2015/03/25

I CO NAWYWIJAŁO " WPROST " ??????????????????????????

To oblepianie Durczoka błotem. Wyszło szydło z worka. Okazało się, że "Wprost" nie chodziło wcale o problem molestowania w mediach, ale o "zamordowanie" dziennikarskiej gwiazdy i zaszkodzenie TVN-owiJacek Żakowski
To oblepianie Durczoka błotem. Wyszło szydło z worka. Okazało się, że "Wprost" nie chodziło wcale o problem molestowania w mediach, ale o "zamordowanie" dziennikarskiej gwiazdy i zaszkodzenie TVN-owi. To poważne nadużycie dziennikarskich uprawnień. Insyunuacyjny tekst, który przekracza granice dopuszczalnej ingerencji mediów w życie prywatne telewizyjnej osobowości - oburza się jeden z założycieli Towarzystwa Dziennikarskiego. 

- Czy mieliśmy nie pisać o tym, że szef wpływowego dziennika telewizyjnego barykaduje się w mieszkaniu, w którym znaleziono akcesoria do brania narkotyków, resztki "białego proszku" i materiały zoofilskie? O tym, że Durczok szarpał się z właścicielem tego mieszkania oraz że na miejscu była policja? To historia, która wszędzie na świecie trafiłaby na czołówki gazet - kontruje Michał Majewski, dziennikarz "Wprost", jeden z autorów artykułu. - Nie chodzi o gwiazdę rocka, ale o szefa najbardziej wpływowego dziennika telewizyjnego w Polsce, dlatego mieliśmy obowiązek zainteresowania się tą sprawą. To nie oznacza, że porzuciliśmy sprawę molestowania i mobbingu, której szczegóły opiszemy za tydzień - zapowiada. 

- Zrobienie z osoby oskarżanej o molestowanie ofiary nawet nie nagonki, bo to zbyt łagodne określenie, powoduje, że emocjonalnie stoję dziś po stronie Kamila, a jeżeli cokolwiek było w zarzutach, które pojawiały się w internecie, nie chciałbym być po jego stronie. To bardzo szkodzi wyjaśnieniu sprawy ciężkiego kalibru, o której "Wprost" pisał wcześniej - uważa Żakowski. 

Dwa tygodnie temu "Wprost" opisał relację anonimowej dziennikarki popularnego kanału telewizyjnego, napastowanej przez szefa redakcji. Tekst o znanym dziennikarzu, który miał molestować, ale bez podania jego nazwiska stworzył grunt do fali spekulacji. Omenaa Mensah, prezenterka pogody w Grupie TVN, powiedziała w zeszłym tygodniu, że wie o kogo chodzi w tekście. - Nie znamy faktów, w związku z tym nie będziemy się zajmować insynuacjami. Nie chciałbym, żeby tabloidy zarządzały naszym zespołem dziennikarskim - stwierdził w czwartek Edward Miszczak, członek zarządu Grupy TVN ds. programowych. 

Po publikacji Olgi Wasilewskiej i Marcina Dzierżanowskiego na temat molestowania w środowisku medialnym huczało od plotek. By je uciąć, w piątek zarząd TVN powołał niezależną komisję, która ma na celu zweryfikowanie rozpowszechnianych publicznie twierdzeń, że osoby zatrudnione w TVN mogły być przedmiotem mobbingu lub molestowania w miejscu pracy. - Jestem bardzo zadowolony, że TVN potraktował sprawę poważnie. To bardzo istotne. Nie wiem, czy dwa tygodnie wystarczą, byśmy poznali prawdę, na pewno jesteśmy na początku drogi, ale to sygnał dla każdego potencjalnego sprawcy molestowania, żeby miał się na baczności - mówi Żakowski. 

Prof. Godzic uważa, że wszystkie korporacje medialnie, nie tylko TVN, powinny przyjrzeć się, czy panujące w nich warunki pracy nie sprzyjają molestowaniu i mobbingowi. - Szef każdego zespołu powinien się zastanowić, czy młoda stażystka nie znajduje się pod szczególnym naciskiem. Nie chodzi o przesadną polityczną poprawność, żeby np. nie można było powiedzieć koleżance z pracy, że ma ładną bluzkę, ale wciąż jesteśmy daleko w tyle w stosunku do standardów panujących na Zachodzie - zwraca uwagę. 

Żakowski przyznaje, że w świecie mediów są obecne "pewne formy presji seksualnej i erotycznej, rodzaj rozpasania czy daleko idąca tolerancja" dla takich zachowań. Wyraża nadzieję, że burza wokół publikacji "Wprost" uwrażliwi polskie korporacje, nie tylko medialne na problem molestowania i mobbingu. Dziennikarz nie ma jednak złudzeń, że problem uda się całkowicie wyeliminować. Jednocześnie zwraca uwagę, że od czasu seksafery w Samoobronie wiele się zmieniło w społecznym odbiorze tego rodzaju spraw. - Wtedy mówiło się, że to prości, niewykształceni ludzie byli zdolni do takich zachowań, teraz widzimy, że równie dobrze mogą to być kulturalne, obyte osoby. Już samo to może przynieść ulgę kobietom, ale nie tylko im, bo problem molestowania dotyczy wszystkich - konkluduje. 

Prof. Godzic zwraca uwagę, że dziennikarze, skoro sami chcą oceniać innych, powinni bardziej się pilnować. - W początkach Hollywoodu gwiazdy mogły sobie pozwolić na więcej. Ale tamte czasy dawno minęły i nasze rodzime osobistości powinny wyciągnąć z obecnego zamieszania wnioski i bardziej uważać na to, co robią, jak i z kim. Nie mogą mieć przekonania, że wszystko im wolno - komentuje medioznawca. 

Artykuł "Wprost" był przedmiotem ożywionej dyskusji także na Twitterze. - Ze smutkiem stwierdzam, że Sylwester Latkowski i Michał Majewski to Rutkowscy bis - ocenił Jarosław Kuźniar. - Materiał we "Wprost" wygląda jak scena z ostatniej powieści Jakuba Żulczyka - zauważyła Anna Wittenberg z "Dziennika Gazety Prawnej". 

Część dziennikarzy broniła publikacji tygodnika. - Był taki prezenter BBC Jimmy Savile. Stacja kryła go aż wziął i umarł. W tym kontekście uważam, tygodnik "Wprost" zrobił dobrze - ocenił Cezary Gmyz z "Do Rzeczy" i Telewizji Republika. - Wiele osób zarzucało "Wprost" zaniżenie standardów dziennikarstwa po "aferze taśmowej". Co robi Durczok, którego ogląda więcej ludzi? - zapytał Bartłomiej Graczak z TV Republika. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz