To przez nią zginęło 5 osób
To pijacka jazda 20-letniej Ady Z. mogła być przyczyną tego tragicznego wypadku. 12 lipca w Brdowie (woj. wielkopolskie) zginęło pięcioro młodych ludzi: Kinga J. (†14 l.), Sebastian W. (†17 l.) Patryk Z. (†18 l.), Wojciech P. (†18 l.) i Tomasz W. (†23 l.). Kierująca autem wciąż walczy o życie w szpitalu. Już wiadomo, że prowadziła po pijanemu!
Nie da się opisać słowami koszmaru, który rozegrał się na drodze w tej małej wsi. – Wrzask, płacz, histeria. Aż skóra cierpnie, byli tacy młodzi.. – wspominał mieszkaniec Brdowa Waldemar Jankowski, który był na miejscu masakry. Sześcioro znajomych wracało z imprezy. Jeszcze chwilę wcześniej wszyscy byli szczęśliwi i mieli plany na całe życie. Niedawno zaczęli wakacje. Ale wszystko przerwała potworna tragedia.
Osobowy seat, którym jechali, zderzył się z terenowym fiatem i roztrzaskał na barierce. Uderzenie było tak silne, że dwa ciała zostały wyrzucone z auta, reszta została zakleszczona w środku. Z sześciorga młodych ludzi ocalała tylko Ada. Rodziny ofiar, policjaoraz śledczy wyjaśniający przyczyny tragedii przede wszystkim chcieli wiedzieć, czy dziewczyna była trzeźwa. Wyniki badań, które trafiły właśnie do śledczych w Kole, nie pozostawiają wątpliwości.
– Wykazały, że 20-latka była pod wpływem alkoholu. Próbka krwi pobrana została do badań kilka godzin po zdarzeniu, dziewczyna miała 0,49 promila – wyjaśnia prokurator Lechosław Perz. Pozostaje ustalenie, ile miała w chwili wypadku.
Pozostali pasażerowie również byli pijani, mieli w organizmach od 0,8 do 2,3 promila alkoholu.
– To były wspaniałe dzieciaki, pełne planów, ambitne. Jednak pokusa młodzieńczego szaleństwa doprowadziła do przekroczenia granicy i doszło do tragedii – mówił zaraz po wypadku ojciec Waldemar, którego na miejsce wezwali parafianie.
– Wykazały, że 20-latka była pod wpływem alkoholu. Próbka krwi pobrana została do badań kilka godzin po zdarzeniu, dziewczyna miała 0,49 promila – wyjaśnia prokurator Lechosław Perz. Pozostaje ustalenie, ile miała w chwili wypadku.
Pozostali pasażerowie również byli pijani, mieli w organizmach od 0,8 do 2,3 promila alkoholu.
– To były wspaniałe dzieciaki, pełne planów, ambitne. Jednak pokusa młodzieńczego szaleństwa doprowadziła do przekroczenia granicy i doszło do tragedii – mówił zaraz po wypadku ojciec Waldemar, którego na miejsce wezwali parafianie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz