2015/04/11

Ile zarabia nauczyciel? 3300 zł brutto to mało. Oświata chce podwyżek !!

                                               Nauczyciele i pracownicy oświaty w województwie śląskim planują walkę z polityką minister edukacji narodowej - Joanny Kluzik-Rostkowskiej. W przyszłą sobotę (18 kwietnia) nawet 2,5 tys. z nich jedzie do Warszawy, by dołączyć do kolegów z całej Polski i głośno domagać się zmian. Z naszego regionu może wyruszyć nawet 50 autokarów z pracownikami szkół. Związek Nauczycielstwa Polskiego, który organizuje kwietniową manifestację, przygotował sześć najważniejszych postulatów. Nauczyciele domagają się: zwiększenia nakładów na edukację, poszanowania zawodu nauczyciela, zahamowania likwidacji szkół i przedszkoli, zaprzestania łamania prawa przez samorządy, podwyżki płac o 10 proc. 

od 2016 roku i prowadzenia rzeczywistego dialogu z rządem (kolejność z manifestu nauczycieli - przyp. red.). - To nie będzie demonstracja wyłącznie nauczycieli. Na ulice stolicy wyjdą też pracownicy administracji, kucharki, intendentki czy pedagodzy, bo to oni mają jedne z najniższych pensji - mówi Grażyna Hołyś-Warmuz, rzeczniczka prasowa Śląskiego Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego. - Ma być pokojowo, ale bardzo głośno. Dlatego poza listą osób chętnych do wyjazdu, koordynatorzy manifestacji w Śląskiem przygotowują trąbki, przeszkadzajki, flagi każdego z protestujących oddziałów ZNP i transparenty z hasłami. - Nadal pracujemy nad ich treścią. Na pewno na jednym będziemy informować panią minister, ile naprawdę zarabiają nauczyciele po poszczególnych szczeblach awansu zawodowego - dodaje Grażyna Hołyś-Warmuz. - Po 35 latach pracy zarabiam 3300 zł brutto. Żadne pięć tysięcy, bo takie stawki nauczycielskich pensji niektórzy sugerują - mówi Jerzy Szmajda, prezes katowickiego oddziału ZNP. Decyzję o przeprowadzeniu protestu władze ZNP podjęły po tym, jak minister Kluzik-Rostkowska zerwała dialog w sprawie podwyżek dla nauczycieli. - Chcemy, by protest był wyraźnym sygnałem dla rządu, że nie zgadzamy się na takie lekceważące prowadzenie rozmów z nami, jakie ma w zwyczaju prowadzić minister Kluzik-Rostkowska - mówi Szmajda.                                                                                                                                                                      W  dzisiejszych  realiach  3300  to  nie  jest  za  mało  .  Emeryt  ma  700  zł  co  on  ma  powiedzieć  ??  Wiadomo  że  to  wszystko  jest  niezdrowe  ale  nie  można  na  każdym  kroku  się  czegoś  domagać  tym  bardziej  że  wiemy  z  doświadczenia  że  nic  to  nie  da  .                                                                                                                                         gb                                                                                                                

                                                                                                               

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz