27 maja 2015 AKTUALIZACJA: 27 maja 2015 14:45 1/20 Przejdź do galerii zdjęć @Bartłomiej Osiński osinskiphotography.com/Dyrda Fikus Architekci Dom w Lublińcu 2 najlepszym domem w Polsce! W najbardziej prestiżowym konkursie architektonicznym w Polsce (jedynym konkursie architektonicznym pod patronatem Prezydenta Rzeczpospolitej) "Dom w Lublińcu 2" zdobył główną nagrodę - został uznany za najlepszy dom zbudowany w Polsce w latach 2013-2014.
"W architektonicznym kalejdoskopie prowincjonalnych miejscowości trudno czasem odszukać charakterystyczne cechy decydujące o genesis miejsca. Dom w Lublińcu stanął w takim środowisku, trochę niezauważony i skromny, nie rozpycha się między sąsiadami. Skrojony na miarę niedużej rodziny o niewygórowanym budżecie, dosunął się na minimalne odległości do granic działki, uwalniając tym samym, z niedużej parceli najwięcej przestrzeni na ogród. To ta decyzja spowodowała, że dom wydaje się w części ślepy i niedostępny. Trudno zdecydowanie określić granicę między dachem a ścianą, a może bardziej trudno znaleźć ścianę tworzącą elewację, bo dom wydaje się jakby cały był dachem. Wnętrza w mocnym kontraście do zewnętrznej, czarnej bryły, rozświetla dachowy świetlik, przez który sączy się pół-poziomami do wnętrza tyle światła, aby odbijając się od śnieżnej bieli ścian i posadzek dać efekt prawie fotograficznego prześwietlenia. Ten mocny kontrast podkreślony ascetycznym i przemyślanym detalem pozwala myśleć, że najważniejsze dla Autorów projektu było, aby nie przesadzać w przymiotnikach i nie stopniować słowa „prosto”.
mówi Marta Dyrda. - To jednak, choć okazało się utrudnieniem, nie było przeszkodą. Przecież dom z płaskim dachem to nie synonim nowoczesnej architektury - mówią projektanci. Kolejnym wyzwaniem była sama działka, a dokładnie jej niewielkie rozmiary - 510 m kw. Tymczasem architekci wygospodarowali miejsce nie tylko na dom, ale i całkiem spory ogród. - Jeżeli inwestor decyduje się na budowę domu, to w moim przekonaniu taki dom powinien mieć ogród, bo właściwie bez tego niewiele by się różnił od mieszkania na parterze bloku - twierdzi Radosław Fikus. Tylko jak na tak niewielkiej działce znaleźli miejsce na ogród? Sposobem. Maksymalne zbliżenie się do granic działki z trzech stron - od strony północnej i wschodniej na możliwe trzy metry, a od strony południowej do wyznaczonej linii zabudowy, pozwoliło architektom uzyskać możliwie największą powierzchnię ogrodu od strony zachodniej i w maksymalny sposób wykorzystać mały potencjał przestrzenny działki. Kształt budynku również nie jest dla architektów przypadkowy. Proste, czterospadowe zadaszenie poddano transformacji. Przechylenie wierzchołka w stronę ogrodu pozwoliło optycznie odsunąć się od sąsiada, a pochylenie w stronę ulicy podkreśliło linię zabudowy. Tak ukształtowany dach został pozbawiony szczytu, który został "ścięty", w efekcie czego powstał duży świetlik dachowy, dzięki któremu wnętrze jest niezwykle jasne i sprawia wrażenie bardziej przestronnego. Totalny charakter obiektu udało się uzyskać stosując technologię natrysku membrany poliuretanowej. Wykorzystywana zazwyczaj w budownictwie przemysłowym technologia została w taki sposób zastosowana w Polsce po raz pierwszy. - Braliśmy pod uwagę dwa rozwiązania materiałowe - membranę poliuretanową lub beton. Zrezygnowaliśmy z tej drugiej opcji, gdyż nie mieliśmy pewności czy wykonawca podoła takiemu zadaniu. Okazało się, że pan Jacek Janisz z firmy "JACK-BUD" to doskonały fachowiec, który dałby radę i z betonem, ale nie znając wcześniej wykonawcy, ostatecznie postawiliśmy na pierwsze z tych dwóch rozwiązań - wyjaśniają architekci. Wybór okazał się trafiony. Budynek powleczony satynową "skórą" w zależności od pory roku, aury i trajektorii słońca zmienia swój odcień. Niekiedy jest srebrzysty, innym razem smoliście czarny. Wnętrze natomiast jasne i rozświetlone. - W tym chyba tkwi największy urok tego domu. Na zewnątrz wydaje się niedostępny i ciemny, wewnątrz jasny i przestrzenny - mówi Marta Dyrda. Przede wszystkim jednak, pokrycie domu membraną miało na celu jego ochronę przed wodą i wilgocią, gdyż budynek nie ma tradycyjnych okapów i rynien. Duża odwaga inwestorów pozwoliła bardzo konsekwentnie potraktować również wnętrze domu. Biel ścian, podłóg i sufitów została uzupełniona naturalnymi materiałami - drewnianym fornirem zabudowy meblowej oraz betonem klatki schodowej. Równie homogenicznie potraktowane zostały łazienki - jednokolorowe, w pastelowych odcieniach. Przestrzeń wewnętrzną zorganizowano wokół centralnie umieszczonej klatki schodowej. Zabiegowa komunikacja łączy poziomy domu w pionie, jednocześnie dzieląc przestrzeń w poziomie. Parter, oprócz jedno-stanowiskowego garażu, holu, pomieszczenia technicznego oraz małego WC, to otwarta, salonowa przestrzeń. Wysoki prawie na osiem metrów pokój dzienny, pośrednio doświetlony przez świetlik w klatce schodowej, został otwarty w całości na ogród oraz powiększony o częściowo zadaszony taras. W części parteru, dzięki znacznemu podcięciu bryły w strefie wejściowej, możliwe stało się stworzenie dodatkowego, zadaszonego miejsca postojowego. Szukając prywatności i intymności dla domowników, piętro domu podzielono na dwa poziomy. Ich rozdzielenie zwiększyło kubaturę jadalni i lepiej doświetliło kuchnię. Niższy poziom piętra to część nocna rodziców, wyższy to przestrzeń dla dziecka. Strefę rodziców tworzy sypialnia wraz z łazienką i garderobą. Wydzielona w łazience część kąpielowa umożliwia wgląd do pokoju dziennego. Program użytkowy kondygnacji uzupełnia pokój do pracy. Poziom wyższy to pokój dla dziecka (gościa) z wydzieloną łazienką. Wszystko to tworzy nietypową, ale doskonałą całość. - Chyba najbardziej niesamowite w tym projekcie było obserwowanie, jak wiernie zostaje odzwierciedlony w rzeczywistości - mówi Marta Dyrda. I choć dom, który stworzyła ze swoim partnerem nie jest typowy, oboje podkreślają, że bardziej istotne od samego wyglądu domu było wpisanie go w okoliczną zabudowę. - Ulica, na której zaprojektowano dom, ma eklektyczny charakter - jest zbiorem różnorodnych budynków tworzących razem stylistyczny chaos. Każdy dom jest inny, każdy ma niepowtarzalny charakter, więc i ten konkretny budynek wpisuje się w to miejsce - mówi Radosław Fikus.











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz