2016/09/26

List do biskupa od kobiety

plemniki

„Penis, nawet najfajniejszy, nie jest samodzielny. Jest tylko częścią ciała. A więc odpowiadasz za niego, za jego zachowanie, za to co robi. I nie, nie chodzi tylko o twojego penisa. Chodzi o wszystkie penisy w Polsce. Jesteś współodpowiedzialny za wszystkie penisy. Ej, dlaczego się śmiejesz? Nie chcesz, żeby prawo narzuciło ci, co może, a czego nie może robić mężczyzna ze swoimi jądrami? Z penisem? A może z plemnikami?”

Cześć,
Jestem kobietą. A to znaczy, że mój kariotyp ma chromosomy XX. Rozumiesz? Ta 23 para chromosomów, to u  mnie wesołe dwa iksy.  U ciebie XY, u mnie XX. Teraz się okazuje, że nie pamiętasz co  to kariotyp i czy masz się obrazić za XY, czy cieszyć…Jakie to ma znaczenie?
Właściwie, to chodzi o to, że dzięki temu jesteśmy kompatybilni, możemy się rozmnażać, multiplikować, bo w komórkach rozrodczych-u ciebie w plemnikach, u mnie w jajach, zostaje tylko jedna litera – czyli X albo Y i dzięki temu urodzi się chłopiec, jeśli jajo X spotka plemnik Y, albo dziewczynka – jeśli trafi się plemnik X.  To właściwie wszystko.
Oczywiście, że to ty masz jaja, nie ma się za co obrażać! Ty masz wielkie, ja mam malutkie. Z tym, że ja przez całe życie, od dojrzałości po menopauzę, co miesiąc przeżywam drogę mojego jaja. Dojrzałe jajo wędruje sobie z jajnika, jajowodem w kierunku macicy. Dzieje się tak tylko raz w miesiącu i jajo musi mieć wielkie szczęście, żeby trafić na plemnik. Jak się domyślasz ten plemnik nie wziął się znikąd w moim ciele. Tak! Bingo – jest właśnie z twoich wielkich jąder. To penis-  integralna część twojego ciała był pomostem, po którym  twoja komórka rozrodcza zawędrowała do mego ciała. Póki co, jak sam widzisz, nie ma tu żadnego boskiego planu, sama biologia.
Penis, nawet najfajniejszy, nie jest samodzielny. Jest tylko częścią ciała. A więc odpowiadasz za niego, za jego zachowanie, za to co robi. Także za to gdzie i w jakim stylu zostawia komórki rozrodcze, czyli te plemniki. I nie, nie chodzi tylko o twojego penisa. Chodzi o wszystkie penisy w Polsce. Jesteś współodpowiedzialny za wszystkie penisy. Ej, dlaczego się śmiejesz? Nie chcesz, żeby prawo narzuciło ci, co może, a czego nie może robić mężczyzna ze swoimi jądrami? Z penisem? A może z plemnikami?
Mnie też trudno zrozumieć, że dorosły mężczyzna robi się czerwony, gdy ma powiedzieć słowo penis, ale jakoś bez trudu potrafi powiedzieć:” Nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 roku, która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję. Stąd w roku Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych”
Nie wiem czy pamiętasz coś z lekcji biologii, czy rozumiesz, co znaczy słowo aborcja, czy rozmawiałeś choć raz w życiu z osobą, która taki zabieg przeszła?
Ale mam nadzieję, że jesteś przywiązany do swego ciała, traktujesz je jako własność swoją i tylko swoją i  nie wyobrażasz sobie, żeby ktoś – z powodu twojej potencjalnej zdolności do prokreacji – zobligował cię przepisami  np. do spłodzenia i wychowania przynajmniej trójki dzieci? Obowiązkowo. Nie masz wyboru. Płodzisz i wychowujesz.  Nie ma znaczenia, czy jesteś księdzem, sportowcem, uczniem czy  bezrobotnym. Masz te plemniki, masz penisa – nie ma o czym gadać. Twoje narządy w służbie narodu! W służbie wiary! Jeden naród, jedna wiara, jeden chrzest! Zapładniaj i wychowuj!
Jak to – nie możesz? A kto to powiedział? Masz to gdzieś w swoich doktrynach religijnych? No właśnie… Czyli możesz. A już niedługo, w świetle nowych przepisów, będziesz musiał. A co mnie to obchodzi, że jesteś homoseksualny? Zapładniaj i wychowuj! Że biskup, to nie może? Zapewniam cię – może, może! A nawet musi! Czego się boisz? Że nie dasz rady? Że miałeś w rodzinie przypadki chorób genetycznych? Nie bądź śmieszny. Nikt nie pyta ciebie o zdanie.

Nie podoba ci się ta zabawa, co? Wyobraź sobie, że mnie też nie podoba się to, że ograniczasz moje prawa. Nie zasłaniaj się „nienarodzonymi” i  „życiem poczętym”, bo gówno wiesz, co to znaczy stracić dziecko. Ja wiem. I to nie raz. Nie piernicz mi o opiece nad narodzonymi – bo to ja i mój partner zajmowaliśmy się noworodkami, których rodzice nie byli gotowi na wychowanie dzieci (i nawet wtedy, śmieszny człowieku, nie byłeś w stanie podziękować nam za pomoc na jednym papierku, tylko na dwóch, bo przecież nie jesteśmy małżeństwem….) Nawet nie otwieraj ust w sprawie dzieci z wadami rozwojowymi, bo przekroczysz wszystkie granice przyzwoitości.

Zajmuj się penisem, ba! Wszystkimi penisami Niech będą odpowiedzialne za to, co robią, niech będą miłe i przyjazne, niech mają wolną wolę – czy i ile chcą mieć dzieci. Nawet jeśli występujesz wbrew naturze, wbrew biologii i wbrew interesowi społecznemu – i jako dobrze uposażony, na dobrej posadzie mężczyzna, decydujesz, że nie będziesz miał dzieci w ogóle (przynajmniej oficjalnie) deklarujesz, że twój penis jest zwolniony z prokreacji- to twoje prawo i twój wybór.
Moim prawem i moim wyborem jest to, czy chcę mieć dzieci, kiedy i ile. Jeśli tego nie zaakceptujesz to znaczy, że chcesz zabrać mi wolność, a więc wypowiadasz  mi wojnę.
Zastanów się dobrze.
Jesteś na to gotowy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz