2017/06/13

Chłopak ciągnął za stanik koleżanki, aż go odpiął... Reakcja dziewczyny zaszokowała nauczycieli!

Przemoc i różne formy nadużyć zdarzają się w każdej szkole. Nauczyciele często nie chcą lub nie potrafią wnikliwie zająć się sprawą, by dociec przyczyn zaistniałej sytuacji. W efekcie karę ponosi nie sprawca, a ofiara nadużycia...
Tak właśnie stało się w tym przypadku, historia wydarzyła się jakiś czas temu, ale problem wciąż jest aktualny i przytaczamy ją, by zwrócić uwagę na rzeczywistość, jaka jest udziałem wielu współczesnych nastolatków.
Historię opowiada matka pewnej dziewczyny...
elpais
„Jestem pielęgniarką, pracuję na izbie przyjęć. Nie możemy mieć przy sobie telefonów komórkowych, zadzwoniono więc do mnie bezpośrednio do szpitala. Usłyszałam w słuchawce: „Mówi (nauczycielka X) ze szkoły. Pani córka brała udział w pewnym incydencie. Musi pani natychmiast przyjechać do szkoły”.Odpowiedziałam: „To niemożliwe, czy sprawa nie może poczekać dwie  godziny do końca mojej zmiany?”.
Głos w słuchawce: „Pani córka uderzyła innego ucznia. Od 45 minut próbujemy się do pani dodzwonić. Sprawa jest poważna”.
Pojechałam więc do szkoły, gdzie od razu zaprowadzono mnie do gabinetu dyrektora. Była w nim moja córka, jej wychowawczyni, jakiś nauczyciel, dyrektor, chłopiec z zakrwawionym nosem i jego rodzice.
Odezwał się dyrektor: „Dobrze, że wreszcie się pani zjawiła”.
Odpowiedziałam spokojnie: „Na izbie przyjęć sporo się dzieje. Ostatnią godzinę spędziłam, zakładając 40 szwów 7-letniemu dziecku pobitemu przez matkę metalowa chochlą. Potem musiałam porozmawiać z policją. Przepraszam, że musieliście państwo na mnie czekać”.
Dyrektor poinformował mnie o zdarzeniu: stojący obok chłopiec pociągnął za zapięcie i odpiął mojej córce stanik. Zareagowała uderzeniem go w twarz. Dyrektor najwyraźniej uważał zachowanie mojej córki za wielkie przewinienie.
Powiedziałam: „Och, rozumiem i zastanawiacie się państwo, czy wniosę skargę na chłopaka za molestowanie seksualne i brak reakcji ze strony szkoły?”.
Wszyscy zrobili się jakoś nerwowi, gdy powiedziałam „molestowanie seksualne”.
Nauczyciel: „Nie sądzę, by było to aż tak poważne”.
Wychowawczyni: „Proszę nie wyolbrzymiać problemu”.
Dyrektor: „Wydaje mi się, że niewłaściwie zrozumiała pani całe zdarzenie”.
Matka chłopca zaczęła płakać. Zwróciłam się do córki, by wyjaśniła mi, co tak naprawdę się stało.Moja córka powiedziała: „Ciągnął mnie za stanik. Powiedziałam mu, by przestał, ale nie posłuchał. Poprosiłam pana X (nauczyciela) o pomoc, zaproponował, bym go po prostu zignorowała. On wciąż ciągnął za mój stanik, aż udało mu się go odpiąć, więc uderzyłam go w twarz. Wtedy wreszcie przestał”.
Popatrzyłam na nauczyciela: „Dlaczego nie kazał mu pan przestać? A gdybym podeszła do pana i zaczęła dotykać rozporka pańskich spodni?”
Reakcja nauczyciela: „Proszę tego nie robić!”.
Ja: „To byłoby naprawdę adekwatne do sytuacji. A może zacznę ciągnąć za stanik pani wychowawczyni? Zobaczymy, jak dobrze będzie się przy tym bawiła. Sądzi pan, że dla mojej córki było to zabawne?”
Wtedy wtrącił się dyrektor: „Z całym szacunkiem proszę pani, pani córka właśnie pobiła innego ucznia”.
Ja: „Nie. Ona odparła atak seksualny innego ucznia. Proszę na nich popatrzeć: on ma 1,80 cm wzrostu i waży około 70 kilogramów, ona mierzy zaledwie 1,52 m i waży 40 kg. Chłopak jest o 30 cm wyższy i waży dwa razy więcej od niej. Ile razy ma prawo jej dotknąć? Co miała zrobić, jeśli osoba, która powinna otoczyć ją w szkole opieką, nie zrobiła nic, by jej pomóc?”
Matka chłopaka wciąż płakała, a ojciec wydawała się zakłopotany i zły. Nauczyciel unikał mojego wzroku.
Kontynuowałam: „Zabieram moją córkę do domu. Myślę, że chłopiec otrzymał odpowiednia nauczkę. Mam nadzieję, że nic takiego więcej się nie wydarzy wobec żadnej dziewczyny w szkole. Zgłoszę ten incydent do władz nadzorujących szkołę. A ty – zwróciłam się do chłopaka, jeśli jeszcze raz zachowasz się tak wobec mojej córki, złożę wobec ciebie oskarżenie o molestowanie seksualne. Rozumiesz?”.
Byłam bardzo zła. Zabrałam rzeczy mojej córki i wyszłyśmy. Złożyłam skargę do rady szkoły i zapewniono mnie, że zajmą się sprawą.
Moja córka została przeniesiona do innej klasy.                                                                       Czasami pewne sytuacje nie są postrzegane jako nadużycie seksualne tylko dlatego, że uczestnicy sytuacji są nastolatkami i traktuje się ich jak dzieci.
Uczmy nasze córki, by potrafiły zadbać same o siebie i stanąć w swojej obronie a synów, by mieli szacunek do wszystkich kobiet, również koleżanek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz