2015/07/02

DOWCIPY

Porównanie czynności mężczyzn i kobiet podczas przygotowywania herbaty.

Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze. Z inwentarza domowego został tylko głodny kogut, pies i kot. Usiedli sobie oni wieczorkiem pod izbą i naradzają się. 
Kogut: 
• Nie ma co, ku*wa, zwlekać. Wynoszę się jutro rano do innej wioski. Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic, ku*wa, nie ma. Nie ma po kim deptać. 
Kot: 
• Ja też stąd idę! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie ma mleka. 
Pies: 
• A ja jeszcze zaczekam parę dni. 
Kogut i Kot chórem: 
• A tobie co? Oszalałeś? 
Pies: 
• Wczoraj wieczorem słyszałem, jak gospodarz mówił do gospodyni: "Jeszcze parę dni takiego głodu i będziemy chyba chu*a ssać Szarikowi...
Ona: 
Nalać wody do czajnika. 
Włączyć gaz. 
Postawić czajnik na gazie. 
Po zagotowaniu wody zalać herbatę w szklance. 

On: 
Odnaleźć kuchnię. 
Poszukać szafki ze szklankami. 
Półtorej godziny szukać herbaty. 
Jest szklanka!!! 
Po zrujnowaniu kuchni znaleźć łyżeczkę. 
Zapalić gaz (czym?) 
Aha. Zapałki lub zapalniczka do gazu. 
Po trzech kwadransach uruchomić zapalniczkę do gazu i o dziwo zapalić gaz. 
Czajnik - na szczęście jest na wierzchu. 
Nalać wody (zimnej !!!) 
Czekając na zagotowanie wody oglać mecz. 
Po meczu poczuć swąd z kuchni. 
Stwierdzić spalenie czajnika. 
Wyjąć z szafki garnek. 
Powtórzyć czynności od pkt. 10 do 12. 
Postanowić stać cały czas przy garnku. 
Po stwierdzeniu wydobywającej się pary z garnka uznać wodę za zagotowaną. 
Chwycić za ucho garnka. 
Sparzyć się (zakląć siarczyście!) 
Poszukać przez 10 minut (ależ się zrobił bałagan...) rękawiczki do uchwycenia garnka. 
Po odnalezieniu rękawicy uchwycić garnek. 
Dotknąć rękawicą płomienia. 
Ogień - panika. 
Co robić? 
Rzucić rękawicę w kąt. 
Stwierdzić zapalenie się firanek. 
Biegiem do auta po gaśnicę. 
Wrócić do mieszkania z gaśnicą. 
Stwierdzić przeterminowanie gaśnicy z powodu nie wydobywania się z niej środka gaśniczego. 
Wpaść na pomysł - użyc wody. 
Ugasić pożar. 
Nareszcie zalać herbatę. 
Niestety zalać sobie wrzątkiem spodnie!!! (i nie tylko) 
Ale ból... 
Pędem do łazienki. 
Wziąć zimny prysznic. 
Przebrać się. 
Iść na herbatę do sąsiadki.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              
Poznał chłopak dziewczynę. Po kilku spotkaniach ona zdecydowała się zaprosić chłopaka na obiad niedzielny do rodziny. W związku z tym, że chłopak pochodził z biednej rodziny i nie miał za wiele kasy, nie wiedział za bardzo w co ma się ubrać i co zrobić żeby dobrze się zaprezentować. Po chwili zastanowienia wpadł na genialny pomysł. Przypomniał sobie, że ma w szopie starego Junaka, więc w połączeniu ze starymi dżinsami i kurtką skórzaną będzie git. Poszedł do szopy, odgarnął całe to siano, którym pojazd był przykryty i... zamarł. Junak był cały zardzewiały. Już prawie się załamał, gdy wpadł na genialny pomysł. Wysmaruje go wazeliną... Jak pomyślał tak zrobił, junak świecił się jak psu jaja. W niedziele pojechał do dziewczyny, ona czekała na 
niego przed wejściem i mówi:
• Słuchaj Kaziu, pamiętaj o jednej rzeczy, po zjedzeniu obiadu nie wolno Ci się odzywać. Kto pierwszy to zrobi, ten myje wszystkie gary... No taka jest u nas tradycja. 
Kaziu myśli: "niech będzie, no problemo, chyba ich porypało, jeżeli myślą, że ja, gość, będę mył te gary". 
Weszli do domu, kwiatuszki dla mamusi, dzień dobry, witamy itp. Obiad minął bez problemu, wszystkim smakowało, skończyli jeść i... cisza, nikt się nie odzywa. Ojciec myśli: "co ja się będę odzywał, robiłem na nockę, a teraz miałbym te gary myć. Nigdy w życiu, siedzę cicho". Matka myśli: "nom chyba ich poczesało, jeśli myślą, że się odezwę. Cały dzień gotowałam, a teraz miałabym zmywać. A tam ta patelnia jest tak urypana... Nie ma mowy siedzę cicho". Dziewczyna myśli: "Żeby tylko Kazik się nie odezwał..." Kazik myśli: "Porąbani, przyszedłem w gości i myślą, że będę gary mył???" 
Minęła godzina i cisza. Kazik się wkurzył, wziął swoją dziewczynę, położył na stole, zdjął majtki i zerżnął. 
Ojciec myśli: "a co mnie to obchodzi, pewnie dyma ją codziennie, ja się tych garów nie chyce". 
Matka myśli: "w dupie to mam. Jak pomyśle o tej patelni, to mi się słabo robi". 
Mija dwie godziny i cisza. Kazik się wkurwił, wziął matkę, położył na stół i ją zerżnął. 
Ojciec myśli: "!#$procent mać, przegiął pałę, ale ja to mam w dupie. Całą noc harowałem, a teraz będę garnki mył?" 
Dziewczyna myśli: "Grunt, żeby się tylko Kazik nie odezwał". 
Mijają trzy godziny i cisza ale... zaczął padać deszcz... Kazik podbiega do okna, patrzy a tam całą wazelinę zmyło mu z Junaka. Załamany myśli: 
"Huk, odezwę się."
• Czy macie może wazelinę??? 
A ojciec na to:
• To ja już może umyję te garnki...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 
Środek nocy, z baru wychodzi nawalony facet i chce iść do domu, jednak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Pod barem stoi jedna taksówka, więc facet sprawdza swój portwel i wylicza że ma 15zł. Podchodzi więc do taksówkarza i pyta:
•Panie ile za kurs na Sienkiewicza?
•O tej porze to 20.
•A za 15 nie da rady?
•Za 15 nie opłaca mi się silnika odpalać.
•Panie niech Pan się zlituje, późno jest, zimno, ja jestem wcięty, do domu daleko.
•Facet spadaj i nie zawracaj mi głowy. 
Więc nie było wyjścia facet poszedł na pieszo do domu. 
Następnego dnia idzie ten sam facet ulicą i widzi długą kolejkę taksówek a na samym końcu kolejki stoi ten niemiły taksówkarz. Facet podchodzi więc do pierwszej taksówki i mówi:
• Ile za kurs na Sienkiewicza?
• 20zł. - mówi taksiarz.
• Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
• Spadaj zboku bo zaraz ci dowale. 
Facet podchodzi do 2 taksówki: 
Ile za kurs na Sienkiewicza?
• 20zł. - mówi taksiarz.
• Ja dam panu 50zł za kurs ale w czasie jazdy zrobi mi pan loda.
• Spadaj zboku bo nie ręcze za siebie. 
Facet podchodził do każdej taksówki i sytuacja powtarzyła się. 
Podchodzi do ostatniej taksówki - tej spod baru - i mówi do kierowcy:
• Ile za kurs na Sienkiewicza?
• 20zł. - mówi taksówkarz.
• Ja dam panu 50zł za kurs ale pod warunkiem że ruszy pan powoli i pomacha do wszystkich swoich kolegów taksówkarzy.
 
       
   
Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem, jak tego używać. Szczerze odparłem: nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma. Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, więc rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie I zapytała: Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. No dawaj, powiedziała, nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo. PUF, i było po sprawie. Spojrzała się na mnie przerażona: "jesteś pewien, że nałożyłeś prezerwatywę?" Odpowiedziałem tylko "no pewnie", i podniosłem kciuk, by jej pokazać.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Przychodzi prawiczek do domu publicznego i mówi do burdelmamy: 
• Witam, chciałbym spędzić dzisiejszą noc z jedna z pani dziewczyn, tylko mam prośbę, proszę mi dać jakąś doświadczoną bo ja nie jestem jeszcze obyty w tych sprawach 
Na to mama: 
• Słuchaj koleś to jest ekskluzywny dom publiczny, przyjmujemy tylko doświadczonych klientów spadaj do lasu i ćwicz na dziuplach, możesz przyjść za 2 lata. 
Przychodzi po 2 latach wyrośnięty jak tarzan i mówi:
• Chce kobiety, tylko nie byle jakiej. 
• Ja jestem wolna - mówi burdelmama. 
• No to idziemy na górę. 
Poszli do pokoju i gość mówi: 
• Stań w rogu pokoju. 
Stanęła. 
• Zdejmij ubranie. 
Zdjęła. 
• A teraz się pochyl. 
Pochyliła się . 
Gość wziął rozbieg i strzelił jej siarczystego kopa .
• Co jest, o co ci chodzi? - pyta zszokowana mamcia. 
• Sprawdzam, czy nie ma szerszeni.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Jasiu sie pyta taty:
• Tato co to oznacza w teorii i w praktyce?
• Jasiu zaraz wytłumacze Ci to. Spytaj sie mamy czy dałaby murzynowi za 2000$. 
Jasiu podchodzi do mamy i pyta sie:
• Mamo dałabys murzynowi za 2000$?
• No wiesz synku. Meble by sie przydały, a pensja mała. Dałabym ten jeden raz. 
Jasiu idzie do taty mówi, że mama by dała.
• Jasiu teraz idz do siostry i spytaj sie o to samo. 
Jasiu podchodzi do siostry i pyta sie.
• Siostra dałabys murzynowi za 2000$?
• Pewnie że tak. Miałabym na kosmetyki, imprezy i ciuchy. 
Jasiu idze do taty i mówi, że siostra dałaby.
• Teraz Jasiu idz do dziadka i spytaj sie o to samo. 
Jasio idzie i pyta sie.
• Dziadku dałbys murzynowi za 2000$?
• Dałbym, bo wiesz emerytura mała, a na starość coś bym sobie kupił. 
Jasio poszedł i powiedział, że dziadek by dał. 
Tata mówi:
• Widzisz synku w teorii mamy 6000$ w kieszeni. 
A w praktyce dwie kurwy i pedała w rodzinie.                                                                                                                                                                                                                         Pewnego dnia ciszę przy obiedzie przerywa 10-letnia córka oświadczając poważnie:
• Nie jestem już dziewicą. 
Po tych słowach zapada całkowita cisza. Pozbierawszy się ojciec mówi do matki:
• Marta, ty tu jesteś winna! Jesteś dziwka! Ubierasz się tak frywolnie, że faceci oglądają się za tobą i gwiżdżą! Mało tego, zachowujesz się obscenicznie przy naszej córce. 
Do starszej 20-letniej córki krzyczy:
• I ty, ty też tu jesteś winna! Tak samo jesteś dziwka! pieprzysz się z pierwszym lepszym kolesiem na naszej sofie kiedy tylko wyjdziemy z domu i to na oczach naszej córki! Kilka dni temu znalazłem na poduszce ślady spermy i nie myśl sobie, że nie wiem o tym, że masz w szafce nocnej wibrator! Brudna szmato! 
Na to wściekła matka wrzeszczy na ojca:
• zamknij się do licha! To właśnie ty powinienieś uważać na to co mówisz. To właśnie ty wydajesz pół wypłaty na prostytutki! To ty spacerujesz po dzielnicy czerwonych latarni z naszą małą córeczką! A odkąd mamy telewizję kablową cały czas oglądasz pornole, nawet przy małej! Żeby już nie wspomnieć o twojej szmatławej sekretarce, która systematycznie robi ci lody i której nie wystarcza nawet to, że ją normalnie stukasz. 
Zaszokowana i pełna zwątpienia matka zwraca się do córeczki:
• ale jak to się stało, kochanie ? Zostałaś zgwałcona czy dziabnął cię kolega z klasy? 
Mała patrzy dużymi oczyma na matkę i mówi:
• ależ nie mamo, pani zmieniła mi rolę w jasełkach, nie jestem już dziewicą tylko pastereczką.                                                                                                                                                                         
  Listonosz odchodzi na emeryturę. Mieszkańcy jego 
rewiru postanowili go pożegnać, każdy na swój własny pomysł. Przychodzi do 
pierwszego domu, a tam otwiera facet, który bierze listy i wręcza mu czek na 
200zł. 
W drugim domu dostaje pudełko kubańskich cygar. 
W trzecim butelkę dobrej whisky. 
Przychodzi do czwartego, otwiera mu odziana skąpo, 
ponętna blondynka. 
Patrzy na niego kocim wzrokiem i zaciąga do sypialni. 
Jeden, dwa... pięć orgazmów. Po wszystkim kobieta przygotowuje mu 
wspaniałe danie. Na sam koniec podaje mu kawę i banknot dziesięciozłotowy. 
Facet z lekka zblazowany drapie się po głowie. 
- To co pani dla mnie zrobiła było wspaniałe, ale po 
co mi te dziesięć złotych? 
- Zastanawiałam się co Panu dać w związku z odejściem na emeryturę. 
W końcu mąż mi doradził: 
Pierdol go - daj mu dychę! - A posiłek to już sama wymyśliłam...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         
Facet budzi się w południe na potwornym kacu. 
Patrzy, na stole cztery schłodzone butelki piwa i list następującej 
treści: 
"Kochanie, wypoczywaj. 
Jakbyś czegoś potrzebował to zadzwoń. 
Zwolnię się z pracy i przyjadę. Twoja kochająca żona". 
Facet pyta syna: 
- Co się wczoraj stało? Nic nie pamiętam. 
Czyżbym wrócił w nocy z kwiatami albo pierścionkiem? 
Syn na to: 
- Przyszedłeś o piątej nad ranem kompletnie pijany, 
awanturowałeś się, a gdy matka chcąc cie rozebrac ściągała ci spodnie, 
powiedziałeś: "Spadaj dziwko, jestem żonaty!". 





  
Nowa nauczycielka geografii przychodzi do klasy na lekcje i mówi:
• Dzisiaj porozmawiamy o tym, co to jest globus. 
Klasa na to chórem: 
• Spadaj ty stara dziwko! 
Nauczycielka rozpłakała się, wybiegła z klasy i poszła do dyrektora.
• Koleżanko - mówi dyrektor. - Ja pani pokażę jak należy z nimi postępować. 
Po chwili dyrektor wchodzi do klasy i zaczyna:
• Cześć, małe s.....syny!
• Czołem, łysy ch...!
• Dzisiaj będzie o tym, jak się zakłada kondoma na globus.
• Na globus? - dziwi się klasa. - A co to jest globus?
• Od tego właśnie zaczniemy...
 



 
Idzie facet ulicą patrzy a tam strzałka z napisem: "burdel u sióstr urszulanek". 
• hmmm, myśli facet, tego jeszcze nie było. wszedł, a tam za Ciężkim dębowym biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta: 
• czego chciał? 
• n... no... skorzystać z, z, z u-u-usług... 
• płaci tu 500,- zł i idzie w te drzwi po prawej. 
Zapłacił i poszedł. a tam na końcu korytarza kolejna, już młoda 
•zakonnica siedzi przy zwyczajnym biurku. 
• witam pana. 
• witam, chiałem... 
• tak, tak wiem, 300,- zł i drzwi po lewej. 
Zapłacił, poszedł. i na końcu korytarza widzi nowicjuszka siedzi przy stoliczku... 
• dzień dobry. 
• dzień dobry, chiałem skorzystać z usług. 
• ach, tak... 100,- zł i te drzwi za mną. 
Ok, zapłacił, już tyle wydał, to stówa go nie zbawi. wszedł, drzwi się zatrzasnęły, a facet stoi na dworze, nie można już wrócić, bo klamki z tej strony nie ma... rozgląda się (nieco skołowany), a tu mała tabliczka z napisem: 
"właśnie zostałeś wyruchany przez siostry urszulanki"



  
W mieście otwarli dom publiczny. Jasio przychodzi do taty i pyta sie go:
•Tato, a co robią w tym domu publicznym? 
Tato speszony próbuje wymigać sie od odpowiedzi mówic:
•To taki dom gdzie robią dobrze zapieniądze. 
Jasiu zapamiętał, a za dwa dni dostał od mamy pieniadze. I tak sobei myśli "Hm... Pójdę do tego domu, i zobaczę jak tam dobzre robią" 
Poszedł, zadzwonił, otwarła mu panna lekkich obyczajów i pyta sie:
•Czego sukasz chłopczyku?
•Tatuś mi powiedział ze tu robia dobrze za pieniadze i ja też bym chciał 
Kobieta zaprowadziała go do kuchni, posmarowała 3 kromki nutellą, Jasiu zjadł, podzekował i wróciła do domu. W domu rodzice sie go pytaja
•Jasiu, gdzie byłes?
•W tym domu publicznym
•Co???? Co ty tam robiłeś????
•Tatuś przecież powiedział mi ze tam robia dobrze za pieniadze to poszedłem. Dwie zmogłem, ale trzecia to już tylko wylizałem.
 



 
e3s3Dwóch studentów biologii rozmawia po egzaminie: 
• I co napisałes na to pytanie: "Po co jest zgrubienie na końcu członka?" 
• Napisałem, że po to by sprawiac większą przyjemnośc dziewczynie.... 
• E, to ja pewnie mam źle.... 
• A co napisałeś? 
• Żeby sie ręka nie ześlizgiwała....
 



 
e3s3W pewnej murzyńskiej wiosce urodziło się białe dziecko. Zdezorientowani rodzice poszli do szamana po wyjaśnienie tej niespotykanej historii. Szaman pyta ojca:
• A po murzyńsku chociaż to było?
• No pewnie, że po murzńysku!
• Od tyłu?
• No pewnie, że od tyłu!
• A palec w d**ie był?
• W mordę! Zapomniałem!
• No i tędy dostało się światło!
 



 
Kobieta Ryba
Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza ale lekarz kazał mu tylko przynieć mocz do analizy. Goć się wnerwił i do butelki wlał mocz żony, córki, swój i dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwoch dniach przyszedł po diagnozę. A brzmiała ona następująco:
- Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć
 



  
W noc wigilijną na dworcu PKP spotyka sie dwóch facetów:
•Co pan taki przygnębiony święta są, trzeba się weselić.
•Aaa, tragedia mnie spotkała, żona mnie zostawiła, moja firma zbankrutowała, a na dodatek ukradli mi samochód. Nic tylko sie powiesić.
•Ależ drogi panie jest wigilia!!! Tak się składa, że jestem Świętym Mikołajem. Pomogę ci chłopcze. Kiedy wrócisz dziś do domu będzie na ciebie czekała piękna kochająca żona. Widzisz to Ferrari na parkingu? Jest twoje, kluczyki są w środku, a twoje konto od teraz jest zapełnione! Proszę tylko o jedno: zrób mi loda. 
Facet myśli: kurcze będe ustawiony do końca życia, co mi szkodzi, dobra zrobie to! Kiedy było już po wszystkim zadowolony mikołaj zapina rosporek i pyta:
•Synku, ile ty masz właściwie lat?
•43
•I ty wierzysz w Świętego Mikołaja?!



 
Kobieta Ryba
Pewien pan zapragnął kupić swojej ukochanej urodzinowy prezent a że byli ze sobą dopiero od niedawna po dokładnym zastanowieniu postanowił kupić jej parę rękawiczek - romantyczne i nie za osobiste. W towarzystwie młodszej siostry swojej ukochanej poszedł do sklepu i kupił rzeczone rękawiczki. Siostra natomiast w tym samym czasie kupiła sobie parę majtek. Podczas pakowania ekspendient zamienił te dwa zakupy tak że siostra dostała rękawiczki a ukochana majtki. Bez sprawdzania co jest gdzie wysłał prezent do swojej sympatii dołączając następujacy list:
Kochanie ten prezent wybrałem dla Ciebie własnie taki ponieważ zauważyłem że nie nosisz żadnych kiedy wychodzimy wieczorem. Gdybym miał kupić dla Twojej siostry to wybrałbym długie z guziczkami ale ona już nosi takie krótkie i łatwe do zdejmowania. Te są w delikatnym odcieniu jednak ekspedientka która mi je sprzedała pokazała mi swoją parę którą nosi już trzy tygodnie i wcale nie były poplamione czy zabrudzone. Przymierzyłem na niej te dla Ciebie i wyglądała naprawdę elegancko. Chciałbym jako pierwszy je na Ciebie włożyć tak by żadne inne ręce nie dotykały ich przed tym jak się z Tobą zobaczę. Kiedy je będziesz zdejmowac nie zapomnij je trochę nadmuchać przed odłożeniem albowiem całkiem naturalnie będą po noszeniu trochę wilgotne. I pomyl tylko jak często będę je całować w tym roku. Mam nadzieję że będziesz je miała na sobie w piątkowy wieczór. Z całą moją miłoscią

PS. Ostatnio w modzie jest noszenie ich odrobinę wywinięte tak by widać było trochę futerka.



  
Matka miała trzy córki i, ponieważ była wścibska, za każdym razem na ślubie prosiła każdą z nich, żeby napisała do niej o życiu płciowym. 
Pierwsza z córek napisała list zaraz na drugi dzień po ślubie. W liście było tylko jedno słowo: "Nescafe". Zdziwiona matka w końcu znalazła reklamę w gazecie: "Nescafe - satysfakcja do ostatniej kropli.". I była szczęśliwa, że córka tak wspaniale trafiła. Druga z córek napisała dopiero tydzień po ślubie. 
W liście było słowo: "Marlboro". Matka nauczona doświadczeniem poszukała reklamy w gazetach. Znalazła zdanie: "Marlboro - Extra Long, King Size". I znowu była szczęśliwa. Trzecia córka napisała dopiero po czterech tygodniach. 
W liście było napisane: "British Airways". Matka przeglądała gazety nie mogąc się doczekać poznania prawdziwej treści listu, aż w końcu znalazła. W reklamie było napisane: "British Airways - trzy razy dziennie, siedem dni w tygodniu, w obie strony.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 Byli sobie stary facet i baba. Pewnego dnia babie zachciało się seksić, no więc czyni zaloty, cuda nie widy, żeby zaciągnąć go do łóżka. A on nic. 
No to baba idzie do lekarza, i mówi:
• Panie, doktorze, ja chcę a on nie. Co robić?!
• Spokojnie, mam na to sposób. Na minutę przed tym zanim pani mąż wróci do domu, niech pani zdejmie gacie stanie tyłem do drzwi, pochyli się i wypnie tyłek, a zaraz obudzi sie w nim dzikie seksualne zwierze. Inaczej być nie może! 
No więc jak powiedział tak baba zrobiła. Wypięta czeka... no i w końcu styrany małżonek wraca z roboty, otwiera drzwi, patrzy i zapi**dala ile sił w nogach do najbliższego baru. Przybiega, siada, zamawia setkę, pierwszą, drugą trzecią, itd. 
Już dwie butelki poszły a on chce jeszcze, no to barman na to:
• Panie czemu pan tak pijesz, już trzecia butelka, no powiedz pan czemu?
• Panie! Ja wracam styrany do domu po całym dniu pracy, wchodzę na piętro, otwieram drzwi... a tam troll, metr na półtora, szrama na pół pyska, broda do kolan i mu z mordy ślina cieknie...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        W pewnej rodzince byl taki zwyczaj, ze rodzice co dwa, trzy dni wyjezdzali do znajomych na noc, wiec jedyny syn mial cala 
chate wolna przez caly wieczor i noc. Wiec skwapliwie z tego korzystal sprowadzajac sobie swoja dziewczyne i razem figlowali korzystajac z nieobecnosci starszych. 
Az pewnego pieknego dnia znajomych nie bylo w domu i rodzice z kwitkiem wrocili z powrotem i przylapali mlodych w lozeczku. 
Chlopak przylapany na "goracym" uczynku pomyslal sobie:
• O, cholera, mam za niedlugo mature, mialem dostac samochod, uwazali mnie za takiego porzadnego. A tu co? 
Dziewczyna sobie mysli:
• Aj, mialo byc fajnie, mial mnie przedstawic rodzicom, mialo byc milo, kolacja itp., a tu mnie jak ostatnia kurwe poznali. 
Ojciec sobie mysli:
• Moja krew! Dobrze synku, dobrze, calkiem niezla dupa! 
A serce matki:
• Jak ta szmata nogi trzyma! Przeciez mu niewygodnie!                                                                                                                                                                                                                                                                                          
Pewnego dnia zajączej złowił złotą rybkę. Rybka, jak to złote rybki mają w zwyczaju rzekła: 
• Zajączku wypuć mnie to spełnię trzy twoje życzenia ! 
• Dobrze 
• odpowiada zajączek 
• wypuszczę cię ale, jak spełnisz trzy pierwsze życzenia misia, które wypowie po przebudzeniu ze snu zimowego. 
• No co ty, zajączku! Chcesz oddać swoje życzenia misiowi ?!! Rybka nie kryła zdziwienia. 
• Tak, to moje ostatnie słowo 
• stanowczo rzekł zajączek. 
• Zgoda! Odrzekła złota rybka. Jakis czas później mis budzi się ze snu zimowego, przeciąga się leniwie i mruczy zaspanym głosem: Sto ch..ów w dupę i kotwica w plecy, byle była ładna pogoda ! !
                     
           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz