
Duchy, demony, negatywne energie, itp., chociaż niewidoczne dla oczu, ani postrzegane przez inne narządy zmysłowe i intelekt są czynnikami, które wpływają na całą ludzkość. Objawy cierpień z powodu duchów lub negatywnych energii są zróżnicowane, każda osoba może je inaczej wyświetlić; będą to uzależnienia, agresywne zachowania, choroby fizyczne, psychiczne, a nawet problemy w rodzinie, w pracy ... itd.
Obecnie na Ziemi najwięcej opętań, które działają już ze zwiększoną siłą idzie z 4-tego wymiaru Paataal, od tzw. czarnoksiężników, których Jezus Chrystus nazywał „fałszywymi prorokami":
„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi?” (Mt 7, 15-16)
Ta grupa korzysta ze swoich nadprzyrodzonych mocy – siddhi, tworząc wokół człowieka sieć czarnych energii zniewalających nie tylko ludzkie ciało lecz i jego umysł i intelekt. Takie osoby są zupełnie zniewolone.
Dr. A. Cheyne nie jest jedynym badaczem paraliżu sennego, francuski psycholog dr. Chris, który specjalizuje się w psychologii paranormalnych doświadczeń zbiera dane na temat paraliżu sennego, jako zjawiska paranormalnego. W Wielkiej Brytanii tym tematem zajmuje się dr. Jones Chasters. Jednak wielu ludzi bardzo niechętnie o tym mówi, boją się ujawniać swoje doświadczenia, aby nie zostali uznani za mentalnie chorych.
Nie jest to przyjemne uczucie, kiedy osoba jest sparaliżowana, dotknięta okrutnym strachem, a w dodatku czuje jak ją ktoś dotyka w chwili kiedy jest taka bezradna. Oczywiście ten dotyk nie jest miły i często widzi obok siebie upiorne postacie. Wówczas serce wali jak szalone, taka osoba za wszelką cenę chce się uwolnić, próbuje ruszyć choćby najmniejszym paluszkiem, a tu nic z tego, człowiek jest zrozpaczony.
Dlaczego duchy i demony robią takie rzeczy ludziom?
Istnieje kilka powodów:
1. Szukają zemsty, szczególnie te duchy, które opuściły świat z nienawiścią w sercu, bez przebaczenia. Toteż każdemu mówię, oczyszczajcie swoich zmarłych, a szczególnie tych, którzy odeszli nagle ze wszystkimi ziemskimi brudami, nie pojednali się przed śmiercią ani z Bogiem, ani z bliskimi. Módlcie się za nich, palcie świece, kadzidła, dajcie na msze, każda forma „wypominek” jest dobra i na pewno przyniesie ulgę obu stronom. Wybaczcie im wszystkie winy. Módlcie się za te dusze, które są zapomniane przez świat. Nawet nie wiecie jak bardzo tego potrzebują.
Wiele razy przychodziły do mnie dusze zupełnie obcych dla mnie ludzi. Wszystkie były w opłakanym stanie i co dziwne, chociaż ich nie znałam wiedziałam kim są, z jakiego powodu zmarły, jakie były ich cierpienia ... te zdarzenia uświadomiły mi, że dusze wiedzą z kim kontaktują się członkowie ich rodzin, którzy już się za nich nie modlą, albo zbyt słabo ... zdarzało się, poznawałam troszkę wcześniej osobę należącą do tej rodziny, nie miałam pojęcia, że mieli kogoś takiego w rodzinie – kiedy pytałam, byli totalnie zdziwieni, skąd ja wiem o tej osobie ... ano dusza w ten sposób przypominała o sobie. Przyszła prosić o wsparcie do osoby, która wierzy w duchy. Ale jestem pewna, że zanim przybyła do mnie mocno umiliła życie swoim najbliższym, którzy niestety nawet tego nie zrozumieli. Toteż obserwujcie swoje sny, znaki wokół siebie, duchy przypominają się.
Opowiadała mi moja znajoma, w pierwszą rocznicę śmierci jej matki zobaczyła jak jej kilkuletnia córka ubrała z samego rana bursztynowe korale, prezent od babci, która kochała bursztyny. Nigdy ich wcześniej nie ubierała, a tego dnia tylko wstała z łóżka wyciągnęła te korale. Pytana dlaczego je ubrała, w żaden sposób nie umiała na to pytanie odpowiedzieć .... moja znajoma jednak wiedziała ...
Pojawiają się różnie: w snach, eterycznie, czasami wchodzą do mieszkania z hukiem ... kilka lat temu obudził mnie o drugiej w nocy potężny huk, miałam wrażenie, że mi ktoś wyważył drzwi ... zamarłam ze strachu i bałam się wyjść z sypialni. Po paru minutach zobaczyłam trzy duszyczki, pojawiły się nagle w moim pokoju w bardzo opłakanym stanie. Już wiedziałam, kto mnie w taki sposób obudził. Nie mogłam namierzyć ich rodzin, nie znałam ich w ogóle, więc oczyszczałam ich sama. Jednym z nich był żołnierz z I wojny światowej, miał rozłupaną głowę, która mocno krwawiła, był w strasznej agonii, jego nogi były martwe, toteż dwie inne dusze wlekły go do mnie, były to kobiety, które on znał w swoim życiu. Był to niesamowity widok. Kiedy ich zobaczyłam minął cały strach ... wstałam z łóżka i od razu wzięłam się za ich oczyszczanie.
Wiele naszych problemów mamy z duchami naszych przodków, którzy ciągle tkwią w pokładach Paataal. Rozejrzyjcie się po swoim genealogicznym drzewie, zróbcie oczyszczenie do siódmego pokolenia. Powtórzcie to kilka razy.
2. Są duchy, które nadal chcą żyć, nie mają zamiaru opuszczać własnych domów. Znane są już prawie każdemu „nawiedzone domy.” Ale przychodzi czas, że ich paliwo się wyczerpuje i zaczynają szukać pożywienia. Atakują tego, kto jest najbliżej, nawet ukochanych członków rodziny i okradają ich z energii.
3. Najgorszą jednak grupą jest ta, która dręczy tych ludzi, którzy są najbliżej Boga. Wszystkie te okoliczności opisują bardzo dokładnie mistycy, ludzie święci, wyjaśniają dość szczegółowo ten temat ... ale dzisiaj mamy innych "przebudzonych, oświeconych”, którzy w ogóle nie wierzą w złe duchy i demony. A to jest już potężny sukces szatana. I jestem pewna, że ten zrobi wszystko, aby żyli oni jak najdłużej w tym przekonaniu. Stają się oni łatwym łupem i nawet nie wiedzą, że są współpracownikami i żywicielami piekła.
Co zrobić, aby wyjść z sennego paraliżu?

Ponieważ przyczyny paraliżu są duchowe toteż i najlepszym lekarstwem jest duchowe zaplecze człowieka. Pierwszą rzeczą jest modlitwa i prośba o pomoc do Boga. Należy jak najczęściej intonować Imię Boga zgodnie z własną religią; i niech w tym miejscu nie będzie nieporozumień, kłótni, w której religii najmocniej działa Bóg .... działa wszędzie tam, gdzie Go zaprosimy czystym sercem.
Następnie okażcie wdzięczność Bogu za to, że ratuje człowieka przed atakami. Wielokrotnie po takich akcjach bardzo mocno dziękowałam Bogu, jeśli mamy wyrobione duchowe zmysły usłyszymy odpowiedz na miarę naszego zrozumienia, Bóg jest z nami zawsze i nas nie opuszcza, chociaż nieraz spóźnia się ... ale to też ma swój cel.
Podczas ataków nie wolno panikować, co niestety nie zawsze się udaje .... czym ataków więcej tym człowiek silniejszy, chociaż czuje się bardzo udręczony.
W czasie mantrowania Imienia Boga, odmawiania modlitw zauważycie silniejsze ruchy czarnej energii, nie wolno się bać, przerywać modlitw ... to tylko straszaki próbują nas odwrócić od Boga.
Jak można zwiększyć własną osłonę?
Najlepszym strumieniem na nasze ciało i duszę jest energia sattva. Można ją osiągnąć poprzez duchowe praktyki, mantrowanie Imienia Boga, szczególnie zalecane przez świętych naszych czasów są modlitwy do Jezusa Chrystusa, Jego Matki Maryji i Archanioła Michała - obrońców naszych czasów.Stosujcie codziennie takie środki jak woda święcona, popiół, sól, kadzidła, szczególnie szałwiowe, drzewo sandałowe, jaśminowe, kewady i palcie świece. Ogień służy do różnych rytuałów duchowych, codziennie powinniśmy w swoich mieszkaniach je zapalać.
Co można zrobić aby pomóc innym osobom?

We wszystkich przypadkach stosujcie podobne zasady; starajcie się zwiększyć element energii sattva, nie tylko oczyszczając środowisko i dusze zmarłych, lecz stosując zdrową żywność, picie ziół i oczywiście zwiększając duchowe praktyki. Koniecznie musi spaść w ciele element energii tamas i rajas. Dobrze jest mieć przy sobie symbole Boga.
Jeśli zauważymy, że osoba żyjąca obok nas zachowuje się dziwnie, jest w nocy atakowana, nie może się przebudzić albo krzyczy, wstrząśnijcie nią, i mówcie do niej bardzo spokojnie, pamiętajcie jest w wielkim szoku. Pamiętam jak w moim rodzinnym domu mój brat został zaatakowany w czasie snu, nagle wyskoczył z łóżka, wcisnął się w kąt pokoju i krzyczał wniebogłosy, nasz ojciec, który zorientował się co się stało, chciał go z tego stanu wyciągnąć lecz brat rzucił się na niego z pięściami, ciągle był zahipnotyzowany czarną energią. Był niezły raban, postawili na nogi cały dom. Toteż trzeba umiejętnie przywracać do równowagi zaatakowaną osobę.
Dobrze też jest wiedzieć, co to znaczy energia:
- sattva, czystość i mądrość - rajas, akcja i pasja - tamas, ignorancja.
Każdy z nas składa się z trzech subtelnych podstawowych składników – trigunas, jednak o naturze człowieka decyduje przeważający element trigunas (sattva, rajas, tamas). W tym temacie nie popadajcie w paranoję, nie da się normalnie żyć tylko z jednym elementem trigunas, ale musimy stworzyć dobrą kombinację z tych trzech energii, która będzie nam służyć.
Człowiek zbyt naładowany energią tamas lecz systematyczne stosujący praktyki duchowe powoli zmienia ją w sattva, oczyszcza się również rajas. Nieoczyszczona rajas to nasze niekontrolowane pasje, emocje, działania, które zamiast być konstruktywne w celu czynienia dobra i służenia Bogu zmieniają się w złość, gniew, nadmierne pragnienia, pogoń za materializmem, sukcesem, a to, wiadomo, wcale nie ułatwia kontaktu z Bogiem.
Widać wyraźnie, że w naszym życiu dominują energie tamas i rajas, szczególnie dzisiejsza młodzież niemająca krzty szacunku dla ludzi starszych: rodziców, nauczycieli, którzy często muszą stosować wobec nich silniejsze środki przymusu, nacisku, aby rozwiązać ich zbyt zaciśnięty węzeł w brzuchu wstrzymujący przepływ wyższych energii. Młodzież nie szanuje starszych ale sami chcą być przez nich szanowani, nie chcą słuchać ich pouczeń, to oni pouczają starszych, wielokrotnie zachowują się bezczelnie i cieszą się jak półgłówki ze swoich żałosnych żartów, wyrafinowanych dokuczań, pouczeń, aby dołożyć drugiemu. I nie ważne, że dołożyli osobie dużo starszej ... ot nastąpiło zupełne zatracenie moralnych wartości.... i właśnie ci, niech nie oczekują, że ich energie zbudują w nich fontannę sattvik światła.
Prawdziwy uczeń, osoba z energią sattva da szacunek rodzicom, swoim nauczycielom, nawet jak ci są bez wyższego wykształcenia nie powiedzą im, że ci są głupcami, nie będą ich pouczać. Nie jestem już młodą osobą, ale kiedy zwraca się do mnie starsza ode mnie osoba, choćby o kilka lat, stoją przed nią jak uczennica przy tablicy i cierpliwie słucham co ma mi do powiedzenia, nie pouczam jej, nie szkolę, tylko czekam, aż mi udzieli głosu.
Staram się dać szacunek nawet tym, co leżą sponiewierani na ulicach, współczuje im, że znaleźli się w takiej żałosnej pozycji. Wiem, że padli pastwą czarnych energii i nie śmieję się z nich, że jestem mądrzejsza, mam lepsze życie, nie mówię: sam sobie tak wybrał więc ma to co ma ... jeśli nic nie mogę dla nich uczynić to modlę się za nich, codziennie poświęcam choćby parę słów modlitwy w ich intencji. W ich sercach jest również światło Boże, to jest ta iskra, dzięki której żyją i dopóki żyją jest nadzieja, że i ta iskra może rozpalić w nich potężny płomień.
Moim obowiązkiem jest ochraniać ludzi starszych, słabszych, chorych, a nie poniżać. Moim obowiązkiem jest także budować nowe pokolenie, tak aby świat był lepszy, aby wszyscy mogli na tej ziemi żyć szczęśliwie i zgodnie z Prawem Bożym.
Dzisiejsi młodzi mówią tyle o miłości, o rozwoju duchowym .... ale zapomnieli o zwykłym szacunku do innego człowieka ... mądry na nich popatrzy z politowaniem i nawet nie otworzy buzi by z nimi dyskutować, cięższą role mają rodzice, nauczyciele, ci nie mogą milczeć, bo nie wypełnią swojej misji, ale ile ich zdrowia stracą aby rozwiązać supeł w brzuchach?

Używając zbiorowej nazwy: duchy, demony, negatywna energia należy wiedzieć – istnieje ogromna różnica pomiędzy duchami niższymi i duchami wyższymi, które pochodzą już z 5, 6, 7 wymiaru Paataal. Nazywają się maantriks (czarnoksiężnicy). Różnica wynika z ich siły. Obecnie występuje wzrost aktywności wyższych duchów, już tych demonicznych pochodzących z wyższych wymiarów. Wszystko jest związane z Armagedonem – miejsce zapowiadanej w Apokalipsie św. Jana (Ap 16, 16) ostatecznej bitwy między siłami dobra i zła, w której hordy Szatana zetrą się z anielskimi hufcami pod wodzą Chrystusa w zażartej walce.
Kończą się już wpływy niższych duchów o przeciętnej energii. Nie będzie to łatwy czas. Na wyższe duchy nie działają egzorcyzmy, tutaj potrzebny jest już ktoś z energią duchową z Boskiego Planu. Kapłani, egzorcyści są w stanie usunąć zwykłe duchy. Prawdą też jest, że wielu naszych kapłanów i ludzi niby duchowych nie zdają sobie sprawy z poziomu wyższych duchów.

Maantriks rzadko wpływają na ludzi bezpośrednio, robią to tylko w wyjątkowych przypadkach. Mają oni dostęp do gigantycznych ilości czarnej energii, dzięki której mogą wyrządzić olbrzymie szkody na dużych obszarach i wpłynąć niekorzystnie na całą ludzkość. Maantriks to duchy z 6 i 7 poziomu Paataal, mają mentalne zdolności do toczenia wojen, nawet z bóstwami na pozimie Nieba – Swargaloka.
Wśród duchów, demonów istnieje hierarchia, która jest oparta na ich duchowej mocy i sile. Ostatecznie wszystkie złe duchy kontrolowane są przez najwyższy poziom Paataal. Mają jednego szefa – mistrza maantriksa, który jest liderem dla innych.
Dlaczego wiele dusz trafia do poziomów Paataal i są zarządzani przez maantriks?
Główną przyczyną jest to, jakie dominują uczucia, emocje, myśli i inne osobowe cechy człowieka w chwili jego śmierci. Jeśli ciągle myśli źle o innych, naraża ich na szkody, kontroluje, manipuluje, spycha do roli niewolników przyciągnie ich podobna energia. Trzeba także wiedzieć, że ich złe postępowanie jest napędzane przez demony i duchy, najczęściej zupełnie bez ich wiedzy. Toteż bardzo jest im na rękę, jeśli ktoś w nich w ogóle nie wierzy i bardzo nie lubią tych, którzy wyjawiają ich tajemnice i walczą z nimi. W zależności jaką energie posiadają zbierają się w grupy – poziomy, tak też przydziela się im zadania, np. do zastraszania, udają fałszywych uzdrowicieli, proroków, a nawet aniołów światłości oplątując swoimi sieciami upatrzone osoby, mają je jako opiekunów wszystkie tego typu wróżki, dzieje się tak prawie we wszystkich przypadkach. Na tej zasadzie działa większość channelingów, szczególnie tam, gdzie wróżki itp., dostają odpowiedzi na wszystkie pytania.

Znane są formy złych duchów, zwane czarownice, często wchodzą w ciała ludzi, aby spowodować wypadki, niszczą życie rodzin, mają pełną kontrolę nad domami, dlatego należy oczyszczać pomieszczenia, szczególnie te, w których utrzymuje się brzydki zapach. Nie znoszą śpiewania Imienia Boga, mantr, Różańca i innych duchowych praktyk. Szybko wyprowadzają się od tych ludzi, którzy głoszą Prawdy Absolutu, nie sprzyja im środowisko, w którym czują obecność Boga.
Aby się przed nimi obronić można praktykować Satsung – intonowanie Imienia Boga przez cały dzień, w każdej wolnej chwili. Wówczas wytwarza się strumień energii sattva (Boska Świadomość). Można to robić samemu lub w grupach. Często wypowiadajcie słowa Bóg, Chrystus jako mantrę, każde z nich ma potężną moc i wytwarza dużą ilość pozytywnej energii.
Następną rzeczą i wielkim krokiem w duchowej praktyce jest umieć służyć innym, jest to Satseva. Można ją osiągnąć na wiele sposobów, choćby dzieląc się duchową wiedzą, wprowadzać pozytywne zmiany w życiu innych osób, nawet drobne przysługi, np. zakupy dla chorej sąsiadki, oczywiście nie brać za to pieniędzy. Ci co naprawdę szerzą duchową wiedzę dają wykłady za darmo, nie wykonują usług za pieniądze, nie zasłaniają się, że to żmudna praca, uzdrowiciele muszą się dobrze odżywiać, kupować drogie minerały ... akurat tym jest to najmniej potrzebne .... trzeba opłacić za sale, materiały. Jeśli ich praca jest wartościowa zawsze znajdzie się sponsor, który wszystko opłaci. Jakoś to tak działa. Cokolwiek robimy najlepiej ofiarować Bogu i czynić swoją powinność z czystym sercem. Nasze nastawienie powinno być jako służenie z pokorą. Satseva to służba z pokorą, z czystego serca, nigdy nie mówi: ... daj mi tyle i tyle, cieszy się, że dostaje aż tyle, chociaż koperty są puste.

Inna formą oczyszczania jest duchowy healing (uzdrowienie duchowe). 80% naszych różnych życiowych problemów ma korzenie w wymiarze duchowym. Ważne jest, aby to zagadnienie dobrze zrozumieć. Nie ma choroby, dysfunkcji ciała, które nie miałoby początku w zakłóceniu duchowym. Czy to choroba serca czy głowy wprzódy zostaje wyrządzona szkoda ma polu duchowym. Energia duchowa jest bezcenna i niezwykle trudna do zdobycia. Osoby, które mają już wykształcony szósty zmysł mogą podawać energię innym ludziom, mają już połączenie z poziomem Nieba Bhuvaloka, z bardzo subtelnego poziomu światła. Te osoby podają 100% czystą energię typu sattva.
I niech mi tu nikt nie mówi, że wszyscy reikowcy są połączeni z tym poziomem, a ilu z nich każdego dnia wypala paczką papierosów między swoimi sesjami i w jaki sposób taki uzdrowiciel może mieć energię sattva? I nie pomogą jego inicjacje, tytuły, dyplomy, jego energia jest z poziomu tamas-rajas, które bardziej szkodzą niż leczą.
Osoby z rozwiniętym szóstym zmysłem mają najczęściej 70% energii sattva, która jest paliwem dla tego zmysłu, inaczej on nie zadziała. Osoby z jeszcze wyższych poziomów świadomości posiadają wyższy rodzaj energii, jeszcze bardzie subtelnej niż sattva, pochodzi z poziomu Chaitanya, wtedy wiadomo, że w ich ciele jest 100% energii sattva, dzięki czemu wchodzą w wieczny spoczynek – samadhi.
cdn...
|
Czy jest między tymi pojęciami jakaś różnica? Oczywiście, i to wielka!
W obecnym labiryncie ziemskiego życia można spotkać wszystkie definicje różnych duchów, demonów, które są wprowadzane w nasz świat poprzez wszystkie religie, prywatne osoby, a nawet uczonych. Mówią one o duchach zmarłych, demonicznych i wszystkich innych niewytłumaczalnych paranormalnych zjawiskach, które dotykają ludzi. Wszystkie te zjawiska pociągają jak za sznurki odmienne zachowania i działania ludzi; a tu już łatwo można wychwycić różnice ludzkich zachowań, czyniących mimo wszystkiego dobre rzeczy i te, które przekraczają wszystkie reguły ludzkich norm.
W labiryncie dzisiejszego świata nie sposób szybko zidentyfikować zło, a jeszcze trudniej znaleźć receptę aby go zwalczyć. Jednak w XXI wieku już nie można nie zauważyć i to bez większego rozeznania, głębszej analizy całej struktury płynącej z niewidzialnego świata, że najmocniej atakują ludzi demoniczne i satanistyczne siły.
Jaka jest różnica między demonami posiadania i siłami, które atakują człowieka, ale nie są w stanie go opętać?
Demony posiadania całkiem zniewalają dusze, które stają się ich niewolnikami a nawet współpracownikami. Znane są światu już powszechnie stosowane rytuały satanistyczne w celu oddania hołdu władcy tego świata – szatanowi.

Chrześcijanie dobrze wiedzą, że jedną z podstawowych funkcji Ciała Chrystusowego jest zwalczanie zła. Wielu ludzi na świecie (nie tylko chrześcijan) oświadcza, że być chrześcijaninem i pozwolić się z całą ufnością prowadzić Jezusowi Chrystusowi już samo w sobie ochrania człowieka przed opętaniem, ponieważ Pismo mówi:
„Wy z Boga jesteście, dzieci, i wy ich zwyciężyliście, gdyż Ten, który jest w was większy jest, aniżeli ten, który jest na świecie.” (1J 4, 4)
Jeśli człowiek wierny wierzy w Boga, Chrystusa, jednocześnie i Duch Święty zamieszkuje jego ciało i złe duchy mają w nim mało do powiedzenia.
„My z Boga jesteśmy. Kto zna Boga, słucha nas; kto nie jest z Boga, nie słucha nas. Przez to poznajemy ducha prawdy i ducha błędu.” (1J 4, 6)
„Przez to poznajemy, iż w nim mieszkamy, a on w nas, iż z Ducha swego nam dał.” (1J 4, 13)
Chrześcijanie mogą być zaatakowani przez demony, nawet z jeszcze większą siłą, niż ludzie nie wyznający Chrystusa, ale nie mogą być opętani i całkowicie przez nich kontrolowani.
Dla chrześcjan brzmi to naprawdę dobrze ... lecz pamiętajcie, aby co niektórych nie poniosła fałszywa duma, że mogą odłożyć na bok swoją duchową pracę, ponieważ są chrześcijanami i złe duchy nie mogą im nic złego zrobić. Właśnie was obowiązuje większa czujność, to wy jesteście pod większą lupą szatana, to do was będzie najwięcej strzelał i niejeden raz uczyni w waszym życiu wielki bałagan, postawi pod murem, czasami tylko z jednego powodu, za waszą wiarę w Chrystusa! Satanizm to nic innego tylko opozycja chrześcijaństwa. Zamiast naśladować Jezusa Chrystusa odwracają wszystkie Jego słowa, symbole i jawnie naśmiewają się z Boga, Chrystusa i Ducha Świętego.
Wiadomo, że złe duchy zaczynają swoją pracę od burzenia naszych murów obronnych i zawsze zaatakują osoby bardziej wrażliwe na Boga. Działają w imieniu wyższych demonów.
Już moja babcia mówiła:
„nie weźmie diabeł złego, bo i tak wie, że ten jest jego."
Toteż NIGDY, kto tylko czuje w sobie odrobinę Boskiego Światła, nie może pozostawać bezbronny i odsłonięty na wszystkie ataki.
Szatan nie zajmuje miejsca przed Tronem Boga, ani w żadnej innej świątyni Boga w Niebie, a każdy człowiek wierzący w Boga i Chrystusa staje się świątynią Boga Żywego.... to, że w człowieka ciele zamieszkuje Duch Święty, toteż szatan nie potrafi się w nim poruszać. Nie mniej bardzo często atakuje człowieka zakładając, że ten jest mały i grzeszny i łatwo sobie z nim poradzi. I często tak bywa, że całkowicie zburzy w nim wiarę i zaufanie do Boga. Przekona, że Bóg nie istnieje, że większą siłę ma człowiek, który może być sam sobie bogiem. I nie trzeba daleko szukać, dzisiaj każdego dnia widzimy jakąś ważną personę, która stawia siebie na równi z Bogiem, pragnie władzy i kontroli nawet nad całym światem i wszechświatem (podobnie jak niegdyś Lucyfer). Wówczas człowiek bluźni Bogu, a szatan podsuwa mu nowe narzędzia dla jego ego, które powoli stają się dla niego wielką pułapką.
W każde ciało może być dokonane demoniczne włamanie, nawet największego świętego; jest jednak potężna różnica: być opętanym, a być atakowanym przez złe duchy i demony.
Istnieje potężna różnorodność duchowych opętań i demonicznych włamań. U osób mocno wierzących mogą się odbywać włamania na ich zewnętrznym dziedzińcu (ich środowisko, aura, a nawet ciało), lub wewnętrzne (ich umysł), ale ich sanktuarium - ich dusza jest chroniona tak długo, dopóki nie odrzucą Chrystusa i nie popełnią bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu. Jeśli nie będą bluźnić przeciwko Duchowi i będą trzymać się Chrystusa, On ich zawsze wybroni.
„Dlatego powiadam wam: każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.”(Mt 12,31)

I nasuwa się nowe pytanie: co stanie się z tymi, którzy bluźnią Duchowi Świętemu, czy ich błędu nie da się już naprawić?
Widać wyraźnie, że jest to najmocniejsze stwierdzenie w naukach Chrystusa. Pokazuje postawę i stanowczość Boga w stosunku do tych, którzy świadomie odrzucają Go i całym swoim życiem wyrażają swój sprzeciw wobec Niego.
W praktyce może to znaczyć, przypisywanie sobie władzy Boga, dążenie do Boskich przywilejów dostępnych tylko Bogu. Skierowane jest to dla wszystkich tych, którzy stawiają siebie ponad Bogiem. Jezus mówił, jeśli ktoś tak zrobi nawet Bóg mu nie wybaczy, i dodaje inne słowa:
„Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów.” (Łk 12, 1)
A dzisiaj dramatem wielu ludzi jest właśnie to, że wydaje im się, że są bogami, że są w stanie pokierować całym światem i życiem w ten sposób, że Bóg nie będzie miał już tu nic więcej do powiedzenia. Nawet wielu wierzących mówi do nas „musimy wziąć ster w nasze ręce, Bóg jest miłosierny, ale tego za nas nie zrobi” ... tutaj mamy ukrytą wielką pychę człowieka .... taka osoba wyraźnie pokazuje własną przewagę .... oj zadziwicie się jeszcze nie raz!!!
Lepiej ugryźć się w język zanim wypowiemy swoje mądrości podważając autorytet Boga, Chrystusa, Ducha Świętego i Świętej Matki. Nie bądźcie tacy pyszni z powodu swojej „wszechwiedzy” i inteligencji. W tych sprawach nie ma na świecie do końca mądrych, jeszcze wiele nas zaskoczy i mocno zadziwi.
Wówczas dzieje się jeszcze jedna sprawa, taki mówca podważając autorytet Boga czyni, że wielu ludzi zaczyna odczuwać żal do Boga, iż nie pomaga człowiekowi, podważa Jego zaufanie ... a przecież Bóg ma dla każdego z nas swój indywidualny plan, a my mamy pozwolić się Mu poprowadzić różnymi drogami ... czym większy plan, tym trudniejsza droga. Co prawda, niektórzy mają dobre chęci, ale źle biorą się za swoją pracę, a dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
W każdym, kto modli się do Chrystusa jest obecny Duch Święty i podpowiada co ma ten człowiek robić; co mówić, pisać, czynić, aby mógł dostąpić prawdziwego życia. Również w każdym z nas dopuszczane są także pokusy, aby zrozumieć własne błędy ... można błąd zrobić, a Bóg przygląda się nam co my z nim dalej uczynimy? Czy zamieciemy sprawę pod dywan czy zechcemy ją naprawić? Czy żałujemy szczerze za ten grzech, czy przepraszamy i reperujemy błąd ponieważ boimy się tylko kary? Bóg patrzy także jak bardzo jesteśmy silni, czy poradzimy sobie z trudnym zadaniem? Często postawa świętego udowadnia innym Moc Boga w nim.
Również jeśli ktoś uważa, że ma lepszą gadkę, lepiej potrafi pisać, lepiej planować i tworzyć niż Duch Święty, to już jego wybór ..... osobiście wolę być natchniona przez Ducha Świętego; niejeden człowiek, który idzie za Nim już nie raz udowodnił, że mocniejszy jest od innych, chociaż kruchy na ciele, nie szkolony na uniwersytecie, ale jego słowa są czyste, mądre i przejrzyste... ci, których On prowadzi są dziećmi Bożymi i to On przychodzi im na pomoc w chwilach słabości.
„Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie?” (1Kor 6, 19)

Wielu także uważa, że nie ma co się przejmować takim czynem jak „grzech”. Uważają siebie za czystych jak lustro, bez żadnej skazy ma własnym duchu. Obecnie rozliczanie się z grzechów nie jest modne, a nawet wykluczone, bo przecież Miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że wybaczy człowiekowi wszystko? I tak wielka pycha człowieka spycha i tą granicę prawdy. Nic też dziwnego, że świat zamienia się na naszych oczach w piekło, a i tak wielu twierdzi chociaż są naocznymi świadkami wielkiego zła, że piekła nie ma.
Tak, piekło już rozpościera się wokół nas, a niektórzy ludzie od dawna przejęli role demonów i walczą o każdego człowieka, który może im przynieść zyski i być dobrym udziałowcem w ich królestwie ... a reszta do czarnej roboty i do pieca.
I pytam, jak może Pan Bóg wybaczyć człowiekowi takie czyny, które spychają innych z drogi do Boga i zasilają swoimi działaniami szatana?
Ojcowska miłość, przebaczenie nie jest usprawiedliwieniem dla grzechów jego dzieci. Dobry ojciec poprzez naukę i kary, kiedy dziecko go nie słucha naucza swoje dzieci prawdy, sprawiedliwości i człowieczeństwa, tak nam dzisiaj wszystkim potrzebnego w naszym ziemskim życiu. Pan Bóg przysyła nam swoich nauczycieli, którzy uczą ludzi prawdziwych dróg, wskazują prawdy, sprawiedliwości, a tym towarzyszy Duch Święty, który wskazuje jak mają działać, aby uratować przed zatraceniem jak najwięcej ludzkich dusz.
Inna sprawa, kiedy Bóg widzi, że jego grzeszne dziecko gorąco pragnie naprawić własne grzechy, pomyłki, widzi, że szczerze żałuje i oczyszcza swoje serca z wielkich nieprawości, wtedy i kochający Ojciec pomaga im naprawić błędy, daje im szansę. Ale nie jest to równe do całkowitego odpuszczenia, musi upłynąć wiele czasu zanim wyrówna swoje rachunki. Jest to ożywcze światło Bożej Łaski i zadziała w tym człowieku pełnią miłości i prawdy kiedy jego słowa, myśli i uczynki będą czyste, a on sam będzie głosił chwałę swojemu Ojcu, Chrystusowi i Duchowi Świętemu. Ten uzdrawiający ogień może objąć wszystkich ludzi, jednak Biblia pisze, że nie wszystkim zostanie wybaczone, będzie grupa , która nie przyjmie uzdrowienia z rąk Boga, Chrystusa i Ducha Świętego.
„Kto ma uszy niech posłyszy, co mówi Duch ..." (Ap. 2,7)
Toteż NIGDY nie postępujcie zuchwale przeciw Miłosierdziu Bożemu, aż do końca swoich dni. Strzeżcie się takiej wielkiej pychy. Inaczej będzie policzone wam to za bunt przeciw Bogu, a wasze postępowanie posłuży szatanowi.
Już lepiej jak grzeszycie małymi grzechami, a nie zuchwale występujecie przeciw Bogu. Takie zuchwalstwo blokuje natchnienie Ducha Świętego, wasze życie zawsze będzie wywrócone do góry nogami, co naprawisz albo zbudujesz legnie w gruzach, poplącze nogi .... będziesz wiecznym Syzyfem.
W obecnych czasach lepiej wprowadzić w życie mniej paniki, więcej wiary i troski o życie innych osób, bunt przeciwko Bogu, pogarda do Niego może całkowicie zniszczyć człowieka, ale może go wybawić wielkie miłosierdzie do bliźniego, może zmyć wielkie winy w zamian za ciężką pracę na rzecz innych ludzi.
„Szanuj bliźniego swojego jak siebie samego.”

Właśnie taką szansę dostał Dannion Brinkley, opisał swój niezwykły życiorys w książce „Save by the light”(Ocalony przez światło). Pomimo trzykrotnej śmierci klinicznej był wracany do życia aby odkupić własne winy; jak sam się wyraził, w swoim życiu czynił tylko zło, z jego powodu tysiące ludzi straciło swoje życie. Brinkley po pierwszej śmierci klinicznej w roku 1975 odrodził się w kostnicy, około 28 minut po jego oficjalnie ogłoszonej śmierci z powodu porażenia piorunem. Uderzenie pioruna było tak potężne, że w jego ręku stopiła się słuchawka telefoniczna i spaliły się jego buty. Wypaliła się również podłoga, na którą upadł. Opisał swoją podróż do Kryształowego Miasta poprzez ciemny tunel. U jego wyjścia czekała na niego Anielska Istota i doprowadziła go do Katedry Wiedzy, gdzie pokazano mu całe jego życie, w którym znaleziono tylko jedną zasługę; obronił kozę okrutnie bitą przez jej właściciela, i umorzono mu pobicie właściciela kozy, (określił ten akt miłosierdzia Istot Świetlistych, jakby w ogóle nie zauważyli tego pobicia), ale na resztę jego czynów nie było amnestii.
Świetliste Istoty przekazały mu 117 wizji zawarte w 13 pakietach (wizjach), które on nazwał „pudełkami.”, z czego 95 wypełniło się do końca 1998 roku. Spisał je Raymond Moody – autor słynnej już książki „ Życie po życiu”, z którym Dannion spotkał się po jego pierwszym doświadczeniu śmierci. Mocno się zaprzyjaźnili, to dzięki niemu Dannion spisał swoje doświadczenia.
Dannion ciągle żyje i bardzo ciężko odrabia swoje poprzednie grzechy, pomimo że przeżył jeszcze dwa razy NDE. Pomaga w pracy w hospicjum, gdzie znajdują się nieuleczalnie chorzy czekający na własną śmierć, oczywiście pracuje jako wolontariusz. Pomaga tym osobom przejść na drugą stronę, mówi im co ich tam czeka, często spędza z nimi długie godziny, trzyma ich nawet na własnych kolanach, aby było im łatwiej pokonać granicę śmierci. Wcześniej 100% ateista pracuje, aby jeszcze za życia pojednać ich z Bogiem. Poza tym załatwia medyczny sprzęt dla niepełnosprawnych, wydaje na to prawie wszystkie własne dochody. Przed powrotem na Ziemię pokazano mu jakie życie czeka na niego po drugiej stronie, więc pracuje wytrwale, aby spełnić wszystkie warunki. Zanim zabrał się za swoją pracę po powrocie z Kryształowego Miasta przez wiele długich miesięcy był wrakiem człowieka, na wózku inwalidzkim, prawie niewidomy, z trudem mówił, był skazany na pomoc innych osób. Stracił wszystkich przyjaciół, a nawet bliską rodzinę, jego szpitalne długi uczyniły go bankrutem. Przebywając w takim stanie zastanawiał się w jaki sposób będzie mógł pomóc innym.
Miał wyraźnie powiedziane przez Świetliste Istoty, czym będzie się zajmował po powrocie na Ziemię. Chociaż nie wymieniał ich z imion, łatwo było się domyśleć, że jedną z nich był sam Jezus Chrystus. To On mu powiedział jak może zmazać swoje haniebne czyny. Po kilku latach swojej rehabilitacji rozpoczął prace w hospicjum i z bezdomnymi ludźmi. Już po kilku miesiącach po swoim cudownym ocaleniu zauważa, że potrafi czytać w myślach innych, otrzymuje także inne cudowne dary. Drugą śmierć kliniczną przeżył w roku 1992 z powodu niewydolności serca spowodowanego uderzeniem pioruna. Podczas drugiej wizyty w Kryształowym Mieście myślał, że pozostanie tam na zawsze, jak mu przyobiecano za pierwszym razem, nie usłyszał od Świetlistych Istot żadnych zarzutów, ale w tej samej chwili usłyszał odpowiedź, "nie chcę cię martwić, wracasz na Ziemię, nie dokończyłeś swojej misji". Za parę minut przebudził się na stole operacyjnym, bardzo rozgniewany, wcale mu się to nie podobało. W roku 1997, we wrześniu miał po raz trzeci NDE z powodu tętniaka mózgu, ponownie cudem przeżył, pomimo że nawet lekarze nie dawali żadnych szans. Jak widać nie jest łatwo odrobić swoje karmiczne długi, musimy spłacić wszystko co do grosza.
I niech mi tu więcej nikt nie pisze na księdze gości, że każdemu człowiekowi będzie wybaczony każdy grzech ot, tak za friko i Bóg takiego niewdzięcznika posadzi obok siebie przy Boskim Tronie...

Kto rozważny, łatwo zauważy, że każdy człowiek jest tabernakulum, tylko pytanie: czy czasem ono nie jest puste?
Każdy człowiek może być przybytkiem Boga, ale jak dobrze wiemy, często ludzie mają zamiast własnej świątyni tylko dobry makijaż, a swoją świątynię budują na zewnętrznym dziedzińcu zamiast we własnej duszy.
Wiemy, że demony mogą sprawić, że jesteśmy głusi i ślepi, a nawet szaleni. Potrafią inspirować nasze samookaleczenia, samobójstwa, ujawniają nadprzyrodzone siły, a nawet nadają ciału wady wrodzone, często prowadzą do nieludzkich zachowań. To wszystko znajdziecie w Biblii – dokumenty przedstawione przez Jezusa Chrystusa, który jako człowiek wszystko to nam pokazał idąc z nami przez życie. Udowodnił, że demony są agentami fałszywych doktryn.
Demonicznych manifestacji nie należy mylić ze wszystkimi stanami psychicznymi, chorobami wrodzonymi, paraliżami, uszkodzeniem mózgu, padaczką i innymi stanami ... nawet nie wszystkie nocne paraliże są ich dziełem (to jest odrębny temat, który wyjaśnię w swoim czasie).... nie jest łatwym zadaniem odróżnić jedno od drugiego.
Demony mają swoje programy, szukają słabości człowieka i tam wywarzają drzwi, nawet za pomocą tradycji rodzinnych (wywołania poczucia winy, np. wybraliście mi złą religię), lekkomyślnego zachowania (grzech), zazwyczaj uwodzą osoby powoli w zupełnie nieświadomy sposób, bywa, że w nie nie wierzycie ... wtedy łatwiej wywołać poczucie własnej winy, przerzucić ją na inne osoby, np. za swój opłakany stan, zdrowie, dobrobyt). Interesują się niby czubkiem twojego nosa, a tak naprawdę chcą zawładnąć całym twoim ciałem i duszą.
I wcale to nie znaczy, że dobry ksiądz czy inny „dobry” człowiek nie może paść podstępom demonów, nawet nie zauważy kiedy zostanie przez nich zdominowany, przeważnie kiedy przestaje służyć Bogu i zdaje się całkowicie na własną wolę. Toteż nawołują nas z Nieba, abyśmy się modlili za duchownych, którzy się pogubili w swoim życiu. Takim osobom nawet wszystko układa się po ich myśli, nikt im nie przeszkadza ..... gorzej z tymi, którzy idą wiernie z Wolą Boga.
Człowiek niby dobry, a jednak zniewolony przez złe duchy, może nawet codziennie się modlić, chodzić do kościoła, a jednak jego ciałem i umysłem rządzą demony. Są to tak zwane demony aktywności, które narzucają ludziom własne plany, które nigdy nie powinny być wdrażane w ich życie.
Wielu ludzi jest z siebie dumnych, że ich demony nie atakują ... aha! Lepiej już demonom nie może się zdarzyć, kiedy potrafią bez walki, cienia zwątpienia wyprowadzić w pole człowieka ... taki naiwny, to dla nich łatwy łup. W moim życiu przypuściły największy szturm, kiedy zrozumiałam, że ich bytowanie w naszym świecie to nie bajka tylko czysta prawda.
Tak samo dzieje się obecnie na świecie, kiedy wzrasta świadomość ludzi, kiedy ludzkość budzi się do prawd o prawdziwym życiu na ziemi, zaczyna rozumieć kto nami naprawdę steruje, kto naprawdę tu rządzi i na jakiej my zwykli ludzie jesteśmy pozycji, narasta w świecie coraz większy ucisk. Siły zła wiedzą, że już ich zemaskowaliśmy i grają z nami ostro, już się nawet zbyt mocno nie kryją ... a będzie jeszcze gorzej, bo również wiedzą, że ich czas jest krótki. Mogli śmiało realizować swoje plany kiedy naród spał, ale kiedy każdego dnia budzi się nowa grupa, wiedzą, że ludzie mogą zmienić ich plany. Dlatego sprowadzają na nas strach i zakradają się do naszych domów po nocy niczym złodzieje ...

Wiele osób zapyta: jak demon może dostać się do świątyni Boga?
Po prostu wchodzi przez główną bramę, jeśli nie ma w niej właściwych strażników. Osoby, które znają wizje Katarzyny Emmerich wiedzą ile Boscy Aniołowie toczą bojów każdego dnia o każdą istotę ludzką, która prosi Boga o pomoc przed demonami, jaką stoczą walkę w dniach ostatecznych u bram kościołów.

„Ponownie ujrzałam kościół Św. Piotra z jego wielką kopułą. Stał w niej Michał – jaśniejący, odziany w krwawoczerwona szatę i trzymający w ręku wielką chorągiew. Na ziemi toczył się wielki spór. Zieloni i niebiescy walczyli z białymi. Biali mieli nad sobą wielki, ognisty miecz i wydawało się, że ponoszą klęskę. Żadna ze stron nie wiedziała jednak, dlaczego walczy? Kościół był podobnie jak Anioł cały krwawoczerwony. Powiedziano mi „zostanie wybielony we krwi”. W miarę jak przedłużała się walka, kościół coraz wyraźniej tracił barwę krwi i stawał się coraz jaśniejszy. Anioł tymczasem zstąpił na ziemię i podszedł do białych. Wiele razy widziałam go stającego przed wielkimi gromadami ludzi. Nagle nabrali oni niezwykłej odwagi, nie wiedząc nawet dlaczego? Anioł rozbijał szeregi wrogów, którzy rzucali się do ucieczki na wszystkie strony. Ognisty miecz, który wisiał nad białymi, teraz znikł. Gdy toczyła się walka, nieustannie w ich stronę przybiegali całymi gromadami nieprzyjaciele, niekiedy nawet w wielkiej liczbie. Nad terenem tej walki ukazywały się zastępy świętych, którzy dawali znaki rękoma i coś pokazywali, każdy czynił to na swój sposób, ale w jednym duchu. Gdy Anioł zszedł z Bazyliki, ujrzałam nad nią wielki świecący Krzyż, na którym wisiał Zbawiciel. Z Jego ran rozchodziły się na świat jasne wiązki promieni. Rany były czerwone i wyglądały jak świetliste bramy, w środku były złociste jak słońce. Zbawiciel nie miał na głowie cierniowej korony, a z Jego wszystkich ran głowy tryskały promienie i rozchodziły się horyzontalnie na cały świat. Cienkie jak włos promienie wychodzące z Jego rąk, boku i stóp były barwy tęczy i biegły w kierunku miast, wiosek i domów na całym świecie. (....). Widziałam również unoszące się na niebie czerwone, świecące serce, z którego jedna wiązka promieni biegła w kierunku rany boku, a druga oświetlała kościół i wiele leżących obok terenów. Liczne dusze przenikały te promienie, a następnie przez serce i razem z całą wiązką promieni wchodziły do boku Jezusa. Powiedziano mi, że Tym sercem jest Maryja.”
Jakie są nasze bramy, przez które wkradają się złe duchy?

Jedna wielka, zmysłowa, ale pięciokrotna: wzrok, zapach, słuch, smak, dotyk. Demon może wejść przez każdą jedną z nich, jeśli tam nie ma odpowiedniej straży. Mało tego, może swobodnie się poruszać kiedy mu na to pozwalamy ... to może się zdarzyć przez nasze lenistwo, rezygnację z wolnej woli, dajemy innym przyzwolenie, niekoniecznie dla nas właściwym osobom, aby decydowały o naszym życiu. Wielokrotnie żałujemy grzechu, albo spychamy winę, że ktoś nas wrobił? Ale musimy zdać sobie w pełni sprawę, że najczęściej to my sami dajemy się wrobić. Jeśli postawimy w swojej bramie dobrych strażników demon się nie poruszy ani kroku dalej, nawet tymczasowo, ale pamiętajcie, za obrazę Ducha Świętego nie dostajecie tej obrony, wtedy demony mają niczym nieograniczoną drogę, nawet taka osoba nie wie, że jest już zdominowana przez negatywne siły.
Tam, gdzie człowiek jest usilnie atakowany przez demony, szaleje wielka walka między ciałem i duszą, ale dzięki Duchowi Świętemu demon zostanie w swoim czasie ujarzmiony.
Jak ujarzmić demony?

Pamiętajcie, aktywują je już same nasze myśli, nie koniecznie o demonach, ale o złych przedsięwzięciach, takich jak odwet, zemsta, nienawiść, kłamstwo .... itd. Dlatego stawiajcie przy swoich bramach umysłu dobrych strażników, kreujcie wszystko to, co pozytywne. Ważna jest tu mądrość: „miejcie serce gołębie, ale bądźcie czujni jak węże”.... myślcie pozytywnie lecz nie dajcie się złapać na czułe, ale puste słówka, obietnice ... również to nie znaczy, że przez pozytywne myślenie stracimy całkowitą kontrolę nad wydarzeniami wokół nas. „Bądźcie czujni jak węże”, znaczy musimy reagować w porę i skutecznie, aby nie wpuścić w swoje pola wroga.
Nie muszę nikomu pokazywać palcem wielu naszych liderów, nawet duchowych przywódców, którzy stawiają obok siebie fałszywe flagi, krzycząc na cały świat o swoim miłosierdziu, miłości, a ile pada z ich ust pustych obietnic, lub jeszcze gorzej .... wpuszczają nas w z góry ustawione zasadzki. Myślimy, że czynią dla nas dobrze, a tu niemiła niespodzianka ..... i nie tylko świat pozbawiony Boga czyni nam takowe rzeczy, wielu chrześcijan otwiera swoje bramy poprzez kłamstwo, obłudę, jawną kradzież, alkohol, narkotyki, seksualne zachowania i inne uzależnienia, obserwujemy jak nasi duchowi pasterze mają wilcze gardła.
Czy uważacie, że takie działania są objawem Ducha Świętego?
A przecież wielu chrześcijan staje codziennie przed ołtarzem, przyjmują komunię, płaczą, i wzywają Boga na pomoc, bo nie chcą być już więcej źli, nie chcą być alkoholikami czy dokonywać innej złej rzeczy ... ale zaraz po wyjściu z kościoła zamiast iść i naprawić swój błąd, spotykają kolegę i lądują w barze na piwie, albo jeszcze przed kościołem obgadują inną osobę, zrobią jej aferę na całą okolicę, niechże wszyscy usłyszą, kim ta osoba jest? Jeśli nie możemy nad taką sprawą zapanować, na pewno przegramy!
Pokusy, ataki demoniczne to tylko małe bitwy, bywa, że po nich przychodzi długa walka, prawdziwa wojna!
Czy należy się martwić demonicznymi atakami? Bać, że jesteśmy opętani?
Szatan przegrał jedną i drugą bitwę, uraziliśmy jego pychę, więc rozpoczyna walkę, a nawet wielką wojnę, podczas której narodzi się nowy człowiek, a jego dusza przybierze mocno na sile. Dusza ma wieczne życie, a ciało ulega rozpadowi ... inna sprawa czy człowiek na ten bój jest wystarczająco gotowy? Ile razy go szatan podejdzie, ile razy podetnie mu nogi i rozłoży na glebie na obie łopatki ... i to nie ma wielkiego znaczenia w ostatecznym zwycięstwie ... skoro się podniesiemy i odepchniemy atak, szatan będzie zawsze na przegranej pozycji.
„Szymonie, Szymonie oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę!” (Łk 22, 31)Co wynika z tego wersetu Biblii?
Szatan może każdego z nas wziąć na swoje sito, może nas przesiewać tak długo jak zechce, może być nawet czas, że nami steruje, Jezus Chrystus naucza dalej:
„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie wpadli w pokuszenie, duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe.” (Mat. 26, 41)
Zachowania ludzi, a to już łatwo wychwycić, znacznie różnią się od siebie; jedni za wszelką cenę czynią dobre rzeczy i drudzy, którzy przekraczają wszelkie normy przyzwoitego zachowania. Są i ci, którzy zawzięcie chowają głowy w piasek i udają, że nie widzą ani dobra, ani zła, nic nie czynią w celu poprawienia sytuacji, ani własnej, ani świata. O tym też Jezus dał przypowieść... o nieurodzajnym drzewie figowym...
Wielu zapyta: ile trzeba włożyć pracy, aby nas Pan Bóg zauważył?

Jedni pracują od szóstej rano aż po zachód słońca i to każdego dnia ... inni zaczynają pracę tuż przed zachodem słońca, i bywa otrzymują tę samą zapłatę co ci pierwsi. Bóg potrafi wynagrodzić tego, który w porę zrozumie swój błąd i wiele mu przebaczy.
„Syn rzekł do niego: Ojcze zgrzeszyłem przeciwko Niebu i przeciwko Tobie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Ojciec zaś rzekł do sług swoich: przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go, dając też pierścień na jego rękę i sandały na nogi. I przyprowadźcie tuczne cielę, zabijcie je, a jedzmy i weselmy się. Dlatego, że mój syn był umarły a ożył, zginął a odnalazł się. I zaczęli się weselić.” (Łk 15, 21 -24)
... kto zna historię syna marnotrawnego wie, że starszy syn rozeźlił się na ojca, który tak przywitał młodszego syna, który mu roztrwonił cały majątek i przez długie lata nie dawał o sobie znaku życia.
Co wtedy odpowiedział Ojciec starszemu synowi.
„Synu, ty zawsze jesteś ze mną, i wszystko moje jest twoim. Należało się weselić i radować, że twój brat był umarły a ożył, zginął a się odnalazł,” (Łk. 15, 31 - 32)
Kto szczerze żałuje i oczyszcza serce z wielkich nieprawości, kochający Ojciec pomaga mu ..... toteż NIGDY nie mówcie, nagrzeszyłem już tyle, że Bóg mi tego nie wybaczy. Pozwólcie ocenić to Bogu, dajcie sobie szansę powrotu do Domu, do swojego Ojca. Dobrym przykładem jest historia Danniona Brinkley. Jego książkę znalazłam już po swoich przeżyciach, wówczas kiedy szukałam w bibliotece o śmierci klinicznej. Ze zdziwieniem odkryłam, że widzieliśmy podobne rzeczy, z tą różnicą, że ja Kryształowe Miasto widziałam po raz pierwszy w czasie swojej podróży poza ciałem (podróż astralna) w listopadzie w roku 2000. Tam byłam przyjmowana przez potężną Świetlistą Istotę całą ze Złota. Przeczytałam tą książkę za jednym ciosem. Odłożyłam ją wówczas, kiedy przeczytałam ostatnią kartkę.
Bóg wszystko wie, nic się przed nim nie ukryje, dla niego jest ważniejsze naszej duszy zbawienie ...zna również siłę człowieka wzmocnionego demonicznymi atakami, wie jak mocno została zahartowana taka atakowana dusza, może to brzmi trochę dziwnie, ale bez takich ataków człowiek nie byłby zdolny wejść na najwyższy szczebel drabiny duchowej, nie byłby zdolny przekroczyć najwyższych poziomów Nieba. Z początku budząca się dusza jest bardzo słaba i nieudolna, boi się nawet własnego cienia. Pod wpływem demonicznych ataków staje się silniejsza, przychodzi czas, zaczyna się przed nimi ochraniać aż w końcu jest na tyle silna, że rozpoczyna walkę z siłami zła. Jest w stanie obronić nie tylko siebie, pomaga innym słabszym i tym, którzy zostali zniewoleni poprzez szatańskie więzy i osaczeni truciznami, które oszołomiły ich umysły. I chociaż to niełatwa walka, często na długie lata, to jednak siła tych ludzi jest wystarczająca, aby z niej nie rezygnować. To tych najbardziej boi się szatan, i najwięcej kocha Bóg (Księga Hioba).

MOJE SŁOWA ...
piszę w gorzkim świecie zwykłe i gorzkie słowa ... chcesz je w pełni zrozumieć? Wprzódy musisz je dobrze rozpieczętować i zapytać: czy jest coś zdolne żyć bez miłości?
Póki co, ból jest moim świadkiem ... Boże, bo Twoje światy nie wyglądają tak jak żeś je stworzył, jak zaplanowało je Twoje tchnienie .... została rozbita Twoja gwiezdna harmonia.
Boże, zostałeś w tym świecie odrzucony, jakże mało ludzi Cię kocha, odgradzają się od Ciebie kamiennym murem, zamykają się we własnych pałacach.
Dzika bestia wędruje nocą ...nieokrzesana, zła i atakuje Twoje dzieci, obwiązuje ich ciała sznurami, łamie jak młode gałązki, nie pozwala im zakwitnąć.
Bóg zapłonie z tęsknoty w ciemną noc ... w ciemności i ukryciu wyjdzie na spotkanie bestii. Zapali płomień miłości, wyśle go swoim dzieciom i odsłoni nam swój piękny świat.
Tej nocy da ludziom więcej miłości, niż przez wszystkie ziemskie dni wschodzące słońce. I ponownie ujrzysz prawdziwą gwiezdną harmonię i lśniące smugi rubinowego ognia.
Bóg nie boi się dzikich zwierząt ... zbierze swoje ziemskie kwiaty i posieje na świecie kryształową prawdę, Jego dzieci zatańczą w złotej Oktawie Boskiego stworzenia.
Północny wiatr obudzi wielką miłość ... i spocznie moja dusza w cudownym ogrodzie ... i będzie miała wszystkiego, czego tylko zapragnie ... śpiewajcie pieśń radości, która obudzi nasze marzenia!
Spokojna noc rozleje się nad światem jak wino z granatu, rubinowym płomieniem, który spali wszelakie nieczystości, pozostanie czyste życie bez żadnego cienia ... Rubinowy płomieniu, Tyś moje nowe Królestwo. (Wiesława)
cdn ...
|
Jesteśmy bez przerwy bombardowani negatywnymi energiami od różnych ludzi i miejsc. Jeśli jesteśmy nieostrożni przyjmujemy te energie i powoli ciągle kumulując się stają się naszą własnością. Dodatkowo negatywne energie mogą podczepić się w naszej psychice i w bardzo wrażliwych miejscach, np. w sercu. Im więcej wkładamy duchowej pracy nad sobą, tym mocniej leczymy nasze psychiczne rany, wówczas jest mniej prawdopodobne, że te negatywne energie będą miały wpływ na nasze życie. Jednak każdego dnia WSZYSCY musimy być bardzo czujni na energie, które nas otaczają.
Negatywne miejsca

Wszyscy ludzie i miejsca mają specyficzną energię, która może wpłynąć na nas, korzystnie lub niekorzystnie.
Niekorzystne miejsca to pola bitew, cmentarze, miejsca depresji, morderstw, samobójstw więc dlatego jest to takie ważne, aby oczyszczać własne środowiska w których się poruszamy. Za wszelką cenę usnąć pozostałości negatywnych energii.
Dobrym miejscem może być kościół czy inne miejsce wypełnione modlitwą, lecz należy pamiętać, że niektóre kościoły lub miejsca kultów mogą mieć złe energie, kiedy ich przywódcy są nieszczerzy, robią zgromadzenia aby nawoływać do walki, nienawiści, wówczas wspólne energie: przywódcy i ludzi - uczestników mszy, kreują negatywne energie.
Należy także wiedzieć, że pozytywne energie mogą pokonać nawet najgorszych przywódców.
W miejscach, gdzie śpiewane są mantry lub inne Święte Pieśni bywa pozytywna energia, ale w więzieniach, miejscach nawiedzonych i innych bezdusznych organizacjach jest mnóstwo negatywnej energii. Czasami te energie czynią to miejsce bardzo ciemnym, nawet w przyrodzie, na ulicach ... bywa, że po paru minutach bycia w takim miejscu muszę się stamtąd szybko ewakuować, zdarza mi się to dość często.
Podobnie bywa w klubach nocnych, barach – tam, gdzie odbywają się party dla negatywnych energii, w których korzysta się ze spożywania alkoholu, narkotyków czy seksualnych rozrywek. Te miejsca przyciągają jeszcze niższe energie. Komu zależy na dobrym psychicznym zdrowiu, powinien chronić się przed takimi miejscami.
Ważne jest, aby każdego dnia pobłogosławić swój własny dom, miejsce pracy. Błogosławieństwo zapewni nam szczęśliwy i spokojny dom, szczęście naszej rodziny, dobry dzień w pracy. Błogosławmy ziemię po której stąpamy w czasie spaceru czy nawet idąc po zakupy, do pracy. Czcijmy i szanujmy naszą ziemię.

Sprawy mają się jeszcze gorzej, kiedy znajdziemy się w towarzystwie osób nasączonych negatywnymi energiami, szczególnie kiedy nie umiemy się przed nimi osłaniać. Atak psychiczny następuje wówczas, kiedy ta osoba wysyła negatywne energie na inną osobę, często przez wywoływanie w drugim człowieku poczucia winy.
Szczerze mówiąc, wszyscy jesteśmy winni psychicznych ataków, np.,przeklinanie na nieuważnego kierowcę, czy inny problem, to już jest atak, chociaż nie są to jeszcze ataki tego dużego kalibru. Jednak kreowane każdego dnia przez dużą ilość ludzi nadaje już im wielką siłę, która wcześniej czy później musi się gdzieś rozładować .... tam może być cięższy wypadek, czy inne nieciekawe zdarzenie. Ziarko do ziarnka i zbiera się miarka.

Znamy określenie: energetyczne wampiry, które dosłownie wykorzystują nasze energetyczne systemy i potrafią wyssać nasze siły witalne nawet na odległość. Manipulują nami świadomie i nieświadomie, wykorzystują nasze słabości, naszą przeszłość, otwierając bez przerwy stare rany, aby zdobyć nad nami władzę i przewagę oraz nowe przywileje. Bywają i tacy, którzy atakują na całego obrażając innych, oczerniając, wysyłają energie złości i złej woli, mają w tym co robią swoje upodobanie, a tak naprawdę walczą o energię.
Niestety, tak się zdarza, że bywają to osoby, które powinni nas ochraniać, nieść pomoc, np.: członkowie rodziny, przyjaciele. Często obwiniamy obce osoby za spadek naszej energii, a problem mamy pod własnym dachem; w rodzinach kwitnie kłamstwo, oszukiwanie, ignorowanie, zatuszowania, wykorzystywania. Każdy kto zwraca się do nas z płaczem i żalem na inną osobę, szczególnie na bliskie sobie, widzi tylko swoje dramaty, wiadomo, poszukuje energii, użala się nad sobą i w ten sposób wyrównuje własne straty od osoby, która mu przytakuje. Tutaj często musimy zapalić w swoim sercu i umyśle czerwone światełko – uważaj .... ponieważ najlepszy przyjaciel może ci włożyć energetyczny nóż w plecy. Jeśli widzisz, że osoba nie jest skora do wyciągania wniosków z twoich porad, pomocy, często kończy się tylko na obietnicy, a później wraca do swoich starych zachowań, zawsze znajduje wymówkę albo udaje, że nic się nie stało, zawsze znajdzie inną osobę, aby przerzucić na nią winę, aby tylko oczyścić swoje konto, wtedy staje się jasne – potrzebuje twojej energii, często tylko ten element trzyma ją przy tobie.
Są również przyjaciele, którzy są mili dla ciebie, ale tylko twarzą w twarz, ale odwróć się tylko na chwilkę plecami zaraz wyślą w twoim kierunki ironiczny grymas, okażą wewnętrzną niechęć i złą wolę.

Bywa, że w parach małżeńskich czy rodzinach padają wymówki czy pouczenia; i tu należy umieć odróżnić i mieć świadomość tego, że ta osoba działa, aby wzmocnić bezpieczeństwo drugiej osoby, nie ma to nic wspólnego z energetycznym atakiem. Rodzice wielokrotnie muszą przypominać dziecku wiele rzeczy w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa czy nauki.
Bywają jeszcze bardziej drastyczne ataki, oparte na fizycznej przemocy, ubliżaniu, ... wiele osób nie może się powstrzymać, aby komuś nie nagadać aż mu wejdzie w pięty ... ale zanim komuś powiesz jaki jest niedobry, podły, że masz z nim bez przerwy kłopoty, a później za wszelką cenę żądasz, aby był ponownie twoim najlepszym przyjacielem, nie zdziw się, że taka osoba może na zawsze uciec od ciebie; i wcale nie dlatego, że jest zła, tylko chroni się przed tobą, ochrania również ciebie, aby ci nie stworzyć okazji do nowych ataków.
Innym zagadnieniem energetycznych ataków są relacje między współpracownikami. Udajemy się do pracy z chęcią jej dobrego wykonania, a tam od razu spotykamy atak: źle to robisz, jesteś nieuk, ... etc. Widzisz inne pogardliwe spojrzenia w twoim kierunku; tu odzywa się duma, chciwość, zazdrość i często nowa osoba przeżywa w pracy piekło. Każdemu należy się czas na adaptację a nie natychmiastowy atak za każdą pomyłkę.

Każdy z nas jest inny i reaguje inaczej na energię, ale jest kilka wspólnych symptomów, które występują w przypadku zaatakowania nas negatywną energią.
1. Czujemy wokół siebie rozdrażnienie
2. Mamy trudności z puszczaniem problemów z tą osobą, nawet kiedy czujemy, że już powinniśmy odpuścić, jednak ciągle coś nas blokuje.
3. Reagujemy zbyt emocjonalnie, kiedy ta osoba wchodzi w nasze środowisko. Czujemy się pod jej kontrolą.
4. Po spotkaniu z taką osobą poczujemy osłabienie, a nawet odezwie się choroba.
5. Wątpimy w siebie i we własną logikę, przyjmujemy na siebie winy, obciążamy swoje konto, aby jak najszybciej uwolnić się od tej osoby.
6. Coraz mocniej gmatwają nam się nasze osobiste sprawy, np.: nagle mamy wstrzymany przepływ pieniędzy, są trudne dla nas do zdobycia lub wchodzą w życie inne problemy, których nie możemy rozwiązać.
7. Czujemy, że ta osoba ciągle nas osacza, nie odpuszcza, ciągle wysuwa swoje energetyczne macki w naszym kierunku.
Jak sobie poradzić z taką osobą?

Nie każda negatywna osoba zaatakuje nas osobiście, chociaż jest bardzo negatywna, potrafi uczynić to przez inne osoby, rzeczy .... musimy umieć właściwie ją odszukać i oddalić ze swojego życia. Należy zdjąć ze swojej aury osobisty bagaż takich osób, które wyraźnie nas kontrolują, a w dodatku kiedy sami mało mogą nasyłają na nas większą grupę innych ludzi i przez nich nas wykorzystują. Trzeba wiedzieć, że jest to już bardzo zaawansowane wampiryzowanie, a taka osoba pada pastwą wielu osób, często słabnie, nie może się skupić na swojej pracy, czuje się mocno rozdrażniona bez żadnego powodu ....
Jaką masz energię, taka ci towarzyszy, nawet kiedy wchodzisz w grupę ludzi to zawsze da swój wydźwięk. Jeśli masz pozytywną energią i znajdziesz się w grupie negatywnej zawsze spodziewaj się ataku nawet całej grupy. Objawi się to w różny sposób: arogancki, a nawet protekcjonalny. Widać, że grupa chce wziąźć twoje stery w swoje ręce. Wszystkie twoje rzeczy muszą być wykonane pod ich dyktando, nawet wówczas kiedy nas mało znają.
Przed takimi ludźmi należy się bronić, robią to z nami wszystkie duże organizacje i inne wpływowe instytucje, które za wszelką cenę chcą kontrolować nasze życie. Taka organizacja, grupa także cierpi, kiedy ludzie wyrywają się spod ich kontroli, towarzystwa.
Jest wiele technik samoobrony przed negatywną energią ludzi i środowiska
1. Najlepszą osłoną będzie, podobnie jak w złym banku – zamknąć swoje konto w celu ukrócenia popełniania dalszego oszustwa. Jeśli nadal tam pozostaniemy dajemy się świadomie oszukiwać, to już nasz wybór i odbije się to tylko na nas. Można tam być i stosować uniki, ale wówczas cały czas nasz umysł i serce muszą być w stanie alert, co oczywiście wiadomo nie wpłynie korzystnie na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne. Podobnie jest z miejscem pracy, musimy pracować, a tu nam dokucza boss ...
a. Użyj białego światła lub techniki wykonania krzyża z ramion. Kiedy masz kontakt z tą osobą otocz się białym światłem, otocz białym światłem również tą osobę i wyślij błogosławieństwo Boże w jej kierunku. To jest bardzo szybka metoda.
b. Jeśli rozmawiając z tą osobą nadal nie możesz sobie z nią poradzić, czujesz się osaczany i nie możesz wyciszyć sprawy zrób krzyż z własnych ramion, te metody bardzo pomagają w miejscach, w których jesteśmy bezsilni (w szkole, pracy, czy napastowani przez grupę chuliganów).
2. Udajemy się po pomoc do Wyższych Mocy: mogą to być Aniołowie, Jezus Chrystus czy inni nasi duchowi sojusznicy, którym ufamy. Modlimy się do Boga o ochronę. Poprośmy Archanioła Michała, aby usunął negatywną energię z naszej przestrzeni.
3. Należy usunąć negatywne energie z domu, który bywa ciągle zanieczyszczany przez wizyty obcych osób lub nawet członków rodziny. Starajmy się błogosławić przedmioty i zakupy, które wnosimy pod swój dach, podobnie jak błogosławimy wodę.

Już o tym pisałam, w celu oczyszczenia mieszkania najlepsza jest palona szałwia lub inne kadzidła, kryształy, śpiewanie mantr lub świętych pieśni (OM, Marana tha, czy inne o pozytywnym wydźwięku, które budują wokół nas dobre energie). Z moich obserwacji wiem, że najtrudniej jest znaleźć w sprzedaży szałwiowe kadzidełka, rozchodzą się tak szybko jak świeże bułeczki. Znaczy ludzie wiedzą o ich działaniu.

Mantra OM jest najpopularniejszą uniwersalną mantrą, toteż nie bójcie się jej stosować we własnym środowisku.
4. W mieszkaniu należy wyczyścić stare śmieci, zniszczyć razem z pokładami negatywnej energii.
5. Przetnij sznury między sobą i innymi negatywnie wpływającymi na ciebie osobami. Nawet jak je oddalisz od siebie nadal będą między wami energetyczne sznury jako drenaże energii, które nadal potrafią wiązać osoby na dobre i złe. Energetyczne sznury służą nie tylko do wymiany miłości i innych informacji, to przez nie także otrzymujemy ciosy od wrogich nam osób, nawet jeśli ci są od nas daleko. Tnij codziennie te sznury, które zakłócają twoje życie, proś o pomoc Archanioła Michała i czyść je każdego dnia, czym więcej ich usuniesz tym bardziej uczynisz harmonijnym swoje życie.
6. Znamy psychiczny nacisk, kiedy inna osoba zbyt mocno naciska, popycha do niechcianych przez nas akcji, czujemy się zdenerwowani; wówczas należy wziąć kilka głębokich oddechów i psychicznie oddzielmy się od tej osoby, wypowiadajmy mentalnie słowa: jestem wolny/a.
7. Inna bardzo ważna sprawa – przestańmy reperować inne, czasami w ogóle nie znane nam osoby, jakże często starsze i bardziej doświadczone. Jeśli widzimy, że ktoś może potrzebować pomocy, wprzódy zapytajmy go o to, czy sobie tego życzy? A nie wcinajmy mu się na siłę w życie, niechciani, niepytani. Pomagajmy tylko tym, którzy nas o to proszą i którzy chcą naszych pouczeń we własnym życiu. Tych, którzy nie chcą naszej pomocy, możemy jedynie polecić Bogu.
8. Zaufaj własnej intuicji, trudno czasami uwierzyć, że osoba którą kochasz wysysa twoją energię i jesteś przez nią atakowany, choćby w przymilny sposób. Miłość zaślepia i bywa, że zaczynasz sam siebie obwiniać za wszystkie złe rzeczy, słuchaj więc co mówi w twoim wnętrzu twój głos rozsądku ... mimo wielkiego uczucia. Bywa, że ta wielka miłość to tylko chore uczucie, które nosimy w splocie słonecznym, a to wiąże energie na tym poziomie i zatrzymuje nasz duchowy rozwój.
Czym więcej uzdrawiasz swoje wewnętrzne rany, tym mniej inni ludzie będą używać nacisków na ciebie. Ale nie kop i nie kąsaj kiedy widzisz, że inni te twoje przyciski ciągle naciskają., pamiętaj jesteś człowiekiem! Poczekaj, kiedy tamten się trochę uspokoi, ale także nie uciekaj, zachowaj się dojrzale i spróbuj wówczas wyświetlić mu swoje spojrzenie. Popatrz na jego ranę, która potrzebuje uzdrowienia, a nie tylko na swoje. Bywa, że osoby wrażliwe, silnie emocjonalnie gwałtowniej reagują, ale wcale nie znaczy, że są złe.

Wiemy, że dzisiaj ataki negatywnych energii nie są rzadkością, a na świecie mamy zbyt dużo ponurych osób, mało jest na ich twarzach uśmiechów, mało w nich zdrowego humoru, a taki stan jest grożny dla nas wszystkich, toteż wprowadźmy w swoje życie więcej śmiechu, serotonina budzi nasze duchowe pola, winduje nas na wyższy poziom, jest czynnikiem potrzebnym w oświeceniu.
Smutne „maski” zmieniają ludzi na wzór gadów, a śmiech i humor jest dobrym sposobem na ich obejście i ucieczkę z ich poziomu. To tylko kilka propozycji jak się bronić przed negatywnymi ludźmi i środowiskiem; wszystko co prowadzi nas drogą w górę jest pozytywne.
Pamiętajmy, obecnie codziennie mamy do czynienia z osobami ze straszliwie brudnymi aurami, nie łatwo ten brud z nich oczyścić, nie łatwo do nich dotrzeć, szczególnie kiedy to są członkowie naszych rodzin. Nawet jedna depresyjna osoba potrafi osaczyć dużą rodzinę, zakłócić wolność i prawidłowe funkcjonowanie całego domu. Stosowanie wszystkich duchowych technik wymaga dużo czasu, ale zawsze możemy szybko użyć wody święconej, świętego popiołu, kadzidełek, świec, kryształów, aby oczyścić środowisko i stworzyć połączenie pozytywnym energiom.

Bóg jest wszechmocny, toteż każdego dnia prośmy Jego o pomoc w oczyszczaniu naszych środowisk, osób, aur. Bóg jest Wszechpotężną Mocą w pokonywaniu ciemności – światło zawsze pokona ciemność ... a wiara w Boga nic nie kosztuje, a na pewno zawsze zadziała i pomoże nam odepchnąć nam negatywne energie.
Żyjemy w czasach, w których musimy się mocno ochraniać przed zewnętrznymi zagrożeniami, przeciwko utracie osobistej wolności, nie tylko fizycznej, ale i duchowej. Wszyscy musimy ustawić swoje osobiste granice, uszanować nie tylko własną przestrzeń, ale i cudzą. Trzeba ustalić limit: co można dać, a co wziąć? Należy wiedzieć, kiedy musimy jasno powiedzieć komuś NIE, bo to nie służy najwyższemu dobru, a kiedy sobie odpuścić. Musimy pozbyć się energetycznych „haków” umieszczonych w naszej osobistej aurze, o których wiele osób nawet nie ma pojęcia, a te działają 24 godziny na dobę, albo wracają do nas okresowo.

Trudno też się bronić kiedy ludzie nie mają pojęcia o swoim energetycznym ciele, nadal naśmiewają się z istnienia w naszym systemie meridian, czakr, uważają je za narzędzia szatana. Nasze czakry to potężne sita, które zatrzymują negatywną energię i potrafią ją na powrót wyrzucić z systemu. Potrafią wyłączyć te kanały, które najmocniej drenują nas z energii i zepchnąć je na inny tor poza ciałem. Ale kiedy nasze systemy mają dużo nieszczelności ciężko nad tym wszystkim zapanować, w dodatku jak to ma zrobić ten człowiek, który w ogóle nie wierzy w czakry ... gorzej, nie wierzy w żaden system energetyczny człowieka?
cdn...
|
|
Unikajmy negatywnych energii ... nie twórzmy jej ani za pomocą niegodziwych słów, ani czynów ... budujmy w sobie pomocne nam Płomienie: niebieski, rubinowy i rubinowo-złoty!
Kiedy pracujemy w uzdrawianiu naszych środowisk i innych osób lepiej włączyć opcję błogosławieństwa niż przekleństwa, nie bądźmy żywicielami negatywnych energii. Lepiej wysyłać do innych światło tęczy niż ciemny i śmiercionośny całun negatywnych energii.
Tworząc pozytywne myślenie wysyłamy w kosmos warkocz rubinowych energii i kotwiczymy się w Sercu Boga. Aby się tam dostać potrzebny nam jest tunel pozytywnych energii. To jest magiczna linia, która łączy człowieka z Nieskończoną Świadomością, nieskończonym Światłem.
Bywa, że ludzie mają już bardzo silne połączenia i nie jest to tylko cienka niteczka tylko potężny kanał, w którym zanurzony jest ten człowiek, ale wprzódy musi się uwolnić spod wpływu negatywnych energii.

Rubinowy Płomień nadaje pozytywne cechy sile życiowej. Aktywuje i ożywia cały organizm poprzez krążenie krwi wzmacniając naszą hemoglobinę, ogrzewa i stymuluje wibracje. Jest klejnotem życia i miłości, daje energię współczucia, która jest potrzebna całej naszej planecie.
Rubinowy Płomień rozjaśnia serce, ale pod jednym warunkiem, nasze działania muszą być bezinteresowne w stronę światła i powszechnej miłości, człowiek musi manifestować współczucie dla wszelkiego życia.
Rubinowy Płomień symbolizuje duchowe serce miłości i całkowite oddanie się oczyszczeniu i przemienieniu. Jest boskim aspektem ognia oczyszczającego. Następnie jest przekształcany w złoto - żółty z czystej duchowej esencji, który inspiruje miłość do prawdy i mądrości, i transmutuje do Boskiej Mądrości.

Rubinowy Płomień to najświętsza ofiara identyfikowana z Jezusem ukrzyżowanym na Golgocie, uniwersalny okup, który Jezus Chrystus zapłacił za nas. Jego krwawa ofiara była narzędziem odkupienia, otworzył dla ludzkości potężny skarbiec, ale nie wszyscy ludzie umieją z niego korzystać.
Kto buduje wokół siebie rubinowy Płomień, kto się nim otacza, wznieca energię pokoju, a to jest czynnik, który usuwa strach. Strach najmocniej kumuluje się w splocie słonecznym, tam jest największy węzeł nerwowy, z którego rozchodzą się nerwy do różnych organów, także jest powiązany z subtelnymi energiami.
Splot słoneczny i czakra korony są to dwa główne łącza, przez które spływa na człowieka łaska. Splot słoneczny jest tym punktem, w którym musimy podjąć własne decyzje i wybory, tutaj potrzebne jest już zdrowe podejście do swojej wartości, aby móc podjąć zdolności Jaźni i wynieść ją na poziom serca, następnie powyżej serca i jeszcze wyżej; dlatego splot słoneczny jest pod wielkim obstrzałem negatywnych energii. Właśnie w trzeciej czakrze rozgrywa się niejedna potężna walka, powstaje niejeden konflikt ... i albo idziemy w górę, albo opadamy z powrotem w dół.
Kiedy oczyścimy swój system energetyczny dojdzie do pokoju. W tym samym czasie tworzy się nowa osobowość i pierwsza możliwość doświadczenia wewnętrznego światła, wówczas możemy już rozpoznawać dobro i zło, prawdę i wdrążamy w świat pokój.

Mamy jeszcze silniejszy płomień, który zachwyca intensywnością - jest to Płomień rubinowo - złoty, który daje wielkie bezpieczeństwo. Jest w rękach Archanioła Uriela, kto chce uzyskać spokój może udać się pod ochronę Jego skrzydeł. Śmiem twierdzić, że Jezus Chrystus także zarządza rubinowo-złotym płomieniem. Kiedy po raz pierwszy objawił się w moim życiu, parę sekund wcześniej cały mój pokój wypełnił się rubinowym kolorem, w którym pływały odrobiny złota i wychodziły z niego złote promienie. Czułam się jak w wielkim oceanie tylko jakby wypełnionym czerwonym winem (LINK!).
 Mam przeszło 60 takich zdjęć robionych na przestrzeni więcej niż 20 lat, stoi przy mnie smuga światła, zmienia się tylko jej kolor.
Rubinowo - złoty Płomień usunie lęki, bóle przeszłości, niepotrzebne pragnienia, wzniesie bezwarunkową miłość i zainspiruje do bezinteresownej służby. Miłosierdzie doprowadzi do większej wolności i radości, wzniesie na wyższy poziom duchowości. Dzięki niemu człowiek może utrzymać się na ścieżce czystości, harmonii i szczęścia.
Celem Archanioła Uriela jest pomoc ludziom w zakotwiczeniu się w miłości, która jest wystarczająco silna, aby wstrzymać wszystkie negatywne energie. Archanioł Uriel potrafi wyłączyć największe rozczarowania, uwalniać bloki, które nie pozwalają przebaczyć. Kiedy czujesz, że zgubiłeś drogę, wzywaj rubinowy lub rubinowo - złoty Płomień.
W celu ochrony przed negatywnymi energiami codziennie wzywajmy naszych wielkich opiekunów:

1. Archanioł Michał, który odcina negatywne energie niebieskim Płomieniem (symbol - niebieski miecz w ręku). Jak długa jest historia świata, tak długo pomaga ludzkości Archanioł Michał. Trudno nam będzie kiedykolwiek Mu za to podziękować co uczynił dla Ziemi. Ludzie patrzyli na Niego przez wieki, to On reprezentuje wiarę w Boga Wszechmogącego, a Jego dobroć zapewnia ludziom mentalną, emocjonalną i fizyczną ochronę.
W Złotym Wieku ludzie są posłuszni Bogu, żyją w miłości i harmonii, ostatni taki okres był 14 tysięcy lat temu; lecz później na Ziemię zaczęła spadać zasłona Maja i trwa do dnia dzisiejszego, tylko obecnie jest bardziej mroczna i ciemna. Będzie tak dotąd dopóki nie przejdziemy Null Zone (LINK!).
Aby to wszystko zrozumieć należy poznać jak wirują cząsteczki energii, jaką masę tworzy ich prędkość. Wszystko zależy od tego czy są to cząsteczki powietrza czy ciężkich metali, która energia jest silniejsza; to wir powietrza powoduje zagęszczenia i albo rozwija się tornado albo jest cicho i spokojnie. Tak jak powietrze także subtelne energie są dla nas niewidzialne, czasami zdarza się je ujrzeć, ale tylko wówczas kiedy następuje ich szybkie przędzenie, wtedy mogą być widoczne i odczuwalne. Podobnie zdarza się w ciele człowieka, czujemy nagle w jakimś miejscu silny wir, przepływ energii, znaczy słabsze energie zostają wypierane przez silniejsze z tej części ciała.
Nasza trójwymiarowa i czterowymiarowa przestrzeń jest tworzona przez szybkie przędzenie energii. Mistycy ze wszystkich wielkich tradycji wiedzą o tym i zdają sobie sprawę co do wewnętrznej dynamiki 3- go i 4- tego wymiaru, które ze sobą współpracują. Toteż dopóki energie nie dopasują się to i my ludzie przeżywamy osobiste tornado w chwili ich wniknięcia w nasz energetyczny system .... wiemy, że coraz więcej ludzi zgłasza dziwne zachowania swoich ciał, które występują nie tylko kiedy wnika w nie wyższa pozytywna energia, dotyczy to również negatywnych, zawsze będzie konflikt szczególnie kiedy w naszą przestrzeń wtargnie duża dawka przeciwnej energii. Podobnie jest z Ziemią, na której występuje wiele zmian i energetycznych przemieszczeń. Czym bliżej końca czasów, tym widzimy na świecie więcej bolesnych zawirowań, dopiero po przejściu Null Zone możemy oczekiwać dużych korzystnych zmian, kiedy przepływ energii spadnie do punktu zerowego i zaczyna się zupełnie nowe. Złoty Wiek to czas, który zaczyna się w punkcie zerowym, tutaj jest umowna granica Złotego Wieku - po przejściu Null Zone, który działa jak odkurzacz i zmienia nam cykl życia.

Najlepiej to określić kiedy widzimy klepsydrę (zegar piaskowy) wirującą powoli w chwili dużego nacisku z góry, kiedy górna bańka jest całkowicie wypełniona piaskiem. Kiedy jest go już mało coraz bardziej zwiększa się jego wirowanie, aż do całkowitego ustania (punkt zero). W tym miejscu następuje zmiana wachty, obecnie Kali Yuga musi oddać swoją władzę Złotemu Wiekowi. Nasza Ziemia jest przed takim punktem zero, dlatego każdy dzień wydaje się być coraz krótszy, szybko biegną lata, aż trudno uwierzyć ... w Złotym Wieku każda sekunda, minuta będzie wydawać się dłuższa niż poprzedniego dnia. Zniknie napięcie Kali Yugi, będzie to raj na Ziemi dla tych, którzy przeżyją okres przechodzenia przez wąski tunel (Null Zone), toteż i człowieka życie się wydłuży. Macie odsłoniętą tajemnice długiego wieku życia biblijnych postaci.
W Złotym Wieku będzie królowała Absolutna Prawda, a ta nie ma ani rąk, ani nóg i akceptuje tylko to co jest oferowane przez Boga. Zanim do tego dojdzie na Ziemi musi dojść do unicestwienia wszystkich złych energii, a nie będzie to łatwe, bo obecny człowiek nie chce rzucić własnego ego, własnej władzy, nie rozumie Kosmicznych Prawd. Koniec Kali Yugi oznacza naturalny koniec świata, ale tylko jako danego cyklu na Ziemi. Jest to zmiana wachty, władca tego świata musi ustąpić, aby zaistniał Złoty Wiek, w którym główną rolę będzie grał Bóg. W tym czasie we wszystkich tradycjach oczekuje się Zbawcy, który przychodzi w wielu formach. Jedną z bardziej znanych jest powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, w kulturze hinduskiej oczekuje się na Kalki, który przyjedzie na białym koniu. Według wszystkich podań, będzie to postać, która zniszczy stary świat i poprowadzi ludzkość na nowe drogi.
Właśnie w tym czasie przypisuje się dużą rolę w oczyszczeniu negatywnych energii Archaniołowi Michałowi, który dzięki swojej Niebieskiej Błyskawicy i licznym legionom anielskim pokona zdemoralizowanie i zmieni brutalny przymus, który wytworzył na Ziemi władca tego świata - szatan. Będzie to bardzo ważny przełom w naszym życiu.

Rozegra się jeszcze potężna bitwa - Armageddon, dojdzie do potężnej konfrontacji dwóch silnych przeciwników. W tej walce wielka rola przeznaczona jest dla Energii Żeńskiej, to ona zdepcze głowę węża. Jeśli ktoś ma otworzoną wewnętrzną mądrość zrozumie te prawdy i poświęci więcej czasu na oczyszczenie, nie tylko własnych struktur, ale i swojego środowiska, pomoże tym co ciągle błądzą w zrozumieniu Uniwersalnych Prawd. Właśnie teraz musimy mieć mocno otwarte oczy, abyśmy nie zostali zwiedzeni! Póki co jesteśmy jeszcze na etapie bezradności, ale już większe grupy ludzi budzą się na duszy.
I zapamiętajcie na zawsze: Prawa Naturalne, ustawione z góry są tak silne, że nic ich nie może zniszczyć! Jak również nie ma na Ziemi tak silnego materialnego elementu, aby uratował od zagłady naszych gnębicieli i tych, którzy mocno ufają materii. Toteż wszystko zależy od tego jaka będzie nasza świadomość, nasza praca nad własnym oczyszczeniem. Mądry człowiek pokłada wiarę w Bogu, a nie na wybawienie za pomocą materialnych dóbr (bunkry, magazyny żywnościowe ... etc.). Przyjmie całkowicie schronienie u stóp Pana, który może być jedynym schronem i wybawicielem.
Wielu ludzi coraz bardziej świadomie zdziera z siebie ciężką zasłonę iluzji, niestety większość nadal jest spóźniona, gorzej .... ciągle wchłania zanieczyszczenia i niezgodę, co jeszcze bardziej upadla człowieka, a ten coraz gorzej upada. Ciężkie ludzkie myśli i uczucia unoszą się w atmosferze, świat topi się w smogu negatywnych energii, który oddziela nas od Boga i Istot Świetlistych. Człowiek stał się głuchy i ślepy na ich istnienie ... bywa tak zaślepiony, że nie postrzega ani Królestwa Niebieskiego ani królestwa demonów. Ściana negatywnej energii oddziela nas mocno od subtelnej przestrzeni stworzonej przez Największego Architekta Wszechświata.
Archanioł Michał nie ustaje w swojej pracy, Jego niebieski Płomień, każdego dnia usuwa brudne energie, a na ich miejsce wlewa na Ziemię strumień życia, wolnego od różnych uwikłań, z czego nie są w stanie wyplątać się ludzie.
Archanioł Michał sam w sobie jest strumieniem życia, czuwa nad światem 24 godziny na dobę. Niebieski Płomień - wiary i ochrony niosą również Jego legiony Aniołów, którzy służą dzielnie ludziom.

Wołaj otwarcie i śmiało o ochronę twojego życia, domu, bliskich, zaznacz Niebieskim Płomieniem drogę po której kroczysz, otocz nią podczas podróży twój samochód, samolot, usunie z twojego życia wiele destruktywnych rzeczy i działań z przeszłości. Niebieski Płomień wzmacnia zdrowie, przywołuje Boże Światło i doskonałość.
Wyjdź ze swoich ciemnych zasieków na spotkanie z Archaniołem Michałem, z obrońcą Ziemi od początku jej istnienia, spróbuj systematycznie przez 30 dni przyzywać Go w swoje życie, proś o ochronę, zobaczysz usunie od ciebie wszystkie negatywne połączenia. Najlepiej prosić Go nocą, kiedy budzi się świat negatywnych sił.
Proś słowami:
Umiłowany Archaniele Michale, który trzymasz w swoim ręku Niebieski Płomień, tnij wszystkie negatywne połączenia, którymi zostałem/am splątany/a, uczyń mnie wolnym człowiekiem. Amen.(powtórz 3 x).
Utwórz (wizualizuj) krzyże z Niebieskiego Płomienia: przed sobą, po swojej prawej stronie, po lewej, z góry, z dołu, i tak krocz przez życie z wiarą, że Archanioł Michał da ci całkowitą ochronę.
Powtarzaj: Jestem wolny/a od wszelkich nieczystości, uzależnień, ograniczeń, od związków z negatywnymi osobami, miejscami i uwolniony/a od negatywnej przeszłości. Archanioł Michał pomoże mi w drodze do doskonałości i w powrocie do mojego prawdziwego Domu. Dzięki Ci Archaniele Michale, twoja obecność pomaga mi każdego dnia. Amen.
Używając energii niebieskiego krzyża przez 30 dni, każdej nocy, pomoże ci wyzwolić się ze zniewalających energii, które naciskają na nas już przez bardzo długi czas i nie możemy sobie z nimi poradzić, w tym z długimi karmicznymi obciążeniami.
Podobnie możemy tworzyć niebieskie krzyże nad miejscami, które wymagają oczyszczenia, ochrony i opieki Najwyższych Mocy.
Módl się do Archanioła Michała o zwolnienie z emocjonalnych i innych sieci, które uzależniająco wiążą nas do innych ludzi lub okoliczności w przeszłości.
Módlcie się o wypełnienie waszych serc miłością i uświadomcie sobie Moc Bożego Światła. Poczuj to Światło w sercu, niech się przyczyni do budowy mostu wolności.
Archaniele Michale, uprzejmie Cię proszę o pomoc. Mam taką wiarę - kto puka temu otworzą. Archaniele Michale zwolnij mnie ze wszystkich myśli, które krążą we mnie a nie są zgodne z nieskończonym Planem Bożym. Dziękuję Ci, że chronisz mnie i moich bliskich. Amen.
2. Jezus Chrystus, który jest mostem między człowiekiem i Bogiem, wieczną energią naszego życia. Dzięki Chrystusowi i Jego rubinowemu Płomieniowi będziemy bezpieczni i osiągniemy drugi brzeg.
Jezu Chryste, mój Panie i Zbawicielu, oczyść mnie swoim rubinowym Płomieniem. Ty możesz mnie uchronić przed całym złem tego świata. Choćby mój grzech był jak szkarłat stanie się biały jak śnieg, jeśli tylko Ty zechcesz uzdrowić moją duszę. Jezu, Ty jesteś Bogiem, który przyszedł na Ziemię w ciele aby zniszczyć potęgę śmierci i piekła. Jezu Chryste, weź mnie w Swoją opiekę, zmiłuj się nade mną. Amen.
Dzisiaj słowo piekło jest odrzucane przez dużo osób, ale to jest tylko robota szatana - boga tego świata, który zawsze będzie powodował spustoszenie. Jeśli nie należysz do Jezusa Chrystusa należysz do szatana. Jeśli ignorujesz Jezusa Chrystusa jesteś dzieckiem piekła.
Jeśli nie odrzucisz Jezusa Chrystusa i On się ciebie nie wyprze, wyciągnie cię z najbardziej strasznego miejsca i nigdy więcej nie pozwoli cię ukraść szatanowi. Szatan może zranić twoje ciało, może go nawet zabić, ale nigdy nie dostanie twojej duszy.
Tak jak szatan będzie cierpiał katusze w dzień i noc na wieki wieków, tak samo podzielą jego los, ci którzy odrzucą ofiarę i pomoc Jezusa Chrystusa.
Bóg nie chce aby ktokolwiek ginął, ale człowiek odrzuca pomoc Boga i odwraca od Niego twarz.
„A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i fałszywy Prorok. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.” (Ap 20,10)
3. Archanioł Uriel i Jego rubinowo - złoty Płomień, dzięki któremu znikną nasze wątpliwości, lęki i wszelkie niepokoje.
Ludzkość rzadko otwiera te drzwi, często z powodu niewiedzy albo braku wiary.
Archaniele Urielu, potężny Aniele Stróżu, liderze wszystkich Aniołów bezpieczeństwa, rozciągnij przede mną spokój i poczucie braterstwa. Odetnij ode mnie wszystkie lęki, smutki, strach, depresję. Niech Twój rubinowo - złoty Płomień sprawi w moim sercu wybuch bezwarunkowej miłości, uzupełnij moje serce w miłosierdzie, niech będzie czyste i pomocne wszystkim ludziom. Modlę się do Ciebie o pokój, spokój w moim życiu, miłość i radość. Dziękuje Ci za to, że rozpościerasz nade mną każdego dnia swoje skrzydła. Amen.
cdn...
|
|
Strach jest przyczyną tego, że tworzymy wokół siebie negatywne myśli, które są przeciwieństwem prawdy. Nasze nieświadome i błędne myślenie manifestuje się na zewnątrz ujawniając nasz wewnętrzny stan i nasze przekonania. Tak, więc objawiamy na zewnątrz naszą ciemność, wiele rzeczy wydaje się nam realne, ale tak nie jest. To jest nic innego tylko iluzja.
Co robić, aby się pozbyć negatywnego myślenia?
Przede wszystkim opanować fale strachu, nie dać ponieść się niskim emocjom, zwrócić się do swojego wnętrza i poprosić umysł aby zawrócił. Kiedy stworzymy wokół siebie potężny mur strachu nie jest to łatwe powiedzieć sobie tylko – uspokój się, nic się nie dzieje, wszystko będzie dobrze .... tutaj musimy już nad sobą trochę popracować.
W chwili nacisku fali strachu na nasz umysł dobrze jest natychmiast wypowiedzieć afirmację do naszych negatywnych emocji:
Wybaczam wam zupełnie, więc pozostawcie mnie w spokoju.
I zwrócić się do swojej podświadomości ...
wymaż te wszystkie negatywne myśli i nie przyjmuj żadnych zapisów prócz prawdy, tak jak ją utwierdzam.
Oczywiście utwierdzamy ją w pozytywny sposób.
„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.”
Wiadomo, że pobożny umysł jest potężny, a w nim mieszka prawda i tworzy prawdziwe oświadczenia, toteż każdego dnia wypowiedz na głos słowa:
Uwalniam Boga całym sercem swoim, całą duszą, całą myślą swoją i całą siłą swoją.
Dużo ludzi nie wierzy w świat demonów, a ich królestwo współistnieje z naszym światem, podobnie jak życie pozagrobowe.

Duchy i zjawy są wszędzie wokół nas, ale nie pozwól sobie, aby z tego powodu twój umysł umierał ze strachu. Wiele z nich jest tak samo zagubionych jak żyjące istoty, w których brakuje światła i miłości, stąd szybko wnika w nich strach, a ich myśli błądzą w ciemności. Człowiek lękliwy, strachliwy, musi zacząć nad sobą pracować, aby nie był taki zagubiony. W chwili kiedy wzmocni swój umysł będzie kroczył przez życie odważniej.
Nie można także reperować problemów ratując się ucieczką, to jest potężna duchowa niedojrzałość, wprzódy starajmy się pewne rzeczy wyjaśnić, zrozumieć, mocniej naświetlić i uwolnić się od własnego piekła, które stwarzamy sobie we własnym umyśle, często obwiniając za to inne osoby. Strach i lęk nie jest dobrym doradcą, podobnie jak tchórzostwo, które na pewno nigdy nie rozwiąże problemu, oddali go tylko w czasie. Ale wówczas należy oczekiwać, że wybuchnie z wielokrotną siłą i stworzy sytuację, gdzie nie ma już drogi ucieczki. I tak sami prowadzimy do większego zagubienia, tutaj podpisujemy na siebie wyrok i płacimy dużą cenę, tworząc więzienie dla naszego umysłu, zamiast poznać prawdę i wyjść jej naprzeciw. Tylko tędy jest droga do wolności.
Aby wznosić własny umysł, wyprowadzić go z ciemności i dodać mu odwagi, afirmujmy:
Nie akceptuję ani nie przyjmuję żadnych uwarunkowań od innego środowiska, ani od niczego co mnie otacza, jedynie od Boga, od Dobra, od mojego Jam Jest.
Już czas to wiedzieć, że negatywne myśli mają większy wpływ na nasze życie, niż pozytywne. Pozytywne nie wywołują takich silnych emocji. Aby przeciwdziałać negatywnym myślom trzeba tworzyć więcej pozytywnych.
Negatywne emocje zawsze do nas wracają bez względu na poziom rozwoju duchowego, ale my musimy być wytrwali w swojej pracy i nie pozwolić, aby nas zdominowały. Jeśli zaczynasz zdawać sobie sprawę, że nakręca się w twoim umyśle spirala negatywnych myśli, zatrzymaj się i bądź świadomy tego co się dzieje, znajdź przyczynę tej burzy umysłu i spróbuj rozładować to napięcie. Najlepiej wziąć kilka głębokich oddechów, wypić szklankę wody, i wypowiedzieć słowa:
W Imię Boga Wszechmogącego i Miłosiernego, odejdźcie ode mnie wszystkie negatywne energie. Niech się tak stanie. Dziękuje Ci za to Boże i ufam Ci całkowicie!
Musisz okazać się silniejszy i wykop te negatywne myśli ze swojego umysłu. Wiedz o tym, że to są złodzieje twojego spokoju. Przez ich oddalenie staniesz się silniejszym człowiekiem, ucieczka tylko cię osłabi.
Unikaj także bycia z grupami ludzi, którzy cały czas myślą negatywnie, napędzają fale strachu i pompują w ciebie i w siebie negatywne energie ... wkrótce i ty spodziewaj się być podobny do nich ... ciężko jest takich ludzi prostować; spróbuj, a zobaczysz jak się na ciebie rozgniewają, natychmiast będą chcieli zmienić punkt twojego widzenia.

Być pozytywnym, znaczy także wykasować wszystkie negatywne słowa ze swojego słownika, szczególnie przekleństwa. Niektóre wydają się być małe, drobne, nic znaczące, ale potrafią wpłynąć na nasze życie. W swoim umyśle i sercu bardziej skup się na wdzięczności, pomocy innym osobom i staraj się w każdej chwili żyć świadomie, w każdej jednej sytuacji, czy ona jest dobra, czy zła. Wiadomo, że w naszym życiu nie unikniemy ciężkich doświadczeń, nie uciekniemy przed wieloma sprawami, musimy się z nimi zmierzyć. Bywa nawet, że konfrontacja może być dość ostra, ale w każdej dyskusji, sporze, można obniżyć wysokie tony, wprowadzić więcej spokoju, przez co otworzy się bardziej prawdziwy obraz zaistniałego konfliktu. Kryzysy emocjonalne mogą pojawić się u wszystkich ludzi, szczególnie kiedy się je niewinnie obwinia lub czyni się to całkiem świadomie.
Eksplozja takich niewinnych oskarżeń bywa przykra dla każdego człowieka, nawet zasmuci mędrca, który także będzie domagał się prawdy i zadośćuczynienia. I nie dlatego, że chce ratować własny honor, tylko oczekuje prawdy i sprawiedliwości, bo prawdziwa mądrość na tym się opiera. Takie działanie jest obowiązkiem moralnym każdego dziecka światła, szczególnie w obecnym świecie, kiedy całkowicie upada ludzka moralność i dochodzi do dehumanizacji naszego życia, kiedy moralność stała się pustym słowem.
Inną rzeczą jest ciągłe kłamstwo i oszukiwanie. Na nikogo nie wpływa pozytywnie jeśli ciągle musimy przesiewać przez gęste sito cudze słowa, działania, wtedy jest niezmiernie trudno współbrzmieć i współdziałać z taką osobą, wcześniej czy później dojdzie do zgrzytów. Tak jest w wielu związkach, które zamiast być harmonijne, jednolite, tworzyć wspólne brzmienie, coś tam kombinują za plecami drugiej osoby.
W takim przypadku musimy zwracać uwagę na własną intuicję, bo to wszystko co tworzy w nas sygnały zmysłowe (podejrzenia) wyzwala się ze strumienia energii drugiej osoby i budzi w nas niepokój. Żona rzadko kiedy się myli, że zdradza ją mąż ... a taki stan rzeczy nie wpływa na nią pozytywnie. Wewnętrzna mądrość mówi: nie daj się ponieść ... ale inne uczucia wytrącają ją z równowagi i wtłacza się w jej umysł negatywna energia spychając klarowne myślenie na inne tory. Zaczynają się rozmowy same z sobą, które czynią nas mniejszymi i gorszymi, niż jesteśmy w rzeczywistości, a jeszcze w dodatku partner potrafi nam to zatwierdzić.
Tutaj odsłania wielkość własnego światła, ale niestety niszczy nasze emocjonalne pola, które później niełatwo odbudować. Wiadomo, że w takim przypadku będzie w nas dość długo wielki opór przed tą osobą, co oczywiście nie pozwala nam iść naprzód. Próbujemy wyłączyć te procesy, naprawiamy własne poczucie wartości lecz to trwa w czasie. Czasami mija dość dużo czasu zanim ponownie stajemy się czystym kanałem światła i wchodzimy na wyższe wibracje.

Jeśli wprowadzimy w swój umysł spokojny rytm możemy przepłynąć nawet katamaranem przez Pacyfik, bo nic nie zakłóci twojego spokojnego serca. Ale kiedy tworzymy w sobie negatywne myślenie otwieramy drzwi, przez które wnika strach, a przez wielkie burze nasza podróż przez ocean nie bardzo jest możliwa, w dodatku na katamaranie. Szukamy większego zabezpieczenia.
Nawet kiedy na spokojnym oceanie będziemy się zamartwiać o naszą łódź, to nie zdziwmy się jak ta szybko się wywróci. Negatywne myślenie kradnie nasze marzenia, ogranicza pole naszych działań.
Pozytywne myślenie rozwija każdy aspekt naszego życia, odtąd nie żyjemy w szablonie tylko w świecie bez ograniczeń, wówczas może być tylko dobre życie. Toteż warty jest wysiłek, by wybudować w sobie pozytywne myślenie. Wiele ludzi buduje świadomie dużą ilość własnych szablonów .... najlepiej to widać u ludzi mentalnie zakłóconych – obsesja na jakimś punkcie trzyma nas na smyczy, nawet nadmierna religijność, niemożność podjęcia decyzji, ponieważ ciągle ogranicza nas strach, boimy się ryzyka, nowego wyzwania i tak kręcimy się w kółko w tym samym ogrodzeniu, w dodatku narzekając jacy to jesteśmy nieszczęśliwi, samotni, bezbronni.

Nasze negatywne myślenie, strach, lęk, ściąga na nas większe nieszczęścia, aktywuje nieczyste duchy i demony. Nasze ciało jest miejscem, w którym znajduje się energia życia o różnej częstotliwości. Kiedy żyjemy, ta energia daje nam możliwość własnego rozwoju, dzięki czemu osiągamy swoje duchowe stopnie na planie fizycznym. Kiedy umieramy nasza dusza będzie się kierować na taki plan energetyczny jaki odpowiada naszym osobistym wibracjom. Negatywne dusze i demoniczne wibrują powoli, posiadają niską częstotliwość wibracji, podczas gdy wyższe dusze i aniołowie wibrują bardzo szybko.
Istnieją duchowe poziomy od najwyższego do najniższych i każdej częstotliwości pomiędzy nimi, niczym termometr do mierzenia temperatury powietrza, gdzie możemy dobrze określić tak gorącą jak i zimną temperaturę. Toteż nasze dusze pójdą na taki plan jakim same wibrują. Niższe duchy nie mogą przenieść się na wyższe poziomy lecz wyższe duchy mogą odwiedzić dolne plany, ponieważ jest to ich naturalna skłonność – do nauczania i podnoszenia niższych duchów z innych pól.
Płaszczyzna fizyczna jest wyjątkiem od tej reguły, na ziemi niższe duchy mogą same udać się do wyższych w celu uzyskania pomocy, dlatego na Ziemi mamy wymieszane wszystkie energetyczne plany, aby niższe duchy mogły wzrosnąć i zrównoważyć swoją karmę. Między innymi po to się inkarnujemy, aby umocnić się duchowo od wyższych istot ludzkich poprzez przebywanie razem z nimi. Ale dzisiaj ludzie nie chcą o tym słuchać, ich celem życia stał się materializm, zawarli wiele spółek z panem tego świata.

Często się zdarza, a praktycznie chyba w każdej rodzinie, że narodzi się niższa dusza, z którą bywają same kłopoty. Jednak kochający rodzice robią wszystko, aby to swoje niesforne dziecię wyprowadzić z tego stanu. Toteż nikomu nie mówcie, że nie potrafił wychować dziecka, nigdy nie wiecie kogo wy przyjmiecie pod swój dach, później będziecie pytać Boga, czy to kara za grzechy, czy wy nie umieliście wychować swojego dziecka? A może to właśnie Pan Bóg do takich ludzi ma większe zaufanie i tam pokierował upadłą duszę? Niższe dusze same ciągną do wyższych, szukają ratunku. Dla nas ludzi bywa to olbrzymim wyzwaniem, ponieważ niełatwo pomóc takiej osobie i bywa, że opadają nam niejeden raz ręce i brakuje nam sił, wielokrotnie sami upadamy pod tym ciężarem ... ale to tylko wzmocni duszę człowieka, Jezus idąc na Golgotę niejeden raz upadł pod ciężkim swoim Krzyżem .... ale czy to znaczy, że przegrał walkę z szatanem? Nic nie odbywa się bez celu, lecz trzeba mieć potężną mądrość i duchową wiedzę, by to wszystko rozeznać. Trzeba ufać Bogu, nawet kiedy wszystko dookoła wydaje się być czarne, to w tej ciemnicy budzi się Prawda i Światło.
Dużą pracę mają nad sobą osoby o chaotycznym sposobie myślenia, niespójności myśli biegających w tę i z powrotem. I nie ma się co łudzić, że pomogą leki chemiczne, to bywa środek tymczasowy dopóki go stosujemy. Kiedy odstawiamy leki sytuacja się powtarza, a nawet pogarsza, znaczy, nie jest to problem ciała tylko naszego ducha. W dodatku pod ich wpływem z biegiem czasu umysł się wypali, przejdzie pod inną kontrolę – chemiczną. Podobnie bywa pod wpływem dużego długotrwałego stresu – następuje wypalenie umysłu i systemu energetycznego. Wówczas jesteśmy podatni na kontrolę umysłu przez czynniki zewnętrzne, między innymi przez negatywne byty.

Boża droga jest celem do naszej doskonałości, sposobem szatana jest chaos. Kiedy czujemy się zmęczeni, wypaleni najlepszy jest odpoczynek, duża dawka snu, ograniczenie swoich zewnętrznych wpływów, dobrze wziąć urlop, oddalić się od swojego domu, od pewnych ludzi, zajęć, a nawet hobby, poszukać innych kojących rozrywek, np.: spacery, pływanie czy taniec ... etc. W chwili przeciążenia nie wolno zwiększać umysłowego chaosu (nawet poprzez czytanie różnych książek, czasopism, internet, TV). Złe duchy i demony często bombardują nas przez intelekt, a w tym bardzo pomocne są im media. Musimy wiedzieć, że w ten sposób toruje sobie do nas drogę anty – Chrystus, przez kontrole naszych umysłów. Musimy więcej skupić się na modlitwie, kontemplacji, wyciszeniu, zrobić wszystko co da wypoczynek ciału i umysłowi.
Bardzo ważne: nauczyć się kontrolować własne myśli, głosy w głowie, obrazy jakie się tam pojawiają. Zrozumieć, które zostały zamieszczone w tobie przez Boga i Ducha Świętego, a które są demoniczne. Pamiętajcie te dwie rozgłośnie są obok siebie!!!
Obserwacja własnego umysłu sprawia, że człowiek poznaje drzwi, które są wyważane przez demoniczne siły ..... musimy zaufać Bogu i oddać się w Jego ręce dopóki nie przemówi nasze serce, gdzie demony nie mają już głosu. Nie bawcie się w próżność, nie otaczajcie się dumą, w stylu – ja wszystko wiem, nikt mnie nie oszuka .... a ja mówię, że oszuka, łatwo możemy być zwiedzeni - nawet doświadczony duchowy mistrz. Jest tylko ta różnica, że ten szybciej demaskuje kłamców i jest pod opieką swoich Aniołów i Ducha Świętego.
Jeśli ktoś ma nieczyste serce jego wiedza na ten temat na nic się zda, szatan otworzy drzwi w słodki sposób i słodko przejmie człowieka ... ale kto ma w sobie Ducha Świętego to nie może się to zdarzyć, staje jak wryty w progu i nie zrobi ani jednego kroku naprzód. Inna sprawa, że będzie ciągle nam próbował zakłócić spokój.
Każdego dnia monitorujmy swoje myśli. Jak to uczynić?
Najlepiej sprawdzać według dziesięciu przykazań. Wszystkie inne rzeczy, które nie są zawarte w przykazaniach, choćby wyglądały niewinnie, należy wziąć pod dobrą lupę. Jeśli zastosujemy w życiu dziesięć przykazań staniemy się wystarczająco dobrzy dla Boga. Musimy się liczyć, że i na tej pozycji szatan będzie nas dalej kusił, a nawet dręczył. Nie uniknął tego nawet Jezus Chrystus, ale odsunął od siebie wszystkie pokusy, nie dał się zwieść nawet tym wyglądającym zupełnie niewinnie.
Skoro przywołasz każdego dnia w swoje życie Jezusa Chrystusa i będziesz prosić Go o pomoc, bądź pewny – rozpoczniesz odzyskiwanie własnego umysłu.
Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa: Nie rozmawiaj z demonami tylko z Jezusem,złego oddal natychmiast, ponieważ ten nie da ci wolności.
Biblia pisze wyraźnie:
„Kiedy człowiek oprze się diabłu, ucieknie od was ...”
Ale i nie dziwcie się, że ten nie odejdzie od razu. Jest faktem, że jest uparty i potrafi długo walczyć aby zniewolić duszę człowieka. Musimy zdać sobie także sprawę z tego, że demony przychodzą do ludzi, aby ich skrępować przed zrobieniem czegoś dla Boga. Właśnie te demony są najbardziej uparte, potrafią nie odpuścić takiej osobie do końca życia. Osoby, które niosą w sobie głębszy przekaz Boga nie raz zostaną przez świat oskarżone, uwięzione a nawet zabite, szczególnie ci, którzy otwierają ludziom oczy na Boskie Prawdy i świat złych duchów i demonów. Oczywiście ta grupa ludzi jest świadoma wszystkich tych problemów.
Osoby z charyzmą nie raz są pokrzywdzone, poddane psychicznym torturom i wcale nie dlatego, że są źli tylko pełni Prawdy. Mieć głęboką wiarę w Boga znaczy również: życie w towarzystwie demonów, które ciągle się kręcą przy tych osobach. Próbują utrzymać nad nimi całkowitą kontrolę, czyhają na ich najmniejszą pomyłkę i nigdy im tych pomyłek nie odpuszczą. Mało tego, bywa, że drobne sprawy (lub ich całkowity brak) rozniecają do potężnych skandali, aby zdyskredytować bogobojną osobę. Obecnie widzimy jak szatan jest skierowany na kościół katolicki i katolickich kapłanów. I na pewno nie jest to kwestia przypadku czy aż tak złego prowadzenia się katolickich duchownych (w innych kościołach bywa podobnie), tylko jest to atak na całe chrześcijaństwo, na wszystkich ludzi kroczących za Jezusem Chrystusem.
|

Kiedy nasze myśli bywają negatywne przywołujemy do swojego życia dusze z tego poziomu w jakim znajduje się obecnie nasz umysł. Niższy duch może być demonem, który nigdy nie został wcielony. Dusza demoniczna, która została wcielona to człowiek, który był negatywny w życiu, po śmierci poszedł na swój poziom. Ich wspólnym celem jest krzywdzenie ludzi na polu emocjonalnym, działają na nasze emocje, aby skrzywić nasze życie.
Pisałam już wcześniej, dlaczego duchy atakują ludzi, ale ten temat to potężny ocean i można pisać i pisać ... i tak nie będzie odpowiedzi na wszystkie pytania. Toteż ważniejsze, aby rozeznać, kto jest pod wpływem negatywnych sił?
I tak może to być:
1. Osoba wiecznie gniewna, pełna złości, ma osobistą satysfakcję w ranieniu innych osób.
2. Ucieka w niekontrolowaną rozpacz, depresję, chce zaszkodzić sobie.
3. Miota nią na przemian: strach, i radość .... tutaj zwróćcie uwagę na swoje dzieci, niemowlęta, które często są miotane przez płacz z niewiadomego powodu. To one są najłatwiejszym łupem złych duchów, ponieważ są najbliżej świata duchowego, są źródłem czystej energii. Druga sprawa, demony chcą posiać u nich ziarnko niechęci do wyższego rozwoju duchowego już w najwcześniejszej fazie ich życia.
4. Osoby, które lubią sterować życiem innych ludzi, kontrolować ich działania, ich myśli są obsesyjne, pełne przemocy, nie obce są im prześladowania, nękania, wyrządzanie szkód lub inne nadużycia.
5. Myśli samobójcze, niegodziwości, zwątpienia, a to wszystko doprowadza do samookaleczeń i samobójstw (tej grupie bywają osoby mocno uzależnione).
6. Osoby mocno wierzące, a nawet święte ... ci rzadko mówią światu i swoich atakach, zmagają się z tym problemem sami. Jeśli mówią na głos, to tylko w tym celu aby dać dowód na ich istnienie. Otwierają oczy innym, i uczą jak się przed nimi bronić.
Negatywnym duchom zawsze łatwiej dotrzeć do człowieka kiedy kreuje negatywne myśli, miota nim fala strachu, lęku, czy wielkiej rozpaczy .... toteż nie pomagajmy demonom i nikogo nie straszmy aż do takiego stopnia, aby codziennie trząsł się ze strachu. Niemniej żyjemy dzisiaj w czasach, w których ciężko to uczynić, ponieważ aby w miarę normalnie funkcjonować musimy ustawić na swojej drodze wiele tablic ostrzegających przed pułapkami jakie czyhają na nas w każdej dziedzinie życia. Jednak róbmy to ze zdrowym rozsądkiem i pełną świadomością. Nic tu nie da potężna fala straszenia, a jeszcze tylko wzmocni pozycję naszego przeciwnika. Należy umacniać w ludziach energię przez ich odwagę, świadome myślenie, otwieranie na zrozumienie, a nie wprowadzanie przerażenia, które przeradza się albo w wielką bezsilność, albo w wojownicze działania, co wytwarza jeszcze więcej negatywnej energii.
Duchowe ataki potrafią pojawić się nagle, trwać krócej albo dłużej, bywa, że całymi latami.
Jak odróżnić jaki duch zawładnął człowiekiem?
Patrzeć przede wszystkim na swoje myśli, emocje, czym bardziej negatywne, skrajne i długotrwałe tym duch bardziej zdemonizowany.
Czy można poznać swojego napastnika?
Absolutnie nie! I głupotą jest rozwikływać tą zagadkę. Duchy nawet jak przemawiają przez człowieka w czasie egzorcyzmów przeważnie kłamią. A kiedy naciskamy narażamy opętaną osobę i siebie na wielkie niebezpieczeństwo. Nie ma znaczenie kto nas atakuje, nie wolno tracić czasu na jego demaskowanie ponieważ znają nasze myśli i jeszcze dodatkowo ograbiają nas z energii, ponieważ nasze analizowanie tworzy dla nich dodatkowe paliwo.
W żadnym wypadku nie kontaktujcie się z nimi, nie dyskutujcie, podobnie jak nie dyskutujemy z ludźmi, którzy starają się na tym polu nas ośmieszyć, podważają istnienie złych duchów, demonów. Albo wmawiają nam mentalne choroby. Skupmy się na tych, którzy chcą pomóc i wkładają w to swoje całe serce.
Pamiętajcie: demony będą wam podsyłać takich ludzi, aby z wami antagonizować, aby was w ten sposób zakłócić, chcą otworzyć strumień niskich emocji, drażnią i kuszą ludzi w przeróżny sposób; w tym zachęcając do dialogu wkradają się w ich systemy energetyczne. Toteż bez przerwy szukają zaczepki i napięć, stwarzają świadome konflikty, obrzucają podejrzeniami, wyzwiskami, oszczerstwami, albo słodkimi obietnicami, słowami miłości (oczywiście to tylko jest wabik) ale kiedy trafią na przeciwnika, który nie chce z nimi dialogu są na przegranej pozycji. Musimy się liczyć, że zmienią taktykę i nadal będą nas kusić ....... kiedy i to rozszyfrujemy robią się agresywne.
Musimy dobrze rozpoznać wzorce demonicznych działań i je oddalić ze swojego życia, szczególnie kiedy sytuacja się bez przerwy powtarza. Znamy takie osoby, które nie chcą nam odpuścić - one wymagają uzdrowienia albo uwolnienia. Wiadomo, że do człowieka przylgną dwa rodzaje energii: przeciwieństwa i podobieństwa.
Przeciwieństwo będzie nas intrygować ale i osaczać, zawsze będzie między tymi elementami dochodzić do gwałtownych reakcji, które wyzwolą ból i cierpienie.
Podobieństwo to pokrewne energie, powinowactwo duchowe, które jest naturalną więzią jaka istnieje między towarzyszami losu. Przyciągają się z wielką siłą, zbliża ich do siebie wspólna praca, myślenie, działania, które już z natury są harmonijne.

Zwróćcie uwagę na swoje dzieci dręczone przez złe duchy każdej nocy, nie ignorujcie ich skarg kiedy się żalą, że widziały w nocy obok siebie straszną twarz, że były torturowane, miota nimi strach, boją się snu, to już wystarczające sygnały, że dzieje się coś złego! I nie prowadzajcie ich po psychiatrach, wprzódy oczyśćcie własne środowisko, otoczcie je modlitwą. Podobnie jest z dorosłymi, opowiadają różne historie, budzą się rano podrapani a nawet z siniakami ?
Dobre duchy nie dobijają się do domów, nie wyłamują drzwi, zamków, nie szkodzą. Jeśli poczujecie nagle obok siebie bardzo niską temperaturę, otrzepiecie się z zimna, to już jest sygnał, że niedaleko was znajduje się negatywny duch. Tak samo, kiedy nagle przeniknie wasze pomieszczenie brzydki zapach, podobny do siarki, wówczas macie towarzystwo silnego i złośliwego demona. W czasie ataku zawsze będą towarzyszyły negatywne emocje i złe myśli.
Demony potrafią naśladować choroby, dlatego wszystkie należy dobrze rozważyć, ale też nie popadać w paranoję, że wszystkie choroby są pochodzenia demonicznego. Trzeba uważnie rozważyć i umieć odróżnić.
Demoniczne ataki mogą być katastroficzne dla życia, szczególnie kiedy osoba jest słaba, nie umie sobie radzić, nie ma właściwej pomocy, miota nią gniew, złość, depresja, zwątpienie. W takich przypadkach potrzebna jest potężna cierpliwość i pokora, które utrącają złym duchom ich działania.
Długoterminowe ataki mogą zniszczyć życie człowieka. Ludzie, którzy zostali opętani potrafią w napadach wściekłości ranić się, zadają ciosy innym, demolują swoje środowisko, często kończą w więzieniu albo popełniają samobójstwa. I wszystko to może się zdarzyć poprzez program wgrany w umysł człowieka przez ciemne siły.
Osobista odpowiedzialność

Każdy z nas ma obowiązek dbać o własne pole energetyczne. Najważniejsze to poprawa naszych myśli, emocji, praca z własnym subtelnym ciałem. Nasza aura jest magnesem dla negatywnych energii, szczególnie duchów i demonów. Zawsze szybciej przyciągną je osoby kreujące bez przerwy negatywne myśli, strach, przemoc, ale jak już wiemy do czystej aury przyciągną także przeciwieństwa, nie zawsze w czystych zamiarach.
Jest duża grupa ludzi, którzy mają pozytywne energie, a jednak są atakowani. Ci są niszczeni za zbliżanie się do Boga. Tak czy owak, obie strony: niewierzący i wierzący są atakowani.
Jest jeszcze jedna różnica między atakowanymi: jedni są tego w pelni świadomi, umieją się bronić i mimo silnych ataków zachowują się spokojnie i są prawdziwymi humanitarianami. Codziennie mobilizują swoje siły duchowe, aby tej walki nie przegrać. Zawsze są gotowi do własnej obrony, mają pod ręką odpowiednie duchowe narzędzia, które ich wzmacniają. Pomagają innym ludziom.
Druga grupa ludzi, to taka która nie ma bladego pojęcia, że są atakowani przez negatywne siły. Czują, że z nimi dzieje się coś niedobrego, szukają ratunku u lekarzy ... a ci karmią ich bez ograniczenia chemicznymi środkami, co ich dodatkowo ogranicza i hamuje ich prawidłowy obieg energii. Jest to efekt nieświadomości, niewiary w istnienie tego świata, brak intuicyjnego rozpoznania a nawet ucieczka przed wiedzą, i taki człowiek nie może pomóc samemu sobie. W ten sposób stają się żywicielem nieproszonych gości. Często chorują, biegają po lekarzach, którzy nie potrafią określić schorzenia ... a w takim ciele, po prostu mają swoje żniwo żniwiarze szatana.
Są też tacy, że wogóle nie postrzegają żadnych zmian w sobie, nie wierzą w żaden niewidzialny świat, ani Boski, ani demonów .... nie umieją rozpoznać żadnej prawdy, nie czują w swoim sercu pulsu zjednoczenia z Bogiem i nie przyjmują Jego Daru Łaski. Ci zazwyczaj już w pełni karmią się własnym cieniem i korzystają z jego wskazówek, bez oporu obcują z negatywnymi bytami, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Są i tacy, którzy wiernie służą szatanowi ..... świadomie wpuszczają w swoje życie demony poprzez satanistyczne rytuały, wszystko po to, aby wzmocnić swoją ziemską pozycję ..... ci, mają już wielki problem .... i dopóki ich polem gry będzie poletko szatana będą czuli się dobrze ... gorzej jak będą chcieli to poletko opuścić. Szatan nie pozwala tak łatwo odejść swoim sługom. Ich los będzie dużo gorszy niż wszystkich innych, z którymi walczy. Lecz przy pomocy Boga i Chrystusa możliwa jest ucieczka nawet z samego piekła. Ważne, aby człowiek w porę zrozumiał swój błąd. I bardzo ważne aby ocknął się jeszcze za życia, później może być już za próżno.

Ciężka to sprawa: dyskusja na temat negatywnych duchów, demonów, ludzi opętanych, atakowanych; zbyt dużo jest niedomówień i bardzo kiepska wiedza na ten temat.
Należy zrozumieć, że istnieje wiele typów różnych duchów, które kiedyś żyły na tym świecie w cielesnej formie. Demony, które nigdy nie występowały w formie cielesnej przeznaczone są do większych działań, szczególnie tych nie wolno pod żadnym pozorem zapraszać ich w swoje życie. Często słyszę jak osoby opętane, (kiedy pytam skąd wzięła się u nich ta obsesja, są to różne rzeczy) mówią: on mi kazał tak zrobić ... kiedy pytam, kto jest ten on, nie umieją mi odpowiedzieć, ale są przekonani, że muszą go słuchać. Potrafią z nim rozmawiać całymi dniami i wiernie wykonywać wszystkie jego wskazówki. Niestety nic dobrego nie wynika z tej współpracy, życie takiego człowieka jest zupełnie wywrócone do góry nogami i nie sposób przywrócić w nim harmonii.
Opętani bywają przestraszeni, niedowartościowani ale jeszcze gorzej kiedy wchodzą w głębszą fazę i zaczyna się agresja. Toteż nie wolno z nimi dyskutować, bawić się, chociaż często niewinnie wydają się te zabawy, np. wywołują duchy, poprzez tarota ... nie oczekujmy od nich pomocy, one bawią się ludźmi .... kto tak czyni jest jeszcze na bardzo niskim poziomie duchowym, a właściwie jest podpięty pod świat negatywnych energii, chociaż te osoby potrafią wyglądać jak słodkie aniołki ... a bywa, że czym słodszy tym jest nadziany większą trucizną. W czasie takich spotkań negatywne byty łatwo zyskują wejście w człowieka ciało i tak się w nim poruszają jak same chcą. Należy za wszelką cenę unikać takiego lokatora. Wówczas mówimy, że człowiek jest opętany.
Są jeszcze nawiedzeni ... tutaj przejmują człowieka dusze zmarłych, które nie chcą przejść do Światła i walczą o swój byt na Ziemi, aby utrzymać się w naszym świecie. Zatrzymują się zazwyczaj w miejscu śmierci, w domu w którym mieszkały i prześladują wszystkie mieszkające tam osoby. Dużo kultur na świecie zna te prawdy, dla przykładu Chińczycy nigdy nie kupią domu, w którym ktoś zmarł. Duchy przywiązują się do poszczególnych osób i zasilają się ich energią. Atakują najmocniej w chwili strachu, poczucia winy, kiedy nasze energetyczne systemy bywają zakłócone.
Potrafią działać na zasadzie przymilania, podobnie jak w życiu, ktoś jest dla nas miły, przynosi kwiaty, prezenty, zbliża się do nas, ale tylko po to, aby nas wykorzystać.

cdn...
|
|
Walka z demonami odsłania człowiekowi jego możliwości, otwiera bramy do głębokich tajemnic, gdzie ukryte są wszystkie skarby dla wszystkich ludzi. Skarby, które dają wieczne życie, szczęście, radość i człowiek zostaje przemieniony na wieki wieków ...
Dobrze o tym wie władca tego świata toteż nam mocno zasłania drogę do Boga kiedy tylko widzi, że ją znajdujemy i zaczynamy na niej wędrówkę, aby się zjednoczyć z Chrystusem. Natychmiast wysyła swoje służby, aby nas przywrócić w stare ramki, a dla tych topornych, upartych zastosuje specjalne środki. Toteż czas aby o tym wiedzieć i nie dać się tak łatwo wywalić na bocznicę.
Zabierz ze sobą tylko pomocne narzędzia, swoich sprzymierzeńców i śmiało ruszaj przed siebie, komu nadal brakuje odwagi, albo żal mu opuścić ten świat czy boi się przeciwstawić szatanowi niech wraca w stare buty, jak to kiedyś powiedział Jezus młodzianowi, który chciał być Jego uczniem:
„(...) kto przyłoży ręce do pługa i ogląda się za siebie wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego.”(Łk 9, 62)
Życie ludzkie i nasz życiowy cel .... aby dojrzeć głęboki sens życia należy w to włożyć dużo pracy, nie wystarczy zasmakować tylko słodkiej czekolady, ale i wypić kilka dużych porcji piołunu.

Wytęż myśli, odgadnij co dla ciebie jest ważniejsze, co powinieneś rozbudować, a z czego zrezygnować .... zrozumieć: dlaczego tutaj się zjawiłeś? Czy dowiemy się całej Prawdy tylko w ziemskich szkołach, nawet kiedy ukończymy kilka wyższych uniwersytetów czy musimy znaleźć coś więcej, coś co jest ukryte głęboko w nas?
Jak do tego dotrzeć, aby ujrzeć całą Prawdę: czy wystarczy tylko codzienna modlitwa, medytacja, chodzenie do kościoła, czytanie Biblii czy innych świętych Ksiąg?
Czytanie książek, szkoły, nauki mówią nam o wielu rzeczach i albo dany temat jako tako zrozumiemy, albo w ogóle odsuniemy od siebie jako nierealny element. Nic tak mocno nie otwiera człowieka jak jego osobiste doświadczenia. Długie błądzenie w samotności, po ciemnicy w poszukiwaniu nieuchwytnej prawdy mocno wyostrza ludzkie zmysły, a nawet budzi te, o których człowiek nie ma pojęcia. Jest to także okres hartowania wiary, która bywa wielokrotnie przeplatana zwątpieniami, a te zawsze poprzedzają jasne i pełne zrozumienie lecz znane są wyłącznie tym, którzy sami ich doświadczyli. Najbardziej głębokie i najsubtelniejsze emocjonalne doświadczenia to osobiste zetknięcie się z Wielką Tajemnicą.
Wielokrotnie przeżyte doświadczenia są potwierdzeniem, że wewnętrzna intuicja nas nie zawiodła, przecież każdy człowiek w najskrytszej głębi swojego Ja przeczuwa wiele rzeczy, w tym istnienie Boga, Aniołów, demonów i innych światów, lecz późniejsze życiowe hipotezy wprowadzają w nasze życie sprzeczności. Tylko dzięki osobistym doświadczeniom powracamy na stare dobrze utarte drogi, które zawsze były te same i prowadziły w te same miejsca. Doświadczać osobiście znaczy poznawać nie tylko wielkie prawdy życia, oznacza również poznawać własną duszę. Odkrywać: kim naprawdę jesteśmy?

Czasami wydaje się nam, że jesteśmy potężnymi duszami, które przyszły przebudować cały świat, a już pierwsza trudność, która wpada w nasze pola udowadnia, że jesteśmy bardzo słabi nie tylko na ciele, ale i na duchu. Uciekamy przed prostymi wyzwaniami a porywamy się na uzdrawianie całego świata ... moim zdaniem to tylko potężna pycha człowieka, którego każdego dnia pompuje swoją energią władca tego świata ... wiemy ile jest dzisiaj na świecie różnych objawień, channelingów, ilu narodziło się już Jezusów Chrystusów i innych zbawicieli, nikt nie chce nosić własnej skóry, szuka autorytetu najwybitniejszych postaci, jednym słowem wskakują na wszystko gotowe i w najlepszym gatunku ... wiadomo, Jezus to wielki autorytet, wszystko już trzyma w swoich rękach, więc można sobie założyć swoje rączki i czerpać zyski ze swojego nowego przywileju, bycia Jezusem. A tu nie wystarczy zapuścić sobie brodę, by naśladować Jezusa, ... takiej pychy świat odkąd istnieje jeszcze nie widział ...
Jakże trzeba być głupim, aby nie widzieć różnicy między Jezusem i zwykłym śmiertelnikiem, ... jest jeszcze jedno wytłumaczenie - ten człowiek jest poważnie chory na głowę. Tak właśnie wygląda dzisiejsza samoidentyfikacja - wielka ego świadomość. Człowiek zrobił się taki „skromny”, że od razu sięgnął na najwyższą półkę i wybrał najlepszy towar ... nie ma w tym nic złego dopóki chcemy naśladować Ideał, gorzej jak spychamy Boską Świadomość na bok, a sami zasiadamy na Jego miejscu.
My ludzie, za każdym razem rodząc się tutaj musimy wznosić się wyżej i wyciągać ze swojej głębi coraz większe tajemnice .... a ci ludzie świadomie lub nieświadomie blokują w sobie przepływ energii, która ich ogranicza i nie pozwala na dalszy rozwój. Dotyczy to również tych - wszystkowiedzących, którzy odrzucają czyste Boże Prawdy i sami kreują się na bogów tworząc własne doktryny ... a tak naprawdę są to nadal ciemne małe zagony żyjące w wirze własnego życia. Codziennie słyszymy: nie ma Boga, piekła, cierpienie to wymysł katoli ... obecnie mamy na Ziemi sporo jednocześnie żyjących Jezusów, ale żaden z nich nie chce dźwigać Jego Krzyża .... mają na życie lepsze pomysły i recepty na wszystkie życiowe problemy ??? Ha, ha ... jeśli taka hipoteza oświeca i uszlachetnia twoją duszę jestem pewna, że nigdy nie wzlecisz, nigdy nie wyrwiesz swoich nóg zanurzonych w smole ... zapomnij o oświeceniu ... więcej, nawet nie wejdziesz na pierwszy schodek tej potężnej świetlistej piramidy.

Przez doświadczenie cierpienia tysiąckrotnie więcej poznajemy wartość własnej duszy. To dzięki trudnościom możemy sprawdzić jej siłę, moc, dobroć, czy inne ludzkie wartości. Nikt na Ziemi nie wymyślił jeszcze takiego urządzenia aby można było przeliczać i przeważyć na ile stać duszę człowieka? Nie biorę w ogóle pod uwagę tych „magików” którzy robią to za pomocą wahadełek, to następna grupa „oszołomów.” Sorry, ale to wielka prawda! Tak jak P. Boga nie można ujrzeć przez żaden teleskop, tak i duszy ludzkiej nie da się zidentyfikować za pomocą wahadełka, choćby dlatego, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga.
Cała wiedza duszy, osobista wartość pochodzi z jej doświadczenia, nie tylko tego pięknego, musi na Ziemi zasmakować wielkich goryczy i najgłębszych cierpień. Mędrcy mówią: bez cierpienia człowiek nigdy nie zrozumie szczęścia. Toteż ci, którzy są w drodze do oświecenia, wiecznego szczęścia muszą zanurzyć własną duszę w ciemnej nocy, pożegnać swoje stare marzenia, wielu z nich nawet nie chciało już dłużej żyć, a nawet myśleli o samobójstwie, bo brakowało im sił i odwagi, aby dalej w ten sposób egzystować.
Tak, cierpienie wymaga potężnej odwagi, większej niż targnięcie się na swoje życie. Żyjąc w cierpieniu, w udręczeniu, w tej swojej ciemnicy widzimy jaka jest w nas granica i od niej zależy, czy potrafimy ją przejść, czy pójdziemy mimo wszystkiego dalej, czy się cofniemy, czy zrezygnujemy z życia? Tym, którzy wybierają pierwszą drogę sprzyja uśmiech losu, chociaż wydaje się, że nigdy w życiu nie uśmiechnie się do nich, każde cierpienie kiedyś się kończy i zaczyna się pogodny dzień. Wreszcie zauważamy, że jest ktoś, kto obdarza nas potężną miłością, że nie jesteśmy sami, pojawia się w sercu wielka miłość ... w tym miejscu już wiadomo, zwyciężyliśmy naszego prześladowcę. Schylmy więc mocno czoło i z wielką wdzięcznością podziękujmy Bogu ... otworzył przed nami drzwi do Nieba. Ale to nie znaczy, że już możemy usiąść na laurach ...
Wielka to prawda, że cierpienie jest procesem budzenia własnej duszy, sposobem na wieczne życie, po przejściu tej drogi budzi się w człowieku czysta miłość do Boga, jest Mu wdzięczny, właśnie za poprowadzenie go tą drogą ... kiedy czytacie te słowa, w wielu z was na sama myśl o cierpieniu mocniej bije serce ze strachu ... ot właśnie odzywa się wasza duchowa dojrzałość ... wielu mnie zakrzyczy, że to nieprawda ... przecież Bóg to miłość, radość i szczęście ... tak, ale kiedy przejdziecie w życiu swoją wąską ścieżkę i Go naprawdę odnajdziecie.
Człowiek, który już przejdzie tą drogę nie będzie więcej bronił się przed cierpieniem, w pełni rozumie, że człowiek bez bólu i cierpienia nie istnieje.
Czy wszyscy na Ziemi doświadczą szczęścia i radości, chociaż żyją w Bogu?
Przyjrzyjmy się wielkim mistykom .... ale zanim do tego przejdę wyjaśnię kilka innych rzeczy związanych z emocjami ludzi o wyższym duchowym wnętrzu, czego również kompletnie świat nie rozumie ....człowiek, który otworzy głębiej swoją wewnętrzną przestrzeń jest niesamowicie wrażliwy i często gwałtownie reaguje nawet na najmniejsze zakłócenia. Bywa, że go wszystko uraża, świat go nie rozumie, ponieważ nie zdaje sobie sprawy, że jego pola są niezwykle wyczulone, cały jego system nerwowy jest w stanie alert .... nagle zaczyna postrzegać brudy całego świata. Wie, że należy zmienić tę rzeczywistość, poszukuje korzeni prawdy, zaczyna walczyć o sprawiedliwość.
Wie, że w takiej glebie nie wyrośnie żadne święte drzewo, toteż często spontanicznie próbuje przenieść granice rzeczywistości w nowe miejsce, aby obalić skostniałe formy, które nie pozwalają ludziom normalnie żyć i rozwijać się duchowo. Nie muszę pisać, że ludzie źle odczytują intencje takiego człowieka, albo nie chcą ich odczytać ... świadomie podejmują z nim polemikę, że nie ma racji, że to on jest zły. Tacy ludzie skrywają w sobie cień, podążają za ziemskim rozumowaniem, brakuje w ich wnętrzu duchowego przewodnika, a ich opór jest oparty na ziemskich autorytetach .... toteż uważajcie komu służycie na Ziemi? Jaką wcielacie w siebie mądrość, oby to nie były podświadome programy, które wywołują negatywne nastawienia do ludzi przebudzających się duchowo.
Na świecie jest obecnie wiele instytucji, które świadomie mącą Boskie Światło, zniekształcają prawdę, a ludzie nieprzebudzeni łatwo dają się nabierać na różne rzeczy. Osoby przebudzone, chociaż bywają impulsywne znoszą cierpienia i wszystkie wstrząsy, które dla większości ludzi są czymś okropnym, nie do przyjęcia, a przy tym potrafią być w chwili ataku bardziej spokojne, niż wiele tych „zdrowych i przebudzonych”, którzy ich atakują.
Człowiek, który duchowo się budzi jest szybko namierzany przez szatana, zanim sam się zorientuje co tak naprawdę się z nim dzieje już atakuje go szatan. Długo nie może zrozumieć, co się dzieje, a szatan coraz częściej podsyła mu swój gorzki chleb, aby go zniszczyć psychicznie, wali coraz cięższe kłody pod nogi, odbiera nadzieję, demoluje całe życie, nierzadko ta osoba cierpi wielkie katusze, a najgorszy jest strach przed nieznanym.
Pamiętam ostatnie swoje miesiące przed przebudzeniem ... to było już piekło na ziemi, wydawało mi się, że już mocniej nie można było cierpieć, w dodatku obdarta z wszelkiej nadziei na jakąkolwiek pomoc tkwiłam w swojej ciemnicy przez długi czas. A wiadomo, w cierpieniu czas się okrutnie wydłuża, czujemy się bardzo samotni, bezradni. Już w tym czasie postrzegamy jak zło czai się w każdym kącie chociaż nie możemy pojąć - dlaczego? Ale Bóg wysyła swoje Światło i opatrza nasze rany ... w tym samym czasie szatan wysyła swoje fale, które odbijają się od naszych ciał powodując dotkliwy ból ... i nie jest to tylko wyobraźnia czy przenośnia .... czujemy na ciele jakby uderzenie batem, mamy wrażenie, że nam ktoś wyrywa szczypcami kawałki ciała, każdy taki dotyk przypomina pocałunek śmierci. Określałam to zjawisko jako wstrzykiwanie mi śmiercionośnego jadu, który doprowadzał mnie do omdleń. Czasami miałam wrażenie, że ktoś do mnie strzela dziwnymi ładunkami ... nic nie pomagało ... nawet jak obmywałam całe ciało wodą święconą ... i tak było dzień po dniu, nic nie wskazywało na to, aby nastąpiła jakaś poprawa. Prosiłam wszystkich wokoło aby się za mnie modlili, sama już nie miałam sił.
Dzisiaj to już wiem, że w tym właśnie czasie byłam w połowie drogi między Niebem i piekłem, działały na mnie dwie olbrzymie siły, ale która wygra zadecyduje siła duszy człowieka. Jeśli jest jeszcze słaba szatan może ją przejąć i albo będzie wydłużał jej cierpienie, albo zada jej ostateczny cios.
Świat zna wielu mistyków, którzy nieśli na sobie wielkie krzyże, w tym doświadczali walki z szatanem. Poznaliśmy dzięki nim głębiej ten wymiar i ich osobistą duchową siłę, kiedy dzielnie opierali się szatanowi. Ich życie wzmacnia wiarę i nadzieję w słabszych ludziach. Wielu z nich przeszło granice i zjednoczyło się z Bogiem, wielu pozostało na granicy walcząc do końca swojego życia, w którym nigdy nie zaznali spokoju, a nawet ich śmierć była drastyczna.
Nasuwa się pytanie: którzy byli silniejsi i wygrali? Ci co przeszli granicę, czy ci, którzy walczyli na niej całe życie?
Aby na to pytanie odpowiedzieć należy mieć głęboką mądrość, by rozeznać głębokie tajemnice Boga.
Przyjrzyjmy się życiu wielkiej francuskiej mistyczki Marcie Robin (LINK!) Całe swoje życie była nękana przez szatana. Mało który mistyk toczył podobną walkę, a przecież była to kobieta bardzo wierząca i przestrzegająca wszystkich Bożych przykazań. Codziennie przez wiele godzin rozmawiała z Jezusem Chrystusem, który był jej Opiekunem. Więcej niż pięćdziesiąt lat swojego życia spędziła w łóżku, była całkowicie sparaliżowana, niewidoma, nie spała, nie jadła, a nawet nie przyjmowała wody, mocno cierpiała na całym ciele a w dodatku nieustannie nękał ją szatan. Mimo wszystkiego ukazała światu niesamowitą wewnętrzna siłę charakteru i swoją duchową twardość, pogodziła się ze wszystkimi swoimi przeciwnościami losu i zawsze trzymała się jednej Prawdy, a jej miłość do Boga była czysta jak kryształ.
Mimo swoich bezsennych nocy kiedy nieustannie nękał ja szatan potrafiła z uśmiechem na twarzy przyjmować swoich gości, rozmawiała z nimi o Bogu, mówiła o Nim bez najmniejszego rozczarowania ... że ją (może?) zawiódł, nie obronił przed napaścią demonów, nie siała wokół siebie nieufności do Boga i swoją postawą wyrywała szatanowi z jego rąk wielkich grzeszników, którzy patrząc na nią zawrócili przed ołtarz Boży. Dla mnie to jest jasne, że wybrała taką misję, pokazywała światu, że nie wolno gasić wiary w żadnej sytuacji, że można iść naprzód nawet w ciemności i czynić dobrze, kochać innych ludzi i pomagać im ... tu wielu ludzi zapyta ... w jaki sposób kobieta całkowicie sparaliżowana, niewidoma sama potrzebująca opieki 24 godziny do dobę może pomagać innym ludziom? O to samo zapytała Marta Jezusa, który wyjawił jej życiową misję. „Jak osoba przykuta do łóżka „grubymi łańcuchami” może w jakiś sposób służyć innym?”.

A jednak Bóg tak wszystko pokierował, że ludzi sami przychodzili do Marty, nawet ci najbardziej niewierzący i po jednej rozmowie z nią wychodzili całkowicie odmienieni. Nawróciła dużo ludzi i pokazał im nową drogę. Szatan nie mógł znieść postawy Marty, toteż w dniu 8 września 1982 roku znaleziono jej martwe ciało na środku pokoju, który był zamknięty na klucz przez jej opiekuna księdza Fineta. Była pobita, pokrwawiona, nie było żadnych śladów ludzkich działań ... ksiądz Finet i jej lekarz nie mieli żadnych wątpliwości ... to sam szatan zadał jej ostateczny cios.
Marta nie jest odosobnionym przypadkiem wielkiej walki z szatanem. Różne były i nadal są hipotezy ataków na nią przez negatywne siły. Między innymi choroba umysłowa, ataki padaczkowe; ale jaki trzeba mieć atak padaczkowy, który rzuca człowiekiem o ściany jak piłką, rozbija o kanciaste meble, o ziemię ... który pozostawia na ciele oparzenia, ślady kija. Dlaczego ataki przychodziły o tej samej porze, najbardziej intensywne były w każdą czwartkową noc ... nawet kiedy pozostawali z nią Ojciec Finet i lekarz, byli bezsilni, mogli tylko patrzeć jak jej ciało jest masakrowane, targało nim jak gałgankową lalką ... toteż często nie chciała mieć w takiej chwili żadnych świadków. Kiedy czuła zbliżający się atak oddalała wszystkich od siebie. W czasie ataku pytana, co się dzieje, wołała - bije mnie szatan, nawet wybił jej zęby. Czy to może być zwykła halucynacja? A może to jednak demon próbował podporządkować ją swojemu wpływowi. Niestety, nie dał rady złamać jej duszy, toteż dręczył bezbronne ciało.
Podobne katusze przechodził Ojciec Pio, Katarzyna z Sienny, Katarzyna Emmerich i wielu innych, którzy idą drogą Jezusa. Wszyscy nosili stygmaty Chrystusa. ... czy to zwykły przypadek?

Lekarz twierdził, że Marta nie mogła w żaden sposób uzyskać choćby na chwilę władzy ciała, a wielokrotnie znajdowano ją nawet wciśniętą pod łóżko, miała na szyi ślady duszenia, żaliła się do swojego duchowego przewodnika, że szatan nasyła na nią cały legion demonów, a te cały czas krążą wokół niej.
Wszystkie te ataki miały na celu zniszczyć psychikę Marty. Niestety, w tym przypadku szatan poniósł kompletne fiasko. Marta pozwoliła się przybić do Krzyża podobnie jak Chrystus i wcale nie robiła uników.
Słowa Marty Robin:
„Szatan jest żywą rzeczywistością”.
Jeszcze jedno nurtujące pytanie: dlaczego ataki ustępowały kiedy Ojciec Finet i lekarz wzywali Imienia Jezusa Chrystusa i Jego Świętej Matki?.
Marta twierdziła, że pojawienie się Świętej Matki powodowało natychmiastową ucieczkę szatana. Widać było wyraźnie, że nie ma nad Nią żadnej władzy.
Mogę powiedzieć o Maryi to samo. Właśnie Najświętsza Matka wybawiała mnie z największych opresji, wystarczyło jedno słowa w jej kierunku i natychmiast się pojawiała. W marcu i kwietniu 2002 roku miałam serię silnych ataków, 6 marca zostałam mocno pobita, pokrwawiona, miałam w wielu miejscach na głowie cięte rany, były też rany kłute. Miałam wrażenie, że mi ktoś włożył w czubek głowy, (bardziej po lewej stronie) wielki widelec. Przez kilka lat odzywał się w tym miejscu ból. Druga rana głęboka i rozległa była w okolicy podstawy czaszki. Lekarz założył tam 16 szwów. Trzecia w okolicy prawej skroni. W zasadzie to był krwiak wielkości małej dłoni.
A wszystko zaczęło się w korytarzu, którym szłam z kuchni do sypialni. Kiedy tylko weszłam w korytarz poczułam, że mi ktoś jakby podciął nogi, byłam uderzona jakby prętem pod kolana. Wszystko co pamiętam, to nieznośny ból, wielki huk i przed oczami zakręcił się tunel ... po przebudzeniu byłam w ciemnej łazience, nie mogłam się w żaden sposób poruszyć, tak pozostałam przez jakiś czas, zbierałam myśli - co się stało? dlaczego jestem w łazience... a następnie powoli zaczęłam zbierać siły, aby się uwolnić z tego stanu. Na kolanach doczołgałam się do sypialni i położyłam się na łóżko, okrutnie bolała mnie głowa, nawet nie zauważyłam, ze jestem cała we krwi.
Czułam się coraz gorzej, sięgnęłam ręką po telefon i zadzwoniłam na pomoc do sąsiadów, którzy szybko przybiegli, pierwsze pytanie było: kto cię tak pobił? W mieszkaniu nie było nikogo, a okna i drzwi były dokładnie zamknięte. Cały korytarz i łazienka były we krwi, była wszędzie: na podłodze, na ścianach, a nawet na suficie ... rany głowy krwawiły do tego stopnia, że nawet przemiękł krwią na wylot materac. W szpitalu opatrzono moje rany, ale dochodziłam do siebie jeszcze przez miesiąc, miałam wstrząśnięcie mózgu. Lekarz też prowadził dochodzenie: kto mnie tak pobił. Odpowiedziałam, że straciłam przytomność i nie wiem co się stało.

Jeszcze dobrze nie doszłam do siebie nastąpiły już nowe ataki, którejś nocy ze ściany w sypialni wyszło potężne tornado, pomimo że byłam przerażona tym zjawiskiem, to robiło niesamowite wrażenie. Wyciągnęłam przed siebie ręce aby go zatrzymać, cofnęło się ... ale w tej samej chwili wyszło z drugiej ściany, też go oddaliłam. Jeszcze nie ochłonęłam, kiedy zobaczyłam trzecie tornado wchodzące do pokoju przez okno, było potężne, wiedziałam, że tego już nie odepchnę, przestraszona krzyknęłam - Matko Boska pomóż. W tej samej chwili usłyszałam dwa słowa: idę, idę ... za tym tornadem pojawiła się Jej postać ubrana w niebieską sukienkę, przykryta była niebieskim płaszczem, widziałam Jej bose stopy jak biegły przez to tornado, była szybsza, przykryła mnie swoim płaszczem, następne objęła mnie jak małe dziecko. Była druga w nocy, Maryja pozostała ze mną do piątej rano. W chwili kiedy ukryła mnie pod swoim płaszczem byłam zupełnie spokojna i czułam się bardzo bezpieczna, wiedziałam, że nic złego mi się nie zdarzy. Było to 20 kwietnia 2002, od tamtej pory nigdy więcej nie zostałam zaatakowana w taki sposób ... zaczęła się inna demoniczna partyzantka. Ale już nigdy nie zostałam tak mocno ugodzona. W sumie ataki pojawiają się do tej pory lecz nie są już częste i są dużo słabsze.
Zdarzenie z 20 kwietnia przyniosło mi potężne zrozumienie jakiego nie da się wyjaśnić w słowach. W tym swoim nieszczęściu, w obliczu wielkiego zagrożenia, kiedy ponownie ktoś próbował mnie uszkodzić zrozumiałam jakie mam wielkie szczęście, że stoi przy mnie Potężny Filar, który mnie broni i chociaż dalej nie rozumiałam: dlaczego dzieją się przy mnie takie zjawiska, to jednak zrozumiałam, że nie wszystko muszę rozumieć, ale muszę mieć wiarę, która jest silniejsza od rozumu.

Takie jest życie ... nie wszystko można zrozumieć, nie wszystko można osądzić, ale wcale to nie znaczy, że nas Bóg pozostawił na pastwę losu bez pomocy. Bóg ma inne serce, troszczy się o każdego człowieka, nie tak jak świat...
abyś był dla świata ważny musisz wszystko wiedzieć, „zjeść” tysiące książek, musisz być dumny z siebie i zaznaczyć wokół siebie własną przestrzeń... wtedy świat cię doceni... Bóg nie potrzebuje twojej wiedzy, Bóg oczekuje od ciebie wiary w Niego.
cdn...

Nie ma ani jednego zdarzenia, ani jednego ziemskiego wystąpienia człowieka, które nie miałoby swojego początku w kosmosie. Aby człowiek mógł na Ziemi prawidłowo funkcjonować, zgodnie z Prawami Boskimi wprzódy musi dobrze zrozumieć Absolutne Prawa.
Nie jest to dla nikogo tajemnicą, że żyjący ludzie stykają się ze światem duchów, aniołów i innych astralnych bytów, które mogą ludziom zarówno pomagać jak i przeszkadzać. Obecnie żyjemy w trzecim wymiarze, w którym pracujemy nad karmą z poprzednich egzystencji. Przez wiele naszych wcieleń nabywamy tak pozytywną jak i negatywną karmę. Żadne nasze działanie nie pozostaje bez reakcji, wszystko co czynimy zostanie w nas zarejestrowane według uniwersalnego prawa. Od naszego rejestru zależy nasza przyszłość, nasz poziom świadomości; każdy świadomy człowiek, który już przebudził się na polu duchowym pragnie dotrzeć do wyższych wymiarów bytu. Aby duchowo awansować musimy się wyplątać ze złej karmy, po prostu nie mamy innego wyjścia. Kiedy nasze stare „karmiczne dyski” zostaną wyczyszczone, pozbędziemy się negatywizmu, wtedy narodzimy się na nowo i zaistnieją w nas cuda.
W naszym życiu nic nie dzieje się przez przypadek, wszystko co się wokół nas dzieje, czy to warunki rodzinne, społeczne, kulturowe a nawet finansowe są starannie dobrane, aby nam wskazać nasze wewnętrzne warunki. Ta siatka jest doskonała i nie sposób obejść w niej nawet najmniejszego oczka, trudno także podróżować na oślep za pomocą iluzji. W każdym oczku jest dla nas informacja, w każdym jest pomoc i drogowskaz do przejścia do następnego oczka. Nie wolno niczego lekceważyć, nasz Stwórca rzucił nas tutaj z całym zapleczem własnych wskazówek, a my jesteśmy tylko odbiciem naszej rzeczywistości.
Już wspomniałam - do każdego człowieka przyciągają podobieństwa i przeciwieństwa. Wiele ludzi pyta: dlaczego taki dobry a uwikłał się w zło? Wielokrotnie tylko dlatego, że zetknięcie się dobrego człowieka z falą zła zmusza go do podjęcia walki ze złem... przecież ktoś musi tą falę zatrzymać ... a dobry człowiek umie przeobrazić negatywną energię w pozytywną. To święci ludzie nie cofają się w obliczu trudności jakie stawia przed nimi świat. To w ludziach dobrych jest potężna moc, rada, wiara, jest to częścią ich charakteru, dzięki któremu przywracają w naszym życiu porządek. Bez ich pomocy życie byłoby nieznośne.
Jednym słowem transmutują złą karmę w innym człowieku i otwierają mu drogę do dalszego duchowego rozwoju. I na pewno takie akcje, choćby z boku wydawały się drastyczne nie będą źle służyć dobremu człowiekowi, na pewno nic nie straci na własnej wartości, skoro nawet gwałtownie usunie szkodliwe energie w aurze innego człowieka czy środowiska. W dodatku zetknięcie się dobra ze złem wyzwala silne emocje, które potrafią otworzyć duszę na głębszych poziomach. Pozorne negatywne zderzenie może nas nauczyć więcej niż niejedna pokojowa lekcja.

Oczywiście, czym bardziej człowiek jest duchowo przebudzony, tym będzie przyciągał więcej negatywnych energii, które próbują ściągnąć go w dół, niejeden raz potrafią zadziałać destruktywnie na pola fizyczne, emocjonalne i duchowe nawet świętej osoby ... w otoczeniu budzącej się osoby toczy się święta wojna, jako ostatnia, ale najbardziej zacięta bitwa o duszę człowieka. Jest to wewnętrzna walka na wielu poziomach jaką toczą mroczne siły, aby opanować człowieka umysł. Mało tego, że taka osoba musi okiełznać własny umysł i emocje, musi jeszcze toczyć walkę ze światem zewnętrznym. Dopiero teraz pozna smak prawdziwej krytyki, potępienia, kontroli, pogardy, obwiniania, otrze się o fale złości, nienawiści i oszczerstw. Każda budząca się osoba jest zaatakowana przez innych ludzi, a nawet ukrzyżowana (nie koniecznie na krzyżu), każda ma swoje indywidualne cierpienie.
I nasuwa się pytanie: dlaczego Bóg pozwala dobremu człowiekowi ponosić takie szkody, czy naprawdę potrzebne są mu takie doświadczenia? Dlaczego mu nie pomaga, nie osłania od zła?
Święta wojna zbliża nas do światła, w końcu tam docieramy, chociaż prześladowani, wycieńczeni, ukrzyżowani .... wbrew pozorom Bóg był przy nas cały czas!
Jest także grupa ludzi, którzy przychodzą na Ziemię z taką misją i świadomie podejmują walkę z demonicznymi siłami. Z tego pułapu przychodzą dusze wyżej rozwinięte, które są już mistrzami, sami zgadzają się na takie warunki po przyjściu na Ziemię. Doświadczenie mistrzów jest już duże i radzą sobie z siłami zła, chociaż niejeden raz te mocno ich osaczą. Dla wielu z nich życie bywa gorzką pigułką do przełknięcia, w dodatku od niczego nie są zwolnieni, ale poprzez ciężkie swoje doświadczenia pomagają innym w zrozumieniu innych światów. Często tylko w ten sposób ludzie mogą się dowiedzieć i uwierzyć w istnienie innych sfer życia, a nawet Boga.
Mistrzowie - dzieci światła mają istotną misję oczyszczania całego świata z wszelkich zanieczyszczeń, naprawiania szkód wywołanych przez wojny, zarazy, żyją wśród ciemności, tam gdzie bywają niekończące się intrygi i spiskowania, biorą czynny udział w otwartej informacji, której celem jest oczyszczenie z negatywnej energii danego miejsca i wzmocnienie na polu duchowym.

Dzisiaj wyraźnie widzimy, że wielu ludzi skupia uwagę na własnej duchowej podróży. W naszych czasach najpotężniejszą Energią jest Energia Chrystusowa i przeciwna jej - satanistyczna.
Energia Chrystusa jest to Boży Dar, który nas ochrania cały czas przed wpływami zła. Aby zrozumieć Moc Energii Chrystusa musimy pojąć jaki obecnie dramat rozgrywa się na Ziemi.
W tym czasie nasza Ziemia jest polem bitwy między dobrem i złem. Biblia mówi, że ostatnim potężnym polem bitwy o naszą Ziemie i dalszy los człowieka będzie Armageddon.
Ciemne siły, aby żyć własnym życiem stworzyły potężny system manipulacji, po to aby zniewolić wszystkich ludzi i szkodzić twórcom pozytywnych energii. Negatywne siły stwarzają dla siebie dogodne warunki, aby zapewnić sobie przetrwanie. W ciągu wieków owe mroczne moce zyskały coraz silniejsze podstawy władzy na Ziemi. Obecnie są już prawie gotowi do przejęcia rządów nad całym światem, nad każdą duszą mieszkającą na Ziemi. Jednak Bóg robi wszystko, aby temu zapobiec!
I tutaj pada pytanie: dlaczego Bóg na to pozwolił, przecież jest Wszechmocny?
Cała sprawa opiera się na naszej wolnej woli. W ramach tego prawa człowiek może wybierać i tak działać jak sam chce. Niestety zło nie jest zainteresowane ochroną ludzi dobrych, wręcz przeciwnie, atakuje ich naruszając ich wolną wolę. Siły zła otępiają umysły ludzi czyniąc wielu z nich ignorantami, mniej rozwiniętymi istotami ludzkimi, które uznają zło.
Źli ludzie dzielą się na grupy: na tych co mają skłonność do egoizmu, prowadzą do szalonej materializacji, starają się trzymać swoich bliźnich w niewoli, tylko po to, aby zdobyć ich kosztem materialne bogactwa, przez wyzysk sami stają się bogaci, potężni, wpływowi.
Inni działają na polu politycznym, uważają siebie za wielkich demokratów, a tak naprawdę są faszystami. Posiadają inteligencję, siłę i moc do kontrolowania tłumów, wykorzystują słabszych niby do ochrony środowiska, stworzenia bezpieczeństwa, ale nie dają nikomu własnego wyboru. Na tym polu łatwo oszukać słabszych ale chciwych, patrzą na wpływowych bogaczy i sami wtaczają się na tą drogę tylko dla pieniędzy i sukcesu.

Wielu wielkich tego świata żyje sobie anonimowo, nigdzie nie pojawiają się ich nazwiska, twarze, a jednak od nich zależy nasze życie. W tej grupie są ci, którzy pojawili się we wcieleniu z czarnej strony ... z ciemnej loży. Przychodzą na Ziemię już ze złymi intencjami i tak rządzą na płaszczyźnie fizycznej stymulując odpowiednie obrazy i klimaty podobne do ich wibracji. W ten sposób realizują swój plan.
Przychodzący z poziomu kosmicznego są to przeważnie czarni madzy, jedni z najpotężniejszych ciemnych indywidualności. Realizują swoje programy samodzielnie lub przy pomocy swoich podwładnych. To jest już najwyższy poziom kosmicznego zła, ślepo zaangażowani dla władcy tego świata. Ich wiedza wykracza poza znaną nam naukę, czynią wiele rzeczy, które ciężko wyjaśnić, posiadają super naturalne moce. Często na Ziemi rozwijają swoich nowych mistrzów za pomocą sadhany i kształtowaniu mocy siddhi, które uważane są za czarną magię.
W ten sposób czynią z naszej Ziemi strefę ciemności. Za wszelką cenę starają się udaremnić wysiłki Istot Świetlistych, które występują w obronie ludzkości naszej planety. Obie te grupy od tysiącleci są w stałym konflikcie.
Czarni panowie podżegają do nienawiści i podziałów, opóźniają postęp duchowy, zachęcają do konfliktów między ludźmi, kulturami, narodami, często czynią to poprzez sensacyjne wydarzenia lub wykorzystując materializm. Trudno wymienić wszystkie grupy, które obecnie pracują dla panów ciemności, nawet znajdziemy grupy religijne z chrześcijańskimi włącznie.
Dobrym przykładem jest A. Hitler, który był szkolony i opętany przez czarną lożę. Zdawał sobie sprawę, że był kontrolowany i manipulowany, ale był także zafascynowany własną osobą, jako „supermena”. Był szkolony przez mistrza czarnej magii, jego nauczycielem był Eckardt, jak o nim mówiono - prawdziwy szatan. Nie jest tajemnicą, że Hitler bał się spać w ciemnym pokoju, sypiał przy zapalonych światłach. Czarnym panom był potrzebny jego temperament, resztę już sami reżyserowali.
Dla tych, którzy ciekawi, gdzie obecnie znajduje się dusza Hitlera? Znajduje się w rejonach Kamaloka, co chrześcijaństwo nazywa piekłem. Jeśli nie uda się jej reinkarnować może tam ugrzęznąć na zawsze i z każdym dniem maleją jej szanse, ponieważ na Ziemię wnikają wyższe wibracje. Są dusze, którym dane jest uwolnienie się z poziomu Kamaloka, wracają na Ziemię i mogą oczyścić własną karmę, lecz są i takie, które nie mogą ponownie się wcielić, ich wibracje są zbyt niskie i w żaden sposób nie mogą zaistnieć w ziemskiej rzeczywistości.
Czarna loża działa poprzez sterowanie umysłami, co jest praktycznie nie do udowodnienia, a jeśli znajdzie się ktoś, kto zbyt mocno otwiera na ten temat innym oczy zostaje wyłączony z życia.

Tak jak napisałam na wstępie, rodzaj każdego dobra i każdego zła ma swój początek w kosmosie i stamtąd wchodzi na naszą planetę, jednak to człowiek otwiera drzwi obu tym siłom.
Człowiek zbyt materialistyczny, egoistyczny, napędzany przez nienawiść otwiera drzwi kosmicznemu złu na Ziemi. Dobrzy ludzie, bogobojni otwierają drzwi boskim siłom, aniołom, i pomocnikom światła. Oni także ochraniają świat przed złem, ale stosują środki niewymagające użycia siły.
Ochrona przed kosmicznym złem jest naprawdę potężnym projektem w obecnym kosmicznym cyklu, ale nie da się tego uczynić bez jedności światła i światowego pokoju. W końcu światło objawi swoją moc i skończy się koszmar na Ziemi. Ziemia zmartwychwstanie.
Bóg ma swój plan mający na celu wolność Ziemi i ludzkości, wyrwania nas z rąk ciemności i przywrócenia planety Ziemi do pełnego sojuszu z dobrocią i Światłem. Plan ten zakłada przesunięcie Ziemi z trzeciego wymiaru do piątego, który uniemożliwi ciemnym mocom ich egzystencję w piątym wymiarze bytu. Kiedy nastąpi to przesunięcie - tzw. wniebowstąpienie Ziemi, każdy człowiek, którego dusza jest połączona z Bożym Światłem popłynie na wyższy plan. Dusze przyłączone do ciemności nie będą mogły tam przejść, ich los jest zagrożony.
Ciemne siły dokonują głębokiego uziemienia naszej planety, co utrudnia jej zdolność przesunięcia się na wyższy plan do częstotliwości piątego wymiaru. Co gorsza wielu ludzi zupełnie nieświadomie współdziała z siłami zła, pomaga ciemności i ludzie nawet nie są tego świadomi. Ciemne siły opanowały wiele sposobów kontrolowania ludzi na Ziemi. Bardzo prostym narzędziem są nasze emocje, strach, zwątpienie, wpędzanie ludzi w długie depresje. Jeśli człowiek doświadcza zwątpienia, które go zbyt mocno nie wyczerpuje budzi w sobie wewnętrzna mądrość, ale jeśli jest zbyt wyczerpujące zabija swoją nadzieję, wpada w rozpacz, a ta jest początkiem wszelkiego zła.
Ziarenko zwątpienia wzrasta w ciemności i dopóki nie utraci nadziei, nie da ponieść się rozpaczy zawsze znajdzie drogę do wolności.
Boskie dzieci sieją ziarno: nadziei, wiary, sensu istnienia ... wszystko to co wzmacnia duszę.
Bądźmy wszyscy nosicielami wiary i nadziei, nie cofajmy się przed przeszkodami, nadzieja jest buntem przeciw rozpaczy, nadzieja wszystko może.
Drugie, to fałszywa obietnica, uwodzenie.
Trzecie to bardziej skomplikowane narzędzie, nawet fizycznie wszczepiane przez ciemne siły różne trucizny do ludzkich ciał wpływające na życie każdej ludzkiej duszy, która przychodzi na świat. Ciemne siły mają wielki interes zachowania ludzi w stanie niewiedzy, ciągle pod swoją kontrolą, a ludzie nie są w stanie ich świadomie odrzucić, tym bardziej kiedy są tego nieświadomi. Nawet ci, którzy są świadomi manipulacji sił ciemnych nie są zupełnie zabezpieczeni przed ich wpływem. Bazy sił ciemnych ciągle wzrastają i już takie sposoby jak otaczanie się białym światłem, tworzenie pozytywnych energii za pomocą potężnych mantr nie są w stanie zapewnić długotrwałej ochrony. Niech tylko nasz świadomy umysł zwróci uwagę choćby na krótką chwilę w inne miejsce, wyłączy się podczas snu i już możemy być poddani ingerencji sił ciemności. Od dawna już twierdzę, że muszę na tej Ziemi stawiać bardzo świadomie każdy swój krok, niechże tylko na chwile się zapomnę zaraz ostro zarobię w głowę...

Bóg z wielkim niepokojem i współczuciem od dawna patrzy na naszą planetę i jej mieszkańców, dlatego obdarzył nas Chrystusem.
Christe (sanskryckie słowo - Cree-sta) oznacza światło, Światło Chrystusa, Energię Chrystusową, którą Bóg rozciąga na całą naszą planetę jak płaszcz i jako most dla ludzkości, który pozwoli nam zjednoczyć się z Bogiem. Dzięki niemu wrócimy do swojego prawdziwego Domu Jezus mówił:
„Ja jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie" (J 14, 6)
Energia Chrystusa jako pierwsza ukazała się na Ziemi w Nazarecie. Jezus był pierwszym, który otworzył tą energię dla całej ludzkości, jako nośnik kosmicznej Energii Chrystusa, Jezus zasiał ziarno Pamięci w ludzkiej świadomości o naszej boskiej naturze i naszym wyższym celu jako dzieci Boga. Ta prawda o nas samych została stłumiona przez siły ciemności. Kosmiczna Energia Chrystusa ponownie łączy nas do Wyższego Źródła i prowadzi nas do Domu Ojca.
Dzięki Energii Chrystusowej Ziemia i ludzkość ewoluuje do piątego wymiaru. Siły ciemności nieźle się natrudziły, aby nam odebrać wiarę w Boga, podważyć autorytet Jezusa Chrystusa, Maryji i wielu innych oddanych pomocników Boga, którzy zapalają w nas Boskie Światło i chronią nas przed siłami zła. Jezus Chrystus budzi nas, abyśmy odzyskali wiarę i siłę podnoszenia naszej świadomości, dzięki której wzrasta Prawda.
Energia Chrystusowa to potężna tarcza obronna, która chroni nas przed negatywnymi siłami. Negatywne energie nie tylko zakłócają nas, ale także działają jako magnes przyciągając nas do siebie. Tylko wysokie drgania Energii Chrystusowych trzęsą tymi zewnętrznymi negatywnymi energiami, dzięki temu oczyszczamy nasze pola: duchowe, emocjonalne, eteryczne i fizyczne, przynoszą uzdrowienie, przyśpieszają procesy samoleczenia i pozwalają się nam rozwijać w przyśpieszonym tempie. Gdy dokonujemy procesu samoleczenia jesteśmy mocniejsi, zdolni pomóc innym i Matce Ziemi. Stajemy się kanałami tej energii.
Spontaniczne przebudzeni są kanałami Energii Chrystusowej, spontanicznie emitują na poziomie czakry serca. Są bardzo otwarci nawet bez ich świadomości, honorują również wolną wolę i nie wtrącają się w życie każdego, kto nie jest otwarty na Energię Chrystusową. Pozostawiają im wolną drogę.
Ci, którzy automatycznie zaczynają wibrować na Chrystusowych częstotliwościach czują w sobie moc Energii Chrystusa. Energia Chrystusa wnika w ciało i owija się wokół duszy chroniąc je i pielęgnując. Te osoby mają swój ochronny wir Energii Chrystusowych umieszczonym we własnym wnętrzu.
Osoby, które przyjmują Energię Chrystusową przez transmisję od innych ludzi muszą się do niej jeszcze dostroić. Wir Energii Chrystusowej ochrania te osoby, które zajmują się pomocą dla innych . Jest to wystarczająco silna ochrona, eliminuje wszystkie podatności na negatywne energie, szczególnie u tych ludzi, którzy zapewniają duchową pomoc dla ludzkości.
Zgadzając się świadomie nosić Chrystusa w sobie wytrąca to z równowagi siły ciemności. Wiedzą, że w tym miejscu ich wpływ się kończy, toteż jeśli tylko zauważą przejawy Energii Chrystusa w człowieku zaciekle z nim walczą, jeszcze na długo przed tym, zanim ten człowiek i świat zauważą jego nowy stan.
Ataki psychiczne zawsze poprzedzają duchowe przebudzenie, są potężną manifestacją sił ciemności, fałszują myśli, obrazy, czynią życie takiej osoby bardzo trudnym, wręcz niemożliwym ... ale wszystko do czasu, w końcu Energia Chrystusowa pomaga pozbyć się zewnętrznych i wewnętrznych zakłóceń. Ochronny wir ochrania nas i pozwala znaleźć narzędzia do obrony i naszego głębokiego rozwoju. Ponieważ Energia Chrystusowa jest przeznaczona do pracy na Boskim poziomie nie może być wykorzystywana do egoistycznych celów.
Energia Chrystusowa wznosi nas na wyższe pola, które występują na wyższych poziomach. Kiedy osiągniemy w pełni jeden poziom jesteśmy gotowi do przejścia w następny.

Aby lepiej zrozumieć stopniowanie tego procesu wyobraźmy sobie Energie Chrystusową jako elektryczność, którą podłączamy do domu. Będą nam potrzebne kable elektryczne, każdy na tyle wytrzymały, aby mógł przenieść ilość energii (prądu), która przepłynie przez niego. Jeśli przewód jest zbyt słaby, może dojść do przeciążenia i drut się spali. Tak samo jest z naszą energią, musimy wprzódy ukształtować własne kanały - przewody, a później stopniowo wpuszczać w nie silniejszą energię. Kiedy ją w pełni przyswoimy koncentrujemy się na następnym poziomie.
Każdy poziom Chrystusa ma swój określony zamiar i cel:
1. Budowanie wiru obronnego
2. Zdolność wykorzystania Energii Chrystusowej i świadomość jej manifestowania. Tutaj otwierają się czakry na jeszcze wyższym poziomie , tzw. subczakry, które dają człowiekowi duchowe uprawnienia wykraczające poza jego fizyczne możliwości.
3. Kiedy dwa pierwsze poziomy mocno się zakotwiczą, człowiek wznosi się na poziom trzeci z reguły spontanicznie bez procesu dostrzegania, tutaj mówimy już o człowieku - mistrzu.
Trzy główne poziomy mają jeszcze swoje stopnie.
Ważnym etapem w przyjmowaniu świadomości Chrystusa jest bezwarunkowa miłość, która łączy nas z Uniwersalną Miłością. Bezwarunkowa miłość usuwa z nas negatywne emocje i czyni nas silniejszymi. Wzrasta współczucie, najsilniejsza cnota człowieka, a ta podnosi go do najwyższych wartości, zaczyna promieniować Boską Energią.
W chwili naszego duchowego przebudzenia następuje nowe narodzenie duszy, ale już do nieśmiertelnego życia. Nasza dusza wynosi nas niczym rakieta do wyższych wymiarów. Jeszcze wyższy poziom człowieka to nieśmiertelność ciała, jest to mocno zaawansowany proces znany jako „tęczowe ciało”. Czy to tylko duchowa fikcja? W Biblii są zanotowane takowe przypadki: Eliasz, Mojżesz, Jezus... mówią o tym również inne religie.

Obecnie czasy się zmieniły i musimy zrobić większe wysiłki. Od co najmniej 10 lat nie jest łatwo neutralizować negatywne energie. Nasza matka Ziemia ma coraz mocniej zaniżone wibracje. Tylko dobrze popatrzmy co się dzieje na naszym niebie, w naszych wodach, powietrzu, glebie, każdy cal ziemi jest zanieczyszczony. Czakry Ziemi są blokowane. Coraz więcej ludzi reprezentuje coraz niższe energie - osobiste wibracje. Niektórzy wibrują tak nisko, że trudno dłużej z nimi przebywać, zawsze dochodzi do starć ... a nawet są tacy, że trudno z nimi być nawet przez kilka minut. Człowiek o wyższych wibracjach dusi się w ich obecności. Widać to także w ich zniekształconych myślach, braku jasności umysłu, ciągłych depresjach.
Silniejsze osoby jeszcze umieją się przed nimi bronić, niestety ci słabsi tracą w ich obecności własną energię, sami zaczynają słabnąć. Dużo ludzi jest na etapie budzenia siedmiu podstawowych czakr ... ale ich marzenia mają potężne skrzydła .... myślą, że szybko otworzą te siedem centrów energii i już będą oświeceni! A prawda jest taka, że należy przebudzić w sobie 108 punktów we własnej energetycznej siatce, aby w nasze ciało mogła wpłynąć wyższa energia.
Nie wystarczy tu kurs i dyplom mistrza, tego się nie da oszukać .... wielu z tych dyplomowanych nauczycieli, uzdrowicieli, jasnowidzów są zwykłymi psychicznymi wampirami, a ich energie bywają na bardzo niskim poziomie.
cdn...
|
|
|
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz