W Białczu (woj. lubuskie) życie toczy się od przylotu do odlotu pary bocianów, Klary i Klekota. Mieszkańcy wierzą, że ta skrzydlata para przynosi im szczęście. I nic w tej wierze dziwnego, bo nie było roku, żeby po przylocie boćków w miejscowości nie pojawiły się kolejne noworodki.
Klara i Klekot przylatują do wsi od kilkunastu lat. Tę sympatyczną parę uwielbiają nie tylko dzieciaki. Dorośli wydali na ich cześć pocztówkę z wizerunkiem miłujących się w gnieździe nad wioską ptaków, piszą o nich wiersze. Wielu wierzy, że te bociany przynoszą też dzieci. Coś w tym jest, skoro sama sołtys Elżbieta Baran mówi, że po ubiegłorocznym przylocie Klary i Klekota urodziło się w ich wsi kilkoro dzieciaczków. Jednym z nich jest Jagódka (1 r.). Jej mama, Karolina Bogacka, z wdzięcznością spogląda na gniazdo ptasich dobrodziei. - To pewnie przez nasze bociany mam tak piękną córeczkę - śmieje się kobieta. W tym roku Klara i Klekot przyleciały w maju. No i mieszkańcy zacierają ręce, przyjmując zakłady, ile dzieci urodzi się po ich wizycie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz