Zimne piwko na upał? Dla wielu chmielowy napój najlepiej gasi pragnienie. Czasami jednak może spowodować tragedię. To nie żarty.
27-latek z Gdańska rozochocony przygrzewającym słońcem i kilkoma mocnymi piwamizałożył się z kolegami, że przepłynie bez problemów odpływ Motławy na gdańskim Dolnym Mieście. Rozebrał się do samych majtek i wskoczył. Po kilkunastu metrach nagle zniknął z tafli wody. Wystraszeni koledzy wezwali na miejsce pogotowie i policję. Dopiero nurkowie wyłowili ciało.
30 lipca w Starogardzie Gdańskim! 34-letni mężczyzna popił, a potem zasnął w samochodzie w upalny dzień. Kiedy jego znajoma przyszła na miejsce, mężczyzna już nie żył. Zmarł na skutek udaru cieplnego.
Takich bezsensownych śmierci będzie w tym roku - niestety – zapewne dziesiątki. Bo ogromna większość utonięć dorosłych spowodowana jest właśnie nadużyciem alkoholu. A przecież wystarczy posłuchać trywialnych zdaje się porad.
Badania dowodzą niekorzystnego wpływu dużych dawek alkoholu na serce i system krążenia. Wynika z nich wzrost ryzyka rozwoju miażdżycy, choroby niedokrwiennej oraz zawału serca i udaru mózgu. Pijąc dużo niszczymy też wątrobę. Ale to długotrwałe skutki.
Ale mała dawka alkoholu rozszerza naczynia i powoduje odczucie rozgrzania. Osoby będące na tzw. rauszu – efekt wzrostu ciśnienia krwi odbierają jako naturalny i przyjemny - mają zaburzoną ocenę sytuacji. I przeceniają swoje siły.
Wchodzą do wody i następuje szok termiczny. Krew ulega wychłodzeniu i dochodząc do serca może spowodować zatrzymanie jego akcji. Tak więc pamiętajcie – żadnego alkoholu przed kąpielą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz