Rozmowa w studio TelewizjaPolska24.pl, pomiędzy prezesem Ruchu Narodowego Robertem Winnickim a posłem Platformy Markiem Wójcikiem, miała momentami bardzo gorący przebieg, pomimo tego, że obaj rozmówcy wykazywali się sporą powściągliwością. Rafał Wójcik nie tyle wystąpił w roli obrońcy policji w tej rozmowie, ale pokazał, że jest politykiem, który udaje, że za rządów jego formacji policja nie była angażowana w politykę i nie była narzędziem rządzącej koalicji wykorzystywanej przeciwko politycznej opozycji.
Cała rozmowa dotyczyła bowiem tematu czy policję trzeba reformować. Co do tego Robert Winnicki nie miał żadnych wątpliwości:
- To, że większość policjantów dzisiaj to już nie są byli milicjanci nie zmienia faktu, że kultura w jakiej kształtowano milicję i milicjantów, była to kultura wojska wewnętrznego przeznaczonego do pacyfikowania obywateli wewnątrz PRL-u. W niewielkim tylko stopniu została skorygowana. Nie twierdzę, że nie ma dobrych policjantów, otwartych, życzliwych i zorientowanych na pomaganie ludziom, pomaganie obywatelom,przestrzeganie porządku.
Ale niestety to, z czym sam się osobiście zetknąłem jeśli chodzi o działalność policji, a zwłaszcza policji pod rządami Platformy Obywatelskiej, jako formacji zbrojnie nastawionej przeciwko obywatelom w której funkcjonariusze dopuszczają się do tego nawet, żeby składać fałszywe zeznania, oskarżać fałszywie w procesach wręcz politycznych, działają na polityczne zamówienie, jak Komenda Główna Policji, czego doświadczyliśmy po protestach po "aferze taśmowej". To wszystko stwarza bardzo ponury obraz.
Poza tym jest dodatkowa patologia, która polega na tym, że jak są różnego rodzaju manifestacje, jak manifestacje po aferze taśmowej, to jaka jest metoda działania policji? Policja nie wyłapuje tych, którzy rzeczywiście coś zawinili, policja wyłapuje ludzi dla statystyki i stawianie zarzutów wyłącznie na podstawie zeznań policjantów.
Kontrrozmówca Roberta Winnickiego na te słowa zareagował mówiąc "Nie zgadzam się z tym", na co Winnicki odparł natychmiast:
- Ja się zgadzam ze sobą dlatego, że sam doświadczyłem czegoś takiego gdzie była próba skazania mnie w trybie sądu 24-godzinnego, na podstawie tego, że policjanci 6 godzin ustalali wersje zdarzeń. Policjant, który mówił mi na komendzie, że ja go kopałem i szarpałem na drugi dzień nie występuje jako poszkodowany tylko jako świadek, to jest miara parodii. A wszystko nadzorują przedstawiciele Komendy Głównej, bo politycy są zaangażowani i żeby uniknąć farsy to proces został umorzony, postępowanie zostało umorzone.
Dodał na koniec, że oczywiście "są policjanci, którzy od tego systemu starają się odstępować, ale system jest zły i policję trzeba zbudować od nowa".
Marek Wójcik jako kontrargument wysunął tezę, że działania policji wobec manifestantów były prawidłowe, a to uczestnicy, m.in. Marszu Niepodległości zachowywali się agresywnie, a to zachowanie zmieniło się w roku 2015, kiedy do władzy doszedł PiS. Natomiast to, że Robert Winnicki w sprawie podpalenia budki pod rosyjską ambasadą powołuje się na "taśmy prawdy", według posła PO jak najgorzej świadczy o... Winnickim. "Nagrania były nielegalne" powtarzał platformianą mantrę poseł Marek Wójcik.
Rozmowa Darii Pacańskiej z Robertem Winnickim z Ruchu Narodowego i Markiem Wójcikiem z PO
- To, że większość policjantów dzisiaj to już nie są byli milicjanci nie zmienia faktu, że kultura w jakiej kształtowano milicję i milicjantów, była to kultura wojska wewnętrznego przeznaczonego do pacyfikowania obywateli wewnątrz PRL-u. W niewielkim tylko stopniu została skorygowana. Nie twierdzę, że nie ma dobrych policjantów, otwartych, życzliwych i zorientowanych na pomaganie ludziom, pomaganie obywatelom,przestrzeganie porządku.
Ale niestety to, z czym sam się osobiście zetknąłem jeśli chodzi o działalność policji, a zwłaszcza policji pod rządami Platformy Obywatelskiej, jako formacji zbrojnie nastawionej przeciwko obywatelom w której funkcjonariusze dopuszczają się do tego nawet, żeby składać fałszywe zeznania, oskarżać fałszywie w procesach wręcz politycznych, działają na polityczne zamówienie, jak Komenda Główna Policji, czego doświadczyliśmy po protestach po "aferze taśmowej". To wszystko stwarza bardzo ponury obraz.
Poza tym jest dodatkowa patologia, która polega na tym, że jak są różnego rodzaju manifestacje, jak manifestacje po aferze taśmowej, to jaka jest metoda działania policji? Policja nie wyłapuje tych, którzy rzeczywiście coś zawinili, policja wyłapuje ludzi dla statystyki i stawianie zarzutów wyłącznie na podstawie zeznań policjantów.
Kontrrozmówca Roberta Winnickiego na te słowa zareagował mówiąc "Nie zgadzam się z tym", na co Winnicki odparł natychmiast:
- Ja się zgadzam ze sobą dlatego, że sam doświadczyłem czegoś takiego gdzie była próba skazania mnie w trybie sądu 24-godzinnego, na podstawie tego, że policjanci 6 godzin ustalali wersje zdarzeń. Policjant, który mówił mi na komendzie, że ja go kopałem i szarpałem na drugi dzień nie występuje jako poszkodowany tylko jako świadek, to jest miara parodii. A wszystko nadzorują przedstawiciele Komendy Głównej, bo politycy są zaangażowani i żeby uniknąć farsy to proces został umorzony, postępowanie zostało umorzone.
Dodał na koniec, że oczywiście "są policjanci, którzy od tego systemu starają się odstępować, ale system jest zły i policję trzeba zbudować od nowa".
Marek Wójcik jako kontrargument wysunął tezę, że działania policji wobec manifestantów były prawidłowe, a to uczestnicy, m.in. Marszu Niepodległości zachowywali się agresywnie, a to zachowanie zmieniło się w roku 2015, kiedy do władzy doszedł PiS. Natomiast to, że Robert Winnicki w sprawie podpalenia budki pod rosyjską ambasadą powołuje się na "taśmy prawdy", według posła PO jak najgorzej świadczy o... Winnickim. "Nagrania były nielegalne" powtarzał platformianą mantrę poseł Marek Wójcik.
Rozmowa Darii Pacańskiej z Robertem Winnickim z Ruchu Narodowego i Markiem Wójcikiem z PO
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz