Co prawda sąd uznał, że na plakatach znajdowały się zdecydowanie obraźliwe określenia w stosunku do niesłownego polityka, jednak mają one ścisły związek ze sprzeciwem opozycji wobec postępowania ówczesnego burmistrza. Sędzia ogłaszający wyrok stwierdził: – W tym kontekście epitety „kłamca, hipokryta” należy łączyć z niewywiązaniem się z obietnic wyborczych, zaś określenie „nikczemnik” z bezpodstawnymi krokami prawnymi, które podjął przeciwko przeciwnikom politycznym.
Sąd, w przeciwieństwie do byłego burmistrza, w treści plakatów nie dopatrzył się ataku na jego godność moralną i intelektualną, natomiast uznał, że ostra krytyka odnosiła się wyłącznie do jego decyzji politycznych i administracyjnych.
Polakom wypada tylko westchnąć i zazdrościć Włochom, którzy bez konsekwencji prawnych mogą teraz już nazywać rzeczy po imieniu. Ileż to razy polscy politycy składali obietnice, z których po wygranych wyborach szybko się wycofywali. W polskiej polityce wciąż obowiązuje zasada, że można obiecać wszystko i nie być z tego rozliczanym. To co u nas nazywa się pobłażliwie „kiełbasą wyborczą”, we Włoszech określa się mianem kłamstwa, nikczemności i hipokryzji. To by się Dudzie oberwało bo ten nałgał ile wlezie !!!!!gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz