Satysfakcje prezydenta Rosji budzą też pewnie wszelkie wypowiedzi Donalda Trumpana temat NATO. Prezydent USA nigdy nie krył antypatii wobec Paktu Północnoatlantyckiego. A argumentem nie są jedynie wydatki ponoszone przez Stany Zjednoczone na rzecz sojuszu.
"Trump zadaje pytanie w rodzaju: 'Po co nam w ogóle NATO?' A skoro nie wierzy w żadne wspólne wartości, skoro nie widzi żadnej różnicy między demokracją a autokracją, to cóż dla niego znaczyłaby utrata jednego czy dwóch państw? Po co Trumpowi Estonia? Po co Trumpowi Polska?" - pyta Applebaum.
To tylko kampania
Pytanie o Polskę warto też zadać w kontekście obietnic wyborczych obecnego prezydenta USA. Trump, przypomnijmy, komplementując Polonię obiecywał zniesienie wiz dla Polaków.
"Ktoś mu powiedział, że powinien pojechać i przemówić do Polonii, bo to się przełoży na głosy. I rzeczywiście zdobył te głosy. Ale poza tym nie ma ani jednego śladu, że Trump jest zainteresowany Polską i rozumie, że to kraj, który zawsze stał po stronie USA. Całkiem możliwe, ze od czasu do czasu cos powie o Polsce. Ale więź, którą czuje z Putinem jest znacznie głębsza" - mówiła publicysta "Washington Post" w rozmowie z "Newsweekiem".
Protesty, które poprawiają nastroje
Donald Trump zaraz po objęciu prezydentury wziął się za wcielanie w życie swojej wizji świata. I wywoływanie protestów, nie tylko w swoim kraju.
Applebaum nie jest optymistką. "Nie chcę wieszczyć katastrofy. Ale jeśli Trump będzie nadal używał takich metod, może dojść do wojny handlowej z Chinami. Boję się też rosyjskiej okupacji części Europy Wschodniej" - stwierdziła.
Laureatka Nagrody Pulitzera uważa, że rządy Trumpa skończą się dla samych Amerykanów potężnymi kłopotami. Nie tylko z powodu międzynarodowej polityki prezydenta.
"Przede wszystkim będzie się starał przekupić wyborców wielkimi inwestycjami, na które zaciągnie gigantyczne długi. Tego najbardziej się boję. To metoda stosowana przez populistów w Ameryce Południowej - w Argentynie czy Brazylii: najpierw inwestycje publiczne, potem dochodzi inflacja, a na końcu mamy wielki kryzys" - powiedziała.
Applebaum nie jest przekonana, czy Trumpa uda się odsunąć od władzy w drodze impeachmentu. Nie wierzy też, że masowe protesty będą miały wpływ na kurs Waszyngtonu. "Protesty sprawią, że poczujemy się lepiej, i pozwolą wygrać kilka bitew, ale nie przyniosą zwycięstwa. Ameryka to demokracja. Nie będzie tu żadnego Majdanu. Trzeba po prostu wygrać wybory" - mówiła w rozmowie z "Newsweekiem".
"Jesteśmy dziś dziwolągiem. Powstało wrażenie, że Polacy oszukiwali" - ocenia Sikorski>>>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz