Chłopak mówi:
– Co ty taka smutna jesteś?
– Słuchaj. Tak mi głupio. Jestem blondynką, jak wiesz, a wszyscy mówią, że blondynki są głupie i tak jakoś się źle czuję.
– Nie przejmuj się. Tam brunetka siedzi, zaraz do niej podejdę.
Podchodzi i mówi:
– Sprawdź czy Cię nie ma w domu.
Wstała i poszła. Podchodzi do tej blondynki i mówi:
– Patrz jaka głupia. Poszła sprawdzić, czy nie ma jej w domu, ona normalnie wstała i poszła sprawdzić.
– Pewnie że głupia. Ja to bym zadzwoniła.
– Słuchaj. Tak mi głupio. Jestem blondynką, jak wiesz, a wszyscy mówią, że blondynki są głupie i tak jakoś się źle czuję.
– Nie przejmuj się. Tam brunetka siedzi, zaraz do niej podejdę.
Podchodzi i mówi:
– Sprawdź czy Cię nie ma w domu.
Wstała i poszła. Podchodzi do tej blondynki i mówi:
– Patrz jaka głupia. Poszła sprawdzić, czy nie ma jej w domu, ona normalnie wstała i poszła sprawdzić.
– Pewnie że głupia. Ja to bym zadzwoniła.
Dwaj młodzi chłopcy rozmawiają o swoich ojcach.
– Ja mam ojca odważnego. Jak coś się dzieje na ulicy, od razu wkracza, interweniuje.
– A mój to straszny tchórz. Jak mama służbowo wyjeżdża, zawsze boi się sam spać i idzie do sąsiadki.
– Ja mam ojca odważnego. Jak coś się dzieje na ulicy, od razu wkracza, interweniuje.
– A mój to straszny tchórz. Jak mama służbowo wyjeżdża, zawsze boi się sam spać i idzie do sąsiadki.
Dwie blondynki zderzają się na skrzyżowaniu samochodami. Wychodzi jedna wkurzona i patrząc na drugą mówi:
– Wiedziałam! Na pewno baba!
– Wiedziałam! Na pewno baba!
Dwie koleżanki po wakacjach spotkały się na kawie. Rozmawiają o życiu. Jedna z nich:
– Ja to już chciałabym za mąż wyjść.
– Masz już pomysł, kto to?
– Mój mąż powinien być przystojny, inteligentny, wysportowany, wykształcony, czuły.
– Fajnie, szlachetnie to widzisz.
– Myślisz, że wśród milionerów znajdzie się ktoś taki?
– Ja to już chciałabym za mąż wyjść.
– Masz już pomysł, kto to?
– Mój mąż powinien być przystojny, inteligentny, wysportowany, wykształcony, czuły.
– Fajnie, szlachetnie to widzisz.
– Myślisz, że wśród milionerów znajdzie się ktoś taki?
Dwie panie spotkały się przy kawie, o kolorze włosów nie wspomnę, narzekają, jak wszystko jest piekielnie drogie.
– Poszłam do sklepu, sukienka, buty, torebki, rajstopy, wszystko podrożało o 50%, a benzyna - nie chcę mówić. Podjeżdżam na stację, a tam benzyna po 5,5-6 zł, idzie do góry.
A druga:
– Wiesz, mnie to w ogóle nie dotyczy. Ja jak podjeżdżam to zawsze biorę za 50 zł.
– Poszłam do sklepu, sukienka, buty, torebki, rajstopy, wszystko podrożało o 50%, a benzyna - nie chcę mówić. Podjeżdżam na stację, a tam benzyna po 5,5-6 zł, idzie do góry.
A druga:
– Wiesz, mnie to w ogóle nie dotyczy. Ja jak podjeżdżam to zawsze biorę za 50 zł.
Dwóch gazdów spotkało się w knajpeczce. Jeden z nich mówi:
– Wiesz co, gazdo, ta telewizja, pogoda tak kłamią, mówią, co chcą. Jak w Warszawie spadło 20 cm śniegu, to tragedia, klęska żywiołowa. A jak u mnie w Bukowinie cały dom zasypało, to mówili, że są piękne warunki narciarskie.
– Wiesz co, gazdo, ta telewizja, pogoda tak kłamią, mówią, co chcą. Jak w Warszawie spadło 20 cm śniegu, to tragedia, klęska żywiołowa. A jak u mnie w Bukowinie cały dom zasypało, to mówili, że są piękne warunki narciarskie.
Dwóch kolegą rozmawia ze sobą:
– Zawsze marzyłem, aby mój syn grał na fortepianie. Kupiłem fortepian, postawiłem w pokoju, myślałem, że go to zmobilizuje. Nic z tego nie wyszło.
– U mnie z kolei teściowa siadła, kupiłem jej walizkę. Też nic z tego nie wyszło.
– Zawsze marzyłem, aby mój syn grał na fortepianie. Kupiłem fortepian, postawiłem w pokoju, myślałem, że go to zmobilizuje. Nic z tego nie wyszło.
– U mnie z kolei teściowa siadła, kupiłem jej walizkę. Też nic z tego nie wyszło.
Gazda zrobił skok na bank. Podwędził trochę kasy, nawet dużo, zaplanował to idealnie, zamówił lot na samolot i poleciał do Anglii. Usiadł gdzieś tak w rowie, wyjął tę torbę i liczy pieniądze. Przyszedł policjant, patrzy, gość dziwny, liczy kasę, zasalutował i mówi:
– Sorry, morning. Police.
A on mówi:
– Sam se police.
– Sorry, morning. Police.
A on mówi:
– Sam se police.
Jedna z koleżanek, o kolorze włosów nie wspomnę, postanowiła odwiedzić drugą koleżankę też o kolorze włosów nie wspomnę. Wchodzi, a tam drzwi otwarte, zimno, wieje, okna pootwierane, mróz za oknem. Mocno zdziwiona pyta:
– Co ty robisz? Drzwi otwarte, przeciąg, o co tu chodzi?
– Kisiel gotuję kochana, kisiel. Tam było napisane na opakowaniu Gotować w przeciągu 15 minut.
– Co ty robisz? Drzwi otwarte, przeciąg, o co tu chodzi?
– Kisiel gotuję kochana, kisiel. Tam było napisane na opakowaniu Gotować w przeciągu 15 minut.
Jedna z pań, małżonka męża, któremu chciała, aby coś kupił, mówi
– Jadę do Egiptu na plażę, chciałabym zrobić olbrzymie wrażenie, założyć coś, czego nikt nie ma.
Tak na nią popatrzył:
– Łyżwy sobie załóż.
– Jadę do Egiptu na plażę, chciałabym zrobić olbrzymie wrażenie, założyć coś, czego nikt nie ma.
Tak na nią popatrzył:
– Łyżwy sobie załóż.
Kowalski notorycznie spóźniał się do pracy. W końcu prezes nie wytrzymał, wezwał go do siebie.
– Kowalski, nie możecie tak się spóźniać, bo jednak wam płacę za czas pracy, oglądają pracownicy wasze spóźnienia. Powiedzcie taką rzecz: byliście w wojsku?
– No byłem.
– I co mówił pan sierżant, gdy się spóźnialiście?
– On mówił: Dzień dobry, panie majorze.
– Kowalski, nie możecie tak się spóźniać, bo jednak wam płacę za czas pracy, oglądają pracownicy wasze spóźnienia. Powiedzcie taką rzecz: byliście w wojsku?
– No byłem.
– I co mówił pan sierżant, gdy się spóźnialiście?
– On mówił: Dzień dobry, panie majorze.
– Mamo! Co to jest płyn do higieny intymnej?
– No wiesz synku, on czyści kobiece miejsca.
– Kobiece miejsca? To czemu on jest w łazience, a nie w kuchni?
– No wiesz synku, on czyści kobiece miejsca.
– Kobiece miejsca? To czemu on jest w łazience, a nie w kuchni?
Mąż siedzi przy stoliku, jest komputer, cały czas grzebie przy komputerze. W końcu żona podchodzi, wyłącza komputer. Na to mąż:
– Jak ty zmywasz, to Ci gąbki z ręki nie wyrywam.
– Jak ty zmywasz, to Ci gąbki z ręki nie wyrywam.
Mężczyzna wsiada do windy, stoi tam młoda kobieta, przygląda się i pyta:
– Na drugie?
– Beatka.
– Na drugie?
– Beatka.
Na lekcji religii ksiądz pyta dzieci, kto by chciał pójść do nieba. Wszystkie dzieci podniosły ręce tylko Jasiu nie podniósł. Ksiądz pyta Jasia:
– Czemu nie chcesz iść do nieba?
Na to Jasiu:
– Umówiłem się z mamą, że zaraz po lekcjach wrócę do domu.
– Czemu nie chcesz iść do nieba?
Na to Jasiu:
– Umówiłem się z mamą, że zaraz po lekcjach wrócę do domu.
Narzeczony pyta narzeczonej:
– Czy ja na pewno jestem pierwszym mężczyzną w Twoim życiu?
– Na pewno, jesteś pierwszy. Tak się zastanawiam, dlaczego wszyscy mężczyźni mnie o to pytają?
– Czy ja na pewno jestem pierwszym mężczyzną w Twoim życiu?
– Na pewno, jesteś pierwszy. Tak się zastanawiam, dlaczego wszyscy mężczyźni mnie o to pytają?
Nauczycielka w przedszkolu dzieli się z rodzicami swoim spostrzeżeniem:
– Wiecie Państwo, nie wiem co Państwo robią w weekendy i czym się zajmujecie, tylko trochę się dziwię, dlaczego w każdy poniedziałek dzieci stukają się kubkami z herbatą.
– Wiecie Państwo, nie wiem co Państwo robią w weekendy i czym się zajmujecie, tylko trochę się dziwię, dlaczego w każdy poniedziałek dzieci stukają się kubkami z herbatą.
Naukowcy twierdzą, że najlepsze pędzle do golenia robi się z sierści borsuków. Borsuki są innego zdania i uważają, że najlepsze pędzle robi się z sierści fretek.
Pani w szkole pyta dzieci:
– Skąd się bierze prąd?
– Z lasu pani profesor.
– Jak to z lasu?
– No bo tato wczoraj powiedział "Znowu te jelenie wyłączyły prąd".
– Skąd się bierze prąd?
– Z lasu pani profesor.
– Jak to z lasu?
– No bo tato wczoraj powiedział "Znowu te jelenie wyłączyły prąd".
Pijany mąż wraca do domu. Żona pokazuje mu na zegarek. Na to mąż:
– Zegarek? Wielka rzecz. Jak mój ojciec się spóźniał, żona mu kalendarz pokazywała.
– Zegarek? Wielka rzecz. Jak mój ojciec się spóźniał, żona mu kalendarz pokazywała.
Policjant został wezwany do opisania wypadku. Patrzy, leży gość na chodniku. Zaczyna spisywać: Poszkodowany leżał na trotu... na tretu... (kopie go) Na asfalcie.
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
– Panie doktorze mam cukrzycę, niedowład prawej ręki, grzybicę, miażdżycę, reumatyzm, skoliozę...
– Mój Boże, a czego pani nie ma?
– Zębów, panie doktorze.
– Panie doktorze mam cukrzycę, niedowład prawej ręki, grzybicę, miażdżycę, reumatyzm, skoliozę...
– Mój Boże, a czego pani nie ma?
– Zębów, panie doktorze.
Przychodzi facet na policję, żeby zgłosić włamanie.
– Co zginęło?
– Tylko telewizor.
– A kiedy to było?
– W niedzielę, po południu.
– I co nikogo nie było w domu?
– Była cała rodzina, ale akurat jedliśmy zupę.
– Co zginęło?
– Tylko telewizor.
– A kiedy to było?
– W niedzielę, po południu.
– I co nikogo nie było w domu?
– Była cała rodzina, ale akurat jedliśmy zupę.
Przychodzi pracownik budowlany do domu. Mówi do swojej żony:
– Dostałem papierkową pracę.
Żona uradowana:
– A co będziesz robił, chłopczyku?
– Będę trzepał worki po cemencie.
– Dostałem papierkową pracę.
Żona uradowana:
– A co będziesz robił, chłopczyku?
– Będę trzepał worki po cemencie.
Przystanek. Do tramwaju wpada dwóch facetów, lekko zamaskowanych i krzyczą:
– To jest napad!
W tym momencie odzywa się facet:
– Ale żeście mnie wystraszyli. Już myślałem, że to kanary.
– To jest napad!
W tym momencie odzywa się facet:
– Ale żeście mnie wystraszyli. Już myślałem, że to kanary.
Rozmawia dwóch kolegów:
– Wiesz, tyle się naczytałem na temat szkodliwości alkoholu, że muszę z tym skończyć.
– Z piciem?
– Nie, z czytaniem.
– Wiesz, tyle się naczytałem na temat szkodliwości alkoholu, że muszę z tym skończyć.
– Z piciem?
– Nie, z czytaniem.
Rozmowa przed wyjściem do teatru:
– Kochanie– żona z łazienki – jak mam się ubrać do teatru?
Mąż z pokoju:
– Szybko.
– Kochanie– żona z łazienki – jak mam się ubrać do teatru?
Mąż z pokoju:
– Szybko.
Rzecz się dzieje na egzaminie. Profesor zadaje studentowi kolejne pytanie, na które student nie jest w stanie odpowiedzieć. Profesor jest załamany, bo go lubi, chce mu zaliczyć. Mówi:
– Drogi panie, zadam Panu ostatnie pytanie, jak Pan odpowie poprawnie, to Panu zaliczę ten egzamin. Niech Pan popatrzy przez okno, tam jest drzewo. Ile jest liści na tym drzewie? Może pan się pomylić o 200.
On tak się przygląda, przygląda i mówi:
– Oczywiście, że wiem. 5428 liści.
Profesor taki zdziwiony:
– A skąd Pan o tym wie?
– Panie profesorze, to już jest drugie pytanie.
– Drogi panie, zadam Panu ostatnie pytanie, jak Pan odpowie poprawnie, to Panu zaliczę ten egzamin. Niech Pan popatrzy przez okno, tam jest drzewo. Ile jest liści na tym drzewie? Może pan się pomylić o 200.
On tak się przygląda, przygląda i mówi:
– Oczywiście, że wiem. 5428 liści.
Profesor taki zdziwiony:
– A skąd Pan o tym wie?
– Panie profesorze, to już jest drugie pytanie.
Rzecz się dzieje na lekcji religii. Ksiądz pyta:
– Dzieci, proszę powiedzieć, zastanówcie się, gdzie mieszka Bóg?
Chwila zastanowienia, ale Jasio podnosi rękę:
– Pan Bóg mieszka u nas w łazience.
– Jak to?
– Codziennie rano mama wali w drzwi łazienki i pyta: Boże jeszcze tam jesteś?
– Dzieci, proszę powiedzieć, zastanówcie się, gdzie mieszka Bóg?
Chwila zastanowienia, ale Jasio podnosi rękę:
– Pan Bóg mieszka u nas w łazience.
– Jak to?
– Codziennie rano mama wali w drzwi łazienki i pyta: Boże jeszcze tam jesteś?
Rzecz się dziele na sali sądowej, rozprawa o pobicie. Młody człowiek pobił kogoś, sędzia zadaje pytanie:
– Pan uderzył poszkodowanego dwukrotnie w twarz. Czy Pan się przyznaje?
– Tak.
– Czy pan by chciał coś dodać?
– Myślę, że to już mu wystarczy.
– Pan uderzył poszkodowanego dwukrotnie w twarz. Czy Pan się przyznaje?
– Tak.
– Czy pan by chciał coś dodać?
– Myślę, że to już mu wystarczy.
Rzecz się dzieje przed sklepem. Pani z wózeczkiem podjeżdża po zakupy. Podchodzi menel:
– Szanowna pani, Może Pani wspomogłaby mnie groszem?
– Ma Pan tu 50 groszy.
– Co tak malutko?
– Dobra, Ma pan 5 zł, tylko niech Pan tego nie przepije.
– W porządku. Domek sobie kupię.
– Szanowna pani, Może Pani wspomogłaby mnie groszem?
– Ma Pan tu 50 groszy.
– Co tak malutko?
– Dobra, Ma pan 5 zł, tylko niech Pan tego nie przepije.
– W porządku. Domek sobie kupię.
Rzecz się dzieje w hotelu. Jegomość śpi smacznie, dzwoni recepcja. Odbiera zaspany:
– Dzień dobry.
– Dzień dobry.
– Pan zamawiał budzenie na szóstą rano?
– Tak tak.
– To szybciutko, bo już dziewiąta.
– Dzień dobry.
– Dzień dobry.
– Pan zamawiał budzenie na szóstą rano?
– Tak tak.
– To szybciutko, bo już dziewiąta.
Rzecz się dzieje w lesie. Gajowy spotyka kłusownika. Podchodzi do niego i pyta:
– Panie kłusowniku, co Pan tu robi?
– Ja kłusuję.
No i pokłusował dalej.
– Panie kłusowniku, co Pan tu robi?
– Ja kłusuję.
No i pokłusował dalej.
Rzecz się dzieje w nocy, długi dzwonek do drzwi.
– Kto tam? Policja, otwierać.
– Kto mówi? Nikt nie mówi, się przesłyszeliście.
– Ale światło się pali.
– Dobra, dobra, już gaszę.
– Kto tam? Policja, otwierać.
– Kto mówi? Nikt nie mówi, się przesłyszeliście.
– Ale światło się pali.
– Dobra, dobra, już gaszę.
Rzecz się dzieje w parku. Dwóch ludzi siedzi obok siebie. Jeden z nich czyta książkę i co chwila mówi:
– To niemożliwe! Dajcie spokój! Kompletnie inaczej to widziałem. Żeby to tak?
Drugi się pyta lekko zdziwiony:
– A co pan czyta takiego?
– Słownik ortograficzny.
– To niemożliwe! Dajcie spokój! Kompletnie inaczej to widziałem. Żeby to tak?
Drugi się pyta lekko zdziwiony:
– A co pan czyta takiego?
– Słownik ortograficzny.
Rzecz się dzieje w pokoju. Rozmawia teściowa z zięciem:
– Skoro tak mnie nie lubisz, to dlaczego na kominku stoi moje zdjęcie?
– Ponieważ chcę, aby dzieci nie zbliżały się do ognia.
– Skoro tak mnie nie lubisz, to dlaczego na kominku stoi moje zdjęcie?
– Ponieważ chcę, aby dzieci nie zbliżały się do ognia.
Rzecz się dzieje w restauracji. Gra orkiestra, ale gość nie jest zadowolony specjalnie, więc prosi szefa:
– Czy ta orkiestra gra na życzenie?
– Oczywiście.
– To ja mam życzenie, aby zagrali w domino.
– Czy ta orkiestra gra na życzenie?
– Oczywiście.
– To ja mam życzenie, aby zagrali w domino.
Rzecz się dzieje w szkole. Nauczycielka mówi:
– Dzieci, zrobimy małą "Familiadkę". Zadam Wam pytanie. Jak rozpoznać drzewo kasztanowca?
Jasio się wyrywa i mówi:
– Pani profesor, wiem, można poznać po kasztanach.
– Brawo, Jasiu. A jak nie ma kasztanów?
– No to poczekam.
– Dzieci, zrobimy małą "Familiadkę". Zadam Wam pytanie. Jak rozpoznać drzewo kasztanowca?
Jasio się wyrywa i mówi:
– Pani profesor, wiem, można poznać po kasztanach.
– Brawo, Jasiu. A jak nie ma kasztanów?
– No to poczekam.
Rzecz się dzieje w więzieniu. Więzień mówi do strażnika:
– Dzisiejszej nocy więzień z sąsiedniej celi uciekł.
– No nareszcie. Cały czas tylko piłowanie i piłowanie. W nocy nie mogłem spać.
– Dzisiejszej nocy więzień z sąsiedniej celi uciekł.
– No nareszcie. Cały czas tylko piłowanie i piłowanie. W nocy nie mogłem spać.
Rzecz się dzieje w wojsku. Kapitan w swoim gabinecie grzebie, przegląda papiery, słychać pukanie.
– Panie kapitanie, przyniosłem podanie o przepustkę.
– Dobrze. Wstawcie je do lodówki.
– Panie kapitanie, przyniosłem podanie o przepustkę.
– Dobrze. Wstawcie je do lodówki.
Sierżant:
– Żołnierze, w dwuszeregu zbiórka!
Tak się przyjrzał i pyta jednego żołnierza:
– Co wy tak krzywo stoicie?
– Stoimy krzywo bo Ziemia jest okrągła.
– Kto to powiedział?
– Kopernik.
– Kopernik wystąp!
– Melduję, że Kopernik już nie żyje.
– To dlaczego mi wcześniej nie zameldowali?
– Żołnierze, w dwuszeregu zbiórka!
Tak się przyjrzał i pyta jednego żołnierza:
– Co wy tak krzywo stoicie?
– Stoimy krzywo bo Ziemia jest okrągła.
– Kto to powiedział?
– Kopernik.
– Kopernik wystąp!
– Melduję, że Kopernik już nie żyje.
– To dlaczego mi wcześniej nie zameldowali?
Wchodzi mały chłopiec do kuchni i mówi:
– Mamo, zrób mi śniadanie.
– Słuchaj, to że sypiam z twoim ojcem nie znaczy, że jestem twoją mamą!
– To jak mam do ciebie mówić? Po imieniu? Tadeusz?
– Mamo, zrób mi śniadanie.
– Słuchaj, to że sypiam z twoim ojcem nie znaczy, że jestem twoją mamą!
– To jak mam do ciebie mówić? Po imieniu? Tadeusz?
W nocy faceta budzi dzwonek telefonu:
– Klinika?
– Pomyłka – facet odkłada słuchawkę i śpi dalej. Po chwili znowu telefon:
– Klinika?
– Pomyłka! To nie żadna klinika!
Za trzecim razem facet wpieniony podnosi słuchawkę, i już chce bluznąć, kiedy słyszy:
– Halo, Jasiu! To ja, Włodek! No to spotkamy się na tego klinika?
– Klinika?
– Pomyłka – facet odkłada słuchawkę i śpi dalej. Po chwili znowu telefon:
– Klinika?
– Pomyłka! To nie żadna klinika!
Za trzecim razem facet wpieniony podnosi słuchawkę, i już chce bluznąć, kiedy słyszy:
– Halo, Jasiu! To ja, Włodek! No to spotkamy się na tego klinika?
Żołnierze mieli przeszkolenie, co robić jak wybuchnie pożar. Po jakimś czasie przyjechał pułkownik i postanowił sprawdzić, co żołnierze się nauczyli. Poprosił żołnierza:
– Kowalski, chodźcie tu do mnie.
– Tak jest.
– Mam do was pytanie: macie służbę z amunicją.
– Tak jest.
– I wybucha pożar.
– Tak jest.
– I co robicie?
– Melduję, że wraz ze składem amunicji wylatuję w powietrze.
– Kowalski, chodźcie tu do mnie.
– Tak jest.
– Mam do was pytanie: macie służbę z amunicją.
– Tak jest.
– I wybucha pożar.
– Tak jest.
– I co robicie?
– Melduję, że wraz ze składem amunicji wylatuję w powietrze.
Żona mocno zdenerwowana do męża, że jest leniem patentowanym:
– Ty jesteś tak piekielnie leniwym facetem, że mam Ciebie dosyć. Pakuj się i spadaj z tego domu.
– Dobra, ale Ty mnie spakuj.
– Ty jesteś tak piekielnie leniwym facetem, że mam Ciebie dosyć. Pakuj się i spadaj z tego domu.
– Dobra, ale Ty mnie spakuj.
Żona mówi do męża w ciepłej wieczornej rozmowie:
– Doszły mnie słuchy, Stasiu, że mówiłeś, że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy. Nie mam żadnych pieniędzy.
– A jak mnie pytali, to co miałem innego powiedzieć?
– Doszły mnie słuchy, Stasiu, że mówiłeś, że ożeniłeś się ze mną dla pieniędzy. Nie mam żadnych pieniędzy.
– A jak mnie pytali, to co miałem innego powiedzieć?
Parę godzin temu został wyświetlony spektakl telewizyjny "Królewna Śnieżka i krasnoludki". Mamy gości specjalnych. Krasnoludki zawitały do naszego studia i ja się do dzisiejszego odcinka przygotowałem. Zajrzałem do encyklopedii, która podaje: Krasnoludek, inaczej kraśnik lub skrzat, jest to twór fantazji ludowej przedstawiany jako istota niskiego wzrostu o nieproporcjonalnie dużej głowie. Ubrany zwykle na czerwono, stąd nazwa, i uważany za dobrego ducha sprzyjającego ludziom. Ja tak się tu przyglądam, dużej głowy to ja nie widzę, wzrosty też nie są niskie, ja tak sądzę prywatnie, że oni się przebrali i udają ludzi.
- Data emisji: 26 grudnia 1994
Kierowca przejeżdża bardzo szybko przez miasteczko i jest złapany przez policję. Ma 120 na liczniku. Policjant:
– Pan zwariował? 120 km/h? Niech pan się wytłumaczy.
– Wie pan, panie władzo, bardzo dziwna sprawa. Przed chwilą z kolegami wypiliśmy troszeczkę i bardzo się śpieszę, aż gorzała do głowy wleci.
– Pan zwariował? 120 km/h? Niech pan się wytłumaczy.
– Wie pan, panie władzo, bardzo dziwna sprawa. Przed chwilą z kolegami wypiliśmy troszeczkę i bardzo się śpieszę, aż gorzała do głowy wleci.
- Data emisji: 1995
Sierżant prosi do siebie szeregowca:
– Szeregowy Głąb, do mnie na sekundeczkę... Powiedzcie mi taką rzecz: w jakiej temperaturze wrze woda?
– No, obywatelu sierżancie, w temperaturze 90°C.
– Dureń, Głąb, jesteście.
– Tak jest, przepraszam... mnie się pomyliło z kątem prostym.
– Szeregowy Głąb, do mnie na sekundeczkę... Powiedzcie mi taką rzecz: w jakiej temperaturze wrze woda?
– No, obywatelu sierżancie, w temperaturze 90°C.
– Dureń, Głąb, jesteście.
– Tak jest, przepraszam... mnie się pomyliło z kątem prostym.
- Data emisji: 1995
Dwóch żołnierzy wywiadowców szło przez las, nagle natrafili na ślady nieprzyjaciela. Jeden z nich, starszy stopniem mówi do młodszego:
– Słuchajcie szeregowy, idźcie po tych śladach i zobaczcie, dokąd nieprzyjaciel poszedł.
– A pan, panie kapralu?
– Ja sprawdzę, skąd przyszedł.
– Słuchajcie szeregowy, idźcie po tych śladach i zobaczcie, dokąd nieprzyjaciel poszedł.
– A pan, panie kapralu?
– Ja sprawdzę, skąd przyszedł.
- Data emisji: 6 kwietnia 1996 (wydanie specjalne z udziałem Marcina Dańca i kabaretu OTTO), sierpień 2011
Jaka jest różnica między kobietą a dyplomatą?
Jeżeli dyplomata mówi "tak", to znaczy, że może.
Jeżeli dyplomata mówi "może", to znaczy, że nie.
Jeżeli dyplomata mówi "nie", to znaczy, że nie jest dyplomatą.
Jeżeli kobieta mówi "nie", to znaczy, że może.
Jeżeli kobieta mówi "może", to znaczy, że tak.
Jeżeli kobieta mówi "tak", to znaczy, że nie jest kobietą.
Jeżeli dyplomata mówi "tak", to znaczy, że może.
Jeżeli dyplomata mówi "może", to znaczy, że nie.
Jeżeli dyplomata mówi "nie", to znaczy, że nie jest dyplomatą.
Jeżeli kobieta mówi "nie", to znaczy, że może.
Jeżeli kobieta mówi "może", to znaczy, że tak.
Jeżeli kobieta mówi "tak", to znaczy, że nie jest kobietą.
- Data emisji: 3 sierpnia 1996
Turysta chce wyjechać z Polski, lecz nie wie dokąd. Udaje się zatem do biura podróży. Zasiadłszy przy biurku informatora, rozważa różne możliwości. Wreszcie zniecierpliwiony urzędnik radzi niezdecydowanemu petentowi:
– Tam w kącie jest stolik z globusem. Proszę podejść i wybrać sobie jakiś kraj.
Turysta pochyla się nad stolikiem, długo rozmyśla, a potem zwraca się do urzędnika:
– Żaden z tych krajów mi nie odpowiada. Może mi pan pokaże jakiś inny globus.
– Tam w kącie jest stolik z globusem. Proszę podejść i wybrać sobie jakiś kraj.
Turysta pochyla się nad stolikiem, długo rozmyśla, a potem zwraca się do urzędnika:
– Żaden z tych krajów mi nie odpowiada. Może mi pan pokaże jakiś inny globus.
- Data emisji: 27 lipca 1997
Teraz w różny sposób ludzie meblują mieszkania, różne dziwne rzeczy zawieszają. Kolega odwiedził wieczorem późno drugiego kolegę i ku jego zdziwieniu widzi, że na ścianie wisi duża miednica i obok kawałek drewna, duża pała. Kolega pyta:
– Co to jest?
– Zegar z kukułką.
Trochę zdziwiony:
– Jak to działa?
– Pozwól, że Ci zademonstruję.
Kolega walnął pałą w miskę i zza ściany odezwał się głos:
– Ku, ku, kurczę, druga w nocy jest.
– Co to jest?
– Zegar z kukułką.
Trochę zdziwiony:
– Jak to działa?
– Pozwól, że Ci zademonstruję.
Kolega walnął pałą w miskę i zza ściany odezwał się głos:
– Ku, ku, kurczę, druga w nocy jest.
- Data emisji: listopad 1997
– Co to jest autosugestia?
– Jest to sugerowanie komuś, że ma auto.
– Jest to sugerowanie komuś, że ma auto.
- Data emisji: lata 90.
Do kolegi siedzącego smutnego, zaspanego w biurze przychodzi zatroskany kolega i pyta:
– Co taki smutny jesteś? Coś Ci dolega?
– Wiesz, niewyspany jestem, już parę nocy nie śpię.
– Co się stało?
– Żona ma taki kaszel, że nie mogę spać.
– To czego nie pójdziesz z nią do lekarza?
– Teraz to nie ma sensu. Wyjeżdżam służbowo na dwa tygodnie.
– Co taki smutny jesteś? Coś Ci dolega?
– Wiesz, niewyspany jestem, już parę nocy nie śpię.
– Co się stało?
– Żona ma taki kaszel, że nie mogę spać.
– To czego nie pójdziesz z nią do lekarza?
– Teraz to nie ma sensu. Wyjeżdżam służbowo na dwa tygodnie.
- Data emisji: lata 90.
Dwaj mężczyźni opowiadają w kawiarni o kobietach. Jeden z nich:
– Wiesz, słyszałem, że blondynki mają łagodniejszy charakter niż brunetki.
Na to drugi:
– Wiesz, nie wiem, czy tak jest. Moja żona była najpierw blondynką, teraz brunetką i nie widzę żadnej różnicy.
– Wiesz, słyszałem, że blondynki mają łagodniejszy charakter niż brunetki.
Na to drugi:
– Wiesz, nie wiem, czy tak jest. Moja żona była najpierw blondynką, teraz brunetką i nie widzę żadnej różnicy.
- Data emisji: lata 90.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz