Tomasz Lis: Lekcja greki
mcia
fot. Marcin Kaliński / źródło: Newsweek.pl
Nie można wierzyć w ordynarne kłamstwa i puste obietnice polityków. Rachunki bowiem tak czy owak w końcu trzeba zapłacić. Im później, tym wyższe – pisze Tomasz Lis w najnowszym „Newsweeku“.
Wygląda na to, że wybory w Polsce wygra ten, kto przekona ludzi, że to przeciwnik zrobi w Polsce Grecję – pisze Tomasz Lis. Kreśli skrócony opis greckiej tragedii, na którą „Grecy pracowali w końcu kilkadziesiąt lat.“
Które z ugrupowań politycznych, zdaniem redaktora naczelnego „Newsweeka“, szybciej może pogrążyć kraj w podobnym do greckiego chaosie? „Idzie w gruncie rzeczy o to, kto traktuje ludzi poważnie, a kto cynicznie sprzedaje im puste obietnice.“ W tym sensie – tłumaczy Tomasz Lis - Ateny w Warszawie szybciej niż Platforma zafundowałoby nam PiS, oczywiście pod warunkiem, że politycy tej partii przez chwilę wierzyliby, że mówią ludziom prawdę. Otóż mam nadzieję, że z dwóch wariantów prawdziwszy jest ten, że PiS-owcy to jednak raczej cyniczni oszuści niż wariaci. Nie chcą więc rozwalić budżetu, chcą tylko zdobyć władzę, posługując się prymitywnym kłamstwem.“
Powiada się u nas często, że kampania ma swoje prawa. Oznacza to mniej więcej tyle, że politycy kłamią w kampanii jeszcze częściej niż poza kampanią, a demagogia (słowo z greki) króluje niepodzielnie.
W obliczu spadających sondaży także Platforma sięgnęła do wyborczej licytacji i jak wskazuje Tomasz Lis w wyścigu na populistyczne hasła idzie nawet dalej niż partia Jarosława Kaczyńskiego. „Przynajmniej w odniesieniu do gospodarki, bo w kwestiach ustrojowych PO, popierając JOW-y i skasowanie finansowania partii z budżetu, jest bardziej populistyczna niż PiS, który akurat w tych dwóch kwestiach ma stanowisko racjonalne“ – zauważa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz