Kura na śniadanie
Kurski pozwał mnie do sądu o to, że chcieliśmy w „NIE” napisać, że się rozwodzi i schodzi z przyjaciółką–utrzymanką Unii Europejskiej. A teraz jego rozwód zajmuje 3 głównie stronice dziennika „Fakt” i zdarzenie ocenia „Rzeczpospolita” na stronicach politycznych. Popieram bardziej rozwody niż śluby, ale popularne bardzo porzucanie żony na rzecz własnej sekretarki nie cechuje królów życia, lecz ciamajdów zbyt leniwych, żeby szukać dziewczyny, zamiast brać, co pod ręką. Szybka jazda samochodem to zaś, jak wiadomo, objaw kompensacyjny impotentów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz