Piwnica Pod Baranami to dziecko Piotra Skrzyneckiego .Za jego życia wyglądało to super . Teraz nie wiem bo po śmierci Piotra wiele się zmieniło . Ja zapamiętałam piwnicę w czasach jej świetności gdzie publikę witał i żegnał Piotr . To była osobowość . Nie ma nikogo kto mógłby Piotra zastąpić . Ja w ogóle jestem pełna podziwu że Piwnica istnieje do dziś . Utrzymała się na podwalinach Piwnicy Piotrowej . Każdy spektakl był niby taki sam a jednak inny . Był to okres kiedy zaczynał swoje kroki na scenie Piwnicy stawiać Jacek Wójcicki i Grzegorz Turnau. Były to pięknie czasy . Każda sobota bez Piwnicy była stracona , I chociaż długo chodziło się na ten sam spektakl zawsze miło się słuchało choć tekst znało się na pamięć . To był fenomen Piotra i Piwnicy . Byli starzy bywalcy którzy bawili się po zakończeniu spektaklu do białego rana . Wypiło się wódeczkę , pogadało z PIOTREM który wychodził zawsze ostatni w swoim sławnym kapeluszu . Cudowne to były czasy , czasy zabaw , Piwnicy . Jaszczurów itp , itd . A po wyjściu nad ranem spacerek po urokliwej starówce z ukochanym przy boku . Do dziś kocham Kraków i nie ma dla mnie piękniejszego miejsca na ziemi . Właściwie życie towarzyskie kręciło się wokół Piwnicy i Jaszczurów . Najpierw się szło do Jaszczurów a po ich zamknięciu po 24 do Piwnicy i tam się bawiło do białego rana . Były to najświetniejsze lata ,moje i Piwnicy . Warto było się uczyć chociażby po to żeby przeżyć te wspaniałe chwile . Teraz zostały wspomnienia bo tak właściwie nie wyobrażam sobie Piwnicy bez Piotra . Po jego śmierci nie byłam tam ani razu . Oglądam tamte występy , już archiwalne i łezka się w oku kręci jak wtedy było cudownie . Pomimo stanu wojennego , pomimo oblania zimną wodą w zimie , pomimo zatrzymań i wylegitymowań w drodze do lub ze szpitala i tak te lata wspominam z łezka w oku . Za to teraz mam super rozrywkę która przebija wszystko - co i jak zrobić żeby wypierdolić z tego syfu i nie żyć w kraju - no właśnie w jakim ?????????????????? gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz