W ostatnich dniach napięcie na linii Warszawa-Bruksela-Strasburg rośnie. Polski rząd między innymi zdecydowanie stanął w obronie dziesiątek tysięcy patriotów, którzy całymi rodzinami wybrali się na Marsz Niepodległości, a zachodni biurokraci – z Guyem Verhofstadtem na czele – zbiorczo nazwali ich faszystami i nazistami. Władze naszego kraju nie mają zamiaru dłużej pozostawać bierne na takie manipulacje. Przedstawiciele rządu wprost przyznają, że obarczanie 99 proc. uczestników Marszu odpowiedzialnością za marginalne wybryki kilku nieodpowiedzialnych prowokatorów, jest czymś obrzydliwym.
Tegoroczne obchody organizowane przez Narodowców (przemarsz z Ronda Dmowskiego mostem Poniatowskiego na błonia Stadionu Narodowego) odbyły się – po raz trzeci z rzędu – bez zamieszek. Co ciekawe, każdy poprzedni Marsz, gdy u władzy było jeszcze PO, kończył się bijatyką z policją.
Nic więc dziwnego, że Donald Tusk dołącza się do słów Verhofstadta i innych. Miażdżącą odpowiedź na te pomówienia wystosował czołowy przedstawiciel polskiego rządu, szef MSWiA Mariusz Błaszczak.
Polski minister m.in. obalił tezę Verhofstadta, który na pozwy polskich patriotów odpowiedział słowami: „jestem na czarnej liście Putina”. – Z tego co wiem, pan Verhofstadt pracował w spółce zależnej od Gazpromu i ma z Putinem raczej dobre relacje. Zarabiał pieniądze w spółce, która jest kontrolowana przez prezydenta Rosji – skontrował minister Mariusz Błaszczak. Najprawdopodobniej Verhofstadt niezbyt chętnie będzie chciał odnieść się do tych informacji.
– To jest polityk, który kłamał na temat Polski, który oskarża Polskę – mówił o byłym premierze Belgii Błaszczak. – Haniebne jest też to, że przez wiele lat, w Polsce dominowała pedagogika wstydu. Kazano nam się usprawiedliwiać za zbrodnie, których nie popełniliśmy. Popełnili je Niemcy, którzy napadli na Polskę. 6 mln obywateli polskich zostało zamordowanych w wyniku II wojny światowej – przypomniał, prostując kłamliwą narrację zachodnich elit.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz