2015/03/24

Siedmioro rodzeństwa zginęło w pożarze


Tragiczny pożar
Reu­ters
Siedem aniołków w siedmiu trumienkach: Specjalny samolot zabrał je do Jerozolimy, gdzie pochowane zostaną w jednym grobie
nowy jork pożar dzieci ofiary
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
Tragiczny pożar
nowy jork pożar dzieci ofiary
Wiel­ka tra­ge­dia! To była ży­dow­ska ro­dzi­na. Mieli sza­bas i nie go­to­wa­li, tylko pod­grze­wa­li je­dze­nie na pod­grze­wa­czu. Ale pod­grze­wacz się ze­psuł. Było zwar­cie i wy­buchł pożar. Sied­mio­ro dzie­ci zgi­nę­ło. Prze­ra­żo­na i zszo­ko­wa­na matka bez­rad­nie pa­trzy­ła na pło­ną­ce miesz­ka­nie i dym bu­cha­ją­cy z okien, nie mogąc pomóc dzie­ciom, krzy­cza­ła z bólu!
Cien­kie gło­si­ki płacz­li­wie wo­ła­ły o pomoc. - Ma­mu­siu, ma­mu­siu, pomóż nam! Ratuj! Wszyst­kim, któ­rzy sły­sze­li te pełne prze­ra­że­nia i de­spe­ra­cji wo­ła­nie, krwa­wi­ły serca. Gdy w nocy z piąt­ku na so­bo­tę śmier­tel­ne pie­kło obej­mo­wa­ło już cały dom na Bro­okly­nie. A matka - nie mo­gą­ca sfor­so­wać ścia­ny ognia i dymu, dzie­lą­cą ją od sied­mior­ga dzie­ci - też za­le­wa­ła się łzami. - Tam są moje dzie­ci! Wy­cią­gnij­cie je! Ra­tuj­cie je! - krzy­cza­ła.


Gayle Sas­son była po­pa­rzo­na, za­krwa­wio­na i prze­ra­żo­na, ale nie prze­sta­wa­ła wal­czyć o swoje po­cie­chy. Chwi­lę wcze­śniej razem z córką wy­sko­czy­ła przez okno na pierw­szym pię­trze domu przy Bed­ford Ave. na Bro­okly­nie. Obie ura­to­wa­ły życie. I cho­ciaż straż po­żar­na przy­je­cha­ła już 3 mi­nu­tach i 25 se­kun­dach, na ra­tu­nek dla jej in­nych dzie­ci było Stra­ża­cy wy­no­si­li dzie­ci, jedno po dru­gim, wszyst­kie w spa­lo­nych, po­kry­tych po­pio­łem ubran­kach. Kła­dli ciał­ka na nosze i do ka­re­tek. I tak sie­dem razy. W po­ża­rze zgi­nę­li: Yaakob (†5 l.), Sara (†6 l.), Moshe (†8 l.), Yeshua (†10 l.), Ri­vkah (†11 l.), David (†12 l.) i Elia­ne (†16 l.). Z ro­dzeń­stwa ura­to­wa­ła się tylko 15-let­nia Tzi­pa­ra. Po­dob­nie jak matka, jest w sta­nie kry­tycz­nym w szpi­ta­lu.
Pożar, naj­bar­dziej tra­gicz­ny w Nowym Jorku od wielu lat, spo­wo­do­wał wa­dli­wy elek­trycz­ny pod­grze­wacz. Część or­to­dok­syj­nych Żydów w okre­sie sza­ba­su, który trwa od za­cho­du słoń­ca w pią­tek do za­cho­du słoń­ca w so­bo­tę, nie może za­pa­lać ognia. Czę­sto więc włą­cza­ją oni elek­trycz­neku­chen­ki. Tak wła­śnie było w tym przy­pad­ku.
Z kuch­ni, gdzie na pod­grze­wa­czu po­zo­sta­wio­no na noc je­dze­nie, ogień roz­prze­strze­nił się po drew­nia­nej kon­struk­cji na cały dom. Klat­ka scho­do­wa stała się no­śni­kiem ży­wio­łu, od­ci­na­jąc drogę uciecz­ki śpią­cym na górze dzie­ciom.
Gdy roz­gry­wa­ło się pie­kło, oj­ciec ro­dzi­ny był poza domem, na re­li­gij­nej kon­fe­ren­cji w sy­na­go­dze. O tra­ge­dii do­wie­dział się do­pie­ro kilka go­dzin po po­ża­rze, bo w cza­sie sza­ba­su or­to­dok­syj­ni Żydzi nie mogą uży­wać te­le­fo­nów ko­mór­ko­wych.
Ro­dzi­na Sas­so­onów osia­dła na Bro­okly­nie dwa lata temu. Przy­je­cha­li z Je­ro­zo­li­my, bo Gayle Sas­so­on chcia­ła być bli­żej swo­ich krew­nych. Za­miesz­ka­li w pra­wie stu­let­nim domu swo­ich ro­dzi­ców, w któ­rym się wy­cho­wa­ła. Wczo­raj na Bro­okly­nie od­by­ła się uro­czy­stość po­że­gna­nia ma­łych ofiar po­ża­ru. - One były tak nie­win­ne. Wszyst­kie miały twa­rzycz­ki anioł­ków - mówił zroz­pa­czo­ny oj­ciec. Na­stęp­nie sie­dem tru­mie­nek po­le­cia­ło do Izra­ela, gdzie wczo­raj zło­żo­ne zo­sta­ły do grobu w Je­ro­zo­li­mie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz