2016/04/29

Bogdan Chazan: "Nie każda kobieta przeżywa syndrom poaborcyjny!"


Bogdan Chazan:
"W Kanadzie prawo dotyczące aborcji jest tak ostre, że zgodnie z nim obrończyni życia – Mary Wagner – przesiedziała pół roku, zanim został wydany wyrok. Siedząc w więzieniu nie wiedziała przecież, jak długo jeszcze przyjdzie jej tam pozostać. Wyrok stanowił, że czas spędzony w więzieniu odpowiada karze wymierzonej jej przez kanadyjski sąd. To, co mogę powiedzieć o Mary, co jest dla mnie szczególnie widoczne, to jej motywacja i jasno postawione cele, bardzo wrażliwa osoba, bardzo dzielna, choć jest cichą i spokojną kobietą" – powiedział na antenie Salve TV prof. Bogdan Chazan, lekarz ginekolog.
Lekarz odniósł się do głośnego przypadku abortowanego dziecka w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie. Dziecko pomimo nieudanej aborcji przeżyło, a w kilka godzin później zmarło w wyniku nieudzielenia mu pomocy medycznej: "W latach 70-tych na Śląsku urodziła się dziewczynka – Karina, która po urodzeniu ważyła 450 gramów. Dziś ma 30 lat. Żyje, ma normalne życie. Wiktor, który urodził się w Szpitalu im. Świętej Rodziny w Warszawie ważył 750 gramów. To, że miał zespół Downa nie warunkowało jego przeżycia. Ważył dwa razy tyle, co wspomniana wcześniej Karina. Chłopiec miał szanse przeżyć. Prosił o życie drobnym płaczem...dusił się i umierał".
"Weźmiemy pod uwagę charakter morderstwa prenatalnego, jakim jest aborcja, dokładnie w przypadku kobiet, które dokonują aborcji przy użyciu środków farmakologicznych, nie stosowanie sankcji karnych nie byłoby słuszne. Zgodnie z projektem ustawy obywatelskiej sąd może odstąpić od wymierzenia kary lub zmniejszyć jej wymiar. Chcę podkreślić jedną rzecz, która jest często podawana jako argument przeciwny karaniu kobiet. Podkreślam – nie każda kobieta przeżywa syndrom poaborcyjny. Nie możemy odciążać od kary dzieciobójczyni. Wyrzuty sumienia to jest coś innego. Nie istnieją normy karne bez sankcji. Jeśli by tak miało być, wtedy sądy wydawałoby tylko apele" – podkreślił prof. Chazan.
Bogdan Chazna podkreślił, że: "Zasada "pro-choice" działa tylko jednostronnie. Mówi się często o tolerancji, o tym że ludzie mogą mieć różne zdanie, że to zdanie mogą śmiało wyrażać i postępować według niego. Jednak jak widzimy okazuje się, że nie zawsze tak jest. Okazuje się, bowiem że obrona nienarodzonego dziecka obarczona jest często konsekwencjami karnymi, bardzo dotkliwymi. 'Pro-choice" ładnie brzmi, ale jest to hasło głoszone z tezą, które nie zakłada tolerancji wobec obrońców życia".
"Polska ustawa, która obowiązuje od 1993 roku mówi o zagrożeniu zdrowia i życia. W Polsce rozumie się tan zapis jako zagrożenie fizyczne zdrowia kobiety. Natomiast w Kanadzie jest jeszcze gorzej. Dużą wagę przywiązuje się do psychicznego zdrowa matki, chodzi tu o sytuacje, kiedy kobieta zachodzi w nieplanowaną ciążę, która twierdzi, że jej życie w związku z tym faktem wywraca jej plany życiowe, karierę do góry nogami. Prawo kanadyjskie stanowi, że stres związany z byciem w ciąży jest tak duży, że zakłada możliwość dokonania aborcji...To liberalne prawo spowodowało śmierć ponad 3,2 mln dzieci. Co więcej, Sąd Najwyższy w Kanadzie uchwalił dopuszczalność kontrolowanego samobójstwa, gdzie udział lekarzy będzie obowiązkowy... " - dodał ginekolog. 
29.04.2016, 21:35

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz