Lis i Pawłowicz obrzuciły się błotem
Krystyna Pawłowicz (63 l.) i Hanna Lis (45 l.) obrzuciły się błotem. Posłanka PiS zarzuciła prezenterce m.in. zbyt słabą wiarę i braki w wykształceniu. Prezenterka odpowiedziała posłance, że ta wierzy zbyt radykalnie i w ogóle nie lubi ludzi. Aż żal, że rozmowa toczyła się bez kamer...Panie rozmawiały na Facebooku. Pawłowicz napisała na swoim profilu, że "kontrowersyjna pracownica mediów, p. H. Lisowa zalicza kolejne wpadki braku profesjonalizmu i niewiedzy" oraz "próbuje rozmawiać o czymś, czego nie zna i czego nie rozumie". Posłanka zrugała też Hannę Lis, że powiedziała "norymberski" zamiast "normandzki", nie wiedziała, co to JOW, zapomniała, jak nazywa się jej rozmówca. "Też trzeba do szkoły, a dopiero potem przed kamerę, Proszę Pani" - wygarnęła.
Hanna Lis myślała przez kilka godzin, a może nie zaglądała na Facebooka, w każdym razie dopiero po jakimś czasie zebrała się na odpowiedź. Wypomniała Pawłowicz, że całkiem niedawno napisała "wziąść" zamiast "wziąć". Wpis zakończyła pozdrowieniem: "Serdeczności, HL", ale chyba nie wiedziała, że to nie koniec pyskówki.
"W Pani >serdeczności< nie wierzę, ale po chrześcijańsku odpowiem - z Bogiem" - napisała i rozpoczął się dialog. Panie wytykały sobie swój stosunek do wiary, oceniały, która jest bardziej wierząca. Hanna Lis użalała się, że dziennikarze lustrowali jej ojca, Pawłowicz odpowiedziała, że nie interesuje jej rodzina Lisów. Ciekawe, czy będzie ciąg dalszy tej żenującej wymiany poglądów.
Dialog inteligentnych dam:
Krystyna Pawłowicz: - A kontrowersyjna pracownica mediów, p. H. Lisowa zalicza kolejne wpadki braku profesjonalizmu i niewiedzy.
Hanna Lis: - Życzę więcej wyrozumiałości dla bliźnich, jak głosi Kościół, na którego nauczanie przecież nierzadko się Pani powołuje.
K. P.: - Co program, to niewiedza i pomyłki.
H. L.: - Zapewniam Panią, że doskonale wiem, o czym rozmawiam, przejęzyczenie może zdarzyć sie każdemu.
K. P.: - Nie ma dla Pani dobrej obrony.
H. L.: Pamięta Pani słowa Franciszka? Kościół jako szpital polowy? Nie wykluczać, nie nienawidzić, próbować zrozumieć drugiego człowieka.
K. P.: Brzmi nieźle i patetycznie, ale trzeba to też stosować, też w programach tv.
H. L.: I w Sejmie, w którym ma Pani zaszczyt zasiadać: warto ludzi lubić. Nie nazywać ich "zboczeńcami, "ubekami".
K. P.: Słowo "zboczenie" nie jest obelgą, a określeniem faktu odstepstwa od naturalnej normy. Słowo "ubek" mówi, czym zajmowała się dana osoba głównie w okresie PRL-u.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz