2019/03/20

W czasie pogrzebu mamy zauważyli, że doszło do pomyłki. Mieli rację

W czasie pogrzebu mamy zauważyli, że doszÅ‚o do pomyÅ‚ki. Mieli racjÄ™Pogrzeb najbliższej osoby to trudna chwila dla całej rodziny. Dlatego, wszyscy wierzą, że zakład pogrzebowy z należytym szacunkiem zajmie się ciałem zmarłego. Na to samo liczyli Agnieszka i Piotr Lorek, którzy chcieli pochować mamę.

Wybrali „profesjonalny” zakład

Do skandalu doszło 29 grudnia ubiegłego roku. Mama pani Agnieszki zmarła, a rodzina zleciła pogrzeb zakładowi Eden z Sosnowca. Piotr i Agnieszka zdecydowali się na kremację ciała Lucyny Lorek. W związku z tym udali się do firmy, aby wybrać urnę.

Pierwsze sygnały

Zdecydowali, że urna będzie mieć podłużne uchwyty, a na wierzchu znajdą się żółte kwiaty. To właśnie te szczegóły przyczyniły się do odkrycia makabrycznej pomyłki. Pierwsze zaskoczenie przeżyli, kiedy zobaczyli kolor kwiatów. Jak mówi pani Agnieszka:
Na urnie były czerwone, wtedy pomyślałam, że może kwiaciarnia nie miała kremowych
Później zauważyli, że także uchwyty nie zgadzają się z tym co zamówili. Pan Piotr podkreśla:
Przypomnieliśmy sobie, że kiedy załatwialiśmy formalności przed nami byli ludzie, którzy chcieli podobną urnę, ale z uchwytami okrągłymi. Już wiedzieliśmy, że doszło do zamiany prochów

Żądali wyjaśnień

Rodzina sprawdziła, czy w krematorium nie pomylono zwłok. Dowiedzieli się, że tam wszystko przebiegło zgodnie z planem. Od razu o podejrzeniach zawiadomili zakładpogrzebowy. Pan Piotr wspomina rozmowę z pracownikami:
Pracownicy kłamali, że nie zamienili urn, potem twierdzili że tylko kwiaty zostały podmienione. Właściciel dopiero po 5 dniach przyznał, że to ich wina
Zakład pogrzebowy nie tylko wiedział, że pracownicy pomylili urny. Dodatkowo nawet nie zamierzali powiadomić o tym rodzin zmarłych.

Coś się przewróciło…

W końcu państwo Lorek dowiedzieli się jak doszło do pomyłki. W dniu pogrzebu urny jechały tym samym karawanem. Pierwszy miał odbyć się pogrzeb Lucyny Lorek w Dąbrowie Górniczej. Natomiast następny miał być pogrzeb Andrzeja S. na cmentarzu w Sosnowcu. Wyjaśnienia nie zadowoliły rodziny:
Powiedziano nam, że coś się przewróciło w samochodzie i dlatego doszło do zamiany urn z prochami i tabliczek. Pochowali nam teściową w obcym grobie, na innym cmentarzu, a w naszym rodzinnym grobowcu spoczęły prochy obcego mężczyzny. To skandal

Nie chcieli drugiego pogrzebu

Ekshumacji dokonano dopiero 5 stycznia. Zakład zaproponował Lorkom kolejny pogrzeb:
Jak oni to sobie wyobrażali, rodzina z całej Polski miała jeszcze raz na ceremonię przyjeżdżać! Potraktowaliśmy to jak makabryczny żart. Zamiany prochów dokonali o g. 15.00. Wyjęli urnę mamy z grobu w Sosnowcu i przenieśli ją w kartonowym pudełku na cmentarz w Dąbrowie G. Nie chcieli rozgłosu. Prochy obcego śp. Andrzeja S. zabrali gdy chowali urnę mamy. Nie wiem, czy tamta rodzina w ogóle była powiadomiona o tej makabrze!

O odszkodowaniu zadecyduje sąd

Rodzina zdecydowała się na wniesienie sprawy do sądu. O całej sytuacji wypowiedział się ich pełnomocnik, mec. Tomasz Kosterka:
Moi klienci ponieśli krzywdę z winy zakładu pogrzebowego, Naruszono ich dobra osobiste, dlatego wstępują na drogę sądową żądając 50 tys. zł zadośćuczynienia. Nie mamy pewności, czy firma dopełniła prawnych formalności, gdy otwierała groby, wyjmowała złożone tam prochy i je zamieniała. Czy powiadomiono sanepid i prokuraturę?!
Zakład pogrzebowy bagatelizuje zajście. Zaproponował rodzinie kartę rabatową na kolejne pochówki. Piotr Lorek nadal jest wstrząśnięty całą sytuacją:
To dla nich może tylko urna, ale dla nas to nie było pudełko z proszkiem, to prochy naszej mamy. Gdyby nie nasza determinacja, moja mama pewnie tkwiłaby w grobie z obcym facetem już na zawsze!
Firma uważa, że nie ma sobie już nic do zarzucenia. Właściciel zakładu Marek Kasperczyk stwierdził, że w pełni naprawili szkodę, a sprawy nie zamierzają komentować aż do zapadnięcia wyroku.

Mamy nadzieję, że to pierwsza i ostatnia makabryczna pomyłka tego zakładu pogrzebowego.

_________________
* Zdjęcia mają charakter poglądowy
Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: redakcja@popularne.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz