Tragedia, która spotkała Filipa i jego bliskich, poruszyła całą Polskę. Słynny radiowiec, ojciec młodego dziennikarza TVN, Zygmunt Chajzer (61 l.) pogrążony jest w rozpaczy. Stracił wnuczka, a na dodatek martwi się o syna. Filip na wieść o śmierci jedynaka trafił nawet do szpitala. Cały czas jest na silnych lekach uspokajających. Wciąż nie może uwierzyć w to, co się stało.
Wszyscy zastanawiają się, co doprowadziło do tak poważnego wypadku, w którym zginął Maks. Na światło dzienne wychodzą kolejne fakty. Jak udało nam się dowiedzieć, dziadek chłopca Roman M., który prowadził auto, miał atak serca.
- To były sekundy. Roman nagle dostał zawału. Nic na to nie wskazywało, to był zdrowy mężczyzna - zdradza nam przyjaciółka rodziny.
Mężczyzna wciąż przebywa w szpitalu w Płońsku. Będzie przesłuchiwany. Na razie zrobiono mu badania krwi.
- Ze względu na stan zdrowia pacjenta nie było możliwości wykonania badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. W tym czasie lekarze badali go pod innym względem - mówi w rozmowie z "Super Expressem" Kinga Drężek, rzecznik prasowy komendanta powiatowego policji w Płońsku. - Została pobrana krew, probówka została wysłana do laboratorium. Za mniej więcej trzy tygodnie powinny przyjść wyniki, czy we krwi sprawcy był alkohol - dodaje Drężek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz