Podczas łączonego posiedzenia dwóch komisji sejmowych komisji środowiska i rolnictwa doszło do naprawdę absurdalnych wydarzeń. Najpierw przez korytarze sejmowe płynął śpiew pieśni religijnej.– Boże coś Polskę, przez tak liczne wieki, otaczał blaskiem potęgi i chwały. Przed Twe ołtarze zanosim błaganie, ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie – śpiewali posłowie zebrani na komisji.
Komisja sejmowa, czy… religijna?
Już w tym miejscu sytuacja zaczyna wyglądać kuriozalnie. Zwłaszcza że tematem posiedzenia był projekt ustawy o organizmach genetycznie modyfikowanych (GMO). Warto także zwrócić uwagę na to, że pieśń została odśpiewana w wersji, którą znamy z czasów zaborów i PRL. Zamiast „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, zaśpiewano słowa „racz nam zwrócić Panie”.
ZOBACZ TAKŻE: Popłoch w PiS. Papież Franciszek powiedział, że…
Posłowie obecni na posiedzeniu pozostali w tej religijnej konwencji, także w czasie debaty. Szczególnie mocno w ten ton uderzyła jedna z posłanek.
– Panie posłanki i panowie posłowie, proszę bardzo, żebyście się określili, komu służycie – Bogu czy mamonie, Polakom czy szatanowi – pytała posłanka, której nazwiska media nie podają.
Całkowity absurd w Sejmie. Posłanka – Matką Boską
To jednak dopiero początek religijnych rewelacji na komisji zajmującej się GMO. Dalej było już tylko lepiej. Posłanka, która pytała polityków, czy służą Bogu czy mamonie, poszła dalej w swoich przemyśleniach.
– Pochodzimy od Gryfitów, od cesarzy rzymskich, od Merowingów. Jesteśmy potomkami Jezusa i króla Dawida. Więc to przesłanie, iskra, która miała być z Polski, jestem ja tą osobą. Księża powiedzieli, że jestem Matką Boską, wszystko się zgadza – zadeklarowała kobieta.
Te słowa to już było zbyt wiele dla innych uczestników. Przewodniczący posiedzenia łączonych komisji sejmowych zarządził 5 minut przerwy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz