ministrów, którzy są znacznie starsi od swoich żon. Co to, to nie. Nie chodzi bowiem o samą różnicę wieku, niezależnie od tego, kto jest w tym układzie starszy, ale o głębokie przekonanie, że jedyne, albo przynajmniej najważniejsze, co kobieta ma do zaoferowania mężczyźnie, to młode ciało (metrykalnie lub chirurgicznie).
Piękne, prawicowe umysły zaśmiewają się z żony Macrona, bo po pierwsze łagodzi to ich frustrację, a po drugie naprawdę nie rozumieją, że kobieta to człowiek w pełnym znaczeniu tego słowa - z osobowością, inteligencją, temperamentem. W świecie, w którym człowieczeństwo kobiet jest dzień po dniu kwestionowane dyskryminacją, dojrzałe kobiety obrywają podwójnie. Sama Brigitte miałaby naszych hejterów w nosie, gdyby w ogóle się o nich dowiedziała, ale przecież nie chodzi tylko o nią. Prędzej czy później chodzi o nas wszystkie.
Piękne, prawicowe umysły zaśmiewają się z żony Macrona, bo po pierwsze łagodzi to ich frustrację, a po drugie naprawdę nie rozumieją, że kobieta to człowiek w pełnym znaczeniu tego słowa - z osobowością, inteligencją, temperamentem. W świecie, w którym człowieczeństwo kobiet jest dzień po dniu kwestionowane dyskryminacją, dojrzałe kobiety obrywają podwójnie. Sama Brigitte miałaby naszych hejterów w nosie, gdyby w ogóle się o nich dowiedziała, ale przecież nie chodzi tylko o nią. Prędzej czy później chodzi o nas wszystkie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz