Dzisiaj na wokandzie sądowej była sprawa Stonogi, a w czasie posiedzenia są miano zdecydować, co dalej z karą pół roku więzienia dla biznesmena za posługiwanie się sfałszowanym dokumentem. W tej sprawie właśnie pełnomocnikiem Stonogi był mecenas Roman Giertych.
Karę pozbawienia wolności najpierw zamieniono na dozór elektroniczny, ostatecznie jednak taki sposób wykonywania wyroku został uchylony. I Stonodze groziło doprowadzenie do zakłady karnego. Obrońcy Stonogi chcieli odroczenia wykonywania kary więzienia. Sąd dziś nie podjął decyzji. Rozprawa została odroczona do września.
I właśnie dziś, kiedy sprawa reprezentowania Stonogi przez Giertycha zaczęła krążyć w mediach społecznościowych,mecenas reprezentujący wielu polityków Platformy poinformował na Facebooku, że wypowiedział pełnomocnictwo biznesmenowi. Jako powód podał… "zaangażowanie medialno-polityczne" Stonogi.
Problem w tym, że Zbigniew Stonoga na początku czerwca udostępnił na Facebooku kopie akt ze śledztwa dotyczącą afery podsłuchowej. Tego samego dnia biznesmen został zatrzymany. Sprawa związana z wyciekiem akt wywołała burzę polityczną. Do dymisji podali się ministrowie skarbu, zdrowia i sportu oraz kilku wiceministrów. Z funkcji zrezygnował też marszałek Sejmu - Radosław Sikorski.Zrobiłem to dopiero dzisiaj, gdyż w dniu dzisiejszym zostało odroczone do września br. posiedzenie w spr. odroczenia wykonania kary i ma czas, aby znaleźć sobie innego adwokata – napisał Giertych.
Czyli przez dwa tygodnie mecenas Roman Giertych nie widział konfliktu interesu w reprezentowaniu dwóch stron – pokrzywdzonych w jednym śledztwie związanym z aferą taśmową (Sikorskiego i resztę) oraz był pełnomocnikiem Stonogi, który jest podejrzanym w innym postępowaniu związanym z tym samym skandalem. Niby pełnomocnictwo Giertycha dotyczyło innej sprawy karnej ze Stonogą w roli głównej, ale sytuacja nietypowa. Potwierdza to zachowanie prawnika, który zareagował po nagłośnieniu sprawy przez internautów.
Ujawnienie przez niego tomów akt śledztwa z afery taśmowej sprawiło, że jest we wszystkich mediach. Kreuje się na „antysystemowca”, a jeszcze niedawno współpracował z Andrzejem Lepperem. Media piszą o ciążących na nim sprawach karnych i wyrokach m.in. za oszustwa. W przeszłości Stonoga był asystentem posłanki Samoobrony Wandy Łyżwińskiej i doradcą Andrzeja Leppera.
Biznesmen, który ogłosił założenie nowej partii i był na fali medialnego rozgłosu, posuwał się do obraźliwych komentarzy.in. pod adresem naszych dziennikarzy czy byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Stonoga ujawnił numer telefonu byłego szefa CBA. Obraził też dziennikarkę „Codziennej” Dorotę Kanię nazywając ją „moralną prostytutką”. W jednym z wpisów internetowych wezwał Prawo i Sprawiedliwość, by pozbyło się „takich pierdolców w mediach jak Dorota Kania czy krzywdzącego śmiecia Rachonia”. Nocne wpisy na Facebooku następnego dnia zostały skasowane. No nie powiem . Facet udowodnił że ma wszystko i wszystkich w dupie , do więzienia nie pójdzie , może kraj opuścić ale po co ?? . I tak gówno mu zrobią , skoro nawet bransoletka odpadła . Ale człowiek taki jak on musi być mobilny a bransoleta by go ograniczyła na co sobie pozwolić nie może . Ale skoro podaje tylko autentyki ??? . No słownictwo jest niewybredne ale może to takim słownictwem posługują się ludzie jego pokroju ??? . gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz