2016/10/05

Holandia: Stan alarmowy na południu kraju. Imigranci demolują miasto

fot. wikimedia / Mstyslav Chernov/Unframe
Na południu Holandii po powtarzających się co chwilę zamieszkach wywoływanych przez imigrantów wprowadzono stan alarmowy. Lokalne władze mają nadzieję, że pomoże to w uspokojeniu sytuacji i poprawie bezpieczeństwa. 
Przez ostatnie tygodnie w jednym z miast na południu Holandii, Maassluis, regularnie dochodzi do zamieszek i wybryków chuligańskich jakich dopuszczają się przebywający tam imigranci (najprawdopodobniej pochodzący z Maroka).
Młodzi mężczyźni grożą mieszkańcom, niszczą publiczne mienie i prowokują zamieszki z policją. Sytuacja urosła do tego stopnia, że mieszkańcy Maassluis zapowiedzieli, że jeśli władze niczego nie zrobią w tej sprawie to sami ją załatwią.
Ze względu na narastające niepokoje i możliwości eskalacji konfliktu pomiędzy wszczynającymi zamieszki imigrantami a obywatelami Holandii, lokalne władze zdecydowały się na wprowadzenie stanu alarmowego, który potrwa dwa tygodnie.
Według dekretu, który został wydany przy okazji wprowadzenia stanu alarmowego, nikt nie będzie wpuszczany do dzielnicy, w której przebywają imigranci. Obowiązuje również zakaz zgromadzeń oraz zakaz zasłaniania twarzy.
W kontekście sytuacji na południu Holandii, jeden z głównych polityków antyimigranckiej partii PVV, Geert Wilders zażądał od holenderskiego rządu zamknięcie granic dla wszystkich imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
 – Marokańskie szumowiny muszą zniknąć z ulic. Muszą trafić do więzienia i opuścić ten kraj. To nasz kraj! – stwierdził Wielders na Twitterze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz