Mimo starań sanitariuszy, dziewczynki nie udało się uratować - zmarła w karetce podczas transportu na oddział ratunkowy.
Mężczyzna po bestialskim ataku jak gdyby nigdy nic, pojechał do pracy. Funkcjonariuszom udało się go zatrzymać w sąsiedniej miejscowości.
- Zatrzymaliśmy go 40 minut po otrzymaniu zgłoszenia. Był trzeźwy, ale została mu pobrana krew, aby stwierdzić lub wykluczyć obecność narkotyków w organizmie - mówi Wirtualnej Polsce kom. Jakub Zaremba, rzecznik prasowy policji w Choszcznie.
Rodzice dziewczynki są pod opieka psychologów. 20-latek mieszkał z nimi pod jednym dachem. Obecnie ustalane są motywy działania mężczyzny.
Niewykluczone, że mężczyzna był pod wpływem środków odurzających. Świadkowie zatrzymania twierdzą, że "kontakt z nim nie był normalny".
Rodzice dziewczynki są pod opieka psychologów. 20-latek mieszkał z nimi pod jednym dachem. Obecnie ustalane są motywy działania mężczyzny.
wRealu24.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz