foto: GP
Historia działań Fundacji Pro Civili to materiał na książkę sensacyjną. Pracownicy wojskowych służb specjalnych – niesławnych WSI – zabierają się do prowadzenia
W związku z tym, że P. był oficerem obiektowym w Wojskowej Akademii Technicznej, w naturalny sposób to ta uczelnia stała się kluczową ofiarą jego
Ambasadorem na Cyprze był wówczas Tomasz Lis, historyk i niegdyś pracownik gabinetu ministra Aleksandra Halla. Lis zginął w 2011 r. w niewyjaśnionych okolicznościach. Zresztą nie on jeden – zgony i dziwne wypadki dotknęły jeszcze kilku osób, które miały styczność z gangiem. Dopiero po 20 latach od założenia Pro Civili do sądu trafił akt oskarżenia wobec działaczy fundacji, m.in. Piotra P. Zawiadamiającym o popełnieniu przestępstwa były poszkodowane banki.
Minister pro Pro Civili
Co z tym wszystkim ma wspólnego Bronisław Komorowski? Otóż to właśnie za czasów jego szefowania Ministerstwu Obrony Narodowej policja była bliska sfinalizowania rozbicia mafii pruszkowskiej. Według organów ścigania Pro Civili brało udział w praniu
Piotr P. nie próżnował i po latach stał się kluczową postacią w SKOK Wołomin – instytucji, o której w ostatnim czasie słyszał każdy Polak śledzący
Prezydent Komorowski ustami swojej rzecznik wypierał się znajomości z Piotrem P. Na nic to się zdało, gdy poseł PiS-u Bartosz Kownacki zaprezentował pozowane zdjęcie Komorowskiego i P., wykluczające przypadkowość wspólnego ujęcia obu panów.
Poczciwy frajerzyna
Zastanówmy się nad naszkicowanymi wyżej faktami. Co mówią nam one o prezydencie Bronisławie Komorowskim? Jeden z zatrzymanych w aferze SKOK Wołomin ma twierdzić, że Piotr P. był zaufanym znajomym prezydenta i często go odwiedzał, nie podlegając ewidencji BOR-u. Gdyby te wiadomości się potwierdziły, stawiałyby Komorowskiego w bardzo złym świetle, choć jeszcze nie dowodziłyby jego udziału w bezprawnej
Nie można bowiem wykluczyć, że Komorowski nie miał świadomości, iż za jego urzędowania w MON-ie Wojskowe Służby Informacyjne kryły działalność mafijną. Tym samym nie wiedział, że środowisko Pro Civili nie jest właściwe jako biznesowe otoczenie syna prezydenta. Być może także żadna instytucja mu nie doniosła, że wokół SKOK Wołomin – jak się okazuje – wątpliwości krążyły już od kilku lat, co ma potwierdzenie w dokumentach przesyłanych do Komisji Nadzoru Finansowego.
Jednak takie postawienie sprawy świadczyłoby o tym, że Bronisław Komorowski, minister odpowiedzialny m.in. za bezpieczeństwo państwa, okazał się nieudacznikiem. Pozostawienie go na stanowisku zwierzchnika Sił Zbrojnych RP to igranie z losem milionów Polaków – rzecz niedopuszczalna, szczególnie w tak niespokojnych czasach.
Kamrat Piotra P.
Jeśli jednak potraktujemy prezydenta nieco przychylniej w wymiarze intelektualnym i założymy, że nie jest on takim naiwniakiem, to włos powinien się zjeżyć na głowie. Pamiętajmy, że formalnie to na Komorowskim ciąży odpowiedzialność za wspomniane pismo WSI, uwalniające Piotra P. spod zainteresowania policji. Jeżeli Komorowski wiedział o tym piśmie, to po prostu przyczynił się do uniknięcia odpowiedzialności karnej przez członka mafii.
Idźmy dalej – jeżeli wiedział o tym piśmie, to jak powinniśmy potraktować jego późniejsze wspólne zdjęcie z P.? Fotografia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ze zwykłym bandziorem? Człowiekiem, którego drogę biznesową znaczyły także wspomniane dziwne śmierci ludzi?
Nawet jeśli pozostaniemy przy owym minimalistycznym sensacyjnie wyjaśnieniu, to i tak polityczne losy człowieka, który stwierdził, że „rozwiązanie WSI było łamaniem praw człowieka w Polsce. […] Poczuwam się w pełni do kontaktów z WSI”, powinny być jasne. Ten człowiek nie zasługuje, by ścierać się z kimkolwiek w demokratycznych szrankach. W krajach, w których obowiązują wysokie standardy i wymagania stawiane osobom publicznym ubiegającym się o władzę, politycy znikali ze sceny z powodu znacznie mniejszych przewin niż (choćby nieświadome) pomaganie gangsterom.
Nie ulega wątpliwości, że każdy rozsądnie myślący obywatel w obliczu takich wątpliwości co do postawy Bronisława Komorowskiego i ujawnionych faktów zawołałby: ten człowiek powinien podać się do dymisji! Powinien ale się nie podda bo ma w dupie to co o nim mówią . Władza daje mu poczucie bezpieczeństwa i królewskie życie i będzie się tego trzymać pazurami . A że jest szują , no cóż nie on pierwszy i nie ostatni .!!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz