Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) chciałaby wprowadzić delegalizację cienkich papierosów. Do tego chce poważnie zaingerować w to, co na rynku pozostawi. Obecnie jeden papieros zawiera do 1 mg nikotyny. Celem organizacji jest zaś redukcja tego wskaźnika do 0,4 mg.
Przedstawiciele branży tytoniowej i plantatorów w Polsce zauważają jednak, że raczej mało kto z tego powodu rzuci palenie. Prawdopodobnie więcej osób sięgnie po towar pochodzący z przemytu. Ostatnie dane pokazują, że odsetek zainteresowanych nielegalnymi papierosami jest większy niż jeszcze trzy lata temu. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” w 2015 r. udział szarej strefy w ogólnym rynku wynosił 18,2 proc., podczas gdy w 2013 r. było to 14 proc. To szczególnie niebezpieczne, bo tak naprawdę nie wiadomo co jest papierosach pochodzących z przemytu.
Zlikwidowanie slimów, które stanowią ok. 20 proc. rynku, nie spowoduje, że Polacy przestaną je palić. Część konsumentów sięgnie po nie z nielegalnego źródła. Podobnego scenariusza można oczekiwać w przypadku słabszych papierosów – uważa Przemysław Noworyta, prezes Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu. Stracą na tym polscy plantatorzy, bo rozwój szarej strefy oznacza mniejszą sprzedaż na legalnym rynku, a co za tym idzie – spadek zapotrzebowania na uprawiany w kraju tytoń.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz