2015/06/03


Wojciech Cieśla

Wojciech Cieśla

Dziennikarz działu Polska

W "Newsweeku": Krajobraz spod żyrandola, czyli Bronisław Komorowski po wyborczej porażce 

03-06-2015 , ostatnia aktualizacja 03-06-2015 10:47
Dzień po przegranych wyborach w pałacu prezydenckim zaczęły się kwaśne dowcipy: nadchodzi PiS, czas się rozglądać za niszczarkami. I jeszcze taki: chodzimy dwójkami, bo pojedynczych wyłapuje PiS.
Czwartek, 28 maja, Kancelaria Prezydenta. Rozmowa ze współpracownikiem Komorowskiego: – Moim zdaniem Bronek nie ma kompletnie pomysłu na siebie. Jest zaskoczony. Nie brał pod uwagę tego, że przegra. Nikt mu nie mówił o takiej możliwości. Ocknął się jak ze snu, nie ma żadnego planu B. Ludzie z jego najbliższego kręgu wierzyli, że wygrają, i to już w pierwszej turze. Gdy sondaż dawał im trzydzieści procent, uważali, że jest nieprawdziwy.
Mówi jeden z doradców Bronisława Komorowskiego: – Ekipa, która przyszła tu razem z prezydentem, była przekonana, że będą pracować jeszcze przez pięć lat. Bronek też nie brał pod uwagę sytuacji, w której będzie musiał o tych ludzi zadbać. A teraz nie ma na to ani czasu, ani możliwości. Do wejścia ekipy Dudy zostały dwa miesiące. Jest w stanie wypchnąć iluś ludzi na placówki, ale też liczba tych placówek czy w ogóle miejsc do lądowania jest ograniczona. Przecież nie da nikogo do państwowych spółek – po co, na trzy miesiące? Przyjdzie nowy układ i wyczyści wszystko do kości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz