„Z niewolnika nie ma pracownika”. Echa słów Gowina o odpracowywaniu studiów medycznych
Co dziesiąty absolwent medycyny wyjeżdża z Polski (fot.pixabay.com/DarkoStojanovic)
Niekonstytucyjne i dyskryminujące – tak najczęściej przez środowisko lekarskie określana jest propozycja płacenia za studia medyczne. I choć rozwiązanie może budzić wątpliwości, to problem istnieje. Co roku z Polski wyjeżdża około 10 procent absolwentów uczelni medycznych. – Nie możemy udawać, że problemu nie ma – mówi Michał Wypij, doradca wicepremiera Jarosława Gowina.
„Trzeba zapytać, czy relatywnie ubogie polskie społeczeństwo rzeczywiście powinno finansować kształcenie wielotysięcznych rzesz lekarzy dla najbogatszych krajów Europy i świata” – mówił podczas konferencji prasowej tydzień temu wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Słowa, które wywołały burzę w środowisku lekarskim, bo pomysł odpracowywania studiów jak bumerang wraca od lat.
Resort nauki ocenił, że koszt kształcenia jednego studenta medycyny to obecnie pół miliona złotych. Tymczasem wielu absolwentów po studiach wyjeżdża za granicę. Jarosław Gowin o możliwości płacenia za studia mówił już rok temu. Resort zdrowia miał przygotować alternatywną propozycję
– Minął rok, propozycji nie ma, a problem jest. Polska funduje studia lekarzom pracującym w bogatych państwach Europy Zachodniej. Chcemy skłonić ministerstwo do poważnej rozmowy na ten temat – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Michał Wypij, doradca w gabinecie politycznym wicepremiera Jarosława Gowina. Tymczasem zgodnie z 70 artykułem Konstytucji nauka w szkołach publicznych jest w Polsce bezpłatna.
Jak obejść przepisy?
– Konstytucja zapewnia bezpłatną naukę i na starcie ta nauka byłaby darmowa. Ale lekarz, który od razu po studiach wyjeżdża z kraju, gwoli sprawiedliwości społecznej powinien zwrócić koszty nauki – dodaje Michał Wypij.
Jeden z pomysłów „obejścia” przepisów polegałby na tym, że student medycyny mógłby otrzymywać państwowe stypendium w pełni pokrywające koszty nauki, które po zakończeniu edukacji musiałby odpracować w Polsce.
– Każdy mógłby studiować, nie płacąc ani złotówki, ale otrzymywałby stypendium od państwa, które by w stu procentach pokrywało koszt kształcenia. W zamian za to młodzi lekarze po zdobyciu dyplomu nie wyjeżdżaliby za granicę, ale odpracowywaliby to dla społeczeństwa, które zafundowało im te darmowe studia – wyjaśniał w niedzielę na antenie TVP Info w programie „Gość Wiadomości” Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki.
Resort nauki ocenił, że koszt kształcenia jednego studenta medycyny to obecnie pół miliona złotych. Tymczasem wielu absolwentów po studiach wyjeżdża za granicę. Jarosław Gowin o możliwości płacenia za studia mówił już rok temu. Resort zdrowia miał przygotować alternatywną propozycję
Jak obejść przepisy?
– Konstytucja zapewnia bezpłatną naukę i na starcie ta nauka byłaby darmowa. Ale lekarz, który od razu po studiach wyjeżdża z kraju, gwoli sprawiedliwości społecznej powinien zwrócić koszty nauki – dodaje Michał Wypij.
Jeden z pomysłów „obejścia” przepisów polegałby na tym, że student medycyny mógłby otrzymywać państwowe stypendium w pełni pokrywające koszty nauki, które po zakończeniu edukacji musiałby odpracować w Polsce.
– Każdy mógłby studiować, nie płacąc ani złotówki, ale otrzymywałby stypendium od państwa, które by w stu procentach pokrywało koszt kształcenia. W zamian za to młodzi lekarze po zdobyciu dyplomu nie wyjeżdżaliby za granicę, ale odpracowywaliby to dla społeczeństwa, które zafundowało im te darmowe studia – wyjaśniał w niedzielę na antenie TVP Info w programie „Gość Wiadomości” Jarosław Gowin, wicepremier i minister nauki.
OZLL protestuje
„Absurdalna i dyskryminująca” – tak propozycję wicepremiera komentuje natomiast Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. W specjalnym oświadczeniu Związek pyta, czy propozycja jest „prowokacją”.
„Jest to w istocie propozycja karania tych osób, które chcą zostać lekarzami. Wobec skrajnego niedoboru lekarzy w Polsce propozycję tę można przyrównać do pomysłu wprowadzenia kar finansowych za posiadanie dzieci w sytuacji kryzysu demograficznego” – można przeczytać w oświadczeniu. Związek rozwiązania takie nazywa bezprawnymi i dyskryminującymi jedną grupę społeczną, czyli studentów medycyny.
– Nie można wyróżniać w taki negatywny sposób jednej grupy zawodowej, bo to się kłóci z zasadą równego traktowania. Równie dużo, jak nie więcej wyjeżdża fizjoterapeutów, pielęgniarek, spawaczy czy kierowców. Nie wiem, czy to była próba zdenerwowania środowiska, czy minister chciał w ten sposób zabłysnąć – powiedział portalowi tvp.info Krzysztof Bukiel, Przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL.
Choć samego pomysłu bodźców pozytywnych czyli stypendiów Związek nie odrzuca. Zaznacza jednak, że to nie może być przymus, a system działający na zasadzie dowolności.
– Studenci mogliby otrzymywać stypendium, a jednocześnie zobowiązać się, że po studiach będą pracować w danym miejscu. Ale to powinna być propozycja, student zastanowi się czy chce przyjąć taką propozycję czy nie – podsumowuje Bukiel.
„Absurdalna i dyskryminująca” – tak propozycję wicepremiera komentuje natomiast Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. W specjalnym oświadczeniu Związek pyta, czy propozycja jest „prowokacją”.
„Jest to w istocie propozycja karania tych osób, które chcą zostać lekarzami. Wobec skrajnego niedoboru lekarzy w Polsce propozycję tę można przyrównać do pomysłu wprowadzenia kar finansowych za posiadanie dzieci w sytuacji kryzysu demograficznego” – można przeczytać w oświadczeniu. Związek rozwiązania takie nazywa bezprawnymi i dyskryminującymi jedną grupę społeczną, czyli studentów medycyny.
– Nie można wyróżniać w taki negatywny sposób jednej grupy zawodowej, bo to się kłóci z zasadą równego traktowania. Równie dużo, jak nie więcej wyjeżdża fizjoterapeutów, pielęgniarek, spawaczy czy kierowców. Nie wiem, czy to była próba zdenerwowania środowiska, czy minister chciał w ten sposób zabłysnąć – powiedział portalowi tvp.info Krzysztof Bukiel, Przewodniczący Zarządu Krajowego OZZL.
Choć samego pomysłu bodźców pozytywnych czyli stypendiów Związek nie odrzuca. Zaznacza jednak, że to nie może być przymus, a system działający na zasadzie dowolności.
– Studenci mogliby otrzymywać stypendium, a jednocześnie zobowiązać się, że po studiach będą pracować w danym miejscu. Ale to powinna być propozycja, student zastanowi się czy chce przyjąć taką propozycję czy nie – podsumowuje Bukiel.
Młodzi uciekają
Co nie oznacza, że problemu nie ma. Z raportu „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania”, który ostatnio przedstawiało Ministerstwo Zdrowia wynika, że wśród państw członkowskich Unii Europejskiej Polska znajduje się poniżej średniej liczby lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców. OECD wyliczyło, że współczynnik ten wynosił 2,2 lekarza w porównaniu do średniej europejskiej na poziomie 3,3.
I choć co roku ministerstwo odnotowuje niewielki, stały wzrost liczby lekarzy, to ich odpływ staje się niepokojący.
– Naczelna Izba Lekarska wystawia lekarzom i lekarzom dentystom zaświadczenia o postawie etycznej, które pozwalają starać się o uznanie kwalifikacji w innych krajach Unii Europejskiej. Od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej zaświadczenia odebrało przeszło 10 tysięcy lekarzy i ponad 3,5 tysiąca lekarzy dentystów. W przypadku lekarzy i lekarzy dentystów planujących wyjazd do krajów niebędących członkami UE nie mamy takich danych – informuje Katarzyna Strzałkowska z Naczelnej Izby Lekarskiej.
Rocznie zaświadczenia o postawie etycznej, potwierdzające zamiar wyjazdu, pobiera średnio ok. 700 lekarzy oraz ok. 200 lekarzy dentystów. W 2016 r. lekarzom wystawiono 694 zaświadczenia o postawie etycznej, a lekarzom dentystom 177 takich zaświadczeń. – Wydawane przez Naczelną Izbę Lekarską zaświadczenia potwierdzają zamiar wyjazdu. Nie ma możliwości zweryfikowania, czy każdy lekarz czy lekarz dentysta, który pobrał zaświadczenie, zrealizował ten zamiar – informuje NIL.
Jednocześnie Polska jest atrakcyjna dla lekarzy głównie z Bloku Wschodniego. W Polce leczy ponad pół tysiąca lekarzy z Ukrainy i ponad dwieście z Białorusi – wynika z danych OECD. Łącznie lekarzy kształconych za granicą w Polsce pracuje ponad 2 tysiące.
Co nie oznacza, że problemu nie ma. Z raportu „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania”, który ostatnio przedstawiało Ministerstwo Zdrowia wynika, że wśród państw członkowskich Unii Europejskiej Polska znajduje się poniżej średniej liczby lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców. OECD wyliczyło, że współczynnik ten wynosił 2,2 lekarza w porównaniu do średniej europejskiej na poziomie 3,3.
I choć co roku ministerstwo odnotowuje niewielki, stały wzrost liczby lekarzy, to ich odpływ staje się niepokojący.
– Naczelna Izba Lekarska wystawia lekarzom i lekarzom dentystom zaświadczenia o postawie etycznej, które pozwalają starać się o uznanie kwalifikacji w innych krajach Unii Europejskiej. Od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej zaświadczenia odebrało przeszło 10 tysięcy lekarzy i ponad 3,5 tysiąca lekarzy dentystów. W przypadku lekarzy i lekarzy dentystów planujących wyjazd do krajów niebędących członkami UE nie mamy takich danych – informuje Katarzyna Strzałkowska z Naczelnej Izby Lekarskiej.
Rocznie zaświadczenia o postawie etycznej, potwierdzające zamiar wyjazdu, pobiera średnio ok. 700 lekarzy oraz ok. 200 lekarzy dentystów. W 2016 r. lekarzom wystawiono 694 zaświadczenia o postawie etycznej, a lekarzom dentystom 177 takich zaświadczeń. – Wydawane przez Naczelną Izbę Lekarską zaświadczenia potwierdzają zamiar wyjazdu. Nie ma możliwości zweryfikowania, czy każdy lekarz czy lekarz dentysta, który pobrał zaświadczenie, zrealizował ten zamiar – informuje NIL.
Jednocześnie Polska jest atrakcyjna dla lekarzy głównie z Bloku Wschodniego. W Polce leczy ponad pół tysiąca lekarzy z Ukrainy i ponad dwieście z Białorusi – wynika z danych OECD. Łącznie lekarzy kształconych za granicą w Polsce pracuje ponad 2 tysiące.
Ministerstwo nie mówi nie
Jarosław Gowin zaznacza, że propozycja płatnych studiów medycznych jest – właśnie – propozycją. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia „bardzo intensywnie analizuje różne scenariusze” – mówił w radiowej Trójce szef resortu Konstanty Radziwiłł.
– Niezależnie od tego, że studia nie są płatne, można by ze studentem lub specjalizującym się później młodym lekarzem zawrzeć dodatkową umowę. Mógłby być dodatkowo finansowany w czasie nauki, ale ze zobowiązaniem, że przez jakiś czas będzie musiał dalej pracować w publicznym systemie polskiej służby zdrowia – mówił wówczas minister.
– Szczegółowe rozwiązania legislacyjne będą prawdopodobnie skomplikowane, ale nie możemy udawać że problemu nie ma – podkreśla Michał Wypij.
Jarosław Gowin zaznacza, że propozycja płatnych studiów medycznych jest – właśnie – propozycją. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia „bardzo intensywnie analizuje różne scenariusze” – mówił w radiowej Trójce szef resortu Konstanty Radziwiłł.
– Niezależnie od tego, że studia nie są płatne, można by ze studentem lub specjalizującym się później młodym lekarzem zawrzeć dodatkową umowę. Mógłby być dodatkowo finansowany w czasie nauki, ale ze zobowiązaniem, że przez jakiś czas będzie musiał dalej pracować w publicznym systemie polskiej służby zdrowia – mówił wówczas minister.
– Szczegółowe rozwiązania legislacyjne będą prawdopodobnie skomplikowane, ale nie możemy udawać że problemu nie ma – podkreśla Michał Wypij.
Opozycja zbulwersowana
– Generalnie to zły pomysł, to wynaturzenie pomysłu sprzed lat, czyli stypendiów fundowanych – twierdzi senator Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej. – Kiedyś studenci otrzymywali pieniądze jako motywację, teraz mają płacić. To absolutnie zły kierunek. Powstaje pytanie, dlaczego akurat medycyna? – mówi.
Senator Platformy Obywatelskiej podkreśla, że takie rozwiązanie doprowadziłoby do zmniejszenia liczby lekarzy. W jego ocenie nawet jeżeli pomysł wejdzie w życie, państwa Europy Zachodniej bez większych problemów zapłacą za wykształconego lekarza.
Podobne przekonanie ma Polskie Stronnictwo Ludowe. „Władysław Kosiniak-Kamysz generalnie nie jest entuzjastą płacenia za studia” – podkreśla rzecznik ludowców Jakub Stefaniak.
– Ze zdumieniem odebrałem propozycję wicepremiera Gowina. To jest temat z którym możemy zmierzyć się w przyszłości, ale jest więcej znacznie poważniejszych problemów związanych z edukacją niż wiązanie lekarzy z miejscem, w którym się wykształcili – mówi z kolei portalowi tvp.info Krzysztof Paszyk z PSL.
Sposób siłowy
Zdecydowane „nie” płatnym studiom lekarskim mówi także Kukiz’15. – Z niewolnika nie ma pracownika, to sposób siłowy rozwiązania problemu – podkreśla Jerzy Kozłowski. – Nie może być tak, że jeden kierunek studiów jest dyskryminowany. To także niezgodne z konstytucją.
Kozłowski podkreśla także, że rozwiązaniem jest zwiększenie pensji rezydentów i miejsc na rezydenturze, a nie zatrzymywanie młodych lekarzy siłą w kraju. – Jeżeli będą godnie wynagradzani, nie będą mieli motywacji żeby wyjeżdżać – dodaje.
– Generalnie to zły pomysł, to wynaturzenie pomysłu sprzed lat, czyli stypendiów fundowanych – twierdzi senator Tomasz Grodzki z Platformy Obywatelskiej. – Kiedyś studenci otrzymywali pieniądze jako motywację, teraz mają płacić. To absolutnie zły kierunek. Powstaje pytanie, dlaczego akurat medycyna? – mówi.
Senator Platformy Obywatelskiej podkreśla, że takie rozwiązanie doprowadziłoby do zmniejszenia liczby lekarzy. W jego ocenie nawet jeżeli pomysł wejdzie w życie, państwa Europy Zachodniej bez większych problemów zapłacą za wykształconego lekarza.
Podobne przekonanie ma Polskie Stronnictwo Ludowe. „Władysław Kosiniak-Kamysz generalnie nie jest entuzjastą płacenia za studia” – podkreśla rzecznik ludowców Jakub Stefaniak.
– Ze zdumieniem odebrałem propozycję wicepremiera Gowina. To jest temat z którym możemy zmierzyć się w przyszłości, ale jest więcej znacznie poważniejszych problemów związanych z edukacją niż wiązanie lekarzy z miejscem, w którym się wykształcili – mówi z kolei portalowi tvp.info Krzysztof Paszyk z PSL.
Sposób siłowy
Zdecydowane „nie” płatnym studiom lekarskim mówi także Kukiz’15. – Z niewolnika nie ma pracownika, to sposób siłowy rozwiązania problemu – podkreśla Jerzy Kozłowski. – Nie może być tak, że jeden kierunek studiów jest dyskryminowany. To także niezgodne z konstytucją.
Kozłowski podkreśla także, że rozwiązaniem jest zwiększenie pensji rezydentów i miejsc na rezydenturze, a nie zatrzymywanie młodych lekarzy siłą w kraju. – Jeżeli będą godnie wynagradzani, nie będą mieli motywacji żeby wyjeżdżać – dodaje.
Bezpłatne studia to nie jest standard
Lista krajów w Europie, w których dzienne studia wyższe są zupełnie bezpłatne, jest krótka: Grecja, Cypr, Norwegia, Szwecja, Finlandia i Szkocja – wynika z badania „National Student Fee and Support Systems”. W Danii, Słowenii, na Macie i w Turcji płacą natomiast tylko studenci zaoczni.
Jest też grupa państw (Litwa, Łotwa, Węgry, Bośnia i Hercegowina oraz Serbia), które różnicują studentów na tych, za których płaci samorząd i tych, których stać na studia.
Z kolei Niemcy, Czechy, Estonię, Holandię, a także Polskę opracowanie zaliczyło do państw, które wymagają opłat od studentów w konkretnych przypadkach – na przykład gdy nie osiągają pewnych wyników w nauce, za tak zwane „poprawki”, opóźnienia przy obronie. Polska trafiła też do grona krajów, gdzie takie opłaty są nie większe niż 100 euro.
Lista krajów w Europie, w których dzienne studia wyższe są zupełnie bezpłatne, jest krótka: Grecja, Cypr, Norwegia, Szwecja, Finlandia i Szkocja – wynika z badania „National Student Fee and Support Systems”. W Danii, Słowenii, na Macie i w Turcji płacą natomiast tylko studenci zaoczni.
Jest też grupa państw (Litwa, Łotwa, Węgry, Bośnia i Hercegowina oraz Serbia), które różnicują studentów na tych, za których płaci samorząd i tych, których stać na studia.
Z kolei Niemcy, Czechy, Estonię, Holandię, a także Polskę opracowanie zaliczyło do państw, które wymagają opłat od studentów w konkretnych przypadkach – na przykład gdy nie osiągają pewnych wyników w nauce, za tak zwane „poprawki”, opóźnienia przy obronie. Polska trafiła też do grona krajów, gdzie takie opłaty są nie większe niż 100 euro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz