Dodano: 10.04.2015 [12:32]
Liczba dzieci kierowanych na operację zmiany płci w ciągu ostatnich sześciu lat wzrosła czterokrotnie – podaje pch24.pl. Mowa o zabiegach wykonywanych w publicznych placówkach w Wielkiej Brytanii. Takim skandalicznym metodom poddawane są nawet 3 latki.
Tavistock and Portman Trust to centrum publicznej opieki zdrowotnej specjalizujące się w „leczeniu dzieci transseksualnych”. Placówka podała, że w 2014 roku na terapię zakwalifikowano 77 dzieci w wieku poniżej 11 lat. 20 z nich miało tylko trzy lub cztery lata. W latach 2009-2010 w poradni „leczyło się” 19 dzieci.
Rzecznik poradni Tavistock and Portman Trust nie potrafił wskazać przyczyny wzrostu liczby skierowań na leczenie – zaznacza pch24.pl. Z kolei Carole Malone publicystka „The Mirror” zauważyła, że trzylatki „nie potrafią samodzielnie zdecydować, czy chcą paluszki rybne czy fasolkę”. W związku z tym była zdziwiona, że marnowane są pieniądze podatników na zabiegi „zmiany płci” trzylatków.
- Skąd takie dziecko może wiedzieć, że urodziło się w niewłaściwym ciele? I w jaki sposób takie maleństwo jest w stanie wyrazić tego rodzaju emocje? – zastanawia się Malone.
Dr Paul McHugh, były szef Instytutu Psychiatrii na Johns Hopkins University zwrócił uwagę na ilość samobójstw dzieci po „zmianie płci”.
- Najbardziej szokujący jest prawie 20-krotny wzrost śmiertelności osób po operacji zmiany płci spowodowany samobójstwami – mówił odnosząc się do wyników badań naukowych opublikowanych w „The Wall Street Journal”.
Dr Rick Fitzgibbons, psychiatra i dyrektor centrum psychiatrycznego w pobliżu Filadelfii w USA uważa, że za wzrost zaburzeń płciowych wśród młodzieży odpowiedzialna jest „teoria gender”, która jest rozpowszechniana w szkołach. „Głosi się, że człowiek nie może być ograniczony przez płeć biologiczną, ale ma być tym, kim czuje, że jest lub chciałby być” – pisze pch24.pl.
Tavistock and Portman Trust to centrum publicznej opieki zdrowotnej specjalizujące się w „leczeniu dzieci transseksualnych”. Placówka podała, że w 2014 roku na terapię zakwalifikowano 77 dzieci w wieku poniżej 11 lat. 20 z nich miało tylko trzy lub cztery lata. W latach 2009-2010 w poradni „leczyło się” 19 dzieci.
Rzecznik poradni Tavistock and Portman Trust nie potrafił wskazać przyczyny wzrostu liczby skierowań na leczenie – zaznacza pch24.pl. Z kolei Carole Malone publicystka „The Mirror” zauważyła, że trzylatki „nie potrafią samodzielnie zdecydować, czy chcą paluszki rybne czy fasolkę”. W związku z tym była zdziwiona, że marnowane są pieniądze podatników na zabiegi „zmiany płci” trzylatków.
- Skąd takie dziecko może wiedzieć, że urodziło się w niewłaściwym ciele? I w jaki sposób takie maleństwo jest w stanie wyrazić tego rodzaju emocje? – zastanawia się Malone.
Dr Paul McHugh, były szef Instytutu Psychiatrii na Johns Hopkins University zwrócił uwagę na ilość samobójstw dzieci po „zmianie płci”.
- Najbardziej szokujący jest prawie 20-krotny wzrost śmiertelności osób po operacji zmiany płci spowodowany samobójstwami – mówił odnosząc się do wyników badań naukowych opublikowanych w „The Wall Street Journal”.
Dr Rick Fitzgibbons, psychiatra i dyrektor centrum psychiatrycznego w pobliżu Filadelfii w USA uważa, że za wzrost zaburzeń płciowych wśród młodzieży odpowiedzialna jest „teoria gender”, która jest rozpowszechniana w szkołach. „Głosi się, że człowiek nie może być ograniczony przez płeć biologiczną, ale ma być tym, kim czuje, że jest lub chciałby być” – pisze pch24.pl.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz