Katecheza o aborcji w V klasie
07.04.2016 01:00
W poniedziałek w szkole podstawowej w Radomiu na lekcji religii w dwóch klasach piątych katechetka opowiadała dzieciom o przebiegu aborcji. Jako pracę domową miała zadać obejrzenie filmu "Niemy krzyk".
Część piątoklasistów wyszła po poniedziałkowej lekcji z płaczem.
- Katechetka opowiadała, jak wygląda aborcja. Poprosiła, żeby dzieci obejrzały w internecie "Niemy krzyk" i by porozmawiały z innymi nauczycielami, np. biologii, jak wygląda sprawa aborcji - mówi anonimowo jedna z matek piątoklasistów z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 34.
"Niemy krzyk" to krótkometrażowy film dokumentalny pokazujący zabieg aborcji oglądany za pomocą aparatu USG. W internecie opatrzony jest znaczkiem "18+".
Matka piątoklasisty wysłała maila do dyrekcji szkoły z pytaniem, jak ma teraz rozmawiać z dzieckiem, które po tym, co usłyszało na lekcji, unika tematu. Na maile do wszystkich zbulwersowanych rodziców odpisała katechetka, która przeprosiła za swoje zachowanie, przyznała, że wykroczyła z tematem poza normy, i zapewniła, że to się więcej nie powtórzy.
Jak mówi jedna z matek, katechetka opowiadała szczegółowo o "mechanicznej" aborcji. - Dzieci usłyszały, że najpierw z ciała kobiety wyciąga się główkę, którą się odrywa od ciałka, a później pozostałe części - przytacza.
- Te dzieci mają po 11 lat. Dziewczynki nawet nie zaczęły jeszcze miesiączkować, a co dopiero mają wiedzieć o seksualności człowieka. Przejrzałam podstawę programową dla lekcji religii w podstawówce i nie ma tam słowa o takim temacie - denerwuje się inna mama.
Rodzice relacjonują, że dzieci zapytane o to, co działo się na lekcji, o swoje odczucia, odwracają się i nie chcą rozmawiać, zamykają się w sobie.
- Jedna z dziewczynek ma młodsze rodzeństwo. Ten przekaz zrozumiała w ten sposób, że ręce i nogi wyrywa się nie tylko płodom, ale też małym, żywym dzieciom. Pilnowała młodszej siostrzyczki w nocy, żeby rodzice nie zrobili jej krzywdy - mówi kobieta.
Dyrektorka szkoły Danuta Kuźmiuk o sytuacji dowiedziała się od rodziców. W poniedziałek rozmawiała też z katechetką. - Potwierdziła, że rozmawiała z dziećmi na temat aborcji. Zwróciliśmy jej uwagę, że tego typu treści nie są dostosowane do wieku i rozwoju emocjonalnego dzieci, nalegamy, by one nie były przekazywane uczniom szkoły podstawowej - tłumaczy Danuta Kuźmiuk.
Katechetka pracuje w tej szkole od stycznia, wcześniej uczyła w gimnazjum.
Szkoła skontaktowała się z wydziałem katechetycznym radomskiej kurii, który nadzoruje pracę katechetów. O wyjaśnienia w sprawie lekcji o aborcji kurię poprosił też wiceprezydent Radomia zajmujący się oświatą.
Ks. dr hab. Stanisław Łabendowicz, dyrektor wydziału katechetycznego radomskiej kurii, mówi: - Pani katechetka została wezwana na rozmowę do nas. Chcemy dokładnie zbadać przebieg tej lekcji, bo na razie to jest jednostronna relacja rodziców.
Jak podkreśla dyrektorka, katechetka nie uwzględniła rozwoju emocjonalnego dzieci. - Każdy nauczyciel, katecheta również, musi pamiętać o tym, że pracuje z dziećmi, które mają swoją wrażliwość. Musimy je traktować stosownie do ich wieku - mówi dyrektorka.
We wtorek Kuźmiuk razem ze szkolną psycholog były na lekcjach u dzieci z obu klas V. - Próbujemy uspokoić, wyciszyć sytuację i zaproponować wszelką pomoc ze strony szkoły - zapewnia dyrektorka.
Jednocześnie zaprzecza, jakoby katechetka miała zadać pracę domową z "Niemym krzykiem". - Z relacji pani katechetki wynika, że ona powiedziała dzieciom, że jest taki film, ale by go nie oglądały - dodaje.
Rodzice piątoklasistów są zdania, że temat aborcji został poruszony na lekcji "na fali dyskusji o aborcji", która przetacza się przez kraj w związku z projektem ustawy o jej całkowitym zakazie.
- Katechetka opowiadała, jak wygląda aborcja. Poprosiła, żeby dzieci obejrzały w internecie "Niemy krzyk" i by porozmawiały z innymi nauczycielami, np. biologii, jak wygląda sprawa aborcji - mówi anonimowo jedna z matek piątoklasistów z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 34.
"Niemy krzyk" to krótkometrażowy film dokumentalny pokazujący zabieg aborcji oglądany za pomocą aparatu USG. W internecie opatrzony jest znaczkiem "18+".
Matka piątoklasisty wysłała maila do dyrekcji szkoły z pytaniem, jak ma teraz rozmawiać z dzieckiem, które po tym, co usłyszało na lekcji, unika tematu. Na maile do wszystkich zbulwersowanych rodziców odpisała katechetka, która przeprosiła za swoje zachowanie, przyznała, że wykroczyła z tematem poza normy, i zapewniła, że to się więcej nie powtórzy.
Jak mówi jedna z matek, katechetka opowiadała szczegółowo o "mechanicznej" aborcji. - Dzieci usłyszały, że najpierw z ciała kobiety wyciąga się główkę, którą się odrywa od ciałka, a później pozostałe części - przytacza.
- Te dzieci mają po 11 lat. Dziewczynki nawet nie zaczęły jeszcze miesiączkować, a co dopiero mają wiedzieć o seksualności człowieka. Przejrzałam podstawę programową dla lekcji religii w podstawówce i nie ma tam słowa o takim temacie - denerwuje się inna mama.
Rodzice relacjonują, że dzieci zapytane o to, co działo się na lekcji, o swoje odczucia, odwracają się i nie chcą rozmawiać, zamykają się w sobie.
- Jedna z dziewczynek ma młodsze rodzeństwo. Ten przekaz zrozumiała w ten sposób, że ręce i nogi wyrywa się nie tylko płodom, ale też małym, żywym dzieciom. Pilnowała młodszej siostrzyczki w nocy, żeby rodzice nie zrobili jej krzywdy - mówi kobieta.
Dyrektorka szkoły Danuta Kuźmiuk o sytuacji dowiedziała się od rodziców. W poniedziałek rozmawiała też z katechetką. - Potwierdziła, że rozmawiała z dziećmi na temat aborcji. Zwróciliśmy jej uwagę, że tego typu treści nie są dostosowane do wieku i rozwoju emocjonalnego dzieci, nalegamy, by one nie były przekazywane uczniom szkoły podstawowej - tłumaczy Danuta Kuźmiuk.
Katechetka pracuje w tej szkole od stycznia, wcześniej uczyła w gimnazjum.
Szkoła skontaktowała się z wydziałem katechetycznym radomskiej kurii, który nadzoruje pracę katechetów. O wyjaśnienia w sprawie lekcji o aborcji kurię poprosił też wiceprezydent Radomia zajmujący się oświatą.
Ks. dr hab. Stanisław Łabendowicz, dyrektor wydziału katechetycznego radomskiej kurii, mówi: - Pani katechetka została wezwana na rozmowę do nas. Chcemy dokładnie zbadać przebieg tej lekcji, bo na razie to jest jednostronna relacja rodziców.
Jak podkreśla dyrektorka, katechetka nie uwzględniła rozwoju emocjonalnego dzieci. - Każdy nauczyciel, katecheta również, musi pamiętać o tym, że pracuje z dziećmi, które mają swoją wrażliwość. Musimy je traktować stosownie do ich wieku - mówi dyrektorka.
We wtorek Kuźmiuk razem ze szkolną psycholog były na lekcjach u dzieci z obu klas V. - Próbujemy uspokoić, wyciszyć sytuację i zaproponować wszelką pomoc ze strony szkoły - zapewnia dyrektorka.
Jednocześnie zaprzecza, jakoby katechetka miała zadać pracę domową z "Niemym krzykiem". - Z relacji pani katechetki wynika, że ona powiedziała dzieciom, że jest taki film, ale by go nie oglądały - dodaje.
Rodzice piątoklasistów są zdania, że temat aborcji został poruszony na lekcji "na fali dyskusji o aborcji", która przetacza się przez kraj w związku z projektem ustawy o jej całkowitym zakazie.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,19878834,katecheza-o-aborcji-w-v-klasie.html#ixzz45ASn6plf CO ZA HIPOKRYZJA ?? Co może urazić dzieci od małego wychowane na grach internetowych na których=h jest wszystko ?? . Od kiedy to one takie wrażliwe są ?? Gdyby to miało miejsce w XVIII w to bym rozumiała ale teraz ?? .Te dzieci rozmawiają o takich rzeczach że jak słyszę to sama się czerwienię !!! .I bardzo dobrze niech wiedzą że seks to nie tylko przyjemność i zabawa to także odpowiedzialność !! . Może właśnie takie dzieci dalekie będą od abordji !! I bardzo dobrze ! Te "dzieci" już się pieprzą . A o ich uczucia czy poczucia nie ma co się martwić bo one są ze stali !!!!!! gb
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz